Sobota, 12 kwietnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy
To nie kochanka ale sypiam z nią,
choć smieją ze mnie się i drwią.
Taka zmęczona i pijana wciąż...
Dlatego, nie pytaj więcej
To nie kochanka ale sypiam z nią,
choć smieją ze mnie się i drwią.
Taka zmęczona i pijana wciąż...
Dlatego, nie pytaj więcej mnie...
Nie pytaj mnie...
dlaczego jestem z nią;
Nie pytaj mnie...
dlaczego z inną nie;
Nie pytaj mnie...
dlaczego myślę że...
że nie ma dla mnie innych miejsc!
Nie pytaj mnie...
co ciągle widzę w niej;
Nie pytaj mnie...
dlaczego w innej nie;
Nie pytaj mnie...
dlaczego ciągle chce;
zasypiać w niej i budzić się.
Te brudne dworce,
gdzie spotykam ją.
Te tłumy, które cicho klną,
ten pijak, który mruczy coś przez sen,
że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też...
NIE PYTAJ MNIE
NIE PYTAJ MNIE
C0 WIDZĘ W NIEJ
Rankiem - z pracy standardowo.

Wiosna ;)))



Przez cały dzień robiłam za "niańkę" ;)))
A więc w południe: Mydlice - Manhattan - o dziwo! - nie przez Pogorię ;)
Wieczorem : Manhattan - Mydlice ;)
Przez centrum - i przez tymczasowe "wesole miasteczko"
Na karuzeli Rock'n'Roll w Chorzowie wypuściłam ptaka na wolność, to nie wiem co by się działo tutaj ;D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)))
choć smieją ze mnie się i drwią.
Taka zmęczona i pijana wciąż...
Dlatego, nie pytaj więcej mnie...
Nie pytaj mnie...
dlaczego jestem z nią;
Nie pytaj mnie...
dlaczego z inną nie;
Nie pytaj mnie...
dlaczego myślę że...
że nie ma dla mnie innych miejsc!
Nie pytaj mnie...
co ciągle widzę w niej;
Nie pytaj mnie...
dlaczego w innej nie;
Nie pytaj mnie...
dlaczego ciągle chce;
zasypiać w niej i budzić się.
Te brudne dworce,
gdzie spotykam ją.
Te tłumy, które cicho klną,
ten pijak, który mruczy coś przez sen,
że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też...
NIE PYTAJ MNIE
NIE PYTAJ MNIE
C0 WIDZĘ W NIEJ
Rankiem - z pracy standardowo.

Wiosna ;)))



Przez cały dzień robiłam za "niańkę" ;)))
A więc w południe: Mydlice - Manhattan - o dziwo! - nie przez Pogorię ;)
Wieczorem : Manhattan - Mydlice ;)
Przez centrum - i przez tymczasowe "wesole miasteczko"
Na karuzeli Rock'n'Roll w Chorzowie wypuściłam ptaka na wolność, to nie wiem co by się działo tutaj ;D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)))
- DST 27.82km
- Teren 1.00km
- Czas 01:32
- VAVG 18.14km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 kwietnia 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
O jaki jestem rozpieprzony, rozpieprzony,
Wąchałem plastikowe kwiaty wczoraj.
Tak bardzo lubię czuć się chory, czuć się chory,
O jaki jestem rozpieprzony, rozpieprzony,
Wąchałem plastikowe kwiaty wczoraj.
Tak bardzo lubię czuć się chory, czuć się chory,
O jaka jesteś rozpieprzona.
Słodko rozwala, coś wibruje, coś przytłacza mnie,
O jakie w naszych oczach śpią demony!
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi,
Ludzie nam tego nie wybaczą.
Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj
Takie dziwne coś...
Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj
Takie dziwne coś...
Ten cytat dokładnie obrazuje moje dzisiejsze samopoczucie ;)
Rankiem (wczesnym) z pracy - standardowo.
Bałam się, że usnę za kierownicą bike'a - dobrze, że było rześkie powietrze - udało mi się dojechać do domku w jednym kawałku ;)
Po południu - służbowy lans po Dąbrowie... Miałam jechać na Moją Pogorię ale za ciepło się ubrałam i zawróciłam do domku.
Wieczorkiem - do pracy - nie standardowo - najpierw służbowo do osiedlowej telewizji, a później do orange ;)))
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
To jest rejestracja PALANTA w bordowym Fiacie (chyba) Brawo, który wyjechał z drogi podporządkowanej koło makro wprost pod moje koła, a pędziłam z górki z prędkością 40 km/h!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie będę cytować wiązanki, którą puściłam do niego... a serce łopotało mi w klatce chyba przez pół godziny po tym zdarzeniu.
Jeśli ktoś z Was spotka tego PALANTA to proszę "przekazać pozdrowienia" ode mnie.
A to mój (albo Kobry) ostatni zakup.

Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu - rewelacja - stosunek ceny do jakości - rewelacja!!! 85 litrów i pełno kieszonek ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Wąchałem plastikowe kwiaty wczoraj.
Tak bardzo lubię czuć się chory, czuć się chory,
O jaka jesteś rozpieprzona.
Słodko rozwala, coś wibruje, coś przytłacza mnie,
O jakie w naszych oczach śpią demony!
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi,
Ludzie nam tego nie wybaczą.
Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj
Takie dziwne coś...
Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj
Takie dziwne coś...
Ten cytat dokładnie obrazuje moje dzisiejsze samopoczucie ;)
Rankiem (wczesnym) z pracy - standardowo.
Bałam się, że usnę za kierownicą bike'a - dobrze, że było rześkie powietrze - udało mi się dojechać do domku w jednym kawałku ;)
Po południu - służbowy lans po Dąbrowie... Miałam jechać na Moją Pogorię ale za ciepło się ubrałam i zawróciłam do domku.
Wieczorkiem - do pracy - nie standardowo - najpierw służbowo do osiedlowej telewizji, a później do orange ;)))
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
SO 2166A
To jest rejestracja PALANTA w bordowym Fiacie (chyba) Brawo, który wyjechał z drogi podporządkowanej koło makro wprost pod moje koła, a pędziłam z górki z prędkością 40 km/h!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie będę cytować wiązanki, którą puściłam do niego... a serce łopotało mi w klatce chyba przez pół godziny po tym zdarzeniu.
Jeśli ktoś z Was spotka tego PALANTA to proszę "przekazać pozdrowienia" ode mnie.
A to mój (albo Kobry) ostatni zakup.

Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu - rewelacja - stosunek ceny do jakości - rewelacja!!! 85 litrów i pełno kieszonek ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 36.55km
- Teren 1.00km
- Czas 01:56
- VAVG 18.91km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 kwietnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ach, dziewczyna pięknie się stara -
Kosi pieniądz, ma jaguara.
Trudno pracę z miłością zgodzić,
Rzadziej może do mnie przycho
Ach, dziewczyna pięknie się stara -
Kosi pieniądz, ma jaguara.
Trudno pracę z miłością zgodzić,
Rzadziej może do mnie przychodzić.
Tylko pyta kryjąc rumieniec,
Czemu patrzę jak potępieniec?
Czemu zgrzytam, kiedy się pyta czy ma ładny biust,
Czemu toczę pianę z ust???
Bez sensacji i przygód.
Rankiem - z pracy - standardowo.
Wieczorkiem - do pracy - również standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Kosi pieniądz, ma jaguara.
Trudno pracę z miłością zgodzić,
Rzadziej może do mnie przychodzić.
Tylko pyta kryjąc rumieniec,
Czemu patrzę jak potępieniec?
Czemu zgrzytam, kiedy się pyta czy ma ładny biust,
Czemu toczę pianę z ust???
Bez sensacji i przygód.
Rankiem - z pracy - standardowo.
Wieczorkiem - do pracy - również standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 32.58km
- Teren 1.00km
- Czas 01:41
- VAVG 19.35km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 kwietnia 2008
Kategoria Z nie swoimi rzeczami- C by Wiki, We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), Do pracy / z pracy
Bo fantazja, fantazja, fantazja jest od tego
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego
Bo fantazja, fantazja, fantazja jest od tego
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego
Rankiem – z pracy – na wpół standardowo – Kellyskiem.
Dzisiaj, zazdroszcząc Agnieszce Jej setki postanowiliśmy razem z Młynarzem także ustrzelić swoją seteczkę ;) No i udało się OMC.
Ale od początku. Oboje wróciliśmy skonani z nocek, więc pobudka była o 10:00. Wygramoliliśmy się dopiero z domu około 12:00, a tu jeszcze trzeba było odebrać moją meridkę z serwisu.
Po odebraniu rumaka pojechaliśmy na stację benzynową podpompować powietrza do kół.
Młynarz pompuje koła na stacji benzynowej ;)

No i stało się – wszystkiemu winna jestem ja ;)

Młynarz naprawia zepsute kółeczko;)
Po „przygodzie” na stacji benzynowej setka poszła się... w zapomnienie. Po pierwsze – za późno, po drugie – bez zapasu... pożegnaliśmy się ze smutkiem z planami zdobycia zamku w Ogrodzieńcu i seteczki.
Podjechaliśmy z powrotem do domku po licznik (mój) i zapas i śmignęliśmy na podbój Zagłębia.
Najpierw na zamek w Będzinie.
Na zamku.

Młynarz podziwia widoki leżąc na ławeczce ;)

Na zamku...


Następnie pojechaliśmy obejrzeć polecany przez bardzo miłego (czytaj: natarczywego) Pana dworek – muzeum – także w Będzinie.

Następnym celem było zdobycie (czytaj: zaliczenie) Dorotki.
W drodze na Dorotkę udało mi się w końcu upolować ;D


Na Dorotce – chwila relaksu ;))) Potem zjazd na dół i przez Łagiszę w kierunku Pogorii.
Młynarz jadąc pod prąd na czerwonym świetle nagle wydał okrzyk. Myślałam, że się przewrócił ale nie. Okazało się, że rzucił rower by podnieść 5 zł, które wypadło mu z kieszeni. Po sprawdzeniu zawartości owej kieszeni okazało się, że jest pusta. A nie powinna. Powinna zawierać jeszcze dowód osobisty Młynarza oraz drugie 5 zł.
Decyzja była szybka – nawrót i poszukiwania zaginionych przedmiotów.
Dalej – naginamy w górę po raz drugi!!!

O dziwo! Młynarz znalazł dowód osobisty a ja 5 zł ;)

Piotrek z radości zaczął rzucać kamieniami na odległość ;)

Uradowani zjechaliśmy po raz drugi z Dorotki i wpadliśmy po drodze do sklepu – po lodziki ;)
"Termin promocji do 30.09.2007" - ciekawe jaki był termin ważności do spożycia tych lodów? ;/

Przez Łagiszę, Zieloną, na Pogorię III i ławeczkę. Niestety ławeczka była zajęta i musieliśmy zasiąść na innej, obcej ławeczce.
Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, popodziwialiśmy widoki itp.

Młynarz zaczaił się na Pogorię za drzewem, z aparatem spragniony jej widoku ;)

Czas mijał, trzeba było zwinąć się do domku.
Setki nie było ale było PIĘKNIE!!!
Wieczorem do pracy – standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego
Rankiem – z pracy – na wpół standardowo – Kellyskiem.
Dzisiaj, zazdroszcząc Agnieszce Jej setki postanowiliśmy razem z Młynarzem także ustrzelić swoją seteczkę ;) No i udało się OMC.
Ale od początku. Oboje wróciliśmy skonani z nocek, więc pobudka była o 10:00. Wygramoliliśmy się dopiero z domu około 12:00, a tu jeszcze trzeba było odebrać moją meridkę z serwisu.
Po odebraniu rumaka pojechaliśmy na stację benzynową podpompować powietrza do kół.
Młynarz pompuje koła na stacji benzynowej ;)

No i stało się – wszystkiemu winna jestem ja ;)

Młynarz naprawia zepsute kółeczko;)
Po „przygodzie” na stacji benzynowej setka poszła się... w zapomnienie. Po pierwsze – za późno, po drugie – bez zapasu... pożegnaliśmy się ze smutkiem z planami zdobycia zamku w Ogrodzieńcu i seteczki.
Podjechaliśmy z powrotem do domku po licznik (mój) i zapas i śmignęliśmy na podbój Zagłębia.
Najpierw na zamek w Będzinie.
Na zamku.

Młynarz podziwia widoki leżąc na ławeczce ;)

Na zamku...


Następnie pojechaliśmy obejrzeć polecany przez bardzo miłego (czytaj: natarczywego) Pana dworek – muzeum – także w Będzinie.

Następnym celem było zdobycie (czytaj: zaliczenie) Dorotki.
W drodze na Dorotkę udało mi się w końcu upolować ;D


Na Dorotce – chwila relaksu ;))) Potem zjazd na dół i przez Łagiszę w kierunku Pogorii.
Młynarz jadąc pod prąd na czerwonym świetle nagle wydał okrzyk. Myślałam, że się przewrócił ale nie. Okazało się, że rzucił rower by podnieść 5 zł, które wypadło mu z kieszeni. Po sprawdzeniu zawartości owej kieszeni okazało się, że jest pusta. A nie powinna. Powinna zawierać jeszcze dowód osobisty Młynarza oraz drugie 5 zł.
Decyzja była szybka – nawrót i poszukiwania zaginionych przedmiotów.
Dalej – naginamy w górę po raz drugi!!!

O dziwo! Młynarz znalazł dowód osobisty a ja 5 zł ;)

Piotrek z radości zaczął rzucać kamieniami na odległość ;)

Uradowani zjechaliśmy po raz drugi z Dorotki i wpadliśmy po drodze do sklepu – po lodziki ;)
"Termin promocji do 30.09.2007" - ciekawe jaki był termin ważności do spożycia tych lodów? ;/

Przez Łagiszę, Zieloną, na Pogorię III i ławeczkę. Niestety ławeczka była zajęta i musieliśmy zasiąść na innej, obcej ławeczce.
Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, popodziwialiśmy widoki itp.

Młynarz zaczaił się na Pogorię za drzewem, z aparatem spragniony jej widoku ;)

Czas mijał, trzeba było zwinąć się do domku.
Setki nie było ale było PIĘKNIE!!!
Wieczorem do pracy – standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 77.78km
- Teren 20.00km
- Czas 04:20
- VAVG 17.95km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 kwietnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, Z nie swoimi rzeczami- C by Wiki
Kiedyś dadzą Ci karabin,
Każą równo stać.
Kiedyś każą załadować,
Potem oddać strzał.
Siłą wpędzą do okopu,
Błoto wb
Kiedyś dadzą Ci karabin,
Każą równo stać.
Kiedyś każą załadować,
Potem oddać strzał.
Siłą wpędzą do okopu,
Błoto wbiją w twarz.
Potem padnie rozkaz :"Umrzyj!"
I skończy się czas...
Rozkaz, rozkaz idziemy ze śpiewem!
Rozkaz, rozkaz a sztandar powiewa nasz!
Tamten frajer z drugiej strony
To odwieczny wróg.
Rozkaz padł, rzucasz granat,
On już jest bez nóg.
Miał dwadzieścia lat jak Ty,
I chciał rzucić też.
Ty dostaniesz wielki order,
Z niego tryska krew.
Rozkaz, rozkaz idziemy ze śpiewem!
Rozkaz, rozkaz a sztandar powiewa nasz!
Wieczorkiem do pracy - standardowo, jeśli chodzi o trasę, niestandardowo, jeśli chodzi o pojazd lokomocji ;)))
Mój rumak nadal w serwisie, więc pojechałam na Kellysku ;D
Tekst piosenki, który umiesciłam cały czas mi huczał w głowie - może ze względu na tempo, którym jechałam.... "popierd........ aż miło ;D"
Było pięknie, mimo tego, że:
1. Nie zabrałam ani pompki (została w serwisie) ani dętki - z tego powodu trzęsłam gaciami by nie złapać kapcia;
2. Zapomniałam, że jak się nie ma spd, to trzeba przyciskać stopy do pedałów - kilka razy była by gleba OMC;
3. Rozmiar ramy 21 - czasami miałam obawy przed "obiciem sobie jajek";
4. Dziwnie się czułam w pozycji "na stojąco OMC";
Mam nadzieję, że jutro rano wracając do domku nie złapię kapcia.
A jutro... ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Każą równo stać.
Kiedyś każą załadować,
Potem oddać strzał.
Siłą wpędzą do okopu,
Błoto wbiją w twarz.
Potem padnie rozkaz :"Umrzyj!"
I skończy się czas...
Rozkaz, rozkaz idziemy ze śpiewem!
Rozkaz, rozkaz a sztandar powiewa nasz!
Tamten frajer z drugiej strony
To odwieczny wróg.
Rozkaz padł, rzucasz granat,
On już jest bez nóg.
Miał dwadzieścia lat jak Ty,
I chciał rzucić też.
Ty dostaniesz wielki order,
Z niego tryska krew.
Rozkaz, rozkaz idziemy ze śpiewem!
Rozkaz, rozkaz a sztandar powiewa nasz!
Wieczorkiem do pracy - standardowo, jeśli chodzi o trasę, niestandardowo, jeśli chodzi o pojazd lokomocji ;)))
Mój rumak nadal w serwisie, więc pojechałam na Kellysku ;D
Tekst piosenki, który umiesciłam cały czas mi huczał w głowie - może ze względu na tempo, którym jechałam.... "popierd........ aż miło ;D"
Było pięknie, mimo tego, że:
1. Nie zabrałam ani pompki (została w serwisie) ani dętki - z tego powodu trzęsłam gaciami by nie złapać kapcia;
2. Zapomniałam, że jak się nie ma spd, to trzeba przyciskać stopy do pedałów - kilka razy była by gleba OMC;
3. Rozmiar ramy 21 - czasami miałam obawy przed "obiciem sobie jajek";
4. Dziwnie się czułam w pozycji "na stojąco OMC";
Mam nadzieję, że jutro rano wracając do domku nie złapię kapcia.
A jutro... ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 16.27km
- Czas 00:43
- VAVG 22.70km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Opowiem wam jeszcze jedną z życia historię...
Na tym brudnym podwórku w bramie kiedyś stał człowiek
Był starszy ode mnie o jakieś
Opowiem wam jeszcze jedną z życia historię...
Na tym brudnym podwórku w bramie kiedyś stał człowiek
Był starszy ode mnie o jakieś cztery lata
Umarł, zanim pomoc nadjechała
Miał córkę. Zostawił ją samą
W mieszkaniu na parterze ale z kiblem na zewnątrz
Płakała po nocach, a i proszki połykała
Nie wiem ile lat miała, lecz nie taka znów mała
Rankiem do Tatusia w celu wymiany napędu.
Mydlice - Pogoria III - Pogoria I - Ząbkowice - Łosień
Jako, że chciałam być fachowcem "pełną gębą" zakupiłam korbę, kasetę, łańcuch, kółeczka do przerzutki, klucz do kasety i ściągacz do korb w celu wymiany napędu. Planowałam wymienić napęd sama ;)
Przyjechałam do Tatusia, zajęłam stanowisko pracy - garaż a następnie:
1. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby.
2. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby po raz drugi.
3. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby po raz trzeci.
itd..itd...
4. Zaczęłam ściągać korbę "siłą siłową" waląc młotkiem po korbie - po około pół godzinie udało mi się to zrobić, założyłam nową korbę.
5. Ściągnęłam kasetę odkręcając ją kluczem do kasety ;)
6. Założyłam nową kasetę.
7. Ku mojemu zdziwieniu korba nie współgrała z przerzutką - za długi suport do tej korby :(
8. Bez skuwacza nie udało mi się skrócić łańcucha.
A więc zostałam UZIEMIONA.
19 km od domku, z niesprawnym rowerem, w ciuchach rowerowych, w padającym deszczu...
Na szczęście na odsiecz przybył mi mój Wielki Brat. Spakowaliśmy rower w częściach do samochodu i zawieźliśmy do serwisu.
I tak jest jak blondi zabiera się za remont rowerka ;)
Rowerek będzie do odbioru w czwartek, może w środę .
Do tego czasu będę śmigać na Kellysiku ;) za pozwoleniem właściciela oczywiście ;)
No i tutaj powinnam wziąć przykład z Wikiego i stworzyć kategorię "z pożyczonymi rzeczami" ;)
Malutka różnica między kółeczkami do przerzutki - które jest nowe, a które prawie nowe? ;D

No i na tym etapie zakończyłam remont mojego rumaka...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Na tym brudnym podwórku w bramie kiedyś stał człowiek
Był starszy ode mnie o jakieś cztery lata
Umarł, zanim pomoc nadjechała
Miał córkę. Zostawił ją samą
W mieszkaniu na parterze ale z kiblem na zewnątrz
Płakała po nocach, a i proszki połykała
Nie wiem ile lat miała, lecz nie taka znów mała
Rankiem do Tatusia w celu wymiany napędu.
Mydlice - Pogoria III - Pogoria I - Ząbkowice - Łosień
Jako, że chciałam być fachowcem "pełną gębą" zakupiłam korbę, kasetę, łańcuch, kółeczka do przerzutki, klucz do kasety i ściągacz do korb w celu wymiany napędu. Planowałam wymienić napęd sama ;)
Przyjechałam do Tatusia, zajęłam stanowisko pracy - garaż a następnie:
1. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby.
2. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby po raz drugi.
3. Nie udało mi się ściągnąć ściągaczem do korb korby po raz trzeci.
itd..itd...
4. Zaczęłam ściągać korbę "siłą siłową" waląc młotkiem po korbie - po około pół godzinie udało mi się to zrobić, założyłam nową korbę.
5. Ściągnęłam kasetę odkręcając ją kluczem do kasety ;)
6. Założyłam nową kasetę.
7. Ku mojemu zdziwieniu korba nie współgrała z przerzutką - za długi suport do tej korby :(
8. Bez skuwacza nie udało mi się skrócić łańcucha.
A więc zostałam UZIEMIONA.
19 km od domku, z niesprawnym rowerem, w ciuchach rowerowych, w padającym deszczu...
Na szczęście na odsiecz przybył mi mój Wielki Brat. Spakowaliśmy rower w częściach do samochodu i zawieźliśmy do serwisu.
I tak jest jak blondi zabiera się za remont rowerka ;)
Rowerek będzie do odbioru w czwartek, może w środę .
Do tego czasu będę śmigać na Kellysiku ;) za pozwoleniem właściciela oczywiście ;)
No i tutaj powinnam wziąć przykład z Wikiego i stworzyć kategorię "z pożyczonymi rzeczami" ;)
Malutka różnica między kółeczkami do przerzutki - które jest nowe, a które prawie nowe? ;D

No i na tym etapie zakończyłam remont mojego rumaka...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 19.17km
- Teren 10.00km
- Czas 01:09
- VAVG 16.67km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 kwietnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;)
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi...
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi...
Dzisiaj tylko troszkę - mianowicie: Mydlice - Manhattan (po blachosmród).
Miałam dzisiaj inne zajęcia ;)))
Chyba obudziła się we mnie nowa mania ;))))





Polonia Bydgoszcz - RKM Rybnik 55:37 ;)
Wieczorkiem Manhattan - Mydlice.
Późnym wieczorem (nocą ;)) na dworzec PKP (w tempie pieszego) i z powrotem.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Dzisiaj tylko troszkę - mianowicie: Mydlice - Manhattan (po blachosmród).
Miałam dzisiaj inne zajęcia ;)))
Chyba obudziła się we mnie nowa mania ;))))





Polonia Bydgoszcz - RKM Rybnik 55:37 ;)
Wieczorkiem Manhattan - Mydlice.
Późnym wieczorem (nocą ;)) na dworzec PKP (w tempie pieszego) i z powrotem.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 16.70km
- Czas 01:18
- VAVG 12.85km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 kwietnia 2008
Kategoria Ponad 50 km ;), W towarzystwie ;)
Jadę swawolnie z góry na rowerze,
Jestem podniecony, czuję się jak zwierzę.
Z boku towarzysz - raźno pedałuje,
Bieg
Jadę swawolnie z góry na rowerze,
Jestem podniecony, czuję się jak zwierzę.
Z boku towarzysz - raźno pedałuje,
Bieg zredukował, siły nie żałuje.
Patrzę - na łące pasą się jałówki,
Jędrne jałówki na zboczu gubałówki.
Koleś zahamował, zajechał mi drogę,
Znowu przez kobiety z gleby wstać nie mogę!
Plany były dalekosiężne – zamek w Ogrodzieńcu ale zostały zmienione ;) Zamek ale nie w Ogrodzieńcu...
Ale od początku ;)
Mydlice – Pogoria III (nowość! ;))
Zbliża się maraton – trzeba przyjechać i pofocić ;)

Dzisiaj towarzyszył mi kolarz w czarno – pomarańczowych (dziwnie znanych mi) spodenkach. Podczas jazdy rozpraszał mnie widok kolarskich łydek ;D

Następnie objechaliśmy Pogorię IV – od strony Wojkowic chłopcy bawili się na piaskach przy wodzie jeżdżąc kładami ;D

Wojkowice Kościelne – Trzebiesławice – Siewierz (zamek)
Pod zamkiem czas na popas i edukację historyczno – architektoniczną ;)

Tak najprawdopodobniej wyglądał ów zamek i okolica.

A tak wygląda dziś ;)

Następnie Siewierz (rynek) – na Rynku po lodziku ;D
Szkoda, że nie miałam przy sobie wlepki BikeStats ;D

Kościół pod wezwaniem Św. Walentego i Św. Barbary w Siewierzu.
Kościół został wybudowany w 1618 r. Na miejscu starszej, drewnianej świątyni z XVI w.
Pełnił rolę kaplicy przy szpitalu i przytułku dla ubogich.

Następnie przez Gołuchowice do Chruszczobrodu.
Kościół w Chruszczobrodzie.

Dalej przez Tucznawę do Łęki.
Unplugged??? ;D

Z Łęki do Łośnia – chwila na cmentarzu...
A kominy dymią... koksownia „Przyjaźń”, hehehhee. Dziękuję za taką przyjaźń.

Z Łośnia przez Ząbkowice.
A tutaj deja vu? Schody podobne do tych kiedyś na dworcu w Dąbrowie ;)

Ząbkowice – Pogoria III – Mydlice.
Po obiadku Mydlice – centrum – Manhattan – i nazad.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 77.25km
- Teren 10.00km
- Czas 04:05
- VAVG 18.92km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 kwietnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;), Ponad 50 km ;)
Twój zapach - Dotykam twoich ud,
Twój zapach - Oddycham tylko tobą już,
Twój zapach - Otula nasze ciała sen,
Twój zapach -
Twój zapach - Dotykam twoich ud,
Twój zapach - Oddycham tylko tobą już,
Twój zapach - Otula nasze ciała sen,
Twój zapach - Pomieszał w zmysłach noc i dzień...
Zmysł powonienia - mój jedyny kontakt z niebem,
Zmysł powonienia - mój jedyny obraz Ciebie...
Mydlice - Manhattan (na kawkę ;))
Manhattan - wzgórze Gołonowskie - Pogoria III - Mydlice.
Na wzgórzu Gołonowskim.


Nastepny "piękny" dworzec w Dąbrowie do kolekcji ;)

W Dąbrowie robią "wymiarowe" przystanki autobusowe - może w końcu ludziom na wózkach będzie chociaż na przystankach lepiej.


Jakiś wandal zdrapał moją naklejkę!!! Bezczelny!!!

Po obiadku ruszyliśmy na wycieczkę. Cel: umożliwienie Kobrze zaliczenie Dorotki ;)
Najpierw na zamek w Będzinie.


Aaa rowerki dwa aaa rowerki pod zamkiem ;D


No to nie przechodziłam ;D

Następnie przez Łagiszę na Dorotkę ;) cel osiągnięty – czyżby deja vu? ;D
Kościół na Dorotce to staruszek – zbudowany w 1635 roku.

Z Dorotki wracaliśmy drogą, którą poleciłam „czerwono – czarnej ekipie” ;)

Leży jak dzik w żołędziach ;D Aga – może nie jest to jeden z Twoich ulubionych hipopotamów ale zawsze coś ;) – jak pogoda się nie spieprzy to jutro będą foty hipopotamów i nie tylko //cfaniak ;)

A to Arui Ammotragus Lervia ;)

A teraz mały konkurs – co to jest? ;D Hehehehehe ja to mam szczęście ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Twój zapach - Oddycham tylko tobą już,
Twój zapach - Otula nasze ciała sen,
Twój zapach - Pomieszał w zmysłach noc i dzień...
Zmysł powonienia - mój jedyny kontakt z niebem,
Zmysł powonienia - mój jedyny obraz Ciebie...
Mydlice - Manhattan (na kawkę ;))
Manhattan - wzgórze Gołonowskie - Pogoria III - Mydlice.
Na wzgórzu Gołonowskim.


Nastepny "piękny" dworzec w Dąbrowie do kolekcji ;)

W Dąbrowie robią "wymiarowe" przystanki autobusowe - może w końcu ludziom na wózkach będzie chociaż na przystankach lepiej.


Jakiś wandal zdrapał moją naklejkę!!! Bezczelny!!!

Po obiadku ruszyliśmy na wycieczkę. Cel: umożliwienie Kobrze zaliczenie Dorotki ;)
Najpierw na zamek w Będzinie.


Aaa rowerki dwa aaa rowerki pod zamkiem ;D


No to nie przechodziłam ;D

Następnie przez Łagiszę na Dorotkę ;) cel osiągnięty – czyżby deja vu? ;D
Kościół na Dorotce to staruszek – zbudowany w 1635 roku.

Z Dorotki wracaliśmy drogą, którą poleciłam „czerwono – czarnej ekipie” ;)

Leży jak dzik w żołędziach ;D Aga – może nie jest to jeden z Twoich ulubionych hipopotamów ale zawsze coś ;) – jak pogoda się nie spieprzy to jutro będą foty hipopotamów i nie tylko //cfaniak ;)

A to Arui Ammotragus Lervia ;)

A teraz mały konkurs – co to jest? ;D Hehehehehe ja to mam szczęście ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 50.36km
- Teren 15.00km
- Czas 03:05
- VAVG 16.33km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 kwietnia 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
Dosyć mam facetów sztywnych jak bon ton,
Żadna to podnieta salonowy chłop.
Jakaś anomalia jest potrzebna mi
Kochaj mn
Dosyć mam facetów sztywnych jak bon ton,
Żadna to podnieta salonowy chłop.
Jakaś anomalia jest potrzebna mi
Kochaj mnie jak wariat,
kochaj mnie jak świr!!!
Wpadaj do mnie często jakbyś wpadał w szał,
Kaftan bezpieczeństwa zdejmuj szybko w drzwiach,
Na twej głowie palma w mojej głowie świr
Kochaj mnie jak wariat,
Kochaj mnie jak świr!!!
Było tak wesoło zwłaszcza w tamtą noc,
Sąsiad pukał w czoło, Ty krzyczałeś: "wchodź!",
Cały komisariat nie dał rady Ci,
Kochaj mnie jak wariat, kochaj mnie jak świr!!!
Buty wyschły!!! Yeah!!!
Rankiem - do pracy - standardowo ;)
Po południu - z pracy - standardowo ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Żadna to podnieta salonowy chłop.
Jakaś anomalia jest potrzebna mi
Kochaj mnie jak wariat,
kochaj mnie jak świr!!!
Wpadaj do mnie często jakbyś wpadał w szał,
Kaftan bezpieczeństwa zdejmuj szybko w drzwiach,
Na twej głowie palma w mojej głowie świr
Kochaj mnie jak wariat,
Kochaj mnie jak świr!!!
Było tak wesoło zwłaszcza w tamtą noc,
Sąsiad pukał w czoło, Ty krzyczałeś: "wchodź!",
Cały komisariat nie dał rady Ci,
Kochaj mnie jak wariat, kochaj mnie jak świr!!!
Buty wyschły!!! Yeah!!!
Rankiem - do pracy - standardowo ;)
Po południu - z pracy - standardowo ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 32.68km
- Teren 2.00km
- Czas 01:41
- VAVG 19.41km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







