Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 2 kwietnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Prawdy podobno liberalne,
Niczym błoto płyną z twoich ust.
W stadzie czujesz się całkiem nietykalny,
Bo nie tylko w Indiach p

Prawdy podobno liberalne,
Niczym błoto płyną z twoich ust.
W stadzie czujesz się całkiem nietykalny,
Bo nie tylko w Indiach pełno świętych krów.
...
Żyda częstujesz wieprzowiną,
A gejowi zafundujesz coming out.
I jeżeli nikt cię przed tym nie powstrzyma,
To na siłę uszczęśliwisz cały świat.

Na nic wysoka barykada
Nie ma sensu nawet ryglowanie drzwi
Kto będzie inny musi wypaść z gry
Bo reguły ustanawiasz zawsze ty



Rankiem do pracy - standardowo.
Po południu z pracy - standardowo ale cała droga w deszczu :(((
Osiągnęłam resistance na ból na stopach ;)

No a teraz na angielski - ale na nogach...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 32.35km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.22km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 kwietnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Jechałem jak zwykle zupełnie sam,
na uszach miałem swoją muzykę.
Tak mocno ściskałem żółtą kierownicę,
każdej nocy dotykam

Jechałem jak zwykle zupełnie sam,
na uszach miałem swoją muzykę.
Tak mocno ściskałem żółtą kierownicę,
każdej nocy dotykam Cię,
tak bardzo chcę przejechać między twymi udami...
Czy Ty wiesz kochanie co ja czuję
kiedy stoję przed domem w którym ty rajcujesz?


_____________________________________________

Rankiem (bardzo wczesnym) do pracy - nie standardowo.
Ilość km - 64; czas - 3h48min.

Wstałam o 1:00 i pojechałam "do pracy".
Noc była taka piękna a ja niewyżyta wiec pojechałam do pracy "na skróty".
A więc:
Dąbrowa Górnicza - Będzin - Czeladź - Siemianowice - Bytom - Zabrze - Świętochłowice - Chorzów - Katowice.

Głównymi drogami (94, 88) ale o tej godzinie nawet fajnie się jechało ;)

Zdjęcia umieszczę później ;)

Gleba OMC przez mój napęd - stanęłam na pedałach i to był mój największy błąd - łańcuch przeskoczył i wylądowałam brzuchem na mostu - oj zabolało! i będzie siniak :(

Oczywiście to jest wpis Prima - Aprilissowy ;) chociaż niezły pomysł ;D
_______________________________________________________
Wpis rzeczywisty:
Rankiem (wczesnym) - do pracy - standardowo.

Gleba OMC przez mój napęd - stanęłam na pedałach i to był mój największy błąd - łańcuch przeskoczył i wylądowałam brzuchem na mostu - oj zabolało! i będzie siniak :(

Po pracy (zwolniłam się 2 godziny) do domku - standardowo.
Po przyjeździe wielkie sprzątanie schowka - tzn. kursy: schowek - śmietnik.
Dziwne ile niepotrzebnych rzeczy może człowiek zgromadzić w schowku ;D

O 17:00 do Makro i z powrotem ;)

Wieczorkiem słucham ostatniej audycji Kosy... jak będę w okolicach Wawy - muszę się wybrać na ewangelicki cmentarz na Żytniej.


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 37.97km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 17.94km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 marca 2008 Kategoria Do pracy / z pracy

Jak zwiać od szarości dni,
Jak się odczepić od codziennych spraw?
Każdy pyta o to
Jak mieć kilka dobrych chwil?
Gdy każd

Jak zwiać od szarości dni,
Jak się odczepić od codziennych spraw?
Każdy pyta o to
Jak mieć kilka dobrych chwil?
Gdy każda bez przerwy ucieka nam...
Jak tu być wciąż sobą?
Ja swój na to przepis mam
I nic nie może przeszkodzić mi w tym
Co mam zamiar robić
Na drzwiach wisi czarny kask
A pod nim wyblakła skóra i pył
Ten z poprzedniej drogi

Kiedy czuję pęd powietrza
I w kolejny zakręt składam się
Coś przenika mnie
Już czas nie doścignie mnie
I dni powszednie zostały gdzieś hen
Za mirażem życia

Dzień zgasł i maszyna rwie
Jak grom, co wśród nocy odwiedza blask
Tak należy trzymać
Kiedy czuję pęd powietrza
I najdłuższy płomień pali się
Coś przenika mnie
Zapominam o złych chwilach
Które nigdy nie dopędzą mnie
Coś przenika mnie


Kto pamięta co to za zespół??? Tylko proszę bez googli i innych wyszukiwarek ;)
Rankiem (wczesnym) do pracy - standardowo ;)
Po południu - z pracy - standardowo.

Na wagary...

Dzisiaj od rana miałam jaskrę analną...
Więc nie dziwcie się, że po przyjeździe po pracy darowałam sobie angielski, tymbardziej, że w pracy „miałam przyjemność” pospikać po angielsku z Klientem ;)


Wkurzona, rozstrojona, zdołowana pojechałam na Pogorię – pofocić, posiedzieć, pomyśleć, odstresować się ;D


Różowa Pogoria


Jakiś biker na piasku ;D


POLSKA!!! Biało – Czerwoni ;D






Przyczajony Rumak ;)


Rogacz ;)




Ale to już było...










Powrót do domku – po drodze po totka i takie tam ;D
Niestety sama, samiusieńka musiałam naciągać zapięcie – nikt mi nie pomógł ;(


Mogłam przejechać się do pasów i z powrotem - stuknęło by mi 50 km - ale nie lubię sztuki dla sztuki - więc nie ma pięćdziesiątki ;)

Podsumowanie miesiąca - MARZEC
Najbardziej rowerowy miesiąc w moim życiu ;)
Tzn. najwięcej dni rowerowych ;)
Na 31 dni jeździłam 29 - opuszczone tylko 2 ;)
Poznałam super Ludzi ;)
Przejechałam 876,31 km
Mam nadzieję, że kwiecień bedzie jeszcze lepszy ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 49.76km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:39
  • VAVG 18.78km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 marca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Jeszcze jeden krok - niewiele ci zostało ,
Jeszcze jeden krok i nastanie dzień,
Jeszcze jeden krok - już żegnasz swoje ciało,

Jeszcze jeden krok - niewiele ci zostało ,
Jeszcze jeden krok i nastanie dzień,
Jeszcze jeden krok - już żegnasz swoje ciało,
Jeszcze jeden krok to twój ostatni sen - amen...


To nie tak miało być, naprawdę nie tak...
Sam początek dnia zaczął się "jakoś nie tak".
Wstałam o nieludzkiej, niehumanitarnej godzinie jaką była 3:45 czasu zimowego.
Gdy podeszłam do windy okazało się, że "działa inaczej" czyli z samego rana musiałam znieść mojego rumaka po schodach.
Gdy wyszłam przed blok myślałam, że z wysiłku pękły mi oczy - bo nic nie widziałam.
Okazało się jednak, że z moimi oczami wszystko w porządku (jeśli dioptrię 5,5 można uznać za "wszystko w porządku") a okolicę otacza gęsta, biała, zimna MGŁA.

Ruszyłam "na spotkanie przygodzie".

Lubię sporty ekstremalne ale jazda w takiej mgle (widoczność - "od słupa do słupa", czyli 50 metrów) była wysoce stresogenna.

Przy stawikach nie ryzykowałam i jechałam po chodniku - co przyczyniło się do tego, że spóźniłam się dzisiaj 7 minut do pracy. Dzwoniąc do kolegi, którego zmieniałam powiedziałam, że spóźnię się godzinę bo zapomniałam zegarka przestawić ;)

Jak jechałam to osiadająca szadź zrobiła mi na kurtce, kasku, włosach - na całej mnie po prostu białą pokrywę ;)
Włosy mam mokre jak bym wyszła z pod prysznica.

A tu opis wczorajszego "powitania" z drugiej ręki.
P.S. Nie radzę nikomu innemu brać przykładu z Gaka - z Nim znam się od 23 lat więc wybaczyłam mu tą gafę.

Powrót z pracy – nie mógł być standardowy, co jak co ale w taką pogodę nie mogłam sobie odpuścić jakiegoś lansu po okolicy.
A więc Katowice Szopiennice – Centrum – Józefów - Siemianowice Śląskie.
Tam przez rondo w park pełen szkieł :(
Następnie w ulicę Żurawią i obok pola golfowego ;)
Pole golfowe


Ścieżka rowerowa między polami golfowymi

Żyję tak by nie urazić nikogo, zatem nie chcę też by ktoś mnie uraził – nie wjechałam więc tam ;)





Bardzo przyjemną szutrówką dojechałam do cmentarza Żołnierzy niemieckich – to ten cmentarz zainspirowany przez cześka.
Bardzo podobny do tego w Nadolicach Wielkich


Cmentarz




A tu wersja dla agenciary ;D


I dalej cmentarz












Nie dokończony jeszcze.












Następnie przez Czeladź
Kościół w Czeladzi.


Zamek w Będzinie




Przez Górę Zamkową


Następnie szukałam trasy terenowej z zamku do Dąbrowy... za tydzień będę tu ciorać Kobrę ;)
Oj chyba za bardzo terenową znalazłam – nie na Kellyska ;)
Asfalt zwinęli ;)



Od tego momentu miałam wrodzoną zdolność do znajdywania nieprzejezdnych dróg... :(
Krążyłam po uliczkach ze zwiniętym asfaltem i ślepych uliczkach, w końcu dotarłam na przyjemny most i ścieżkę przy nim.


Niestety ponownie pomyliłam drogi i znalazłam się w takim oto miejscu


W końcu trafiłam na taką drogę


I mówię – jadę nią co mi tam – zobaczymy gdzie wyjadę.
I wyjechałam...
... na Zielonej.
Skąd pognałam do domku bo wszystkie kości czuję – mam nadzieję, że się nie rozchoruję :(

A to ja ;) - rysunek autorstwa Ani

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 46.68km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:39
  • VAVG 17.62km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 marca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi,
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni,
Zdjąłem z niej zmoknięt

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi,
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni,
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis,
Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty!
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!!!


Rankiem - do pracy.
Za późno wyjechałam i troszkę musiałam pedalić by się nie spóźnić.
O 5:30 w centrum Sosnowca - temperatura 5,7 stopnia, chociaż padał drobny deszczyk.

Po pracy przez Sosnowiec - Zagórze - obok Reala na Manhattan.
Na Zagórzu darłam się w niebogłosy gdy ktoś (czytaj: niedobry Kolega G......) położył mi znienacka dłoń na.... - tak to się wita znajomych pędzących na rowerze???? ;>

Później nadeszła, jak to w wiosnę bywa, burza - taka najprawdziwasza - z piorunami, grzmotami i ulewnym deszczem - ale akurat miałam dach nad głową wtedy - szczęściara ;D

Potem standardowo do domku ;)

Jakaś dżampreza się szykuje ;D


Nie tylko dworzec PKP mamy "nie z tej epoki", najnowsze autokary krążące po Dąbrowie z ekskluzywnymi wycieczkami ;)


A tu mnie ominęła jakaś dżampreza ;)


Dzisiaj nie byłam na Pogorii - smutek :(((
Dzień bez Pogorii to dzień stracony ;)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 41.51km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 19.61km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 marca 2008 Kategoria W towarzystwie ;)

Pomyślałem, że jesteś tym czego mi
Najbardziej brakowało
Moje życie zmieniło się i
To już się stało
Nie mogliśmy się min

Pomyślałem, że jesteś tym czego mi
Najbardziej brakowało
Moje życie zmieniło się i
To już się stało
Nie mogliśmy się minąć
Świat był za mały
Właśnie wtedy
To się stało nagle

Wszystko zrobiło się jasne
I wszystko jest dokładnie takie, jakie ma być
A nie po to zapalasz lampę
Żeby potem ją w ciemności kryć
Nie, nie, nie, nie, nie...


Na początek do LIDLa wymienić dobrą OMC koszulkę. Niebieska ;)


Następnie centrum - obok Pogorii III - Manhattan - Reden - Pogoria III.
Dzisiejszym moim celem było umożliwienie, mojemu dzisiejszemu Towarzyszowi, zaliczenie wszystkich Pogorii ;)
Na Pogorii III na cypel ;)
Pomnik - nie wiadomo komu i nie wiadomo po co postawiony.


Jakieś polowanie cy co? ;D


Pogoria III - cypel - dzieciak był bardzo mną zainteresowany - czym się dziwił? Pierwszy raz widział dziewczynę w rajtuzach? ;D


Następnie na Pogorię II (po ostatniej podpowiedzi pamiętam co to za numerek ;))


Mieliśmy jechać przez Pogorię II na Pogorię I ale było za dużo błota na pewien czyściutki rowerek, więc pojechaliśmy z Pogorii II szlakiem zielonym.


Na piekło i na Pogorię I.

Jak tak stałam - słonko i mieniąca się, czysta woda miałam ochotę rozpędzić się i wskoczyć do wody ;)


"Czy Pana muszka nie uciska?" ;D


Tomalos tu chyba był - a to niegrzeczny chłopczyk - nie powiedział Kosmatej? ;>


Przez Piekło na Pogorię IV. Tam poczuliśmy się gościami ;)


Następnie na ławeczkę - jakiś wandal nakleił jakąś naklejkę tam! - a drugi wypił piwo i zostawił puszkę!


Później na pizzę do Raju ;D


Ten Pan gorzej niż Wenus z Milo - brakuje mu nie tylko rąk ;D



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 30.08km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 16.26km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 marca 2008 Kategoria W towarzystwie ;)

Jeszcze nie odchodzę,
kłócę się z Bogiem,
nie mam żadnych szans,
ale mam czas...

Jeszcze nie odchodzę,
kłócę się z Bogiem,
nie mam żadnych szans,
ale mam czas...


Rankiem na dworzec PKP i nazad - w tempie "ślimaczym".

Po południu najpierw na pocztę - wysłać list miłosny M..... ;D
Później na Pogorię III.
Dużo ptaszysk na Pogorii III. Pogoria III po raz pierwszy ;)

Zafascynowała mnie para około 60-latków (kobieta i mężczyzna) jeżdżący sobie po Pogorii III, IV, karmiąca łabędzie... Widać było, że dużo jeżdżą, po sposobie "kręcenia" - fajnie tak zamiast oglądać "Klan" albo "M jak miłość". ;)
Pogoria III po raz drugi ;)

Pogoria III po raz trzeci ;)


Chciałam wskoczyć do wody ale znak zabraniał, a że jestem grzeczna dziefffczynka to nie wskoczyłam ;)

W odróżnienia od Mojego Dzisiejszego Towarzysza wycieczki, który łamał przepisy na lewo i prawo ;)



Z Pogorii III na Pogorię IV
Następnie na ławeczkę... sesja zdjęciowa przy ławeczce ;)






Przez Zieloną, na której naprawdę zrobiło się zielono do domku ;)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 33.44km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 14.65km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 marca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Ludzie umierają,
Nie wiedzą co się dzieje.
Liście spadają,
Kiedy silny wiatr wieje.
Ludzie umierają,
Nie wiedzą co

Ludzie umierają,
Nie wiedzą co się dzieje.
Liście spadają,
Kiedy silny wiatr wieje.
Ludzie umierają,
Nie wiedzą co to znaczy.
Czy tam już nic nie ma,
Czy tylko jest inaczej?
Życie nie umiera...
Ludzie umierają,
Nie wiedzą co się stanie.
Przeraża ich
Wieczne odpoczywanie.
Ludzie umierają,
Nie wiedzą co się dzieje.
Gwiazdy spadają,
Gdy kosmiczny wiatr wieje.
Życie nie umiera...


Do pracy.
W połowie drogi złapała mnie śnieżyca :(

Dzisiejszy wpis dedykuję [*] [*] [*] Januszowi Kosie Kosińskiemu [*] [*] [*] , który już nigdy nie poprowadzi żadnej audycji, który już nigdy nie będzie "zanudzał" swoim spokojnym, nie spieszącym się głosem, już nigdy nie posłucham koncertu życzeń i kalendarium muzycznego...


Wieczorem (po 22:00) z pracy.
Na świerszczu :(

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 32.64km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.39km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 marca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Śmigus Dyngus... od Samej Góry...

Śmigus Dyngus... od Samej Góry...

Późnym rankiem na śniadanko (Mydlice - Manhattan (przez Pogorię)).
W samo południe OMC na Pogorię na spotkanie z mejerw.

Pogoria zmienną jest - jak to kobieta ;)








Pańskie (majera) oko (ręka) konia (łabędzie) tuczy ;)

Cały czas w deszczyku i w chłodzie, brrr.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 13.44km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:45
  • VAVG 17.92km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 23 marca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Obudziło się we mnie zwierzę, szkoda tylko, że to leniwiec... :(

Obudziło się we mnie zwierzę, szkoda tylko, że to leniwiec... :(

Rankiem na Pogorię i na Manhattan na świąteczne śniadanko.
Postępy w budowie centrum handlowego w centrum Dąbrowy.


Na Pogorii słonecznie - nawet jakiś biker wybrał się "na spacer" z psem ;)


Ale ktoś miał agresywny bieżnik ;)


W południe na Pogorię zobaczyć czy ktoś nie zbeszcześcił mojej ławeczki.

Moja ławeczka ;)



Na Pogorii w południe ludzi w trzy hmm tzn. dużo ludzi ;)


Następnie pojechałam odwiedzić bobra vel świstaka ;D


Sto lat! Sto lat!


Miałam jechać jeszcze do pracy na rowerku, ale jak widać w tytule dzisiejszej jazdy... :( i jadę blachosmrodem...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 21.29km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:12
  • VAVG 17.74km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl