Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 26 lutego 2007 Kategoria Ponad 100 km ;)

Dąbrowa Górnicza Będzin -

Dąbrowa Górnicza Będzin - Czeladź - Bytom - Wieszowa - Pyskowice - Niewiesie - Chechło - Kędzierzyn Koźle - Większyca - Głogówek - Laskowice - Lubrza - Prudnik

Przyznaję się wszystkim: sobie, znajomym, rodzinie i całej reszcie ludzkości, że pomysł, że wyjadę o godzinie 0:00 był najgłupszym pomysłem w całym moim worku idiotycznych i kretyńskich pomysłów.
Wyjechałam, tak jak wspomniałam o godzinie 0:00 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Na początku było bosko - ciepło, mały ruch i oświetlone tereny zagłębiowskich i śląskich miast, po prostu SUPER.
Problem nr 1 zaczął się w drodze z Czeladzi do Bytomia, mianowicie ciemny, nieoświetlony ani jedną latarnią teren. Ale minął jakoś szybko, nie zdążyłam nawet się zestresować.
Problem nr 2 już "nieco" gorszy to teren lasu między Bytomiem a Wieszową.
Problem nr 3 Pyskowice - Byczyna - ciemno i strasznie.
Problem nr 4 Bycina - Niewiesie - strasznie i ciemno.
Więc jak zobaczyłam problem nr 5 - teren zalesiony, nieoświetlony między miejscowością Niewiesie a Chechło powiedziałam sobie "dość!", zawróciłam i półtorej godziny spędziłam na przystanku autobusowym czekając na lepszą porę do samotnej ekapady rowerowej.
O 5:00 ruszyłam w dalszą drogę, potwornie zziębnięta. Zaczęło dżdżyć, od 6:00 zaczęło już nieźle padać - deszcz, momentami deszcz ze śniegiem ;(
Pogoda zupełnie niefociasta, a i ochota na focenie zerowa - dlatego no pictures w tym dniu.
W Kędzierzynie - Koźlu byłam w szoku - przejeżdżając przez miasto około 6:00 - 7:00 spotkałam około 40 rowerzystów - cóż za rowerowe miasto ;)))
I tak jechałam w deszczu, przemarznięta i zmoknięta do ostatniego milimetra mojego ciała...
Dlatego też, gdy zobaczyłam afisz:"Pizza, napoje zimne i gorące, tanie noclegi" długo się nie zastanawiałam, a właściwie w ogóle się nie zastanawiałam ;)
I tym oto sposobem pierwszy dzień mojej wycieczki rowerowej zakoczyłam na 130 kilometrze w miejscowości Prudnik około godziny 11:00.
Zadowolona, pojedzona wskoczyłam do SUCHEGO i wkrótce CIEPŁEGO łóżka.
No, ale tak jak wcześniej wspomniałam plany są po to by je realizować albo zmieniać, w tym przypadku zmieniłam mój ambitny plan dotarcia do Ząbkowic Śląskich w jeden dzień ;)
Ale i tak jestem zadowolona - pierwsza setka w tym roku ;)))

Muzyka w uszach, głowie, na ustach (bez mp3): "Bułgarskie centum chujozy to tu"
Pozdrawiam
  • DST 130.40km
  • Czas 07:50
  • VAVG 16.65km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
DMK77 Ano inspirujące ;P
kosma100
- 23:39 sobota, 31 maja 2008 | linkuj
hehhehe Aga dopiero teraz przeczytałam Twój komentarz ;D
I z pierwszą setką w tym roku już jestem spóźniona ;(
Pozdrawiam ;)
kosma100
- 18:55 piątek, 7 marca 2008 | linkuj
buuuuu ;)
odświeżymy nieco dawne wojaże :D
no i pospamujemy :P
hehehe Tomek nieźle tą wycieczkę podsumował ;)
Ale musiała byc chłodna to masakra brrrrrr
chyba uciekne zaraz do wyra ;))))))
hehehe

Aga
- 21:58 poniedziałek, 21 stycznia 2008 | linkuj
Shogun a jaki był Twój rekord w dziennym dystansie?
Pozdrawiam
kosma100
- 20:17 poniedziałek, 5 marca 2007 | linkuj
W zeszłym roku, kiedy biłem rekord w dziennym dystansie, też znalazłem się w podobnych okolicznościach. W środku nocy, w ciemnym lesie, kilkadziesiąt kilometrów od domu. Przyznam szczerze, że trochę ciśnienie mi skakało, gdy z leśnych ciemności dobiegały różne dziwne odgłosy wzbogacane moją wyobraźnią. Ale ja lubię takie sytuacje, i teraz, po czasie, miło je wspominam.
Shogun
- 21:22 sobota, 3 marca 2007 | linkuj
blase Do Ząbkowic Śląskich było jeszcze 81,7 km. Gdyby nie ten przeklęty deszcz to bym dojechała tam bo czasu miałam jeszcze sporo ;)
tomaloshmmm.... facet, w dodatku stuknięty? Powiem Ci, że Twoje nocne eskapady są bardzo podobne do mojej wycieczki ;)))
Pozdrawiam wszystkich, którzy rzucają okiem na tą stronę ;)
kosma100
- 10:14 piątek, 2 marca 2007 | linkuj
Hehe, niezly tekst. Jak czytalem to przypomnial mi sie opis tomalosa jak czekal gdzies na trasie az mu sie znowu zachce jechac(czy az bedzie widno nie pamietam dokladnie)

Generalnie podziwiam. A jaki to by byl dystans do Zabkowic??
blas - 23:38 czwartek, 1 marca 2007 | linkuj
nooo... jak tekst by był napisany bezosobowo i nie wiedział bym przez kogo to na 100% bym pomyślał, że tą wycieczkę odbył facet w dodatku nieco stuknięty :) gratuluję i podziwiam.

swoją drogą dokładnie w ten sam dzień (noc?) też miałem nocną wycieczkę :) tylko twoja była bardziej "hard" no i dłuższa :) ale ja za to na swojej drodze spotkałem zaledwie kilka latarń i duuuużo lasów :)
tomalos
- 23:31 czwartek, 1 marca 2007 | linkuj
Kobieta... sama... o tej porze... w takich ciemnościach...?
Szczerze powiem, że nie wiem czy sam bym się zdecydował na taką eskapadę.
Podziwiam i pozdrawiam - Czesiek
czesiek
- 08:39 czwartek, 1 marca 2007 | linkuj
Po pierwsze... cieszę się, że jednak realizujesz swój plan i urlopik spędzisz w górach na rowerku! :)

Po drugie... gratuluję pierwszej setki w nowym roku! ;]

Kosma jesteś odważna bardzo :D

POZDRAWIAM!
Mlynarz
- 21:29 środa, 28 lutego 2007 | linkuj
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa wnala
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]


Blogi rowerowe na www.bikestats.pl