Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Sobota, 10 marca 2007 Kategoria Ponad 100 km ;)

Ruszyłam z domku na Pogorię.

Ruszyłam z domku na Pogorię. Tam Pan karmił ptactwo więc upolowałam parę zdjęć.
Zastanawia mnie co to za ptok, nie znam się za bardzo a mając na uwadze wszechstronną wiedzę naszych bikestatsowiczów może któryś podpowie co to za ptaszek? ;D

Zrobiłam też trochę zdjęć łabędzi ale jakież było moje zdumienie, gdy odkryłam, że ich liczba drastycznie zmalała od ostatniego razu L Czyżby Darecki z Młynarzem zrobili sobie pieczyste? ;>






Następnie udałam się przez Ząbkowice do Łośnia odwiedzić tatusia ;) Tatusia nie było w domu więc drogą dedukcji doszłam do wniosku, że tata jest na cmentarzu – pojechałam w takim razie na cmentarz. I to był strzał w dziesiątkę ;) Opowiedziałam tacie o mojej eskapadzie rowerowej do Świeradowa a tata na to: „Ty masz jednak nierówno pod sufitem. Przed następną zimą skonfiskuję Ci rower i oddam dopiero w maju”. Żeby uniknąć konfiskaty mienia pojechałam w dalszą trasę ;)
Do Błędowa.
Kościół w Błędowie


Widok z górki w Błędowie

Następnie przez Chechło udałam się na jedyną pustynię w Polsce – Pustynię Błędowską






Następnie do Rodaków. W Rodakach, tradycyjny już piknik na przystanku ;))) Tam zastanowiłam się gdzie by tu wjechać na szlak bo miałam dość już asfaltów.

Więc pojechalam czarnym szlakiem do Żelazko, a następnie zielonym do Podzamcza ;) Super ;)))


Jedyny minus to wszechobecny i wszędobylski PIACH ;(((((((( Był wszędzie – nawet lub przede wszystkim w napędzie L ale to jest "urok" Jury Krakowsko - Częstochowskiej ;)


Czasami widoki były niezbyt ciekawe

Zamek w Ogrodzieńcu (w Podzamczu)





Z Podzamcza czerwonym szlakiem do Karlina.



Kapliczka w Karlinie

Miałam pojechać do Morska dalej szlakiem ale zważywszy godzinę, pogodę (zaczęło lekko dżdżyć) oraz moje kolano (wczoraj na prostej drodze idąc potknęłam się i wyrżnęłam kolanem o beton ;/ a że miałam zawsze problemy z lewym kolanem – teraz jest spuchniętę i „rzepka lata luźno”) zdecydowałam wrócić przez Kromołów do Ogrodzieńca.
Kościół w Kromołowie

Z Ogrodzieńca przez Niegowonice do Łośnia.
Skałki w Niegowonicach

W Łośniu, ze względu na bolące kolano chciałam żeby Nestor mnie trochę pociągnął (te 15 km do domku) ale Husky coś był oporny ;)))

Ogólnie bardzo fajnie było ;))) Na koniec zmarzły mi stopy – i znów bolały jak odtajały L Dobrze, że nie włożyłam krótkich spodenek ;)
Zamęczyłam Was trochę zdjęciami dzisiaj ;)
Pozdrawiam
  • DST 110.30km
  • Teren 40.00km
  • Czas 06:18
  • VAVG 17.51km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 marca 2007

ZDJĘCIA PIĘKNE... by były

ZDJĘCIA PIĘKNE... by były gdyby baterie w aparacie się nie wyczerpały ;(
Dzisiaj poprosiłam Kolegę - sąsiada poznanego na BIKEstats by mnie wyciągnął na rower - oderwał od obowiązków domowych ;P
Trasa: Dąbrowa Górnicza - Pogoria III - Piekło - Pogoria IV (wokół) - Antoniów - Piekło - Wzgórze Gołonowskie - Centrum Mydlice

Trochę błota, trochę piachu ;( napęd woła o pomstę do nieba ;P agenciara coś się obija - nie wyczyściła mi jeszcze napędu ;D

Muzyka w uszach, głowie, na ustach (bez mp3):"Baranek" KULTU ;)
Jutro dzień bez rowerka :( praca a później korki :(

Pozdrawiam
  • DST 34.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 19.43km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 marca 2007

W POGONI ZA CZEŚKIEM

W POGONI ZA CZEŚKIEM ;)
Świeradów Zdrój - Szklarska Poręba



Wrocław (między inymi wyspa cześka ;))










PODZIĘKOWANIA Dziękuję pani Krysi i Kaśce za gościnę w Świeradowie ;)))) i za tekst pani Krysi:"Jak będzie padał deszcz i jak będziesz miała ochotę przyjechać w środku zimy w deszczu na rowerze do nas to zapraszam" ;)))) Hehehehehhe
Dąbrowa Górnicza dworzec PKP - domek ;)



Pozdrawiam
  • DST 44.50km
  • Czas 03:15
  • VAVG 13.69km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 marca 2007

Przeciąg między śniegiem a deszczem

Przeciąg między śniegiem a deszczem :(
Dookoła komina ;) czyli: Świeradów Zdrój - Orłowice - Mroczkowice - Orłowice - Świeradów Zdrój.

Pogoda beznadziejna :( od rana padał śnieg, śnieg z deszczem i inne paskudztwa :(

W Zagłębiu ponoć była super pogoda - słońce i ciepło, dopiero popołudniu zaczęło padać :(

Pozdrawiam i byle do wiosny
  • DST 14.31km
  • Czas 00:53
  • VAVG 16.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 marca 2007 Kategoria góry

Polska - Czechy - Polska

Polska - Czechy - Polska - Czechy - Polska
Świeradów Zdrój - Nove Mesto pod Smrkiem - Frydlant - Bogatynia - Frydlant - Nove Mesto pod Smrkiem - Świeradów Zdrój ;)

Zaliczyłam Worek Turoszowski ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Zaliczyłam 3 "rogi" Polski - pozostał mi tylko "róg" północno - wschodni.

Mimo tego, że po pierwszym kilometrze byłam już cała przemoknięta humor mi dopisywał ;)))
Jak ja kocham góry! Jak wygram w totka lub kopnie w kalendarz mój 90-letni mąż - miliarder to kupię sobie domek w górach, będę żyć z procentów i będę rywalizować z Dj_Wiro i cześkiem ;)))

Ogólnie piękne widoki (pomimo beznadziejnej pogody). Fajna trasa - mimo tego, że asfalt, było gdzie pokręcić i pomęczyć się ;D
Pierwszy raz od dawna podjeżdżałam asfaltem na pierwszym blacie ;)))

Wracając do Świeradowa jechałam szlakiem ;D Dawno już nie śmigałam po górskim terenie - adrenalina uszami wypływała ;D


Muzyka w uszach, głowie, na ustach (bez mp3): "Jak dobrze być młodym... Plujemy w twarze tych, co chcą nas zatrzymać, suniemy swoim szlakiem, niekoniecznie do nieba" oraz "Always Look On The Bright Side Of Life"



Miasto Inków ;)

Poza granicami kraju ;)





Frydlant

Bogatynia ;)

Czas na piknik ;) W Bogatyni znalazłam ustronne miejsce na piknik ;)



Pozdrawiam
  • DST 68.50km
  • Teren 6.00km
  • Czas 04:40
  • VAVG 14.68km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 lutego 2007

Ząbkowice Śląskie - dworzec

Ząbkowice Śląskie - dworzec PKP, Jaworzyna Śląska (po mieście), Szklarska Poręba - Świeradów Zdrój

To już jest przesada :( Jak siedzę w pociągu to jest piękne słońce, jak wysiadam pada deszcz ;(
Z Ząbkowic Śląskich do Jaworzyny Śląskiej jechałam pięknym, nowym pociągiem z miejscem na rowery ;)


W Jaworzynie trochę pojeździłam po mieście


I zrobiłam swój autoportret (special dla tych co chcieli ;)) - trochę źle wykadrowany ups ;)))

W drodze ze Szklarskiej Poręby już nie pada ale i tak jestem cała mokra - nie mam błotników a na drodze kałuże a miejscami błoto pośniegowe... Klocki hamulcowe zdarte :( W Szklarskiej Porębie wysiadam z pociągu, na peronie śnieg. Wysiadający ludzie z pociągu mają narty lub snowboardy ;) "Troszkę" dziwnie się na mnie patrzą ;)))))))))))))))
Zakręt śmierci



Pozdrawiam
  • DST 25.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 13.64km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 lutego 2007

Prudnik -Rudziczka - Niwnica

Prudnik -Rudziczka - Niwnica - Nysa - Otmuchów - Ścibórz - Paczków - Kamieniec Ząbkowicki - Ząbkowice Śląskie

Z ciepłego łóżeczka wyruszyłam w trasę. Leżąc rano w łóżku podziwiałam piękne słońce za oknem i piękną pogodę. Warunki atmosferyczne jednak sprzysięgły się przeciwko mnie. Gdy opuściłam obiekt zakwaterowania zaczęło padać. :( Założyłam kurtkę przeciwdeszczową, która po 5 minutach i tak przemaka i w drogę ;)


Po 10 kilometrach byłam cała mokra od deszczu i tego wszystkiego co jest na drogach, spływa po nich razem z deszczem i z tego co jest na kołach TIRowców :(
Na 16 kilometrze, miedzy Rudziczką a Wierzbięcicami złapał mnie grad, oczywiście w szczerym polu, nie miałam nawet gdzie się schować :( Grad nie miał dla mnie litości - bił z całych sił, ja jechałam dalej. Bezpłatny masaż twarzy, szkoda tylko, że taki bolesny.
Gdy dojechałam do Wierzbięcic grad przestał padać bo już miałam gdzie się schować... Siadłam na przystanku i gdyby nie to, że jestem dzielną dziewczynką - rozpłakałabym się. Przede mną 60 kilometrów a ja przemoczona, zmarznięta i bez ochoty na "ujeżdżanie rowerka" :( Ale tak niestety bywa - raz jest wszechogarniająca radość a drugim razem pozostaje "skazanie na siebie". Tak było w tym przypadku - zostałam skazana na dalsze pedałowanie na moim rowerku a rowerek został skazany na mnie ;)
Dojechałam do Nysy i zaczęłam szukać jakiegokolwiek miejsca gdzie mogłabym się napić czegoś ciepłego, zjeść coś, posiedzieć w ciepełku i zebrać siły przed dalszą trasą.
Niestety nie wszyscy ludzie rozumieją problemy bikera. Zeszło mi jakieś pół godziny zanim znalazłam knajpkę do której pozwolono mi wprowadzić mojego towarzysza niedoli ;)
Nysa


Ścibórz


Widok na kościół w miesjscowości Byczeń


Prawie cały dzień w deszczu...
Plac zabaw odpoczywa ;)))) tzn. się leni ;)

W Byczeniu na przystanku odpoczywałam znalazłam jeden grosz ;)

Gdy spakowałam go do plecaka wyszło słońce - i jak tu nie wierzyć w przesądy, hehehehe.


Nareszcie słońce - szkoda tylko, że jestem przemoczona od stóp do głowy ;)
O i nawet mieli takądziurę w ziemi przez którą widać było niebo ;)

Zaczęłam w końcu robić zdjęcia ;)

Kotłownia poza miejscem zamieszkania ;)

Kamieniec Ząbkowicki


Jestem zboczona - uwielbiam takie mosty - kiedyś na Słowacji napstrykałam chyba z 30 zdjęć takiego mostu ;))) Tym razem się opanuję i umieszczę tylko jedno ;)

Dojechałam do Ząbkowic Śląskich.
Ząbkowice Śląskie


Gościli mnie zachwycająco mili ludzie - Pani Maria i Pan Janusz - serdeczne podziękowania za gościnę - "Dla takich chwil warto żyć" ;))))))) Po wieczornej pogawędce ciepłe łóżko ;)

Muzyka w uszach, głowie, na ustach (bez mp3): "Bułgarskie centum chujozy to tu"
Pozdrawiam
  • DST 81.70km
  • Czas 05:32
  • VAVG 14.77km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 lutego 2007 Kategoria Ponad 100 km ;)

Dąbrowa Górnicza Będzin -

Dąbrowa Górnicza Będzin - Czeladź - Bytom - Wieszowa - Pyskowice - Niewiesie - Chechło - Kędzierzyn Koźle - Większyca - Głogówek - Laskowice - Lubrza - Prudnik

Przyznaję się wszystkim: sobie, znajomym, rodzinie i całej reszcie ludzkości, że pomysł, że wyjadę o godzinie 0:00 był najgłupszym pomysłem w całym moim worku idiotycznych i kretyńskich pomysłów.
Wyjechałam, tak jak wspomniałam o godzinie 0:00 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Na początku było bosko - ciepło, mały ruch i oświetlone tereny zagłębiowskich i śląskich miast, po prostu SUPER.
Problem nr 1 zaczął się w drodze z Czeladzi do Bytomia, mianowicie ciemny, nieoświetlony ani jedną latarnią teren. Ale minął jakoś szybko, nie zdążyłam nawet się zestresować.
Problem nr 2 już "nieco" gorszy to teren lasu między Bytomiem a Wieszową.
Problem nr 3 Pyskowice - Byczyna - ciemno i strasznie.
Problem nr 4 Bycina - Niewiesie - strasznie i ciemno.
Więc jak zobaczyłam problem nr 5 - teren zalesiony, nieoświetlony między miejscowością Niewiesie a Chechło powiedziałam sobie "dość!", zawróciłam i półtorej godziny spędziłam na przystanku autobusowym czekając na lepszą porę do samotnej ekapady rowerowej.
O 5:00 ruszyłam w dalszą drogę, potwornie zziębnięta. Zaczęło dżdżyć, od 6:00 zaczęło już nieźle padać - deszcz, momentami deszcz ze śniegiem ;(
Pogoda zupełnie niefociasta, a i ochota na focenie zerowa - dlatego no pictures w tym dniu.
W Kędzierzynie - Koźlu byłam w szoku - przejeżdżając przez miasto około 6:00 - 7:00 spotkałam około 40 rowerzystów - cóż za rowerowe miasto ;)))
I tak jechałam w deszczu, przemarznięta i zmoknięta do ostatniego milimetra mojego ciała...
Dlatego też, gdy zobaczyłam afisz:"Pizza, napoje zimne i gorące, tanie noclegi" długo się nie zastanawiałam, a właściwie w ogóle się nie zastanawiałam ;)
I tym oto sposobem pierwszy dzień mojej wycieczki rowerowej zakoczyłam na 130 kilometrze w miejscowości Prudnik około godziny 11:00.
Zadowolona, pojedzona wskoczyłam do SUCHEGO i wkrótce CIEPŁEGO łóżka.
No, ale tak jak wcześniej wspomniałam plany są po to by je realizować albo zmieniać, w tym przypadku zmieniłam mój ambitny plan dotarcia do Ząbkowic Śląskich w jeden dzień ;)
Ale i tak jestem zadowolona - pierwsza setka w tym roku ;)))

Muzyka w uszach, głowie, na ustach (bez mp3): "Bułgarskie centum chujozy to tu"
Pozdrawiam
  • DST 130.40km
  • Czas 07:50
  • VAVG 16.65km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 lutego 2007

Mydlice - Dąbrowa (serwis)

Mydlice - Dąbrowa (serwis) - Manhatan (braciszek) - Huta Katowice - Tworzeń - Łosień (tatuś) - Ząbkowice - Antoniów - Pogoria III - Centrum - Mydlice

Dzisiaj zrobiłam objazd po rodzince ;)
Do brata po lampkę tylną (cały czas się łudzę nadzieją, że jednak podczas urlopu dojadę do Świeradowa ;))
Później do tatusia po uchwyt do lampki, mapy Polski, zamków Polski i Wrocławia ;)

Pogoda nawet nienajgorsza oprócz mroziku ;) Palce u nóg znowu mi zamarzły ;(
Mało kilometrów, bo śpieszno mi było do domku - dzisiejszy wieczór sponsoruje browar żywiecki ;)

Optymistyczny akcent - jadę w Ząbkowicach nawet szybko bo dobrze mi się tam jechało (około 35 km/h) a chodnikiem idzie dwóch chłopaszków w wieku około 7-9 lat. Jeden do drugiego mówi:"Patrz jak starsza babka zasuwa na rowerze" Rączki mi opadły i rogi ;)))

Pomnik żołnierzy w Łośniu

Jakieś 22 lata temu postawiono pomnik "Radzieckich żołnierzy" Otwarcie huczne nawet telewizja była i ja w niej ;D Dzieci śpiewały "Buwsjegda budjet sońce" i było cool ;) Po jakimś czasie panowie ze szlifierkami zeszliwowali pięcioramienne gwiazdki na hełmach i od tej pory jest "Pomnik Żołnierzy"


Pomnik w centrum. Kiedyś młodzież dąbrowska pomalowała pomnik na kolorowo - domalowała kolorowe kalosze, kwiaty, itp. Pod pomnikiem umieściła kolorowy napis "JIMIEMU HENDRIXOWI" Od tej pory pomnik jest nazywany "Hendrixem". Niestety źli ludzie go wyczyścili i pomalowali :(


Pozdrawiam
  • DST 39.30km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:14
  • VAVG 17.60km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 lutego 2007

Szaro, buro, mżawka i ZIMNY

Szaro, buro, mżawka i ZIMNY wiatr, który przewiewa aż do kości :(
Miałam plany dalekosiężne - chciałam strzelić pierwszą setkę w tym roku...
Planu nie wprowadziłam w życie dlatego, że na rower wyruszyłam dopiero przed godziną 13:00.
I oczywiście dzięki mojej wrodzonej nielogicznej logice myślenia przemarzłam do kości ;(
Zamiast w taka pogodę wybrać szlaki w lesie, by drzewa chroniły mnie przed wiatrem, ja wybrałam eskapadę po okolicznych akwenach wodnych - wiadomo od wody ciągnie bardziej i wiatr jest zimniejszy :(
Ale i tak było super ;)
Trasa:
Dąbrowa Górnicza Mydlice - Centrum - Pogoria III - Pogoria IV - Wojkowice Kościelne - Tuliszów - zbiornik Przeczycko-Siewierski - Wojkowice Kościelne - Pogoria IV - Pogoria III - Psary (las) - Łagisza - Las Grodziecki - Grodziec - Wzgórze Św. Doroty (Dorotka ;)) - Las Grodziecki - Łagisza - Psary (las) - Pogoria III - centrum - Mydlice

Pogodna paskudna jeżeli chodzi o zdjęcia... mimo to napstrykałam 54 zdjęcia.
Parę umieszczę za chwilę - jak aparat dostosuje się do temperatury pokojowej.
Ogólnie mimo zimna i paskudnej widoczności - PRZEJAŻDŻKA SUPER!!!
Asfalty mało uczęszczane przez samochody i teren - szutrówki i dróżki w lesie z małym błotkiem i kałużami - to jest to co tygryski i kosma lubią najbardziej ;)))
Jutro - niestety zero bike''''a :( - myję rowerek i odgruzowywuję mieszkanie ;) i do pracy na 14tą :(

Pozdrawiam
i zdjęcia
taka ładna liczba ;)

pogoria III

pogoria IV

pogoria IV plan

Plan zbiorników wodnych w okolicy ;)



Pogoria IV i jeszcze czynna kopalnia piasku Kuźnica Warężyńska (kiedyś tam będzie ścieżka rowerowa ;))

śluza na Pogorii IV

Wojkowice Kościelne - kościół ;)

Zbiornik Przeczyce

Tama na zbiorniku przeczyce

Tory i cool''towy mostek w drodze na Dorotkę ;)

w drodze na Dorotkę ;)

Kościół na Dorotce


Ten Pan na mnie trąbił a raczej puszczał parę dźwiękową ;)
  • DST 61.50km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 16.04km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl