Niedziela, 27 lipca 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)
Góry aż do nieba
i zieleni krzyk
polna droga pośród kwiatów
i złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
i zdziczały sad
Góry aż do nieba
i zieleni krzyk
polna droga pośród kwiatów
i złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
i zdziczały sad
Stara cerkiew pod modrzewiem
i pęknięty dzwon
Zarośnięty cmentarz
na nim dzikie bzy
ile łez i ile krzywdy
ile ludzkiej krwi
Księżyc nad Otrytem
niebo pełne gwiazd
tańczą szare popielnice
San usypia nas
TO WŁAŚNIE SĄ
TO WŁAŚNIE MOJE BIESZCZADY
Zarośnięte olchą
pola dawnej wsi
kto je orał, kto je zasiał
nie pamięta nikt
Skrzypią martwe świerki
to drewniany płacz
Świat się kończy w Sokolnikach
dalej tylko las
Druty na granicy
dzielą nacje dwie
Dzieli ściana nienawiści
i przeraża mnie
San jest taki płytki
gdzie Beniowej brzeg
Dzieli ludzi, dzieli myśli
straszny jego gniew
Pobudka, śniadanie no i pora by wyruszyć w mały lans po okolicznych cerkwiach.
Towarzyszyli mi:
Rowerowo:
- Wiku;
- Asica;
- Darek;
- Damian;
Blachosmrodowo:
- Sabinka;
- Anetka;
- Agnieszka;
- Igorek;
Nie chciało mi się pedałować więc dosiadłam dwukołowiec, który ma konie w standarcie :)

Uciekają mi!!!

Cerkiew gdzieś w oodali...

Cerkiew w Hoszowie

Pomnik

Cerkiew w Hoszowie

Uff! Jak gorąco!

Jacyś zamulacze na dole stoją :)

Kwiatuszek :)

Cosik :)

W cerkwi

Wejście na chór

Widok z chóru

Krzyż...

Cerkiew w Równi



Po "spowiedzi" w cerkwi w Równi postanowiłam odłączyć się od reszty i pomknąć tempem ślimaczym do budynku.
Ustrzyki Dolne


No comments :)

Cerkiew w Ustrzykach Dolnych.



Trasa: Ustrzyki Dolne - Jasień - Hoszów - Równia - Ustrzyki Dolne.
Wieczorkiem przejażdżka samochodami po okolicy...



Oni tam siedzieli przed momentem, naprawdę :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
i zieleni krzyk
polna droga pośród kwiatów
i złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
i zdziczały sad
Stara cerkiew pod modrzewiem
i pęknięty dzwon
Zarośnięty cmentarz
na nim dzikie bzy
ile łez i ile krzywdy
ile ludzkiej krwi
Księżyc nad Otrytem
niebo pełne gwiazd
tańczą szare popielnice
San usypia nas
TO WŁAŚNIE SĄ
TO WŁAŚNIE MOJE BIESZCZADY
Zarośnięte olchą
pola dawnej wsi
kto je orał, kto je zasiał
nie pamięta nikt
Skrzypią martwe świerki
to drewniany płacz
Świat się kończy w Sokolnikach
dalej tylko las
Druty na granicy
dzielą nacje dwie
Dzieli ściana nienawiści
i przeraża mnie
San jest taki płytki
gdzie Beniowej brzeg
Dzieli ludzi, dzieli myśli
straszny jego gniew
Pobudka, śniadanie no i pora by wyruszyć w mały lans po okolicznych cerkwiach.
Towarzyszyli mi:
Rowerowo:
- Wiku;
- Asica;
- Darek;
- Damian;
Blachosmrodowo:
- Sabinka;
- Anetka;
- Agnieszka;
- Igorek;
Nie chciało mi się pedałować więc dosiadłam dwukołowiec, który ma konie w standarcie :)

Uciekają mi!!!

Cerkiew gdzieś w oodali...

Cerkiew w Hoszowie

Pomnik

Cerkiew w Hoszowie

Uff! Jak gorąco!

Jacyś zamulacze na dole stoją :)

Kwiatuszek :)

Cosik :)

W cerkwi

Wejście na chór

Widok z chóru

Krzyż...

Cerkiew w Równi



Po "spowiedzi" w cerkwi w Równi postanowiłam odłączyć się od reszty i pomknąć tempem ślimaczym do budynku.
Ustrzyki Dolne


No comments :)

Cerkiew w Ustrzykach Dolnych.



Trasa: Ustrzyki Dolne - Jasień - Hoszów - Równia - Ustrzyki Dolne.
Wieczorkiem przejażdżka samochodami po okolicy...



Oni tam siedzieli przed momentem, naprawdę :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 24.00km
- Czas 01:19
- VAVG 18.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 26 lipca 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)
Bejrut, Trypoli, Sydon, Tyr się paląKule napalm masakra bomby wybuchająGwiazda Dawida i krzyże na sztandarachAl fata
Bejrut, Trypoli, Sydon, Tyr się palą
Kule napalm masakra bomby wybuchają
Gwiazda Dawida i krzyże na sztandarach
Al fatach i półksiężyc a Liban na kolanach
Kolejny rok a Liban płonie
Obłędny taniec nad własnym grobem
W imię Chrystusa i Mahometa
Żywe torpedy giną w płomieniach
Zabito pięć tysięcy sprawcę trudno znaleść
Zabito prezydenta morderca jest nieznany
Czołgi rożnej produkcji złote plaże zorały
Liban płonie w ogniu lecz krwi ciągle mało
Gdzie stały dumne banki dziś w bólu i zamęcie
Przebiega linia frontu Bejrut jest miastem śmierci
Wyrok śmierci na Liban zaocznie gdzieś wydano
Libański ceder usycha lecz krwi ciągle za mało
XXX-lecie zespołu KSU (nie tylko ja obchodzę urodzinki :))
Pierwszy plan był taki: podróż pociągiem w nocy z Katowic do Przemysla, następnie bikiem do Ustrzyk Dolnych.
Po ostatnich i tych pieszych postanowiliśmy z moim Kompanem pojechać samochodem.
Kto był moim Kompanem???
Może ktoś zgadnie? Dam podpowiedź (nawet 2 podpowiedzi :D)
[url=http://photo.bikestats.eu/29592/darmowy_katalog_zdjec_rowerowych.html]


:)
No to teraz już wiecie kto ze mną jechał ;)
Już przed przyjazdem dowiedzieliśmy się, że:

No trudno - zrobimy koncert KSU bez KSU :)


Pojechaliśmy do Ustrzyk zobaczyć czy nie ma jakiegoś "zamiennika" ale nie było.
Złapał nas deszcz :(

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu po zapasy tego i owego i spotkaliśmy Siczkę z Dziarem :)

Pogadaliśmy trochę, pośmialiśmy się, pofociliśmy i ruszyliśmy na imprezę :)
A na imprezie BikeStatsowe KSU :))))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 6.00km
- Czas 00:20
- VAVG 18.00km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 lipca 2008
Kategoria In the rain..., Ponad 200 km ;), REKORD :), W towarzystwie ;)
300 km na 30-te urodziny :D
300 km na 30-te urodziny :D
Jakiś czas temu (zapewne na początku tego roku) w wyniku przemyśleń nad sprawą przemijania wykluł się pewien plan. Postanowiłam wtedy jakoś specjalnie uczcić moje, trzydzieste urodziny (w końcu trójka z przodu po raz pierwszy :D).
Myślałam, analizowałam i stwierdziłam, że chcę je uczcić na wyjątkowy, rowerowy sposób - zrobię 300 km na 30-te urodziny :D
Co postanowiłam za wszelką cenę chciałam zrealizować. W miarę upływu czasu zmieniały się tylko osoby, które mają/chcą mi towarzyszyć i trasy tej eskapady.
Miał być Wrocław, Ustrzyki, Warszawa... prognozy pogody zadecydowały o końcowej trasie: Warszawa - Dąbrowa Górnicza.
Końcowy skład to: Młynarz i ja :)
Pociągiem o 22:28 z Dąbrowy Górniczej do Warszawy.
Młynarz w ostatnim czasie nie spał zbyt wiele, to samo ja - codziennie wstawałam o 4:30 a chodziłam spać około 23:30... więc planowaliśmy się przespać w pociągu.
Plany spaliły na panewce, ponieważ w pociągu spotkaliśmy dwóch bikerów: Mariusza z Będzina i Pawła z okolic Łodzi. Mariusz jechał (z rowerem oczywiście) na wyprawę do Wilna a Paweł wracał z wyprawy po Chorwacji. Więc całą podróż przegadaliśmy :)) Młynarz z natarczywością godną najlepszego akwizytora zachęcał by chłopaki zarejestrowali się na BS (a ja w tym momencie zastanawiałam się jaką ma prowizję od blase'a za "łebka" :D)
W Warszawie Centralnej byliśmy około 2:30. Postanowiliśmy zwiedzić Starówkę.
Kaczogród

Młynarz

Kolumna Zygmunta i księżyc

Ekipa "Trzydziestoletniej Trzysetki" w komplecie pod Zamkiem Królewskim:D

Po sesji zdjęciowej na Starówce i po achach i ochach ruszyliśmy w kierunku Dąbrowy Górniczej.
Po uśpionej Warszawie jechało się zaje...fajnie :D
Przez Piaseczno - Gółków - Leszna Wola - Grójec
W Grójcu czas na doładowanie - my pijemy tigera i uzupełniamy kalorie, mój aparacik dostaje nowe baterie :D

W Grójcu zaczyna padać od tej chwili (godzina 8:00) jedziemy w deszczu :((((
Grójec - Mogielnica - Nowe Miasto nad Pilicą - Drzewica
W miejscowości Końskie długa przerwa na pizzę i regenerację sił oraz uzupełnienie płynów :D Przy okazji rozmowa z miłym pizzerem - downhillowcem :D
Kończąc długi postój z uśmiechem na twarzach stwierdzamy, że w końcu przestało padać :))))
Gdzieś po drodze...

"Monisiu kochana ale się za Tobą stęskniłem :)"

W pewnym momencie Młynarz postanawia iść na pieszo - niech idzie :)

Drzewica - Końskie - Radoszyce - Łopuszno - Włoszczowa
We Włoszczowej przerwa na lodziki :D
Włoszczowa - Secemin - Ulesie.
W Ulesiu także przerwa - odwiedzamy Anię, która jest na wakacjach.
Niewyspanie daje o sobie znać ale my dalej jedziemy...
Przechodzą mi ciarki po plecach jak myślę o jeździe po ciemku w terenie gdzie tylko las dookoła :(
W Żarkach chwila zwątpienia - dzwonimy do Anetki by sprawdziła nam pociągi z Myszkowa...
Pociągu (na szczęście albo na nieszczęście) nie ma.
Więc kręcimy dalej przez ciemne, odludne, zalesione tereny...
Miedzy Myszkowem a Siewierzem chwila na kimono Młynarza :)
Tutaj znowu zaczyna padać :(((
Regenerujemy siły i jedziemy dalej.
W Siewierzu na przystanku jeszcze ostatni postój - zaczyna lać...
W ulewie wyruszamy i towarzyszy nam ta pani do końca naszej podróży... kałuże na ulicach... masakra nie zwracamy już na nic uwagi - myślimy tylko o gorącym prysznicu i łóżeczku...
Zaczyna się błyskać...
Z racji tego zamiast na skróty przez Pogorię jedziemy dookoła: Trzebiesławice - Ujejsce - Ząbkowice - Gołonóg - Centrum - Mydlice.
Zmokłe kury wchodzą do mieszkania - padnięci ale szczęśliwi :)))
Udało mi się :)
Ale wiem jedno - jest to moja pierwsza i ostatnia trzysetka, chyba, że sytuacja kiedyś zmusi mnie do tego. Ale nie będę planować takiego dystansu - jestem z tego dumna, że udało mi się przejechać ale jest to jak "klepnięcie tabliczki" a tego staram się nie robić :)
Już w domku (sorki za jakość - obiektyw zaparował).

Wielkie podziękowania dla Młynarza, który pomimo tego, że dopiero co wrócił z wyprawy z Borholmu i niewyspania towarzyszył mi i "ciągnął" mnie :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jakiś czas temu (zapewne na początku tego roku) w wyniku przemyśleń nad sprawą przemijania wykluł się pewien plan. Postanowiłam wtedy jakoś specjalnie uczcić moje, trzydzieste urodziny (w końcu trójka z przodu po raz pierwszy :D).
Myślałam, analizowałam i stwierdziłam, że chcę je uczcić na wyjątkowy, rowerowy sposób - zrobię 300 km na 30-te urodziny :D
Co postanowiłam za wszelką cenę chciałam zrealizować. W miarę upływu czasu zmieniały się tylko osoby, które mają/chcą mi towarzyszyć i trasy tej eskapady.
Miał być Wrocław, Ustrzyki, Warszawa... prognozy pogody zadecydowały o końcowej trasie: Warszawa - Dąbrowa Górnicza.
Końcowy skład to: Młynarz i ja :)
Pociągiem o 22:28 z Dąbrowy Górniczej do Warszawy.
Młynarz w ostatnim czasie nie spał zbyt wiele, to samo ja - codziennie wstawałam o 4:30 a chodziłam spać około 23:30... więc planowaliśmy się przespać w pociągu.
Plany spaliły na panewce, ponieważ w pociągu spotkaliśmy dwóch bikerów: Mariusza z Będzina i Pawła z okolic Łodzi. Mariusz jechał (z rowerem oczywiście) na wyprawę do Wilna a Paweł wracał z wyprawy po Chorwacji. Więc całą podróż przegadaliśmy :)) Młynarz z natarczywością godną najlepszego akwizytora zachęcał by chłopaki zarejestrowali się na BS (a ja w tym momencie zastanawiałam się jaką ma prowizję od blase'a za "łebka" :D)
W Warszawie Centralnej byliśmy około 2:30. Postanowiliśmy zwiedzić Starówkę.
Kaczogród

Młynarz

Kolumna Zygmunta i księżyc

Ekipa "Trzydziestoletniej Trzysetki" w komplecie pod Zamkiem Królewskim:D

Po sesji zdjęciowej na Starówce i po achach i ochach ruszyliśmy w kierunku Dąbrowy Górniczej.
Po uśpionej Warszawie jechało się zaje...fajnie :D
Przez Piaseczno - Gółków - Leszna Wola - Grójec
W Grójcu czas na doładowanie - my pijemy tigera i uzupełniamy kalorie, mój aparacik dostaje nowe baterie :D

W Grójcu zaczyna padać od tej chwili (godzina 8:00) jedziemy w deszczu :((((
Grójec - Mogielnica - Nowe Miasto nad Pilicą - Drzewica
W miejscowości Końskie długa przerwa na pizzę i regenerację sił oraz uzupełnienie płynów :D Przy okazji rozmowa z miłym pizzerem - downhillowcem :D
Kończąc długi postój z uśmiechem na twarzach stwierdzamy, że w końcu przestało padać :))))
Gdzieś po drodze...

"Monisiu kochana ale się za Tobą stęskniłem :)"

W pewnym momencie Młynarz postanawia iść na pieszo - niech idzie :)

Drzewica - Końskie - Radoszyce - Łopuszno - Włoszczowa
We Włoszczowej przerwa na lodziki :D
Włoszczowa - Secemin - Ulesie.
W Ulesiu także przerwa - odwiedzamy Anię, która jest na wakacjach.
Niewyspanie daje o sobie znać ale my dalej jedziemy...
Przechodzą mi ciarki po plecach jak myślę o jeździe po ciemku w terenie gdzie tylko las dookoła :(
W Żarkach chwila zwątpienia - dzwonimy do Anetki by sprawdziła nam pociągi z Myszkowa...
Pociągu (na szczęście albo na nieszczęście) nie ma.
Więc kręcimy dalej przez ciemne, odludne, zalesione tereny...
Miedzy Myszkowem a Siewierzem chwila na kimono Młynarza :)
Tutaj znowu zaczyna padać :(((
Regenerujemy siły i jedziemy dalej.
W Siewierzu na przystanku jeszcze ostatni postój - zaczyna lać...
W ulewie wyruszamy i towarzyszy nam ta pani do końca naszej podróży... kałuże na ulicach... masakra nie zwracamy już na nic uwagi - myślimy tylko o gorącym prysznicu i łóżeczku...
Zaczyna się błyskać...
Z racji tego zamiast na skróty przez Pogorię jedziemy dookoła: Trzebiesławice - Ujejsce - Ząbkowice - Gołonóg - Centrum - Mydlice.
Zmokłe kury wchodzą do mieszkania - padnięci ale szczęśliwi :)))
Udało mi się :)
Ale wiem jedno - jest to moja pierwsza i ostatnia trzysetka, chyba, że sytuacja kiedyś zmusi mnie do tego. Ale nie będę planować takiego dystansu - jestem z tego dumna, że udało mi się przejechać ale jest to jak "klepnięcie tabliczki" a tego staram się nie robić :)
Już w domku (sorki za jakość - obiektyw zaparował).

Wielkie podziękowania dla Młynarza, który pomimo tego, że dopiero co wrócił z wyprawy z Borholmu i niewyspania towarzyszył mi i "ciągnął" mnie :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 323.40km
- Czas 13:54
- VAVG 23.27km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 lipca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Rain...
I'm alone
can't wait until I feel your rain
so unreal
can't find another place of your rain
Rain...
I'm alone
can't wait until I feel your rain
so unreal
can't find another place of your rain
I believe
I still believe in your warm rain
I'm alone
can't sleep until I feel your rain
How can I find
Love, Faith and Trust inside of your rain
so unreal, can't find another place of your rain
I believe
I still believe in your warm rain
so untrue
help me to find through your warm rain
I send out my wishes
you gave me promises
why don't you feel the same
(I'm sad, I feel like a little child,
somebody left, there is no rain)
Oh no, I'm waiting
how about your rain?
I can't believe
I still believe in your rain
like in heaven
I can't wait until I feel your rain
so where's your life
who's living the rest of your life
I can't, I can't,
I can't live this life, I can't live this life
I can't see in your eyes
can't change it, no more tries
leave everyone with a smile
and you're sad, you feel like a little child
somebody's left there is no rain
I send out my wishes ...
W deszczu...
#@!%$#^&$*&%^()^*#$%#!$%#@$!@#%!^%!#$!@#%!#$@#^
I ciekawe czy buty zdążę wysuszyć przed wieczorem :(((((((
MASAKRA :(
Z powrotem straszny, potworny wmordewind...
NAWET NIE WIECIE JAK SIĘ CIESZĘ Z TEGO POWODU, HURRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tylko żeby nie zmienił kierunku :D
Po drodze w Sosnowcu wstąpiłam na dworzec PKP i kupiłam REGIO karnet - przyda mi się :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
I'm alone
can't wait until I feel your rain
so unreal
can't find another place of your rain
I believe
I still believe in your warm rain
I'm alone
can't sleep until I feel your rain
How can I find
Love, Faith and Trust inside of your rain
so unreal, can't find another place of your rain
I believe
I still believe in your warm rain
so untrue
help me to find through your warm rain
I send out my wishes
you gave me promises
why don't you feel the same
(I'm sad, I feel like a little child,
somebody left, there is no rain)
Oh no, I'm waiting
how about your rain?
I can't believe
I still believe in your rain
like in heaven
I can't wait until I feel your rain
so where's your life
who's living the rest of your life
I can't, I can't,
I can't live this life, I can't live this life
I can't see in your eyes
can't change it, no more tries
leave everyone with a smile
and you're sad, you feel like a little child
somebody's left there is no rain
I send out my wishes ...
W deszczu...
#@!%$#^&$*&%^()^*#$%#!$%#@$!@#%!^%!#$!@#%!#$@#^
I ciekawe czy buty zdążę wysuszyć przed wieczorem :(((((((
MASAKRA :(
Z powrotem straszny, potworny wmordewind...
NAWET NIE WIECIE JAK SIĘ CIESZĘ Z TEGO POWODU, HURRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tylko żeby nie zmienił kierunku :D
Po drodze w Sosnowcu wstąpiłam na dworzec PKP i kupiłam REGIO karnet - przyda mi się :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 33.21km
- Teren 2.00km
- Czas 01:47
- VAVG 18.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 lipca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ciągle sam tylko ja beznadziejnie ścigam czas
To zabija mnie
Płyną dni obok nas wciąż walimy głową w mur
Taki dziwny czas
Ciągle sam tylko ja beznadziejnie ścigam czas
To zabija mnie
Płyną dni obok nas wciąż walimy głową w mur
Taki dziwny czas
Dziś umieram znów jutro rodzę się
Rozpływam się we mgle
Lećmy dziś aż do gwiazd
Nikt już nie zatrzyma nas
Ziemia ginie w dole gdzieś
W górę leć nie bój się
Już za nami to co złe
Zagubionych dusz dziś czas
Mało mam tego co jeszcze dziś mnie
Trzyma tu
To zabija mnie
Czuję tak jakbym był tylko gościem
Chwilę tu
Taki dziwny czas
Wieczność albo błysk dalej nie ma nic
Rozpływamy się we mgle
Lećmy dziś aż do gwiazd
Nic już nie zatrzyma nas
Ziemia ginie w dole gdzieś
Zagubionych dusz dziś czas.
Jak błyskawica... hi, hi, hi :D
Dzisiaj było naprawdę szybko (jak na mnie :D) a to z dwóch powodów:
1. Wyjechałam za późno, a umówiłam się z koleżanką by jej potowarzyszyć przez nieprzyjemny odcinek obok pracy;
2. Było zimno (oj! naprawdę zimno) a ja standardowo - w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodenkach :D).
Więc pomknęłam do pracy niczym błyskawica, hehehehe :D
Z pracy - standardowo.
Plany na czwartek: Warszawa - Dąbrowa Górnicza :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
To zabija mnie
Płyną dni obok nas wciąż walimy głową w mur
Taki dziwny czas
Dziś umieram znów jutro rodzę się
Rozpływam się we mgle
Lećmy dziś aż do gwiazd
Nikt już nie zatrzyma nas
Ziemia ginie w dole gdzieś
W górę leć nie bój się
Już za nami to co złe
Zagubionych dusz dziś czas
Mało mam tego co jeszcze dziś mnie
Trzyma tu
To zabija mnie
Czuję tak jakbym był tylko gościem
Chwilę tu
Taki dziwny czas
Wieczność albo błysk dalej nie ma nic
Rozpływamy się we mgle
Lećmy dziś aż do gwiazd
Nic już nie zatrzyma nas
Ziemia ginie w dole gdzieś
Zagubionych dusz dziś czas.
Jak błyskawica... hi, hi, hi :D
Dzisiaj było naprawdę szybko (jak na mnie :D) a to z dwóch powodów:
1. Wyjechałam za późno, a umówiłam się z koleżanką by jej potowarzyszyć przez nieprzyjemny odcinek obok pracy;
2. Było zimno (oj! naprawdę zimno) a ja standardowo - w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodenkach :D).
Więc pomknęłam do pracy niczym błyskawica, hehehehe :D
Z pracy - standardowo.
Plany na czwartek: Warszawa - Dąbrowa Górnicza :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.66km
- Teren 2.00km
- Czas 01:29
- VAVG 21.34km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 lipca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Nie licz, że będą
za ciebie umierać
Wolą palić skręty,
jeździć na rowerach
Nie dadzą ci duszy,
nie licz na wiele
Nie licz, że będą
za ciebie umierać
Wolą palić skręty,
jeździć na rowerach
Nie dadzą ci duszy,
nie licz na wiele
Wolą swe dziewczyny
kręcić na numerek
Ich nie obchodzi
co masz do powiedzenia
Chcą malować mury,
modnie się ubierać
Nie ważne jak piękne
będą Twoje słowa
Chuj ci w dupę świnio!
Nie będą głosować
Plują na plakaty
z reklamami kłamstwa
Wolą deskorolki,
burdy i pijaństwo
Wolą żebyś nie żył
bo taka jest prawda
Jesteś niepotrzebny,
wiedzą to od dawna
Wolą swą muzykę,
jaka by nie była
Wolą ci nie ufać
niż się dać wydymać
Wolą żyć w swym getcie,
niż wierzyć w Twe słowa
Chuj ci w dupę świnio!
Nie będą głosować
Tych dzieciaków nie da się okłamać
Choć chcesz zdobyć świat
Ich nie obchodzą Twoje prawa
Chcą byś im spokój dał
Rankiem (wczesnym!) w deszczu (normalka) :) a raczej w ulewie do pracy.
Na nogach zawiązane reklamówki by wyglądać "jak ludź" jak dojadę do pracy :)
Daleko mi było do stereotypu człowieka :) ale nogi przemokły po 8 km a nie po 1 km ;D
Po pracy - niby standardowo, z zawinięciem do rowerowego po dętkę samochodową (trzeba nabić ciśnienia przed urodzinami) ;) i po komplet łatek z klejem bo mi wcześniejszy zasechł ;P
Takie tam pochmurno - blokowo - słoneczne zdjęcie :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
P.S. Wiśniówkę zalałam ćwiartką spirytusu i wódką... jeszcze mi trochę zostało :D ;P
za ciebie umierać
Wolą palić skręty,
jeździć na rowerach
Nie dadzą ci duszy,
nie licz na wiele
Wolą swe dziewczyny
kręcić na numerek
Ich nie obchodzi
co masz do powiedzenia
Chcą malować mury,
modnie się ubierać
Nie ważne jak piękne
będą Twoje słowa
Chuj ci w dupę świnio!
Nie będą głosować
Plują na plakaty
z reklamami kłamstwa
Wolą deskorolki,
burdy i pijaństwo
Wolą żebyś nie żył
bo taka jest prawda
Jesteś niepotrzebny,
wiedzą to od dawna
Wolą swą muzykę,
jaka by nie była
Wolą ci nie ufać
niż się dać wydymać
Wolą żyć w swym getcie,
niż wierzyć w Twe słowa
Chuj ci w dupę świnio!
Nie będą głosować
Tych dzieciaków nie da się okłamać
Choć chcesz zdobyć świat
Ich nie obchodzą Twoje prawa
Chcą byś im spokój dał
Rankiem (wczesnym!) w deszczu (normalka) :) a raczej w ulewie do pracy.
Na nogach zawiązane reklamówki by wyglądać "jak ludź" jak dojadę do pracy :)
Daleko mi było do stereotypu człowieka :) ale nogi przemokły po 8 km a nie po 1 km ;D
Po pracy - niby standardowo, z zawinięciem do rowerowego po dętkę samochodową (trzeba nabić ciśnienia przed urodzinami) ;) i po komplet łatek z klejem bo mi wcześniejszy zasechł ;P
Takie tam pochmurno - blokowo - słoneczne zdjęcie :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
P.S. Wiśniówkę zalałam ćwiartką spirytusu i wódką... jeszcze mi trochę zostało :D ;P
- DST 34.24km
- Teren 2.00km
- Czas 01:34
- VAVG 21.86km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 lipca 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)
Telefon ciągle dzwoni
dzwoni przez cały dzień
Czy naprawdę myślisz
że jest jeszcze jakiś sens?
Zrywasz mnie o pier
Telefon ciągle dzwoni
dzwoni przez cały dzień
Czy naprawdę myślisz
że jest jeszcze jakiś sens?
Zrywasz mnie o pierwszej
o drugiej zrywasz tez
zrywasz mnie o trzeciej
czego jeszcze chcesz?!!
Już Cię nie pragnę
Czasu mi brak
Odejdź ode mnie
Spokój mi daj!
Telefon ciągle dzwoni
Dzwoni przez cały dzień
Czy naprawdę myślisz
że jest jeszcze jakiś sens?
Zrywasz mnie o pierwszej
o drugiej zrywasz tez
zrywasz mnie o trzeciej
czego jeszcze chcesz?!!
Już Cię nie pragnę
Czasu mi brak
Odejdź ode mnie
Spokój mi daj!
Na dzień dobry mieliśmy "Ptaki" Hitchcock'a ;P

Później wyciągnęłam niejeżdżącą na codzień rodzinkę na przejażdżkę "w kierunku odpustu" - wiedziałam od pierwszej chwili, że na odpust dotrzemy ;D
Widoki "po drodze" zapierały dech w piersiach :)

Moi dzisiejsi kompani ;)

Odpust w Dąbrowie ;)

Powrót "na skróty" czyli przez Św. Annę.

Św. Anna.

Cały dzień walczyłam czy jechać bikiem czy samochodem... przekonali mnie :D

A oto moje dzisiejsze dary :) część będzie zamrożona a z części będzie wiśniówka :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
dzwoni przez cały dzień
Czy naprawdę myślisz
że jest jeszcze jakiś sens?
Zrywasz mnie o pierwszej
o drugiej zrywasz tez
zrywasz mnie o trzeciej
czego jeszcze chcesz?!!
Już Cię nie pragnę
Czasu mi brak
Odejdź ode mnie
Spokój mi daj!
Telefon ciągle dzwoni
Dzwoni przez cały dzień
Czy naprawdę myślisz
że jest jeszcze jakiś sens?
Zrywasz mnie o pierwszej
o drugiej zrywasz tez
zrywasz mnie o trzeciej
czego jeszcze chcesz?!!
Już Cię nie pragnę
Czasu mi brak
Odejdź ode mnie
Spokój mi daj!
Na dzień dobry mieliśmy "Ptaki" Hitchcock'a ;P

Później wyciągnęłam niejeżdżącą na codzień rodzinkę na przejażdżkę "w kierunku odpustu" - wiedziałam od pierwszej chwili, że na odpust dotrzemy ;D
Widoki "po drodze" zapierały dech w piersiach :)

Moi dzisiejsi kompani ;)

Odpust w Dąbrowie ;)

Powrót "na skróty" czyli przez Św. Annę.

Św. Anna.

Cały dzień walczyłam czy jechać bikiem czy samochodem... przekonali mnie :D

A oto moje dzisiejsze dary :) część będzie zamrożona a z części będzie wiśniówka :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 14.65km
- Czas 00:48
- VAVG 18.31km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 lipca 2008
Kategoria In the rain..., Kosmacz - Powsinoga :), Ponad 50 km ;), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
To jest porozumienie ponad podziałami
Pierdzielę politykę - chcę być z wami
Lewica się z prawicą nigdy nie dogada
Ale sztuka
To jest porozumienie ponad podziałami
Pierdzielę politykę - chcę być z wami
Lewica się z prawicą nigdy nie dogada
Ale sztuka się opiera na innych zasadach
Drugi koniec tysiąca prędkości nabiera
Niejeden sie pogubi bez pomocy przyjaciela
Koniec bliski? Tak, dlaczego nie
Lecz póki co zabawmy się jeszcze weselej
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
To jest porozumienie ponad podziałami
Pierdzielę politykę - chcę być z wami
Pomioty komuny na winklach się gromadzą
Czego nie kumają, reagują agresją
Ja się tego nie boję, bo to kto czeka
Nie dość że krawaty, to prawie dyskoteka
Ja się tego nie boję, a wcale a wcale
Nie dość że pyry, to jeszcze metale
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
Ta różnica jest większa niż podstawowa
Pięćdziesiąt lat w obozie albo poza obozem
Więzień odstawiony od blokowego cyca
Reaguje na inność z mentalnością kibica
Ja się tego nie boję póki jeszcze prosto stoję
Nie dość że krawaty, to jeszcze opoje
I ty się nie boisz przecież wcale a wcale
Nie dość że pyry, to jeszcze metale
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
Skrzynno nie wypaliło :( więc wypalił awaryjny plan - Ulesie :)
O 10:00 popedaliłam do Ulesia, gdzie czekał już na mnie komitet powitalny :)
Wyjechałam z domu było piękne, błękitne niebo ;D - "oj!" - pomyślałam - "chyba nic dobrego to nie wróży" ;D
I miałam rację, niestety.
Mydlice - Centrum - Pogoria III - Pogoria IV - Trzebiesławice - Siewierz.
Na zamku w Siewierzu, w momencie gdy robiłam beznadziejne zdjęcia z latarniami na pierwszym planie i zamkiem na drugim złapał mnie deszcz.

Przeczekałam go pod drzewem :( (to drzewo jakieś chore było :()

i w momencie gdy przestał ruszyłam dalej, po ulicy pełnej kałuż :(((
Popedaliłam przez Myszków (znowu mokry asfalt!) - Żarki (mokro again) - Złoty Potok (Jurajskie Lato Filmowe tu trwało ;)).
Zatrzymałam się po drodze by kupić mineralkę i lodzika.
Przy okazji kupiłam wynalazek przypominający mi czas dzieciństwa ;D

Tutaj zostałam zaproszona na Imprezę w Złotym Potoku, dyskotekę w Olbrachcicach i spotkanie w celu "pobajerzenia" w niedzielę w Ulesiu :D hihihihihihihihihi uśmiałam się później z tego. No cóż Chłopak dostał same odpowiedzi negatywne - life is brutal ;D
Po przyjeździe urządziliśmy małe zawody kolarskie:
Ania w akcji - tor przeszkód:

Kamil naprzód!

U mojej Bratowej w osłonce obiektywu zalągł się jakiś paszczak - do złudzenia przypominał kłębek kurzu, jakiś nie żyjący paproch - prawda była inna - TO ŻYŁO!!!

Kamil uparcie ćwiczył Młodą kadrę - Martę (jeszcze nie zalogowana na BS ;)) ;)

Sukces przynosi uśmiech :)

Później niektórzy chodzili na czworakach :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Pierdzielę politykę - chcę być z wami
Lewica się z prawicą nigdy nie dogada
Ale sztuka się opiera na innych zasadach
Drugi koniec tysiąca prędkości nabiera
Niejeden sie pogubi bez pomocy przyjaciela
Koniec bliski? Tak, dlaczego nie
Lecz póki co zabawmy się jeszcze weselej
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
To jest porozumienie ponad podziałami
Pierdzielę politykę - chcę być z wami
Pomioty komuny na winklach się gromadzą
Czego nie kumają, reagują agresją
Ja się tego nie boję, bo to kto czeka
Nie dość że krawaty, to prawie dyskoteka
Ja się tego nie boję, a wcale a wcale
Nie dość że pyry, to jeszcze metale
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
Ta różnica jest większa niż podstawowa
Pięćdziesiąt lat w obozie albo poza obozem
Więzień odstawiony od blokowego cyca
Reaguje na inność z mentalnością kibica
Ja się tego nie boję póki jeszcze prosto stoję
Nie dość że krawaty, to jeszcze opoje
I ty się nie boisz przecież wcale a wcale
Nie dość że pyry, to jeszcze metale
Bo tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy pożyteczny i zdrowy
Tygiel kulturowy może być tylko zdrowy
Tygiel kulturowy
Skrzynno nie wypaliło :( więc wypalił awaryjny plan - Ulesie :)
O 10:00 popedaliłam do Ulesia, gdzie czekał już na mnie komitet powitalny :)
Wyjechałam z domu było piękne, błękitne niebo ;D - "oj!" - pomyślałam - "chyba nic dobrego to nie wróży" ;D
I miałam rację, niestety.
Mydlice - Centrum - Pogoria III - Pogoria IV - Trzebiesławice - Siewierz.
Na zamku w Siewierzu, w momencie gdy robiłam beznadziejne zdjęcia z latarniami na pierwszym planie i zamkiem na drugim złapał mnie deszcz.

Przeczekałam go pod drzewem :( (to drzewo jakieś chore było :()

i w momencie gdy przestał ruszyłam dalej, po ulicy pełnej kałuż :(((
Popedaliłam przez Myszków (znowu mokry asfalt!) - Żarki (mokro again) - Złoty Potok (Jurajskie Lato Filmowe tu trwało ;)).
Zatrzymałam się po drodze by kupić mineralkę i lodzika.
Przy okazji kupiłam wynalazek przypominający mi czas dzieciństwa ;D

Tutaj zostałam zaproszona na Imprezę w Złotym Potoku, dyskotekę w Olbrachcicach i spotkanie w celu "pobajerzenia" w niedzielę w Ulesiu :D hihihihihihihihihi uśmiałam się później z tego. No cóż Chłopak dostał same odpowiedzi negatywne - life is brutal ;D
Po przyjeździe urządziliśmy małe zawody kolarskie:
Ania w akcji - tor przeszkód:

Kamil naprzód!

U mojej Bratowej w osłonce obiektywu zalągł się jakiś paszczak - do złudzenia przypominał kłębek kurzu, jakiś nie żyjący paproch - prawda była inna - TO ŻYŁO!!!

Kamil uparcie ćwiczył Młodą kadrę - Martę (jeszcze nie zalogowana na BS ;)) ;)

Sukces przynosi uśmiech :)

Później niektórzy chodzili na czworakach :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 80.77km
- Teren 8.00km
- Czas 03:34
- VAVG 22.65km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 lipca 2008
Pajączek wyszedł z róży,
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
p
Pajączek wyszedł z róży,
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem –
Widziałem to, więc wiem.
W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
I już ten pan i pani
zostali w tej kawiarni –
bo gdyby nie zostali,
to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża
właściciel ich odkurza,
jeść daje im i pić
i tak powinno być,
że
w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
Gdy kiedyś przy księżycu
iść będziesz tą ulicą –
gdzie kawiarenka „Sułtan” –
wstąp choć na chwili pół tam
zobaczyć, czy ta pani
z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz
To też jest ważna rzecz.
Czy w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta ?
Czy obok pan, co miał
tę różę i pani dał ?
Czy oni tam są ?
Czy oni tam są ?
Dzisiaj dzień nie-rowerowy, nie-pracujący (standardowo), nie-zabawowy, nie-pogrzebowy, po prostu pracująco-montująco-szafowy :D
Deski przeznaczone na zabudowanie szaf, które leżały u mnie w przedpokoju od dwóch miesięcy, nabrały dzisiaj mocy urzędowej i zaczęły się składać, no nie same oczywiście, do tego byłam potrzebna ja, moja wrodzona inteligencja i zdolności manualne i jeszcze Ktoś :D
Dlatemu nie pojechałam do Skrzynna :( do Agnieszki i Jej Wspaniałej Rodzinki :( - ale co się odwlecze to nie uciecze :D
Tutaj dowody rzeczowe mojej dzisiejszej całodziennej pracy: (nie dokończone niestety - trzeba podkuć jedną ścianę i muszą okleić i wywiercić dziury pod otwory drzwiom drugiej szafki :D)


Po tej zajmującej robocie siadłam na mojego stęsknionego rumaka i pognałam na Manhattan po materac, pilota i koszulki dla Ani :D
Jutro jadę do Ulesia - pojeździć na rowerach z anią i Kamilem oraz na grilla :D - nie wypaliło Skrzynno to wypali Ulesie - ja nie usiedzę minuty w domu, a co dopiero cały weekend :D
Z Manhattanu obligatoryjnie Pogoria :D i kółeczko wokół Pogorii ;P
Na Pogorii masakra - poprzewracane drzewa, wyrwane wraz z korzeniami... chyba po niedzielnym "błękitnym niebie" ;)


Dobrze, że rodzinka K spóźniła się o dwie godziny w niedzielę, bo inaczej pojechalibyśmy na "moją" ławeczkę...


Masakra - i znowu tam na górze mnie lubią albo nie lubią i nie chcą mnie widzieć :D
Wszędzie pełno drzew i połamanych gałęzi... jedno wielkie śmietnisko :(

Powrót z Pogorii nie standardowy, bo nie da się przejechać przez rondo z dworca PKP (pięknego) w kierunku Kościuszki ;D
Remont centrum się posuwa... mam nadzieję, że dalej podążą w kierunku PKP :D

A tutaj dzisiejsze dziecko moich rąk i reszta :)))))))))))))))

Myślałam, że teraz powieszenie mojego rumaka będzie trudniejsze... ale wcale tak nie jest :D
P.S. Dzisiejszy tekst z piosenki, którą jakiś haker ostatnio mi podrzucił :D hihihi ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem –
Widziałem to, więc wiem.
W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
I już ten pan i pani
zostali w tej kawiarni –
bo gdyby nie zostali,
to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża
właściciel ich odkurza,
jeść daje im i pić
i tak powinno być,
że
w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
Gdy kiedyś przy księżycu
iść będziesz tą ulicą –
gdzie kawiarenka „Sułtan” –
wstąp choć na chwili pół tam
zobaczyć, czy ta pani
z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz
To też jest ważna rzecz.
Czy w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta ?
Czy obok pan, co miał
tę różę i pani dał ?
Czy oni tam są ?
Czy oni tam są ?
Dzisiaj dzień nie-rowerowy, nie-pracujący (standardowo), nie-zabawowy, nie-pogrzebowy, po prostu pracująco-montująco-szafowy :D
Deski przeznaczone na zabudowanie szaf, które leżały u mnie w przedpokoju od dwóch miesięcy, nabrały dzisiaj mocy urzędowej i zaczęły się składać, no nie same oczywiście, do tego byłam potrzebna ja, moja wrodzona inteligencja i zdolności manualne i jeszcze Ktoś :D
Dlatemu nie pojechałam do Skrzynna :( do Agnieszki i Jej Wspaniałej Rodzinki :( - ale co się odwlecze to nie uciecze :D
Tutaj dowody rzeczowe mojej dzisiejszej całodziennej pracy: (nie dokończone niestety - trzeba podkuć jedną ścianę i muszą okleić i wywiercić dziury pod otwory drzwiom drugiej szafki :D)


Po tej zajmującej robocie siadłam na mojego stęsknionego rumaka i pognałam na Manhattan po materac, pilota i koszulki dla Ani :D
Jutro jadę do Ulesia - pojeździć na rowerach z anią i Kamilem oraz na grilla :D - nie wypaliło Skrzynno to wypali Ulesie - ja nie usiedzę minuty w domu, a co dopiero cały weekend :D
Z Manhattanu obligatoryjnie Pogoria :D i kółeczko wokół Pogorii ;P
Na Pogorii masakra - poprzewracane drzewa, wyrwane wraz z korzeniami... chyba po niedzielnym "błękitnym niebie" ;)


Dobrze, że rodzinka K spóźniła się o dwie godziny w niedzielę, bo inaczej pojechalibyśmy na "moją" ławeczkę...


Masakra - i znowu tam na górze mnie lubią albo nie lubią i nie chcą mnie widzieć :D
Wszędzie pełno drzew i połamanych gałęzi... jedno wielkie śmietnisko :(

Powrót z Pogorii nie standardowy, bo nie da się przejechać przez rondo z dworca PKP (pięknego) w kierunku Kościuszki ;D
Remont centrum się posuwa... mam nadzieję, że dalej podążą w kierunku PKP :D

A tutaj dzisiejsze dziecko moich rąk i reszta :)))))))))))))))

Myślałam, że teraz powieszenie mojego rumaka będzie trudniejsze... ale wcale tak nie jest :D
P.S. Dzisiejszy tekst z piosenki, którą jakiś haker ostatnio mi podrzucił :D hihihi ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 19.03km
- Teren 8.00km
- Czas 01:05
- VAVG 17.57km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 lipca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Kardynalny błąd
choćby nie wiem kto
każdy musi zrobić
byle jak i gdzie
nie wiem nie mój pech
każdy musi zrobi
Kardynalny błąd
choćby nie wiem kto
każdy musi zrobić
byle jak i gdzie
nie wiem nie mój pech
każdy musi zrobić
niepotrzebny błąd
absurdalny błąd
przez ten jeden błąd
można stracić co
jest bliskie człowiekowi
choćby piękny dom
może prawą dłoń
to mnie nie obchodzi
przez ten jeden błąd
kardynalny błąd
choć istnieje sąd
że kolejny błąd
uda się naprawić
to przegrywa kto
robi błędny krok
no i nie ma sprawy
musi istnieć błąd
kardynalny błąd
ten szczególny błąd
to jest wszystko co
człowiek może zrobić
walić pięścią w nos
rwać ostatni włos
to mu nie zaszkodzi
ten szczególny błąd
kardynalny błąd
zawsze mądry po
człowiek trafia los
głupich niepowodzeń
przy czym co jest co
nie wiem dobrze bo
właśnie o to chodzi
prawdziwy błąd
kardynalny błąd
Rankiem do pracy... standardowo.
Wieczorkiem - do domku - standardowo.
Na większe kręcenie nie było czasu - kumpel przyszedł by pomóc mi rozebrać... nie się tylko szafę.
Nie uwierzycie jak szybko można poskładać dużą szafę :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.62km
- Teren 2.00km
- Czas 01:33
- VAVG 21.05km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







