Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 16 lipca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Coin operated boy
sitting on the shelf he is just a toy
but i turn him on and he comes to life
automatic joy
that is why

Coin operated boy
sitting on the shelf he is just a toy
but i turn him on and he comes to life
automatic joy
that is why i want a coin operated boy

made of plastic and elastic
he is rugged and long-lasting
who could ever ever ask for more
love without complications galore
many shapes and weights to choose from
i will never leave my bedroom
i will never cry at night again
wrap my arms around him and pretend....

Coin operated boy
all the other real ones that i destroy
cannot hold a candle to my new boy and i'll
never let him go and i'll never be alone
not with my coin operated boy......

this bridge was written to make you feel smittener
with my sad picture of girl getting bitterer
can you extract me from my plastic fantasy
i didnt think so but im still convinceable
will you persist even after i bet you
a billion dollars that i'll never love you
will you persist even after i kiss you
goodbye for the last time
will you keep on trying to prove it?
i'm dying to lose it...
i want it
i want you
i want a coin operated boy.

And if i had a star to wish on
for my life i cant imagine
any flesh and blood could be his match
i can even take him in the bath

Coin operated boy
he may not be real experienced with girls
but i know he feels like a boy should feel
isnt that the point that is why i want a
coin operated boy
with his pretty coin operated voice
saying that he loves me that hes thinking of me
straight and to the point
that is why i want
a coin operated boy



Rankiem - do pracy - standardowo.

Wieczorem - z pracy - nie standardowo, bo przez Sosnowiec, Zagórze, Staszic, Manhattan, Pogorię.


Moi ulubieni Punk - Bikerzy :D :)))))))))))) (zdjęcie z niedzieli)


Gdzieś w Sosnowcu...


Pogoria jakaś taka bez wyrazu... tęskni za mną chyba :D


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 44.89km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:14
  • VAVG 20.10km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 lipca 2008 Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Moje oczy
Widzą jak za mgłą
Moje uszy
Zatkane watą są
Moje usta
Pełne błahych słów
Moje myśli
W milionach

Moje oczy
Widzą jak za mgłą
Moje uszy
Zatkane watą są
Moje usta
Pełne błahych słów
Moje myśli
W milionach innych głów

Moja głowa pełna jest
Bzdurnych haseł oraz wzniosłych tez
Co mam robić z głową moją
Która nie chce myśleć według wzoru

Jakiś człowiek
Przekonuje mnie
Że karmazyn
Najpiękniejszy jest
Młode oczy
Nie widzą kolorów
Usta milczą
A uszy są chore

Moja głowa pełna jest
Bzdurnych haseł oraz wzniosłych tez
Co mam robić z głową moją
Która nie chce myśleć według wzoru

Moje serce
Bije w innym takcie
Niż w swych normach
Napisane macie
Moje ręce
Od dziecka spętane
Moje nogi
Tańczą dziki taniec



Do pracy... standardowo.
Z pracy - standardowo.

Bez aparatu bo został na biurku w domu :(
Oj! Ten tydzień będzie pracowity, więc dobrze, że jeżdżę na rowerze do pracy ;D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.19km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 19.91km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Estrema...

Estrema...

Po południu - bez extremy - do pracy - standardowo.

Wieczorem (późnym) po ciemku, w deszczu i burzy.

90 % trasy deszcz lał z dołu, 10 % z dołu i góry.

Raz był jak by błysk flasha i takie wrażenie jak koszulka się elektryzuje.... i nie było odgłosu uderzenia... hmm... dziwne ;D

MASAKRA ale przeżyłam ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 32.85km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 18.25km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 lipca 2008

Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
Zaliczona matura na pięć

Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
Zaliczona matura na pięć
Są tacy - to nie żart,
dla których jesteś wart

Mniej niż zero
Mniej niż zero
Mniej niż zero
Mniej niż zero

Zawodowi macherzy od losu
Specjaliści od śpiewu i mas
Choćbyś nie chciał i tak znajdą sposób
Na swej wadze położą nie raz
Choć to fizyce wbrew
wskazówka cofa się

Mniej niż zero...

Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
Zaliczona matura na pięć
Są tacy - to nie żart,
dla których jesteś wart

Mniej niż zero...


Rankiem Mydlice - Manhattan podlać kwiatki :)
Później Manhattan - Mydlice.

Nie wiem czy wszyscy niedzielni kierowcy wyjechali dzisiaj na ulice???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Po przejechaniu 3 km miałam już 3 sytuacje stresowe.
Jedna - jechałam z górki z prędkością około 30 km/h i pajac w białej furgonetce stojący po lewej stronie na chodniku wyjechał wolno wprost pod moje koła. Szczęście w nieszczęściu, że zostawił jakieś 50 cm i tam się zmieściłam. Darłam się na niego w niebogłosy!!!

Ale hit dzisiejszego dnia był następujący:
Jadę sobie ulicą jednokierunkową, po prawej stronie stoi samochód, obracam się czy coś nie jedzie z tyłu - jedzie mercedes ale daleko. Zmieniam więc tor jazdy i wymijam stojące z boku samochody. Mercol mnie dogania i trąbi, więc z uśmiechem na ustach wystawiam panu środkowy palec lewej ręki. Pan zaczął jeszcze bardziej trąbić, więc otworzyłam usta i z dość dużą ilością decybeli wyartykuowałam co myślę o kierowcy, jego matce i jego wiedzy na temat kodeksu drogowego.
Ten mnie wyprzedził i się zatrzymał...
"O-ho-ho będzie gorąco" - pomyślałam.
Podjechałam do kierowcy. Oczom moim ukazał się następujący widok: niski, spasiony, upocony sześćdziesięciolatek i takiego samego typu kobieta obok.
Krzyczał coś więc też wykrzyczałam do niego coś w stylu: "Nie znasz się na przepisach palancie??? Kto ci dał prawo jazdy dupku???"
On na to: "Jak się do mnie odzywasz ty stara k......?"
Normalnie zemdlałam OMC i rzuciłam do niego i jego żony siedzącej obok: "Stara k..... to siedzi obok ciebie" i odjechałam.

Nic mi nie zdołało zepsuć humoru, nawet ta sytuacja bo od wczoraj napaliłam się na nową zabawkę i jechałam właśnie by zrealizować swoje plany.
A więc przez Mydlice do Auchan w Sosnowcu po to:


A następnie do Katowic do pracy :)))
W pracy... powiedziałam, że jeśli jestem cicho (choć to dziwne) to żyję tylko podniecam się moim new aparatem ;)

Więc pracowałam:


Ale brudny ten CTRL a fe ;P

Z tym Panem się pożegnam - Kobra go będzie meczył ;D - dzięki Nikuś za miłą współpracę ;D


Troszkę eksperymentowałam - zdjęcia poniżej (dwa) robione jedno po drugim ;D




A Misiu tylko siedział i zawijał w sreberka, tzn. siedział i się patrzył z niedowierzaniem ;D


Autobus... przemknął ;D


Zdjęcie "z ręki" i nie wykadrowane - to tylko próba ale już się podniecam na mysl jakie mogą zdjęcia wyjść ;))))


Oł! Je! Ten aparat ma możliwości tylko muszę się nauczyć go obsługiwać ;D ... i życie stało się prostsze ;D



No nie - na Antyradio o godzinie 01:24 leci "Biały Miś" ;/ - coś dla Młynarza ale jakaś inna wersja ;D


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 49.54km
  • Czas 02:33
  • VAVG 19.43km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 lipca 2008

To dlatego jesteś biedny
żeby inny był bogaty
mówią do mnie złote zęby
oczy świecą jak brylanty
gdybyś wiedział jak kant

To dlatego jesteś biedny
żeby inny był bogaty
mówią do mnie złote zęby
oczy świecą jak brylanty
gdybyś wiedział jak kantować
to nie musiałbyś pracować
tylko głupi klepie biedę
ja na intelekcie siedzę

nie dla tego jestem biedny
żeby inny był bogaty
facet co ma złote zęby
tak i tak je kiedyś straci
ja nikogo nie kantuję
kto kantuje ten jest
a jeżeli coś ukradnę
oczywiście zaraz wpadnę

całe życie muszę słuchać
o czym mówią zęby złote
gdy wpadają mi do ucha
jestem głuchy na ślepotę
i kantuję lecz z wyjątkiem
tylko tego co jest członkiem
złote zęby jeśli kupię
tylko by je wstawić w dupie

jeszcze nie jest tak źle



Do pracy i z pracy - standardowo, czyli bez szaleństw.


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.87km
  • Czas 01:37
  • VAVG 20.33km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Katharsis

Katharsis


Gdy mnie będziesz już miał dosyć,
to wystarczy mnie wyprosić,
raz pokazać drzwi.
Tylko jeśli Bóg pozwoli,
nie zabijaj mnie powoli.
Zrób to raz, dwa, trzy...
Zrób to raz, dwa, trzy...

Wiem - ładniejsza jest dziewczyna,
gdzieś pełniejsza szklanka wina
i weselszy ptak.
Tylko jeśli Bóg pozwoli,
nie zabijaj mnie powoli.
Zrób to raz, dwa, trzy...
Zrób to raz, dwa, trzy...

Są kobiety wampiryczne
i są światy bardziej śliczne
niż na przykład ja.
A więc jeśli Bóg pozwoli,
nie zabijaj mnie powoli.
Zrób to raz, dwa, trzy...
Zrób to raz, dwa, trzy...

Skoro wiem, że nie ma piekła,
będzie dobrze bym uciekła
byle z kim i byle gdzie.
A więc jeśli Bóg pozwoli,
nie zabijaj mnie powoli.
Zrób to raz, dwa, trzy...
Zrób to raz, dwa, trzy...

Gdy mnie będziesz już miał dosyć,
to wystarczy mnie wyprosić,
raz pokazać drzwi.
Tylko jeśli Bóg pozwoli,
nie zabijaj mnie powoli,
nie zabijaj mnie powoli,
nie zabijaj powoli tak.


W deszczu... nie - nie w deszczu, w deszczu to mało powiedziane.
W ulewie i burzy do pracy...
Ale było mi to potrzebne...

A z resztą od Sosnowca już nie padało i szybko ulica stawała się sucha, co przyczyniło się do tego, że jak dojechałam do pracy to byłam już częściowo sucha :)

Wieczorem - nie standardowo bo po drodze do sklepu po Pstrągi... Warkę Pstrąg.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.93km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.18km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 lipca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Jesteśmy jeszcze tak młodzi,
ale już tak starzy,
żyjemy po to, by
wypełnić swe przeznaczenie.
Nie mamy już pytań,
i

Jesteśmy jeszcze tak młodzi,
ale już tak starzy,
żyjemy po to, by
wypełnić swe przeznaczenie.
Nie mamy już pytań,
idziemy ciągle na wprost.
Bez żadnych zatrzymań,
idziemy, gramy, wracamy.
To właśnie nasze przeznaczenie jest!

Tekst by KORSO

Kto rano wstaje... ten ma wysoką średnią ;D

Po niespełna trzech godzinach snu wstałam o 5:00, ubrałam moje mokre ciuchy, pożegnałam się z Przemiłymi Gospodarzami i pomknęłam (dosłownie jak dla mnie) do domku.

Tym razem nie "na skróty".

Zabrze (Helenka) - Rokitnica - Bytom - Siemianowice - Czeladź - Będzin - Mydlice.

Po południu - do pracy (standardowo ;D).
Z pracy - po 22-giej - standardowo - ostatni kilometr W DESZCZU :((((

Umieściłam opisy wycieczek weekendowych:
- sobota;
- niedziela;

oraz jeśli ktoś nie zauważył dodałam nowe kategorie:
- Kosmacz - Powsinoga;
- In the rain...

:D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 64.57km
  • Czas 03:10
  • VAVG 20.39km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Twą urodę, sprawność, wiedzę
zabrał wiatr czasu.
Twoje szczęście i majątek
wywiało gdzieś w nieznane.
Swojej zguby już n

Twą urodę, sprawność, wiedzę
zabrał wiatr czasu.
Twoje szczęście i majątek
wywiało gdzieś w nieznane.
Swojej zguby już nie znajdziesz,
ona odeszła gdzieś w niepamięć.
Zapomniałeś ile warte
były Twoje słowa i Twój świat.
Nie masz marzeń, nie masz snów.
Celem życia Twego
było zobaczyć cały świat!

Czasu wiatr, wiatr czasu
niszczy Twoje życie.
Na to nie ma rady
musisz radzić sobie sam!

Przestań się użalać,
pomyśl o przyszłości.
Nie bój się i wstań
spójrz przed siebie.
Teraz wiesz już jak głupie
było siedzieć tyle lat.
Ile rzeczy przeminęło
jak straszny czasu wiatr.
Nie myśl, że już nic nie zrobisz,
bo masz jeszcze szansę.
Staw czoło temu wiatrowi
Walcz!!!



Tekst by Korso :)))

Szybciorem do pracy... niewyspana, bo "coś" pod łóżkiem mi chrapało ;D
Po pracy Katowice - Helenka - "na skróty"... (od dzisiaj nie ufam znakom!!!) [Katowice - Chorzów - Bytom - Piekary Śląskie OMC - Bytom Karb - Zabrze Helenka :)))]

Oczywiście, żeby nie było - w deszczu :((((
Chyba muszę założyć nową kategorię.... "In the rain"... :((((

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 50.83km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 21.18km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 lipca 2008 Kategoria W towarzystwie ;), Kosmacz - Powsinoga :)

Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
nie chcę nic wi

Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

Są jeszcze brzegi na których nie byłam,
są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam.
Są pocałunki na które czekam,
listy z daleka, drogi pod wiatr.

Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
niczego więcej mi nie potrzeba.

Bo chociaż nie ma tam brzegu mojego,
śniegów i nieba, nieba zielonego,
noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.


Skrzynno - Dębiec - Piskornik - Borowiec - Masłowice -Małyszyn - Urbanice - Widoradz - Wieluń (Aga - txs) - Katowice - Dąbrowa Górnicza (na skróty).

Po spontanicznym meczu piłki nożnej trzeba było się zebrać i wyruszyć w kierunku domu (co po niektórzy niekoniecznie "na skróty") :D
Były też ofiary meczu, na szczęście nie krwawe :)


Poszwendaliśmy się troszkę po Wieluniu, zjedliśmy przepyszne lody (tym razem Darek stawiał :))

Wieluń:




Wieluń i Anetka z ptaszkiem :)


Wieluń i Młynarz chyba też z ptaszkiem :D








Po czułych pożegnaniach :D (Agnieszka wraz z Anetką i Darkiem odprowadzili nas do Wielunia) zapakowaliśmy się z Młynarzem do pociągu i pojechaliśmy do Katowic (Młynarz na skróty przez Dąbrowę, Helenkę do Wrocławia :D).

Młynarz założył sakwy... na dworcu w Katowicach...


Młynarz coś niewyraźny...


Z Katowic do Dąbrowy - trasą "Z pracy - standardowo", może to nie był standard bo Młynarz mi towarzyszył :D

Chciałam serdecznie podziękować Gospodarzom ze Skrzynna - Pani Wiesi i Panu Marianowi wraz z Rodziną za zaproszenie i strasznie miłe, ciepłe przyjęcie w swoich progach. Dziękuję wszystkim Towarzyszom za wspaniale spędzony weekend :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 39.46km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 17.80km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 lipca 2008 Kategoria W towarzystwie ;), Ponad 100 km ;), Kosmacz - Powsinoga :)

Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna s

Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Chciałbym wiedzieć, czy idziesz też
Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz

Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną

Hej ty, wpadnij, jak chcesz
Już za parę godzin zaczyna się dżez
Hej ty, wpadnij, jak chcesz
Już za parę godzin zaczyna się dżez
Już za parę godzin zaczyna się dżez
Będę na bank, wpadnij też
Hej ty, nie wiem, czy wiesz
Już za parę godzin zaczyna się dżez

Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną

Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz
Chciałbym wiedzieć, czy idziesz też
Raz, dwa, nie wiem, czy wiesz
Jutro o tej porze zaczyna się mecz

Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną
Pójdę tam ze swoją dziewczyną


Od piątku - ulubione piwo Młynarza, hehehehehehehehehehehhe :D


Trasa (dzięki Aga - no nieźle robisz relacje (trasówki) - możesz zakładać już bloga :)):
Skrzynno - Dębiec - Huta Czernicka - Czernice - Dolina Czernicka - Dębina - Osjaków - Raduczyce - Drobnice - Krzeczów (postój pod parasolami - Toporów - Przywóz - Ogroble - wjechaliśmy na teren Załęczańskiego Parku Krajobrazowego - Bobrowniki i Rezerwat Węże - powrót do Bobrownik - Kapituła - Sąsów - Działoszyn - Ożegów - Siemkowice - Radoszewice - Gabrielów - Felinów - Osjaków - Dębina - Dolina Czernicka - Czernice - Huta Czernicka - Dębiec - Skrzynno

Dodatkowo gdy Aga z Mamą robiły kolacyjkę (wstyd, że nie pomogliśmy) reszta + Igorek zrobiliśmy 10 km Skrzynno - Niemierzyn - Bolków - Skrzynno

Rankiem (nie za wczesnym), po zebraniu wszystkich zwłok z łóżek i po przepysznym śniadanku ruszyliśmy w drogę do Załęczańskiego Parku Krajobrazowego by zaliczyć węże ;D

Każdy, a na pewno Wiku miał nadzieję, że stuknie nam dzisiaj setka.

Ruszyliśmy całą, nie małą ekipą, w której skład weszli:
- Agnieszka (nie zalogowana na BS (jeszcze));
- Anetka;
- Wiku;
- Darek;
- Piotrek;
- i moja skromna osoba :)

Ekipa pędziła


co niektórzy na poboczu dziwnie się na nas patrzyli :D


Trochę tam tłoczno :D


Taki ogród i kaskadę będzie miał Młynarz i... Anetka (nie wiem co na to Darek:)) :D


Chmury zaczęły porządnie straszyć...


... a ekipa kręci dalej...


Zobaczyliśmy fajną knajpkę w ładnej okolicy ze stadniną koni więc zatrzymaliśmy się by coś przekąsić i uzupełnić płyny. I to była bardzo dobra decyzja, bo zaczęło później padać - przesiedzieliśmy tam chyba z 2 godziny.

Stado rumaków :)



Jestem macho... niech kobiety mi wybaczą...


Młynarz stwierdził, że nie dopije do końca piwa i... wylał je :D



Siedząc dłuższy czas w tej knajpce załapaliśmy lenia, więc zaprzęgliśmy rumaki do powozu i ruszyliśmy dalej :D


Anetka w akcji :D


Jadąc ścieżką jak wyżej Anetka mówi do mnie:
- "Zgubiłam komórkę i 5 zł".
Wróciłyśmy by poszukać zguby.
Mam doświadczenie w tym temacie więc odnalazłam zarówno komórkę jak i 5 zł :D

Dojeżdzamy do czekającej na nas ekipy, opowiadam naszą przygodę a Anetka na to: "Właśnie sobie przypomniałam, że dowód osobisty też zgubiłam :D"

BikeStatowe Biuro Śledcze, w składzie Wiku, Darek, ja ruszamy wyśledzić kawałek plastiku.

Chyba założę firmę świadczącą usługi "odnajdywanie zagubionych dowodów osobistych, komórek i monet :)"


Raz pada, raz kropi ale już nie mamy czasu na "głupoty" - trzeba jechać zaliczyć Kobrę, tzn. Węże i gnać z powrotem by zdążyć przed zmrokiem (nie wszyscy mamy działające dobrze lampki).
Ściana deszczu:


Glebożerca, tzn gleba Wika :D



Mały błąd orientacyjny (podobny do tego na Bo i podobnie Darek go wykrył :D) przyczynia się do tego, że dużo czasu nam zajmuje zdobycie tego mostu.


Niektórzy wypoczywają czynnie w inny sposób.
- Umiesz pływać?
- Umiem.
- To spływaj!


Dojechaliśmy do świetnego podjazdu w Rezerwacie Węże.
Bardzo mi się podobał - taki jak lubię :)))) Nie tylko mi się podobał i nie tylko ja wyjechałam Wiku i Darek także dzielnie wyciskali poty ;)

Tutaj Chłopaki chcieli się spuszczać - wybiłyśmy im to z głowy :]


Rumaki przy jednej z jaskiń.


Niektórzy widzieli tylko tę jaskinię, niektórzy farciarze widzieli więcej ;D

Zjazd był rewelacyjny - troszkę korzeni. W czynnym zjeździe wzieli udział:
- Wiku;
- Darek;
- Jo ;P

No i chyba Aga ale nie wiem bo jak się obejrzałam to już jej nie było ;D

Glebożerca, tzn gleba Anetki - biedactwo :( - podwinęło Jej kierownice na piasku - skutkiem czego była nieprzyjemna i boląca gleba :(



Następnie zjechaliśmy ze szlaku na asfalt i popedaliliśmy do Działoszyna.
Tam zrobilismy spektakl pod sklepem spożywczym pt. "Rumunescu" :D czyli pojesliśmy, popiliśmy itp ;D


Po konsumpcji ruszyliśmy dalej bo już zaczęło się ściemniać...








W przydrożnym sklepie zrobiliśmy zakupy na wieczór (sport to zdrowie:))


Niektórzy mieli fajne pojemniki na ciecz ;D


Po dojechaniu do Skrzynna okazało się, że do setki brakuje co niektórym 10 km, co niektórym mniej...
Zapada decyzja - dokręcamy, tym bardziej, że Igorek czekał cały dzień by pojeździć na rowerze.
Po 22:00 robimy z Igorkiem 10 km. :)
I jeszcze "takie tam" lekkie dokręcanie - nie odpuścimy już tej stce dzisiaj :)

Po wszelakim dokręcaniu zasiadamy by bardzo miło spędzić wieczór (dziękujemy Gospodarzom), a co poniektórzy miło spędzają noc... choroby morskiej można dostać na tym łóżku ;D - ze śmiechu, żeby nikt nie skojarzył inaczej ;D o 5:30 trzeba się położyć by w niedziele można było gdzieś pojechać ;)

To był piękny dzień ;))))
Gratulacje dla Setkowiczów i Setkowiczów OMC, czyli:
- Wiktora;
- Anetki;
- Agnieszki.
Jestem pod wrażeniem :)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 100.34km
  • Teren 30.00km
  • Czas 06:28
  • VAVG 15.52km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl