Sobota, 4 października 2008
Kategoria Orientacyjnie :-), Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;), In the rain...
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czte
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Pierwszy niesie ci głód
Tak, pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Niesie ci głód i pragnienie
Pierwszy niesie ci głód
Nie będziesz już nigdy syty
Nigdy nie będziesz już
Pierwszy niesie ci głód
Głód w każdym miejscu twego ciała
Niesie ci głód, którego nie chcesz, a który dostaniesz i tak
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Drugi niesie ci wojnę
Tak, drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Niesie ci wojnę na wschodzie
Na zachodzie niesie ci
Nie zaznasz już spokoju
Huk armat budzić cię będzie
Drugi niesie ci wojnę
Wojnę wokół całego ciebie
Niesie ci wojnę, której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Trzeci niesie ci śmierć
Tak, trzeci niesie ci śmierć
Niesie śmierć twoim bliskim
Nieznajomym twym niesie ją
Trzeci niesie ci śmierć
Śmierć duszy twej i twego ciała
Niesie ci śmierć której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak
Lecz nie trać nadziei
Nadziei nie trać
Nadziei nie trać
Tracić nie wolno
Czwarty niesie ci
On potężniejszy jest od tamtych trzech
On niesie ci miłość i wiarę
I miłość i wiarę, nadzieję dla ciebie ma
Niesie ci słońce i gwiazdy
On potężniejszy jest od tamtych trzech...
Odyseja Świętokrzyska - Dzień 1.
Po upojnej nocy w sześcioosobowo - trzyosobowym pokoju stawiliśmy się w padającym deszczu na starcie Rowerowego Maratonu na Orientację.
BikeStatsowicze, których spotkałam tam to: mój Partner djk71, Młynarz, mavic, tomalos oraz „niezrzeszeni” ale równie mili: Kasia, Andrzej, Arek, Piotr i Cezary.
Po odprawie ruszyliśmy zdobywać punkty. W dniu dzisiejszym kolejność zdobywania punktów była dobrowolna. Warunkiem zaliczenia tego etapu było odwiedzenie 7 z 13 punktów kontrolnych.
Mimo nieustającego deszczu bawiliśmy się wyśmienicie. Był deszcz, wiatr, błoto, dużo błota, jeszcze więcej błota, glebki i kupa śmiechu :D
Nie przeszkadzało nam to, że jeździliśmy 8 godzin przemoknięci do suchej nitki, ani marznące stopy – zauważaliśmy tylko zajebiaszczą zabawę :D
Z Darkiem ruszyliśmy na podbój punktu 12. Później, mimo ostrzeżenia organizatora by nie wybierać podrzędnych dróg bo mogą okazać się nie przejezdne albo mogą biec przez bagna, wybraliśmy z Darkiem skrót :D
No i zaczęła się dobra zabawa :D Najpierw ja, jadąc jako ostatnia zaliczyłam glebę w terenie błotnisto – trawiastym :D pozbierałam się szybko by mój partner tego nie zauważył, a później Darek zaliczył dwie glebki ;D Nic nikomu się nie stało więc mieliśmy z tego kupę śmiechu ;D
Darek na Ósemce - zaliczenie gleby widoczne na Jego prawej kieszeni kurtki i Jego "mocnym udzie" :D :D

Po zaliczeniu ósemki ruszyliśmy na podbój dziewiątki, piątki, jedynki, dwójki oraz trójki.
Darek - niezły makijaż :)

Darek na Jedynce :D

Wjechaliśmy do Bliżyna, gdzie posililiśmy się bułką z parówą i ruszyliśmy dalej ;D
Zdecydowaliśmy odpuścić czwórkę, ponieważ czas naglił.
Po zaliczeniu szóstki mieliśmy ochotę na 7, 10, 11 i 13 ale była godzina 16:20 a do mety daleko. Za radą Młynarza nie pojechaliśmy z 6 zielonym szlakiem tylko wróciliśmy do Bliżyna i drogą (tzn. na mapie wyglądało to jak droga, rzeczywistość była inna) do Zagnańska na metę.
Dojechaliśmy po 18-tej, za co dostaliśmy karne minuty – za każdą minutę spóźnienia doliczone 5 minut :D
1 etap zakończyliśmy na 47 miejscu – moim zdaniem nie jest źle :)
After :D - smutni, bo się skończyła sobotnia jazda :D

Chcę oglądać twoje nogi (nogi, nogi, nogi)
Chcę byś założyła mini (mini, mini, mini)
Ślimak dziś wystawił rogi (rogi)
A ty pokaż swoje nogi
Nogi Dariusza :D (moje były nie lepsze :D)

Następnie prysznic, trzeba było usunąć te kilogramy piachu i błota, mycie rowerów i czas na przyjemności ;D
Mała posiadówa w barze obok a następnie wieczorne pogaduchy przy browaru i leczniczej żołądkowej wcale nie gorzkiej, w przemiłym gronie rowerzystów w 3 – osobowym (niby) pokoju :)

Pozdrawiam wszystkich, z którymi dane było mi się spotkać, pogadać, napić się i pojeździć :)
P.S. Dziękuję także, a może przede wszystkim mojemu Partnerowi w tej ekstremalnej ale jakże przyjemnej walce :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Pierwszy niesie ci głód
Tak, pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Niesie ci głód i pragnienie
Pierwszy niesie ci głód
Nie będziesz już nigdy syty
Nigdy nie będziesz już
Pierwszy niesie ci głód
Głód w każdym miejscu twego ciała
Niesie ci głód, którego nie chcesz, a który dostaniesz i tak
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Drugi niesie ci wojnę
Tak, drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Niesie ci wojnę na wschodzie
Na zachodzie niesie ci
Nie zaznasz już spokoju
Huk armat budzić cię będzie
Drugi niesie ci wojnę
Wojnę wokół całego ciebie
Niesie ci wojnę, której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą
Trzeci niesie ci śmierć
Tak, trzeci niesie ci śmierć
Niesie śmierć twoim bliskim
Nieznajomym twym niesie ją
Trzeci niesie ci śmierć
Śmierć duszy twej i twego ciała
Niesie ci śmierć której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak
Lecz nie trać nadziei
Nadziei nie trać
Nadziei nie trać
Tracić nie wolno
Czwarty niesie ci
On potężniejszy jest od tamtych trzech
On niesie ci miłość i wiarę
I miłość i wiarę, nadzieję dla ciebie ma
Niesie ci słońce i gwiazdy
On potężniejszy jest od tamtych trzech...
Odyseja Świętokrzyska - Dzień 1.
Po upojnej nocy w sześcioosobowo - trzyosobowym pokoju stawiliśmy się w padającym deszczu na starcie Rowerowego Maratonu na Orientację.
BikeStatsowicze, których spotkałam tam to: mój Partner djk71, Młynarz, mavic, tomalos oraz „niezrzeszeni” ale równie mili: Kasia, Andrzej, Arek, Piotr i Cezary.
Po odprawie ruszyliśmy zdobywać punkty. W dniu dzisiejszym kolejność zdobywania punktów była dobrowolna. Warunkiem zaliczenia tego etapu było odwiedzenie 7 z 13 punktów kontrolnych.
Mimo nieustającego deszczu bawiliśmy się wyśmienicie. Był deszcz, wiatr, błoto, dużo błota, jeszcze więcej błota, glebki i kupa śmiechu :D
Nie przeszkadzało nam to, że jeździliśmy 8 godzin przemoknięci do suchej nitki, ani marznące stopy – zauważaliśmy tylko zajebiaszczą zabawę :D
Z Darkiem ruszyliśmy na podbój punktu 12. Później, mimo ostrzeżenia organizatora by nie wybierać podrzędnych dróg bo mogą okazać się nie przejezdne albo mogą biec przez bagna, wybraliśmy z Darkiem skrót :D
No i zaczęła się dobra zabawa :D Najpierw ja, jadąc jako ostatnia zaliczyłam glebę w terenie błotnisto – trawiastym :D pozbierałam się szybko by mój partner tego nie zauważył, a później Darek zaliczył dwie glebki ;D Nic nikomu się nie stało więc mieliśmy z tego kupę śmiechu ;D
Darek na Ósemce - zaliczenie gleby widoczne na Jego prawej kieszeni kurtki i Jego "mocnym udzie" :D :D

Po zaliczeniu ósemki ruszyliśmy na podbój dziewiątki, piątki, jedynki, dwójki oraz trójki.
Darek - niezły makijaż :)

Darek na Jedynce :D

Wjechaliśmy do Bliżyna, gdzie posililiśmy się bułką z parówą i ruszyliśmy dalej ;D
Zdecydowaliśmy odpuścić czwórkę, ponieważ czas naglił.
Po zaliczeniu szóstki mieliśmy ochotę na 7, 10, 11 i 13 ale była godzina 16:20 a do mety daleko. Za radą Młynarza nie pojechaliśmy z 6 zielonym szlakiem tylko wróciliśmy do Bliżyna i drogą (tzn. na mapie wyglądało to jak droga, rzeczywistość była inna) do Zagnańska na metę.
Dojechaliśmy po 18-tej, za co dostaliśmy karne minuty – za każdą minutę spóźnienia doliczone 5 minut :D
1 etap zakończyliśmy na 47 miejscu – moim zdaniem nie jest źle :)
After :D - smutni, bo się skończyła sobotnia jazda :D

Chcę oglądać twoje nogi (nogi, nogi, nogi)
Chcę byś założyła mini (mini, mini, mini)
Ślimak dziś wystawił rogi (rogi)
A ty pokaż swoje nogi
Nogi Dariusza :D (moje były nie lepsze :D)

Następnie prysznic, trzeba było usunąć te kilogramy piachu i błota, mycie rowerów i czas na przyjemności ;D
Mała posiadówa w barze obok a następnie wieczorne pogaduchy przy browaru i leczniczej żołądkowej wcale nie gorzkiej, w przemiłym gronie rowerzystów w 3 – osobowym (niby) pokoju :)

Pozdrawiam wszystkich, z którymi dane było mi się spotkać, pogadać, napić się i pojeździć :)
P.S. Dziękuję także, a może przede wszystkim mojemu Partnerowi w tej ekstremalnej ale jakże przyjemnej walce :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 100.10km
- Teren 80.00km
- Czas 06:30
- VAVG 15.40km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 października 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), In the rain...
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Mówię do ciebie coś
Chcę być przy tobie blisko
Być blisko twoich oczu
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Mówię do ciebie coś
Chcę być przy tobie blisko
Być blisko twoich oczu
Być blisko twoich ust
Spragniona czułych pieszczot
Spragniona czułych słów
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Więcej mnie nie dotykaj
I nie stój przy mnie blisko
Boje się twoich oczu
Boję się twoich ust
Już nie chcę twoich pieszczot
I nie chcę gorzkich słów
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Mówię do ciebie coś
Bądź zawsze przy mnie blisko
Bo pragnę twoich pieszczot
Tak pragnę czułych słów
Być blisko twoich oczu
Być blisko twoich ust
Rankiem, w deszczu, z 60-litrowym plecakiem... Mydlice - Manhattan.
Masakra! - plecak, który jest stworzony do chodzenia po górach nie nadaje się do jazdy na rowerze.
Masakra! Te 4 kilometry były mordęgą - nie pamiętam kiedy tak ciężko mi się jechało... :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Mówię do ciebie szybko
Mówię do ciebie coś
Chcę być przy tobie blisko
Być blisko twoich oczu
Być blisko twoich ust
Spragniona czułych pieszczot
Spragniona czułych słów
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Więcej mnie nie dotykaj
I nie stój przy mnie blisko
Boje się twoich oczu
Boję się twoich ust
Już nie chcę twoich pieszczot
I nie chcę gorzkich słów
Mówię do ciebie coś
Mówię do ciebie szybko
Mówię do ciebie coś
Bądź zawsze przy mnie blisko
Bo pragnę twoich pieszczot
Tak pragnę czułych słów
Być blisko twoich oczu
Być blisko twoich ust
Rankiem, w deszczu, z 60-litrowym plecakiem... Mydlice - Manhattan.
Masakra! - plecak, który jest stworzony do chodzenia po górach nie nadaje się do jazdy na rowerze.
Masakra! Te 4 kilometry były mordęgą - nie pamiętam kiedy tak ciężko mi się jechało... :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 4.41km
- Czas 00:15
- VAVG 17.64km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 października 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Nie pij Piotrek nie pij w piątek
piątek zły jest na początek
co z sobotą pracującą
będziesz chory na stojąco
n
Nie pij Piotrek nie pij w piątek
piątek zły jest na początek
co z sobotą pracującą
będziesz chory na stojąco
nie pij Piotrek nie pij w czwartek
picie w czwartek nic nie warte
coś się zdarzy przyjemnego
nic nie zapamiętasz z tego
pij w sobotę pij w niedzielę
na ulicy i w kościele
przypal sobie w każde święta
pal spokojnie leż i stękaj
nie pij Piotrek w poniedziałek
ty się na to nie nadajesz
w poniedziałek trzeba walczyć
po pijaku sił nie starczy
nie pij Piotrek nie pij w środę
w środę jedziesz samochodem
nie ujedziesz za daleko
jeszcze staniesz się kaleką
wtorek lepszy jest do picia
musisz przecież mieć coś z życia
pij we wtorek ile wlezie
a najlepiej po obiedzie
nie pij Piotrek o dziewiątej
pić tak wcześnie jest niemądrze
lepiej gdy się robi ciemno
kiedy jest już wszystko jedno
mówisz w głowie się gotuje
w sercu rwie się i kotłuje
nie bądź taki delikatny
twardy bądź jak Roman Bratny
wszystko dobrze jest do kiedy
nie narobisz sobie biedy
nie dość że dokoła nędza
ty się sam w tę nędzę wpędzasz
wypij trochę przed kolacją
żeby móc spokojnie zasnąć
jeśli jeszcze cię nie bierze
powiedz co ty na to szczerze
a Piotrek na to szczerze
ja wohl ja wohl ich liebe alkohol
Tak mi się przypomniała ta piosenka :D
Piosenka oczywiście dla pewnego Piotrka :D
Rankiem (nie za wczesnym) - do pracy.
Piździało jak w kieleckim. Hmmm ciekawe czy w kieleckim też będzie tak piździc?
Po południu - z pracy - nie standardowo, bo na przystanku w Katowicach spotkałam krzyczącego do mnie hose więc chwilkę pogadaliśmy ;) Aj! Jaki ten świat jest mały, dzięki Bike Stats ;)
Kto z BikeStatsowiczy / Bikestatsowiczek jedzie na Odyseję Świętokrzyską???
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
piątek zły jest na początek
co z sobotą pracującą
będziesz chory na stojąco
nie pij Piotrek nie pij w czwartek
picie w czwartek nic nie warte
coś się zdarzy przyjemnego
nic nie zapamiętasz z tego
pij w sobotę pij w niedzielę
na ulicy i w kościele
przypal sobie w każde święta
pal spokojnie leż i stękaj
nie pij Piotrek w poniedziałek
ty się na to nie nadajesz
w poniedziałek trzeba walczyć
po pijaku sił nie starczy
nie pij Piotrek nie pij w środę
w środę jedziesz samochodem
nie ujedziesz za daleko
jeszcze staniesz się kaleką
wtorek lepszy jest do picia
musisz przecież mieć coś z życia
pij we wtorek ile wlezie
a najlepiej po obiedzie
nie pij Piotrek o dziewiątej
pić tak wcześnie jest niemądrze
lepiej gdy się robi ciemno
kiedy jest już wszystko jedno
mówisz w głowie się gotuje
w sercu rwie się i kotłuje
nie bądź taki delikatny
twardy bądź jak Roman Bratny
wszystko dobrze jest do kiedy
nie narobisz sobie biedy
nie dość że dokoła nędza
ty się sam w tę nędzę wpędzasz
wypij trochę przed kolacją
żeby móc spokojnie zasnąć
jeśli jeszcze cię nie bierze
powiedz co ty na to szczerze
a Piotrek na to szczerze
ja wohl ja wohl ich liebe alkohol
Tak mi się przypomniała ta piosenka :D
Piosenka oczywiście dla pewnego Piotrka :D
Rankiem (nie za wczesnym) - do pracy.
Piździało jak w kieleckim. Hmmm ciekawe czy w kieleckim też będzie tak piździc?
Po południu - z pracy - nie standardowo, bo na przystanku w Katowicach spotkałam krzyczącego do mnie hose więc chwilkę pogadaliśmy ;) Aj! Jaki ten świat jest mały, dzięki Bike Stats ;)
Kto z BikeStatsowiczy / Bikestatsowiczek jedzie na Odyseję Świętokrzyską???
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.15km
- Teren 2.00km
- Czas 01:40
- VAVG 18.69km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 października 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), In the rain..., Do pracy / z pracy
Znów wstaję i po omacku dotykam ściany
Przechodzę poprzez pokój na wpół rozebrany
Gdy docieram do lustra, to już połowa drogi
Znów wstaję i po omacku dotykam ściany
Przechodzę poprzez pokój na wpół rozebrany
Gdy docieram do lustra, to już połowa drogi
Nie pozbędę się przez dzień dzisiejszy uczucia trwogi
Patrzy na mnie twarz z lustra. Jej oczy niebieskie
Nie dają mi zapomnieć, że ponoć jestem człowiekiem
Więc odchodzę od lustra i o tym nie pamiętam
Taki jestem od wczoraj. Czy to ubiór ten sam?
Oczy niebieskie mówia wprost:
Wczoraj wyjątkowo aktywna noc
Mrowie chodzi po głowie, światło słońca razi
Nie mam tyle siły, by się patrzeć odważyć
Brudne ręce od wczoraj i włosy. Dwa światy
Dnia i Nocy się łączą bez wieczornej toalety
Kładę się i po omacku opuszczam swoją ścianę
Ta metoda jest znana, czas zaleczy ranę
A sen wyleczy mnie i usunie spod powiek
Ból, co oczy niebieskie wpychają mi w głowę
Oczy niebieskie mówią wprost:
Wczoraj wyjątkowo aktywna noc...
Rankiem (bardzo wczesnym) - w deszczu :((( do pracy.
Po południu - z pracy - standardowo - było mi strasznie gorąco :)
Wieczorkiem na angielski ;D
Późnym wieczorkiem - z angielskiego - oj będzie ciężko :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Przechodzę poprzez pokój na wpół rozebrany
Gdy docieram do lustra, to już połowa drogi
Nie pozbędę się przez dzień dzisiejszy uczucia trwogi
Patrzy na mnie twarz z lustra. Jej oczy niebieskie
Nie dają mi zapomnieć, że ponoć jestem człowiekiem
Więc odchodzę od lustra i o tym nie pamiętam
Taki jestem od wczoraj. Czy to ubiór ten sam?
Oczy niebieskie mówia wprost:
Wczoraj wyjątkowo aktywna noc
Mrowie chodzi po głowie, światło słońca razi
Nie mam tyle siły, by się patrzeć odważyć
Brudne ręce od wczoraj i włosy. Dwa światy
Dnia i Nocy się łączą bez wieczornej toalety
Kładę się i po omacku opuszczam swoją ścianę
Ta metoda jest znana, czas zaleczy ranę
A sen wyleczy mnie i usunie spod powiek
Ból, co oczy niebieskie wpychają mi w głowę
Oczy niebieskie mówią wprost:
Wczoraj wyjątkowo aktywna noc...
Rankiem (bardzo wczesnym) - w deszczu :((( do pracy.
Po południu - z pracy - standardowo - było mi strasznie gorąco :)
Wieczorkiem na angielski ;D
Późnym wieczorkiem - z angielskiego - oj będzie ciężko :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 34.63km
- Czas 02:03
- VAVG 16.89km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 września 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
Obudziłem się o północy
Mimo strachu otworzyłem oczy
Mimo lęku podniosłem głowę
Chciałem uciec, ale nie mogłem
Na tl
Obudziłem się o północy
Mimo strachu otworzyłem oczy
Mimo lęku podniosłem głowę
Chciałem uciec, ale nie mogłem
Na tle okna zobaczyłem postać
W prawej ręce coś ostrego niosła
Wokół głowy jasna aureola
Metalowy blask to chyba zbroja
Co to, kto to
Czy to sen czy jawa
Czy to moja chora wyobraźnia
Strach me serce ściskał oszalałe
W moim mózgu zapanował zamęt
Chciałem uciec, lecz bezwład mnie spętał
A tu zbliża się straszliwa ręka
Chciałem krzyczeć coś ścisnęło krtań
Jak uwolnić się z tej matni mam
Nagle światło rozpędziło cienie
To nie horror to tylko sumienie
Weszłam do sklepu z tanimi ciuchami rowerowymi. Jakie piękne łaszki rowerowe dookoła :D Zaczęłam grzebać, wybierać, przymierzać. Po czym przypomniałam sobie, że rower zostawiłam przed sklepem bez zapięcia. Wybiegam i...
NIE MA MOJEJ MERIDKI!!!
Coś ścisnęło mnie w klatce, nie mogę oddychać, zaczynam się dusić...
i na szczęście obudziłam się... z twarzą w poduszce :D
Ale koszmar!!!
Rankiem - tym razem ubrana w moją kurtkę z windstoperem ruszyłam, o wiele za późno, do pracy. Było mi za ciepło...
Jechało się ciężko... chyba nie mam siły ani kondycji, albo to przez te nowe gumy?
W ogóle - zakładanie tych gum wczoraj to była wielka porażka - jakieś takie ciężkie i twarde. Zakładając chyba zrobiłam dziurę w dętce... Musiałam załatać bo nie mam zapasu. Moje dętki to też obraz nędzy i rozpaczy - dzisiaj muszę kupić dętki, wymienić i nabić na stacji - wtedy będzie się lepiej jechac :D
Dlatego, ze wyjechałam za późno od połowy trasy zaczęłam mocniej cisnąć...
Zmęczyłam się :D
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopa(ka) dla wszystkich bikestats'owych Chłopaków :)
Każdy facet u mnie w pracy dostał od niewiast taki o to prezent :D (skądś to znam :D)

Po południu pojechałam po dętki i następnie na stację benzynową wymienić dętki i nadymać oponki ;D
WRZESIEŃ - nie opuściłam ani jednego dnia - wszystkie dni rowerowe :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Mimo strachu otworzyłem oczy
Mimo lęku podniosłem głowę
Chciałem uciec, ale nie mogłem
Na tle okna zobaczyłem postać
W prawej ręce coś ostrego niosła
Wokół głowy jasna aureola
Metalowy blask to chyba zbroja
Co to, kto to
Czy to sen czy jawa
Czy to moja chora wyobraźnia
Strach me serce ściskał oszalałe
W moim mózgu zapanował zamęt
Chciałem uciec, lecz bezwład mnie spętał
A tu zbliża się straszliwa ręka
Chciałem krzyczeć coś ścisnęło krtań
Jak uwolnić się z tej matni mam
Nagle światło rozpędziło cienie
To nie horror to tylko sumienie
Weszłam do sklepu z tanimi ciuchami rowerowymi. Jakie piękne łaszki rowerowe dookoła :D Zaczęłam grzebać, wybierać, przymierzać. Po czym przypomniałam sobie, że rower zostawiłam przed sklepem bez zapięcia. Wybiegam i...
NIE MA MOJEJ MERIDKI!!!
Coś ścisnęło mnie w klatce, nie mogę oddychać, zaczynam się dusić...
i na szczęście obudziłam się... z twarzą w poduszce :D
Ale koszmar!!!
Rankiem - tym razem ubrana w moją kurtkę z windstoperem ruszyłam, o wiele za późno, do pracy. Było mi za ciepło...
Jechało się ciężko... chyba nie mam siły ani kondycji, albo to przez te nowe gumy?
W ogóle - zakładanie tych gum wczoraj to była wielka porażka - jakieś takie ciężkie i twarde. Zakładając chyba zrobiłam dziurę w dętce... Musiałam załatać bo nie mam zapasu. Moje dętki to też obraz nędzy i rozpaczy - dzisiaj muszę kupić dętki, wymienić i nabić na stacji - wtedy będzie się lepiej jechac :D
Dlatego, ze wyjechałam za późno od połowy trasy zaczęłam mocniej cisnąć...
Zmęczyłam się :D
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopa(ka) dla wszystkich bikestats'owych Chłopaków :)
Każdy facet u mnie w pracy dostał od niewiast taki o to prezent :D (skądś to znam :D)

Po południu pojechałam po dętki i następnie na stację benzynową wymienić dętki i nadymać oponki ;D
WRZESIEŃ - nie opuściłam ani jednego dnia - wszystkie dni rowerowe :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 36.39km
- Czas 01:57
- VAVG 18.66km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Bez kurtki, ubrana tylko
Bez kurtki, ubrana tylko w bluzkę, o godzinie 4:45, przy temperaturze 6,5 stopni... to nie był najlepszy pomysł...
Było zimno a nie mogłam się rozgrzać szybkim pedaleniem bo obawiałam się, że tylna opona tego nie wytrzyma :)
Po pracy uderzam po nowe oponki i może jeszcze coś :D
Po pracy - do rowerowego.
_______________________________________________
Edit
Posłuchałam się chłopaków - pewnie mają doświadczenie, jeżeli chodzi o gumy :D i zakupiłam nowe, wytrzymałe gumy.
Zbliża się Odyseja i nie chciałabym gdyby podczas takiej przygody pękła mi guma :D
Oto moje gumki:

A to "coś jeszcze" o którym wspomniałam rano - Asica nie zgadłaś ;p

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Było zimno a nie mogłam się rozgrzać szybkim pedaleniem bo obawiałam się, że tylna opona tego nie wytrzyma :)
Po pracy uderzam po nowe oponki i może jeszcze coś :D
Po pracy - do rowerowego.
_______________________________________________
Edit
Posłuchałam się chłopaków - pewnie mają doświadczenie, jeżeli chodzi o gumy :D i zakupiłam nowe, wytrzymałe gumy.
Zbliża się Odyseja i nie chciałabym gdyby podczas takiej przygody pękła mi guma :D
Oto moje gumki:

A to "coś jeszcze" o którym wspomniałam rano - Asica nie zgadłaś ;p

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 34.10km
- Czas 01:55
- VAVG 17.79km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 września 2008
Za jaka cenę chcesz być bohaterem?
Za jaką ideę idziesz walczyć?
Za czyje pieniądze będziesz uzbrojony?
Za kogo chcesz być p
Za jaka cenę chcesz być bohaterem?
Za jaką ideę idziesz walczyć?
Za czyje pieniądze będziesz uzbrojony?
Za kogo chcesz być pochowany, martwy?
Najemnicy, najemnicy
Opłacani niewolnicy
Za jakie zbrodnie chcesz być ukarany?
Przez ile istnień będziesz przeklinany?
Przez kogo wpędzą cię do dżungli?
Za kogo możesz dzisiaj umrzeć?
Najemnicy, najemnicy
Opłacani niewolnicy
Za jakie pieniądze osierocisz dzieci?
Za czyje pieniądze grzebać będziesz braci?
Za czyje pieniądze patrzysz na krew kumpli?
Za jakie pieniądze i ty będziesz martwy?
Dzisiaj wymieniłam klocki hamulcowe, bo już nie miałam hamulców :D
Zakupione klocuszki na Słowacji – ciekawe jak się będą sprawować :)

Podczas zmiany zobaczyłam dlaczego bije mi tylne koło i się przestraszyłam – jutro czeka mnie zakup nowych opon :(

Jakoś nie chciało mi się dalej pedalić – lenia złapałam.
Pojechałam więc standardowo na Pogorię. Na samym początku była by gleba przez kierownicę – muszę się z powrotem przyzwyczaić do hamulców żylet :)
Na Pogorii spotkałam Znajomego, który dał mi pojeździć na swoim rumaku :)



Przednia opona także do wymiany – łysol już niezły z niej czego skutkiem był kapeć na Pogorii...

Pogoria III.

Zniesmaczona kapciem i tylną oponą pojechałam do domku.
Dzisiaj stuknęło mi 8 000 km :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Za jaką ideę idziesz walczyć?
Za czyje pieniądze będziesz uzbrojony?
Za kogo chcesz być pochowany, martwy?
Najemnicy, najemnicy
Opłacani niewolnicy
Za jakie zbrodnie chcesz być ukarany?
Przez ile istnień będziesz przeklinany?
Przez kogo wpędzą cię do dżungli?
Za kogo możesz dzisiaj umrzeć?
Najemnicy, najemnicy
Opłacani niewolnicy
Za jakie pieniądze osierocisz dzieci?
Za czyje pieniądze grzebać będziesz braci?
Za czyje pieniądze patrzysz na krew kumpli?
Za jakie pieniądze i ty będziesz martwy?
Dzisiaj wymieniłam klocki hamulcowe, bo już nie miałam hamulców :D
Zakupione klocuszki na Słowacji – ciekawe jak się będą sprawować :)

Podczas zmiany zobaczyłam dlaczego bije mi tylne koło i się przestraszyłam – jutro czeka mnie zakup nowych opon :(

Jakoś nie chciało mi się dalej pedalić – lenia złapałam.
Pojechałam więc standardowo na Pogorię. Na samym początku była by gleba przez kierownicę – muszę się z powrotem przyzwyczaić do hamulców żylet :)
Na Pogorii spotkałam Znajomego, który dał mi pojeździć na swoim rumaku :)



Przednia opona także do wymiany – łysol już niezły z niej czego skutkiem był kapeć na Pogorii...

Pogoria III.

Zniesmaczona kapciem i tylną oponą pojechałam do domku.
Dzisiaj stuknęło mi 8 000 km :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.03km
- Teren 7.00km
- Czas 00:50
- VAVG 19.24km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 września 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Nic nie stało się od wieczora,
Nawet jakoś smutno padał deszcz.
Świt nie wniesie pewnie nic nowego,
Chyba znowu muszę napić s
Nic nie stało się od wieczora,
Nawet jakoś smutno padał deszcz.
Świt nie wniesie pewnie nic nowego,
Chyba znowu muszę napić się.
Masz na imię twoja paranoja
Masz na imię moje przeznaczenie
Masz na imię moja paranoja
Masz na imię LĘK.
Nic nie stało się od wieczora,
Nawet jakoś nudno leciał czas.
Świt nie wniesie pewnie nic nowego,
Chyba znowu muszę napić się.
Masz na imię twoja paranoja
Masz na imię moje przeznaczenie
Masz na imię moja paranoja
Masz na imię LĘK.
Rankiem z Manhattanu na Pogorię.
Na Pogorii ślicznie – piękna dzisiaj pogoda :)))
Mała sesja zdjęciowa na Pogorii :)



Następnie pojechałam do British School po fakturę i do domku.
O 12:52 ruszyłam na zbiórkę bikerów z Dąbrowy G. którzy pod Pałacem Kultury Zagłębia o 13:00 gromadzili się by ruszyć na Zagłąbiowską Masę Krytyczną.
„Dąbrowsko- Zagłębiowska Masa” w drodze do centrum Sosnowca pod dworzec PKP, gdzie była zbiórka uczestników Zagłębiowskiej Masy Krytycznej.


Po drodze jeden z uczestników złapał kapcia, więc pomogliśmy mu. Ja pożyczyłam łatkę, klej oraz łyżkę do opon, a dwaj inni uczestniczy załatali mu kapcia :D
Właściciel skapciałego roweru trzyma się za głowę, tzn. za kask :D

Miejsce zbiórki ZMK – dworzec PKP w Sosnowcu – troszkę nas jest :)

Nie liczy się rodzaj roweru, ubiór ani wiek...

Mnóstwo bikerów jeżdżących codziennie, od święta, do pracy, po pracy, dla przyjemności, z obowiązku zebrało się w jednym miejscu by ruszyć drogami Zagłębia i powkurzać kierowców. Dać w końcu znać o sobie tym niektórym bezmózgom w blachosmrodach...
Najpierw spotkanie z DARIUSZEM79, z którym już się widziałam w „realu”, następnie spotkanie z innymi BIKEstatsowiczami: ewcia0607, ggrzybek, Rafaello i Jego syn Krzysio, bercik.


ZMK RUSZYŁA!!!
Już na pierwszych światłach problem – część przejechała a część została...

Później już było lepiej :)
Trochę nas było :)

Olo81 i ręka DARIUSZA79.

Jest nas naprawdę full – i to mnie cieszy :)

Z centrum Sosnowca przez Zagórze, Dąbrowę Górniczą, Będzin do Czeladzi :)
Ogólnie było super, choć nie interesują mnie raczej takie zabawy.
Wśród bikerów znalazło się paru „cfaniaków”, którzy mimo zasad wjeżdżali na chodnik z dużą szybkością strasząc pieszych lub bikerów, którzy mimo zasady mówiącej o tym, że jedziemy jednym pasem jechali drugim :(
Wśród kierowców blachosmrodów znalazło się dużo, którzy zachowali się ok. – mimo zielonego światła czekało aż przejedziemy, zdarzali się niestety tacy, którzy na siłę chcieli się wcisnąć – nie ważne czy staranują przy tym ludzi...
Jeden palant przeszedł już wszelkie granice jechał pod prąd (za podwójną linią ciągłą) by tylko nas wyprzedzić, a później próbował nas staranować by tylko nas wyprzedzić.
Oto fota jego rejestracji:

I o to on w całej swej okazałości:

Szkoda, że nie wie gdzie poszukać o sobie relacji... muszę skombinować sobie wlepki dla chamskich i bezmózgich kierowców: „Czytaj o sobie na http://kosma100.bikestats.pl” :D
Ale nic nam nie było w stanie popsuć humorów.
Dojechaliśmy na Rynek w Czeladzi, gdzie Masa się zakończyła.
Na Rynku w Czeladzi:

Ekipa BS na Rynku w Czeladzi :)

„Po wszystkim” ekipa BS ruszyła w kierunku D.G. by zdobyć Pogorię :D
Po drodze odwiedzamy cmentarz żydowski w Będzinie tuż obok zamku – jestem w szoku! – pierwszy raz w życiu widzę ten cmentarz!!!
Piękny choć zaniedbany.

Chociaż brama odnowiona

Na Pogorii mała sesja zdjęciowa


i mała posiadówa :)

Po zakończeniu spotkania ruszyłam jeszcze by cyknąć parę fotek... umieszczę tylko jedną bo szybko zebrałam się do domku – zimno, brrr...

Było super – dziękuję wszystkim uczestnikom :)
Relacja do obejrzenia tutaj
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Nawet jakoś smutno padał deszcz.
Świt nie wniesie pewnie nic nowego,
Chyba znowu muszę napić się.
Masz na imię twoja paranoja
Masz na imię moje przeznaczenie
Masz na imię moja paranoja
Masz na imię LĘK.
Nic nie stało się od wieczora,
Nawet jakoś nudno leciał czas.
Świt nie wniesie pewnie nic nowego,
Chyba znowu muszę napić się.
Masz na imię twoja paranoja
Masz na imię moje przeznaczenie
Masz na imię moja paranoja
Masz na imię LĘK.
Rankiem z Manhattanu na Pogorię.
Na Pogorii ślicznie – piękna dzisiaj pogoda :)))
Mała sesja zdjęciowa na Pogorii :)



Następnie pojechałam do British School po fakturę i do domku.
O 12:52 ruszyłam na zbiórkę bikerów z Dąbrowy G. którzy pod Pałacem Kultury Zagłębia o 13:00 gromadzili się by ruszyć na Zagłąbiowską Masę Krytyczną.
„Dąbrowsko- Zagłębiowska Masa” w drodze do centrum Sosnowca pod dworzec PKP, gdzie była zbiórka uczestników Zagłębiowskiej Masy Krytycznej.


Po drodze jeden z uczestników złapał kapcia, więc pomogliśmy mu. Ja pożyczyłam łatkę, klej oraz łyżkę do opon, a dwaj inni uczestniczy załatali mu kapcia :D
Właściciel skapciałego roweru trzyma się za głowę, tzn. za kask :D

Miejsce zbiórki ZMK – dworzec PKP w Sosnowcu – troszkę nas jest :)

Nie liczy się rodzaj roweru, ubiór ani wiek...

Mnóstwo bikerów jeżdżących codziennie, od święta, do pracy, po pracy, dla przyjemności, z obowiązku zebrało się w jednym miejscu by ruszyć drogami Zagłębia i powkurzać kierowców. Dać w końcu znać o sobie tym niektórym bezmózgom w blachosmrodach...
Najpierw spotkanie z DARIUSZEM79, z którym już się widziałam w „realu”, następnie spotkanie z innymi BIKEstatsowiczami: ewcia0607, ggrzybek, Rafaello i Jego syn Krzysio, bercik.


ZMK RUSZYŁA!!!
Już na pierwszych światłach problem – część przejechała a część została...

Później już było lepiej :)
Trochę nas było :)

Olo81 i ręka DARIUSZA79.

Jest nas naprawdę full – i to mnie cieszy :)

Z centrum Sosnowca przez Zagórze, Dąbrowę Górniczą, Będzin do Czeladzi :)
Ogólnie było super, choć nie interesują mnie raczej takie zabawy.
Wśród bikerów znalazło się paru „cfaniaków”, którzy mimo zasad wjeżdżali na chodnik z dużą szybkością strasząc pieszych lub bikerów, którzy mimo zasady mówiącej o tym, że jedziemy jednym pasem jechali drugim :(
Wśród kierowców blachosmrodów znalazło się dużo, którzy zachowali się ok. – mimo zielonego światła czekało aż przejedziemy, zdarzali się niestety tacy, którzy na siłę chcieli się wcisnąć – nie ważne czy staranują przy tym ludzi...
Jeden palant przeszedł już wszelkie granice jechał pod prąd (za podwójną linią ciągłą) by tylko nas wyprzedzić, a później próbował nas staranować by tylko nas wyprzedzić.
Oto fota jego rejestracji:

I o to on w całej swej okazałości:

Szkoda, że nie wie gdzie poszukać o sobie relacji... muszę skombinować sobie wlepki dla chamskich i bezmózgich kierowców: „Czytaj o sobie na http://kosma100.bikestats.pl” :D
Ale nic nam nie było w stanie popsuć humorów.
Dojechaliśmy na Rynek w Czeladzi, gdzie Masa się zakończyła.
Na Rynku w Czeladzi:

Ekipa BS na Rynku w Czeladzi :)

„Po wszystkim” ekipa BS ruszyła w kierunku D.G. by zdobyć Pogorię :D
Po drodze odwiedzamy cmentarz żydowski w Będzinie tuż obok zamku – jestem w szoku! – pierwszy raz w życiu widzę ten cmentarz!!!
Piękny choć zaniedbany.

Chociaż brama odnowiona

Na Pogorii mała sesja zdjęciowa


i mała posiadówa :)

Po zakończeniu spotkania ruszyłam jeszcze by cyknąć parę fotek... umieszczę tylko jedną bo szybko zebrałam się do domku – zimno, brrr...

Było super – dziękuję wszystkim uczestnikom :)
Relacja do obejrzenia tutaj
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 54.94km
- Czas 03:44
- VAVG 14.72km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 września 2008
Nie wszystko co pozytywne
Jest legalne
Nie wszystko co takie legalne
Pozytywne jest
Nie wszystko co pozytywne
Jest
Nie wszystko co pozytywne
Jest legalne
Nie wszystko co takie legalne
Pozytywne jest
Nie wszystko co pozytywne
Jest realne
Więc dlaczego dziwisz się że
Widzę to o czym ty czytałeś tylko w książkach
Nam nad głowami:
Rosną chmury
Kłęby
Dym
Grzyby
Obłoki
I jeszcze widzimy kontury rzeczy
Kolorów boki
Mój przyjacielu wiesz już o co chodzi ?
Mój przyjacielu widzę, że cię bierze
Mój przyjacielu rozumiemy się już lepiej
Widzimy dziś inaczej
I słyszymy szerzej
Helenka - Bytom - Siemianowice Śl. - Czeladź - Będzin - D.G.
Po drodze spotkaliśmy hose, który złapał kapcia. Złapał kapcia już wczoraj ale dzisiaj już nie ratowało go pompowanie :(

Pod Tesco czas na lody ;)

Wieczorem - do AniK poczytać Jej bajkę na dobranoc :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jest legalne
Nie wszystko co takie legalne
Pozytywne jest
Nie wszystko co pozytywne
Jest realne
Więc dlaczego dziwisz się że
Widzę to o czym ty czytałeś tylko w książkach
Nam nad głowami:
Rosną chmury
Kłęby
Dym
Grzyby
Obłoki
I jeszcze widzimy kontury rzeczy
Kolorów boki
Mój przyjacielu wiesz już o co chodzi ?
Mój przyjacielu widzę, że cię bierze
Mój przyjacielu rozumiemy się już lepiej
Widzimy dziś inaczej
I słyszymy szerzej
Helenka - Bytom - Siemianowice Śl. - Czeladź - Będzin - D.G.
Po drodze spotkaliśmy hose, który złapał kapcia. Złapał kapcia już wczoraj ale dzisiaj już nie ratowało go pompowanie :(

Pod Tesco czas na lody ;)

Wieczorem - do AniK poczytać Jej bajkę na dobranoc :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 30.73km
- Czas 01:34
- VAVG 19.61km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 września 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)
Ludzie z pierwszych stron gazet
Obce twarze wirują przed tobą
Nikt się na nich nie patrzy
I oni nie widzą nikogo
Kurwy i
Ludzie z pierwszych stron gazet
Obce twarze wirują przed tobą
Nikt się na nich nie patrzy
I oni nie widzą nikogo
Kurwy i faszyści są w niebie
Wszelkie zło się przez zło zbawiło
Pozostałych osądził sąd
którego naprawdę nie było
Sto noży wbili mu w plecy
On podał ręce mordercy
Czymś musiał narazić się innym
Czy tylko tym, że był niewinny
Ludzie z pierwszych stron gazet
Pozostałych już osądzili
Chce oczy zamknąć i kraść
Grabić, grabić, grabić
to co nam zagrabili
Kim jest Józef K.?
Józef K. prawdziwy?
Oto Józef K.
Józef K. nieżywy
Z Asicą vel Kiełborką, Józefem (hose) i Młynarczykiem :)
Pojechaliśmy w odwiedziny do rowerowej Rodzinki, w której w skład wchodzą: Anetka, Darek, Wiku (niestety był nieobecny duchem i ciałem) oraz Igorek
D.G. - Będzin - Czeladź - Siemianowice Śląskie - Bytom - Zabrze Helenka.
Następnie nocny lans po Zabrzu: Helenka - Bytom Karb - Bobrek - Biskupice - Miechowice - Helenka.
Darek zabrał nas w bardzo fajne, ciekawe i widokowe miejsca, jednym słowem w zajebiaszcze miejsca :D
Djk71 i hose przy Pałacu w Miechowicach.

Industrial w Biskupicach :)

Młotków sześć w Zabrzu ;)

Kościół - jak nie-kościół w Zabrzu :)

Było szybko - jak dla mnie o wiele za szybko :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Obce twarze wirują przed tobą
Nikt się na nich nie patrzy
I oni nie widzą nikogo
Kurwy i faszyści są w niebie
Wszelkie zło się przez zło zbawiło
Pozostałych osądził sąd
którego naprawdę nie było
Sto noży wbili mu w plecy
On podał ręce mordercy
Czymś musiał narazić się innym
Czy tylko tym, że był niewinny
Ludzie z pierwszych stron gazet
Pozostałych już osądzili
Chce oczy zamknąć i kraść
Grabić, grabić, grabić
to co nam zagrabili
Kim jest Józef K.?
Józef K. prawdziwy?
Oto Józef K.
Józef K. nieżywy
Z Asicą vel Kiełborką, Józefem (hose) i Młynarczykiem :)
Pojechaliśmy w odwiedziny do rowerowej Rodzinki, w której w skład wchodzą: Anetka, Darek, Wiku (niestety był nieobecny duchem i ciałem) oraz Igorek
D.G. - Będzin - Czeladź - Siemianowice Śląskie - Bytom - Zabrze Helenka.
Następnie nocny lans po Zabrzu: Helenka - Bytom Karb - Bobrek - Biskupice - Miechowice - Helenka.
Darek zabrał nas w bardzo fajne, ciekawe i widokowe miejsca, jednym słowem w zajebiaszcze miejsca :D
Djk71 i hose przy Pałacu w Miechowicach.

Industrial w Biskupicach :)

Młotków sześć w Zabrzu ;)

Kościół - jak nie-kościół w Zabrzu :)

Było szybko - jak dla mnie o wiele za szybko :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 68.59km
- Czas 03:15
- VAVG 21.10km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







