Środa, 24 września 2008
Kategoria W towarzystwie ;)
Przewróciło się niech leży cały luksus polega na tym
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale
Przewróciło się niech leży cały luksus polega na tym
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać
zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty
kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym
to mi się wreszcie należy więc się położę na tym
coś wylało się nie szkodzi zanim stęchnie to długo jeszcze
ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę
napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna
w kątach miejsce dla odpadków bo w te kąty nikt nie zagląda
łatwiej tak i całkiem znośnie może czasem coś wyrośnie
może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę
zapuściłem się to zdrowo cały luksus polega na tym
łatwiej tak i całkiem słusznie może czasem coś wybuchnie
będę się czasem potykał ale kiedyś się wezmę
Jakoś ciężko się wstawało...
Po 14:00 wyjechaliśmy na mały lans po okolicy.
A więc: najpierw Kazimierz Górniczy – park, w którym Asica czekała na to, by lama ją opluła oraz podniecała się muflonami :D

Na strusie nawet nie spojrzała...

a strusie mają taaaaakie jaja, tzn. znoszą takie jaja :)
W parku...


Następnie pojechaliśmy na Balaton.
Było trochę terenu...

Objechaliśmy go dookoła i przez Ostrowy Górnicze i Kazimierz Górniczy
zaprowadziłam wrocławian na strzelnicę – górkę, z której jak się zjeżdża, to czuję się uciskający tylną ścianę czaszki mózg.
Nikt nie odważył się i nie zjechał z niej :)
Następnym celem był kościół w Gołonogu na górce.
Nie mogło zabraknąć Pogorii – więc zaliczyliśmy Trójkę i Czwórkę.
Młynarz i Kiełborka na Pogorii IV.

Ja z Młynarzem ;p

Na Pogorii zaczęło padać ale po jakimś czasie przestało więc pedaliliśmy dalej – przez Park Zielona do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać
zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty
kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym
to mi się wreszcie należy więc się położę na tym
coś wylało się nie szkodzi zanim stęchnie to długo jeszcze
ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę
napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna
w kątach miejsce dla odpadków bo w te kąty nikt nie zagląda
łatwiej tak i całkiem znośnie może czasem coś wyrośnie
może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę
zapuściłem się to zdrowo cały luksus polega na tym
łatwiej tak i całkiem słusznie może czasem coś wybuchnie
będę się czasem potykał ale kiedyś się wezmę
Jakoś ciężko się wstawało...
Po 14:00 wyjechaliśmy na mały lans po okolicy.
A więc: najpierw Kazimierz Górniczy – park, w którym Asica czekała na to, by lama ją opluła oraz podniecała się muflonami :D

Na strusie nawet nie spojrzała...

a strusie mają taaaaakie jaja, tzn. znoszą takie jaja :)
W parku...


Następnie pojechaliśmy na Balaton.
Było trochę terenu...

Objechaliśmy go dookoła i przez Ostrowy Górnicze i Kazimierz Górniczy
zaprowadziłam wrocławian na strzelnicę – górkę, z której jak się zjeżdża, to czuję się uciskający tylną ścianę czaszki mózg.
Nikt nie odważył się i nie zjechał z niej :)
Następnym celem był kościół w Gołonogu na górce.
Nie mogło zabraknąć Pogorii – więc zaliczyliśmy Trójkę i Czwórkę.
Młynarz i Kiełborka na Pogorii IV.

Ja z Młynarzem ;p

Na Pogorii zaczęło padać ale po jakimś czasie przestało więc pedaliliśmy dalej – przez Park Zielona do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 49.66km
- Czas 03:02
- VAVG 16.37km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 września 2008
Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro
Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Stawiam świat na głowie do góry nogami
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Stawiam świat na głowie do góry nogami
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Dzisiaj przyjechało towarzystwo z Wrocławia w składzie Asica vel Kiełborka i Młynarz.
Pojechaliśmy najpierw pod Tesco, gdzie czekał już na nas DARIUSZ79.
Następnie pomknęliśmy na zamek w Będzinie - tam sesja zdjęciowa,


pożegnanie z Dariuszem i lans po Dąbrowie - na Pogorię.
Później powrót na Mydlice na małą pizzę :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Stawiam świat na głowie do góry nogami
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Stawiam świat na głowie do góry nogami
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Dzisiaj przyjechało towarzystwo z Wrocławia w składzie Asica vel Kiełborka i Młynarz.
Pojechaliśmy najpierw pod Tesco, gdzie czekał już na nas DARIUSZ79.
Następnie pomknęliśmy na zamek w Będzinie - tam sesja zdjęciowa,


pożegnanie z Dariuszem i lans po Dąbrowie - na Pogorię.
Później powrót na Mydlice na małą pizzę :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.68km
- Czas 00:59
- VAVG 16.96km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Po prostu od urodzenia uwielbiam wakacje
słoń słoń leniwy słoń
Spać do dwunastej i tego typu akcje
słoń słoń leniwy słoń
Po prostu od urodzenia uwielbiam wakacje
słoń słoń leniwy słoń
Spać do dwunastej i tego typu akcje
słoń słoń leniwy słoń
Do szkoły nigdy chodzić nie kochałem
na lekcjach nudziłem się, a czasami spałem
Bo wolny czas to jest coś co lubię
Tych co pracują i się uczą nie rozumiem
Po prostu od urodzenia jestem chory na lenia
słoń słoń leniwy słoń
Wszystko co robię, robię tak od niechcenia
słoń słoń leniwy słoń
W głowie mi huczy,a ręka boli
W pracy czuję się niczym w niewoli
Bo wolny czas to jest coś co lubię
Tych co pracują i się uczą nie rozumiem
Wpadła mi w oko przeurocza dziewczyna
słoń słoń zakochany słoń
Jestem nieśmiały, ale to nie moja wina
słoń słoń zakochany słoń
Nie wiem co robić, nie śpię nocami
Żarty żartami tak to bywa z kobietami
Rankiem - do pracy - o dziwo!!! - nie w deszczu :)
Dzisiaj ostatni dzień w pracy :) następny dopiero w poniedziałek :)))
Po południu - o dziwo!!!! - nie w deszczu :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
słoń słoń leniwy słoń
Spać do dwunastej i tego typu akcje
słoń słoń leniwy słoń
Do szkoły nigdy chodzić nie kochałem
na lekcjach nudziłem się, a czasami spałem
Bo wolny czas to jest coś co lubię
Tych co pracują i się uczą nie rozumiem
Po prostu od urodzenia jestem chory na lenia
słoń słoń leniwy słoń
Wszystko co robię, robię tak od niechcenia
słoń słoń leniwy słoń
W głowie mi huczy,a ręka boli
W pracy czuję się niczym w niewoli
Bo wolny czas to jest coś co lubię
Tych co pracują i się uczą nie rozumiem
Wpadła mi w oko przeurocza dziewczyna
słoń słoń zakochany słoń
Jestem nieśmiały, ale to nie moja wina
słoń słoń zakochany słoń
Nie wiem co robić, nie śpię nocami
Żarty żartami tak to bywa z kobietami
Rankiem - do pracy - o dziwo!!! - nie w deszczu :)
Dzisiaj ostatni dzień w pracy :) następny dopiero w poniedziałek :)))
Po południu - o dziwo!!!! - nie w deszczu :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.34km
- Czas 01:44
- VAVG 18.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Niebo wolno dokądś płynie
Stoisz w oknie, z oczu płyną łzy
Dziś są twoje urodziny
Tak czekałeś, lecz nie przyszedł nikt
Niebo wolno dokądś płynie
Stoisz w oknie, z oczu płyną łzy
Dziś są twoje urodziny
Tak czekałeś, lecz nie przyszedł nikt
Dziś są twoje urodziny
Wznieś więc chociaż
Jakiś skromny toast
Za te smutne oczy w lustrze
Teraz wiesz, że już nie jesteś sam
Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był
Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był
Dzisiejszy tekst piosenki dedykuję Wikowi.
Wiku - wszystkiego, co najlepsze w dniu urodzin :)))
Rankiem - z pracy - standardowo, w deszczu :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Stoisz w oknie, z oczu płyną łzy
Dziś są twoje urodziny
Tak czekałeś, lecz nie przyszedł nikt
Dziś są twoje urodziny
Wznieś więc chociaż
Jakiś skromny toast
Za te smutne oczy w lustrze
Teraz wiesz, że już nie jesteś sam
Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był
Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był
Dzisiejszy tekst piosenki dedykuję Wikowi.
Wiku - wszystkiego, co najlepsze w dniu urodzin :)))
Rankiem - z pracy - standardowo, w deszczu :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.03km
- Czas 01:02
- VAVG 15.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci takiego zrobiłem
oprócz dzieciątka -
prócz t
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci takiego zrobiłem
oprócz dzieciątka -
prócz tej pamiątki przemiłej
po naszych piątkach?
Wielbiłem twoje ciało,
robiłem ci kakao,
brudziłem raczej mało -
aaa
pukałem, zanim wlazłem,
nie brałem, gdy znalazłem,
nie szafowałem masłem
jaaa!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci ja uczyniłem -
jakąż to zbrodnię? -
że dziś odwracasz się tyłem
do mnie swobodnie?
Nosiłem ci do pralni,
paliłem minimalnie,
czyściłem w umywalni
kraaan!
Kolacje jadłem zimne,
zalutowałem rynnę,
a wady tak niewinne
maaam!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż popełniłem za winy -
jakież przestępstwa -
prócz tej niewinnej dzieciny
w chwili szaleństwa?
Prócz rączek oraz nózi -
tyłeczka oraz buzi -
co w niej się ząbków tuzin
rżnieee?
Z tatusia zdjęta skóra -
ot, cała zbrodnia, która
umieszcza na torturach
mnieee!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?!
Rankiem - w deszczu :(
Jakoś ciężko mi się jechało.
Miałam jechać do Tatusia sprzątać ale nie mam siły - muszę się W KOŃCU wyspać!!! Od poniedziałku oram 24 godziny na dobę - coś mi się od życia należy :D
Mój patent na suche stopy i nogi :)


Wieczorem - do pracy - standardowo, w deszczu.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci takiego zrobiłem
oprócz dzieciątka -
prócz tej pamiątki przemiłej
po naszych piątkach?
Wielbiłem twoje ciało,
robiłem ci kakao,
brudziłem raczej mało -
aaa
pukałem, zanim wlazłem,
nie brałem, gdy znalazłem,
nie szafowałem masłem
jaaa!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci ja uczyniłem -
jakąż to zbrodnię? -
że dziś odwracasz się tyłem
do mnie swobodnie?
Nosiłem ci do pralni,
paliłem minimalnie,
czyściłem w umywalni
kraaan!
Kolacje jadłem zimne,
zalutowałem rynnę,
a wady tak niewinne
maaam!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż popełniłem za winy -
jakież przestępstwa -
prócz tej niewinnej dzieciny
w chwili szaleństwa?
Prócz rączek oraz nózi -
tyłeczka oraz buzi -
co w niej się ząbków tuzin
rżnieee?
Z tatusia zdjęta skóra -
ot, cała zbrodnia, która
umieszcza na torturach
mnieee!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?!
Rankiem - w deszczu :(
Jakoś ciężko mi się jechało.
Miałam jechać do Tatusia sprzątać ale nie mam siły - muszę się W KOŃCU wyspać!!! Od poniedziałku oram 24 godziny na dobę - coś mi się od życia należy :D
Mój patent na suche stopy i nogi :)


Wieczorem - do pracy - standardowo, w deszczu.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.93km
- Czas 02:05
- VAVG 15.33km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 19 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;))), In the rain...
to moja wina że ojciec pił
a matka była dziwką
nie będę sobie nakłuwał żył
jestem już za nie przeciwko
przeze mnie
to moja wina że ojciec pił
a matka była dziwką
nie będę sobie nakłuwał żył
jestem już za nie przeciwko
przeze mnie ojciec opadał z sił
matka też dawno w grobie
nie mieli przecież dla kogo żyć
i brzydkich rzeczy nie robią
to moja wina że ojciec pił
to moja wina że ojciec pił
Rankiem - z pracy - standardowo :)
A tu parę fot - dla wyjaśnienia dlaczego mało jeżdżę i nie spamuję na BS :D




Wieczorkiem - podróż do pracy - w deszczu.
Mimo deszczu jechałam zadowolona.
W centrum Sosnowca gościu OMC mnie przejechał :( włączając się do ruchu z pobocza :((( ale mój donosny krzyk (jeszcze mnie od tego gardło boli :D) uratował mnie przed zginięciem pod kołami pseudo-kierowcy :(
Opatentowałam nowy ubiór na rower - fota będzie dodana jutro - przynajmniej mam suche juz nie tylko stopy ale także nogi :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
a matka była dziwką
nie będę sobie nakłuwał żył
jestem już za nie przeciwko
przeze mnie ojciec opadał z sił
matka też dawno w grobie
nie mieli przecież dla kogo żyć
i brzydkich rzeczy nie robią
to moja wina że ojciec pił
to moja wina że ojciec pił
Rankiem - z pracy - standardowo :)
A tu parę fot - dla wyjaśnienia dlaczego mało jeżdżę i nie spamuję na BS :D




Wieczorkiem - podróż do pracy - w deszczu.
Mimo deszczu jechałam zadowolona.
W centrum Sosnowca gościu OMC mnie przejechał :( włączając się do ruchu z pobocza :((( ale mój donosny krzyk (jeszcze mnie od tego gardło boli :D) uratował mnie przed zginięciem pod kołami pseudo-kierowcy :(
Opatentowałam nowy ubiór na rower - fota będzie dodana jutro - przynajmniej mam suche juz nie tylko stopy ale także nogi :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.41km
- Czas 01:52
- VAVG 16.83km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal,
gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal
Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal,
gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal
Ach! Jak przyjemnie było wieczorkiem peałować do pracy!
Już nie pamiętam kiedy tak wielką przyjemność czerpałam z jazdy na rowerze :)
Chyba, przez to, że deszcz nie padał :)))
Spędzając całe dnie ostatnio u Tatusia robiac mu demolkę w domu tęsknię za rowerkiem...
I jeszcze dzisiejsza sytuacja, która doprowadziła mnie do łez ze śmiechu:
Dzwoni do mnie Kolega:
- "Monia, do której będziesz w domu?"
- "Do 20:00 albo najpóźniej do 20:30"
- "Jak chcesz to Cię odwiozę do pracy o 21:30"
- "Nie dzięki - mam samochód nawet dzisiaj od Brata ale jadę rowerem."
- "No właśnie dzwoniłem do Twojego Brata i próbował mi to wyjaśnić ale za Chiny nie zrozumiałem"
:)
No cóż do tego trzeba się przyzwyczaić i mnie zaakceptować :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal
Ach! Jak przyjemnie było wieczorkiem peałować do pracy!
Już nie pamiętam kiedy tak wielką przyjemność czerpałam z jazdy na rowerze :)
Chyba, przez to, że deszcz nie padał :)))
Spędzając całe dnie ostatnio u Tatusia robiac mu demolkę w domu tęsknię za rowerkiem...
I jeszcze dzisiejsza sytuacja, która doprowadziła mnie do łez ze śmiechu:
Dzwoni do mnie Kolega:
- "Monia, do której będziesz w domu?"
- "Do 20:00 albo najpóźniej do 20:30"
- "Jak chcesz to Cię odwiozę do pracy o 21:30"
- "Nie dzięki - mam samochód nawet dzisiaj od Brata ale jadę rowerem."
- "No właśnie dzwoniłem do Twojego Brata i próbował mi to wyjaśnić ale za Chiny nie zrozumiałem"
:)
No cóż do tego trzeba się przyzwyczaić i mnie zaakceptować :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 15.90km
- Czas 00:50
- VAVG 19.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Wszystko przemija
Jak zwykłe złudzenie
Jak dziecka marzenie
Jak długi, nudny, mroczny sen
Wszystko przemija
J
Wszystko przemija
Jak zwykłe złudzenie
Jak dziecka marzenie
Jak długi, nudny, mroczny sen
Wszystko przemija
Jak nierozerwalna przyjaźń
Jak najpodlejsza zima
Jak długi, nudny, mroczny sen
NIEREALNE NIEREALNE OGNISKA
NIEREALNE NIEREALNE...
Wszystko przemija
Jak młodość i trema
Jak zieleń żywego drzewa
Jak długi, nudny, mroczny sen
Wszystko przemija
Jak najgorętsza miłość
Jak świat, którego nie było
Jak długi, nudny, mroczny sen
NIEREALNE NIEREALNE OGNISKA...
Rankiem - z pracy - standardowo.
Wczoraj wieczorem wpadłam na dobry pomysł, a mianowicie założyłam moje buty treckingowe - wysokie (za kostkę) Hi-Tec wodoodporne :D
Super pomysł. Ale niestety jak będę jeździć na nich na rowerze to nie będą się nadawały do chodzenia - no cóż jakieś ofiary zawsze muszą być :D
W rezultacie podróż wieczorna do pracy wczoraj jak dzisiejszy powrót zakończyłam wyjmując SUCHĄ i CIEPŁĄ stopę z butów :)))))
P.S. A dzisiaj miałam przyjemność rozmawiać z pewnym Panem, który śpiewa m.in. "Uważaj na niego dziewczyny kolego, uważaj na niego..." :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jak zwykłe złudzenie
Jak dziecka marzenie
Jak długi, nudny, mroczny sen
Wszystko przemija
Jak nierozerwalna przyjaźń
Jak najpodlejsza zima
Jak długi, nudny, mroczny sen
NIEREALNE NIEREALNE OGNISKA
NIEREALNE NIEREALNE...
Wszystko przemija
Jak młodość i trema
Jak zieleń żywego drzewa
Jak długi, nudny, mroczny sen
Wszystko przemija
Jak najgorętsza miłość
Jak świat, którego nie było
Jak długi, nudny, mroczny sen
NIEREALNE NIEREALNE OGNISKA...
Rankiem - z pracy - standardowo.
Wczoraj wieczorem wpadłam na dobry pomysł, a mianowicie założyłam moje buty treckingowe - wysokie (za kostkę) Hi-Tec wodoodporne :D
Super pomysł. Ale niestety jak będę jeździć na nich na rowerze to nie będą się nadawały do chodzenia - no cóż jakieś ofiary zawsze muszą być :D
W rezultacie podróż wieczorna do pracy wczoraj jak dzisiejszy powrót zakończyłam wyjmując SUCHĄ i CIEPŁĄ stopę z butów :)))))
P.S. A dzisiaj miałam przyjemność rozmawiać z pewnym Panem, który śpiewa m.in. "Uważaj na niego dziewczyny kolego, uważaj na niego..." :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 15.81km
- Czas 00:57
- VAVG 16.64km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 września 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy, In the rain...
Wczoraj wszyscy mnie uznali
dyrektorem zapalniczki
siedzę sobie przy zaworze
żeby było dużo iskier
Jestem szpiegie
Wczoraj wszyscy mnie uznali
dyrektorem zapalniczki
siedzę sobie przy zaworze
żeby było dużo iskier
Jestem szpiegiem argentyńskim
wznoszę się na pisuarze
mam padaczkę w teledysku
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Ja rozdaję niewidomym
zezwolenie na widzenie
szkłem się drapię po rogówce
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Ja wynurzam łeb z fekaliów
i wypluwam niedopałki
w niedopity denaturat
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Dzisiaj zazgrzytałam zębami... w sumie to mało powiedziane...
Rankiem, o 6:00 wkładam suche getry, suchą kurtkę, suche skarpety owijam workami, na nie wkładam mokre skarpety i przeraźliwie mokre buty.
Wychodzę na dwór by w temperaturze 6 stopni i deszczyku pojechać do domku.
A więc trasa standardowa - z pracy.
Ale zimno nie było standardowo, było przeraźliwie zimno i mokro...
Już w Sosnowcu poczułam, że nogi mi zamarzły :(
Gdy przyjechałam do domu to się popłakałam - tak mnie nogi bolały (palce u nóg najbardziej).
No cóż - życie (jazda na rowerze) to nie rurka z kremem - trzeba być tfardym nie miętkim :D
Chyba opatentuję kalosze z futerkiem spd :D
Cały dzień spędziłam przy remoncie u Tatusia...
Wieczorem - w deszczu - do pracy...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
dyrektorem zapalniczki
siedzę sobie przy zaworze
żeby było dużo iskier
Jestem szpiegiem argentyńskim
wznoszę się na pisuarze
mam padaczkę w teledysku
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Ja rozdaję niewidomym
zezwolenie na widzenie
szkłem się drapię po rogówce
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Ja wynurzam łeb z fekaliów
i wypluwam niedopałki
w niedopity denaturat
żeby było dużo iskier
zazgrzytam zębami
zazgrzytam zębami
Dzisiaj zazgrzytałam zębami... w sumie to mało powiedziane...
Rankiem, o 6:00 wkładam suche getry, suchą kurtkę, suche skarpety owijam workami, na nie wkładam mokre skarpety i przeraźliwie mokre buty.
Wychodzę na dwór by w temperaturze 6 stopni i deszczyku pojechać do domku.
A więc trasa standardowa - z pracy.
Ale zimno nie było standardowo, było przeraźliwie zimno i mokro...
Już w Sosnowcu poczułam, że nogi mi zamarzły :(
Gdy przyjechałam do domu to się popłakałam - tak mnie nogi bolały (palce u nóg najbardziej).
No cóż - życie (jazda na rowerze) to nie rurka z kremem - trzeba być tfardym nie miętkim :D
Chyba opatentuję kalosze z futerkiem spd :D
Cały dzień spędziłam przy remoncie u Tatusia...
Wieczorem - w deszczu - do pracy...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.38km
- Teren 1.00km
- Czas 01:48
- VAVG 17.43km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 15 września 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), In the rain...
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już n
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
Robaczek w swej dziurce, jak docent za biurkiem
I pszczółka na kwiatkach, jak kontrol w tramwajach
Tak dłubie i gmera, napisze – wymyśli
Obejdzie wokoło, zabrudzi – wyczyści
I krzaczek przy drodze i brat przy maszynie
Jak noga w skarpecie, jak sprzedawca w kantynie
Kamyczek na polu i strażnik na straży
Lodówka wciąż ziębi, kuchenka wciąż parzy
A po co? A po co? – Tak dłubie i dłubie?
A za co? A za co? – Tak myśli i skubie?
I tak się przykłada i mówi z ekranu
I bredzi latami, wieczorem i rano
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic, nie ma już nic, nic, nic!
Rankiem na dworzec PKP by pojechać do D.G. na skróty....
Piękny weekend dobiegł końca :(
Bydzia – dzień pierwszy.
Bydzia – dzień drugi – GRAND PRIX.
Bydzia – dzień trzeci.
Mój rumak, wagon I klasy, ja i regionalny trunek... :D

Z dworca PKP w D.G. do domku...
Późnym wieczorem podróż do pracy – w deszczu :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
Robaczek w swej dziurce, jak docent za biurkiem
I pszczółka na kwiatkach, jak kontrol w tramwajach
Tak dłubie i gmera, napisze – wymyśli
Obejdzie wokoło, zabrudzi – wyczyści
I krzaczek przy drodze i brat przy maszynie
Jak noga w skarpecie, jak sprzedawca w kantynie
Kamyczek na polu i strażnik na straży
Lodówka wciąż ziębi, kuchenka wciąż parzy
A po co? A po co? – Tak dłubie i dłubie?
A za co? A za co? – Tak myśli i skubie?
I tak się przykłada i mówi z ekranu
I bredzi latami, wieczorem i rano
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic, nie ma już nic, nic, nic!
Rankiem na dworzec PKP by pojechać do D.G. na skróty....
Piękny weekend dobiegł końca :(
Bydzia – dzień pierwszy.
Bydzia – dzień drugi – GRAND PRIX.
Bydzia – dzień trzeci.
Mój rumak, wagon I klasy, ja i regionalny trunek... :D

Z dworca PKP w D.G. do domku...
Późnym wieczorem podróż do pracy – w deszczu :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 20.85km
- Czas 01:18
- VAVG 16.04km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







