Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 14 września 2008 Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)


Tamten znów coś złamał, tego pozszywali znów
Tamta znów uciekła, ta znów urodziła
Znowu coś umarło, znowu coś się śniło


Tamten znów coś złamał, tego pozszywali znów
Tamta znów uciekła, ta znów urodziła
Znowu coś umarło, znowu coś się śniło
Znowu oszukali nas
Znowu się coś popierdzieliło

tak właśnie mija nas
tak właśnie mija nas czas!


Tamten znów coś zgubił, ten znowu znalazł
Tamta urodziła znów, temu znów ktoś nalał
Znowu nie było nas, tam gzie coś się działo
Znowu oszukali nas
Znowu się coś pojebało

tak właśnie mija nas
tak właśnie mija nas czas



Południowy lans po Bydzi :)
Najpierw na Stadion Zawiszy. Tam odbywały się zawody strażackie.


Stadion super wyremontowany


A w jego sąsiedztwie straszy rudera – zaczęto kiedyś budować hotel i tak pozostało... :(


Przed Stadionem


Schodząc po schodach stadionu moje oiczy ujrzały dwa pędzące rowery, w tym jeden biały michu ;D
Pomachałam ręką na powitanie i agenciara z Łukaszem zawróciła by zamienić parę słów :D Aga z Kolegą jechała do Brzozy obadać rajd, który odbędzie się za tydzień.

Nowiutki, śliczniutki most :)


Pojechaliśmy do Myślęcinka.
W Myślęcinku przy źródełku.


W Myślęcinku tor dla koni.


Było chłodno więc pojechaliśmy do „Soplicy” na grzańca – rozgrzać się :)

Później popędziliśmy do Fordonu na obiad, a następnie z panem Jerzym – maratończykiem lasem do Bydgoszczy.
W lesie pędziliśmy z prędkością 28 km/h po piachu – niesamowita, jak dla mnie prędkość :)
Cała Trójka :D


Następny anty-przykład parkowania


Potem jeszcze troszkę po Bydzi, na pizzę i powrót po ciemku do norki :)
BRE Bank :)


Nad Brdą...




Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 37.46km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 13.87km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 września 2008 Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)

Ze skrajności w skrajność...
Najpierw zaduma, później wielkie emocje...
Rankiem Golgota Bydgoska, wieczorem Grand Prix...

Ze skrajności w skrajność...
Najpierw zaduma, później wielkie emocje...
Rankiem Golgota Bydgoska, wieczorem Grand Prix...


Rankiem naszym celem była Dolina Śmierci...
„..Dolina Śmierci - jakże makabryczna nazwa, której nie znajdziemy na żadnej mapie, ani w żadnym wykazie miejscowości. Nie znajdziemy, bo to nie jest miejscowość, a miejsce nikomu do 1939 roku, a właściwie Polakom aż do 1946 roku nieznane. W takim to zacisznym, a przyznać trzeba pięknym otoczeniu, gdzie pagórki zasłaniały widoczność, a krzewy tłumiły echo wystrzałów hitlerowscy oprawcy spod znaku "SS" urządzali masowe egzekucje. Tu brutalnie zabijano kwiat polskiej inteligencji Bydgoszczy. Ginęli nauczyciele i lekarze, urzędnicy i kapłani, robotnicy i prawnicy, rzemieślnicy i kupcy, oraz wszyscy, których uważano za wrogów Tysiącletniej Rzeszy i doktryny szaleńca - Adolfa Hitlera. W okresie II wojny było to miejsce tabu. Nikt z Polaków - rodzin zaginionych nie dowiedział się, gdzie ich bliscy zostali straceni, choć wielu było pewnych tego, że nie żyją. Były jednak pojedyncze osoby, zarówno Niemcy nie włączający się w ludobójstwo, jak i miejscowi Polacy, którzy domyślali się, że działy się tam sprawy podejrzane i straszne. Po ustaniu działań wojennych i wyzwoleniu naszych ziem rozpoczęły się prace badawcze, które potwierdziły istnienie miejsca straceń. Zaowocowało to ustawieniem w 1946 kamiennego obelisku ku ich czci...”

Później powstała droga krzyżowa. Więcej do poczytania tutaj.

Brama


Krzyż – jeden z wielu na drodze krzyżowej


Znak wysokościowy

Hmmm ciekawe co oznacza CE0018??? Chyba nie 18 m n.p.m. :D

Groby Poległych...


Krzyż – następny – jeden z wielu na Drodze Krzyżowej.


Widok z góry.


Pomnik na górze.


Tablice Poległych.


Z góry ja zjechałam terenem :) a Kellys’ek został częściowo sprowadzony po schodach.
Następnie pojechaliśmy na kawę do Fordonu i popędziliśmy do centrum porzucić bike’i bo trzeba było pędzić na Grand Prix :D

Oto przykład rozwiązania „ścieżka rowerowa + przystanek autobusowy” :)

a nie jak w Katowicach :(

A to anty-przykład „jak nie należy parkować” :/


A myślałam, że KSU ma swoją siedzibę w Ustrzykach :D


Wieczorem GRAND PRIX SPEEDWAY
Żużel – to moja miłość od pierwszego wejrzenia na żywo :D

Przed stadionem – w oczekiwaniu na wejście.


Monia na GP.


Niektórzy załatwili sobie niezłe miejscówki :D




Rozpoczęcie




Tomek był niesamowity :)




Finał :(






Żużel zbliża ludzi – spotkałam Znajomego, z którym nie widziałam się 8 lat – z Zawiercia, a spotkaliśmy się w Bydgoszczy :D


Było po prostu ZAJEBIASZCZO!!!

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 30.95km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 14.86km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 września 2008 Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)

Now look at them yo-yo's that's the way you do it
You play the guitar on the MTV
That ain't workin' that'

Now look at them yo-yo's that's the way you do it
You play the guitar on the MTV
That ain't workin' that's the way you do it
Money for nothin' and chicks for free
Now that ain't workin' that's the way you do it
Lemme tell ya them guys ain't dumb
Maybe get a blister on your little finger
Maybe get a blister on your thumb

We gotta install microwave ovens
Custom kitchen deliveries
We gotta move these refrigerators
We gotta move these colour TV's

See the little faggot with the earring and the makeup
Yeah buddy that's his own hair
That little faggot got his own jet airplane
That little faggot he's a millionaire

We gotta install microwave ovesns
Custom kitchens deliveries
We gotta move these refrigerators
We gotta move these colour TV's

I shoulda learned to play the guitar
I shoulda learned to play them drums
Look at that mama, she got it stickin' in the camera
Man we could have some fun
And he's up there, what's that? Hawaiian noises?
Bangin' on the bongoes like a chimpanzee
That ain't workin' that's the way you do it
Get your money for nothin' get your chicks for free

We gotta install microwave ovens
Custom kitchen deliveries
We gotta move these refrigerators
We gotta move these colour TV's, Lord

Now that ain't workin' that's the way you do it
You play the guitar on the MTV
That ain't workin' that's the way you do it
Money for nothin' and your chicks for free
Money for nothin' and chicks for free


Rankiem z dworca PKP w Bydgoszczy na śniadanko do ulubionego Baru Mlecznego (myślałam, że takie twory wyginęły a tu można naprawde smacznie i tanio zjeść :D).
Następnie przy Brdzie do „miejsca zakwaterowania” :D
Kosmacz nad Brdą.


Dzisiaj mało rowerowo. Jakoś nie było większego nastroju na dalsze rowerowanie po nocy spędzonej w pociągu.
Wieczorkiem (po 17:00) mały lansik po Bydzi :D
Panie nad Brdą.


Mostek przy Operze.


Przy Operze.


Tą fontannę skądś znam? :D


Odwiozłam Kobrę do pracy, a sama ruszyłam na Stary Rynek.
Tam odbywał się koncert.
Zespół, który był supportem Kukiza nawet fajnie grał :D Grał kawałki Lady Pank, De Mono, Dire Straits, Green Day itp.


Postałam troszkę, pokiwałam się w rytm muzyczki i... zmarzłam :(
Pojechałam „do domku” ale jak już byłam przed domkiem to pojechałam dalej by za 5 minut znaleźć się z powrotem na Rynku :D

Znowu postałam, widziałam wiosło – szkoda, że tak późno go zauważyłam :(


Znowu zmarzłam i pojechałam ogrzać się pod kołderką.
Ściemnia się... a ten jeszcze chodzi po linie :D


Niestety nie dotrzymałam do Kukiza, a szkoda :(
Miałam jeszcze iść na nogach na koncert Kukiza ale mój Znajomy, który też przyjechał na Grand Prix, z racji wypadków i korków jeszcze nie dojechał do Bydzi, więc poszłam grzecznie spać :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 14.15km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:21
  • VAVG 10.48km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 września 2008

Jasiek miał na imię, ojciec z matką dali,
już tak lat dwadzieścia na niego wołali.
Malarz- stąd się wzięło, że malował ściany

Jasiek miał na imię, ojciec z matką dali,
już tak lat dwadzieścia na niego wołali.
Malarz- stąd się wzięło, że malował ściany
Odkąd farby dotknął, poczuł powołanie.
Jasiek – malarz pokojowy, bo nie lubi wojny.
Mówili koledzy gdy zdobył domów fronty
Jaśka szablon ulubiony wychowanie nie dla wojny.
Obok dziecko z karabinem:
Tatatata już nie żyjesz!

Jacek – malarz serce czułe na ludzką głupotę
Stać nie może obojętnie gdy widzi idiotyzm.
Dojrzał na ścianie napis: „Biała siła”
Sprayem przy nim pomajstrował
Wyszło „Biała kiła”
Bo Jasiek – malarz, prosty z niego chłopak,
Długo nie potrafi znieść napisu przygłupa.

Jak coś wesołego na murze zmajstruje
Zaraz ktoś się znajdzie co mu zamaluje
A kiedy faszyści na murach się plenią
To nie zmaże nikt napisu nawet nocą ciemną.
Myśli Jasiek Malarz że musi być kiepsko
W kraju, który przeszedł hitlerowskie piekło
Gdy się toleruje treści faszystowskie
Na murach, w gazetach, w kazaniach i w książce.



Rankiem - do pracy - standardowo.
Po południu - z pracy - standardowo.

Jeszcze czeka mnie nocna podróż na dworzec PKP, bo jadę na skróty do... :D
Nie będzie mnie na BS do poniedziałku - co nie oznacza, że nie będę jęździć :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 31.47km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:39
  • VAVG 19.07km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 września 2008

Jestem jaki jestem
Znam jeszcze swoje imię
Zmieniać się nie chcę
Bo taki już jestem...
Idę spać, idę spać - gdy mam dość

Jestem jaki jestem
Znam jeszcze swoje imię
Zmieniać się nie chcę
Bo taki już jestem...
Idę spać, idę spać - gdy mam dość
Idę spać, idę spać...
Ty nie ufaj nikomu
Wracaj szybko do domu
Nikomu nie patrz w oczy
O nic nie pytaj...
Nie pozwól, by ktoś za Ciebie decydował
Nigdy nie bój się patrzeć na niebo...

NA NIEBIE TYLKO HELIKOPTERY
NA NIEBIE TYLKO HELIKOPTERY
NA NIEBIE TYLKO HELIKOPTERY
TO TYLKO...

Zatrute powietrze, powietrze zatrute dziś
Zatruli powietrze, zatruli powietrze
Zatruli ludzi zatrutym powietrzem
Zatrute powietrze, zatrute...

NA NIEBIE TYLKO HELIKOPTERY...

A Ty nie ufaj nikomu
Wracaj szybko do domu
Nikomu nie patrz w oczy
O nic nie pytaj...
Nie pozwól, by ktoś za Ciebie decydował
Nigdy nie bój się patrzeć na niebo...

NA NIEBIE TYLKO HELIKOPTERY...

A Ty nie ufaj nikomu...


Rankiem w towarzystwie Karli76 do pracy.
W Katowicach pożegnałyśmy się i Karla pojechała do Tarnowskich Gór, a ja do pracy...
Szkoda, że nasze spotkanie, ze względu na obowiązek pracy, było takie króciutkie... ale mam nadzieję, że będzie jeszcze mnóstwo okazji :D

Po południu - do domku - standardowo :)

Karla - zostawiłaś coś u mnie - chyba jestem fetyszystką :D mam już rzeczy: zielaka, Młynarza, Wioli i Cześka, Kobry no i Karli... :D


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 31.39km
  • Czas 01:34
  • VAVG 20.04km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 września 2008 Kategoria Do pracy / z pracy, W towarzystwie ;)

Kiedyś byłem jak ty
Niewiele wiedziałem
Świat wydawał się prosty
Wolny od wad
Potem radość odeszła
Prawda w oczy uk

Kiedyś byłem jak ty
Niewiele wiedziałem
Świat wydawał się prosty
Wolny od wad
Potem radość odeszła
Prawda w oczy ukłuła
Poznałem ludzi ... i zostałem sam ...

Wciąż nie wiem kim jestem
Człowiekiem czy robakiem
Robaka można zdeptać
Człowieka chyba nie
Czuję się jak robak
Butami zdeptany
Wbity w ziemię i zeschnięty jak kamień

CHCĘ BYĆ ROBAKIEM
WOLĘ NIM BYĆ
NIŻ TAKIM JAK CI
Z KTÓRYMI MUSZĘ ŻYĆ...

CHCĘ BYĆ ROBAKIEM...


Rankiem - do pracy - standardowo.
Po południu z pracy - Katowice - D.G. centrum pod pomnik Hendrixa, bo tam byłam umówiona z Karlą :D

Po załatwieniu paru spraw w centrum i na Mydlicach ruszyłyśmy na podbój Pogorii :D Karla była zachwycona tymi kałużami :D cieszy mnie to :D
Pogoria III - Pogoria IV - Mydlice.

Na Pogorii IV.


Pogoria III.


Na ławeczce ale nie mojej - moja była zajęta... Karla coś kombinuje z przerzutką... :D


Musiałyśmy szybko wracać bo Karla nie miała lampek...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 59.96km
  • Czas 03:14
  • VAVG 18.54km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 września 2008

Czy czujesz to co ja czuję
Widzisz to co widzę ja
Marzysz o tym o czym myślę
Wierzysz słowom, które krzyczę
Czekam wcią

Sprawdzając czy wody z Pogorii nie wypuścili :D no i „Powrót do przeszłości” :D

Czekałam na znak...
Czy czujesz to co ja czuję
Widzisz to co widzę ja
Marzysz o tym o czym myślę
Wierzysz słowom, które krzyczę
Czekam wciąż na Twój znak
Chociaż jeden miły gest
Czekam wciąż na Twój znak
Przecież o tym dobrze wiesz...

CZEKAM NA ZNAK
CZEKAM NA ZNAK
CZEKAM NA ZNAK
CZEKAM - CIĄGLE CZEKAM...

Ja wiem, że przyjdzie taki dzień
Staniesz wtedy obok mnie
Uśmiechniemy się do siebie wreszcie
Wszystko zmieni się na lepsze
Czekam wciąż na Twój znak
Chociaż jeden miły gest
Czekam wciąż na Twój znak
Przecież o tym dobrze wiesz...

CZEKAM NA ZNAK...


i doczekałam się Pogoria dzisiaj w nocy grzmiała i rzucała żabami, że Jej nie odwiedziłam daaaaaaaaaaaaaaaawno... Więc musiałam Ją odwiedzić... :D


Dzisiaj skorzystałam z opcji „U jak Urszula i Żet jak Żaneta” i nie pojechałam do pracy. Z racji weekendowych dniówek w pracy z dziwnie działającą klimą (siedziałam owinięta w gruby koc od szyi aż po stopy) po pobudce stwierdziłam, że nie nadaję się do pracy (straszny ból gardła i gorączka) więc pokimałam te 13,5 godziny ;))))

Po 16:00 stwierdziłam, że w domu człowiek umiera, więc wyruszyłam zobaczyć „Czy Pogoria stoi?” :D

A więc Mydelniczka – centrum

Piękny, nowy asfalt... do skrzyżowania z wjazdem do budowanego C.H. „Pogoria”


Patrząc w drugą stronę już nie jest tak pięknie...


Co oni sobie jaja z pogrzebu robią??????
Mam nadzieję, że będzie dojazd do pkp zrobiony także a nie dziura na dziurze i kocie łby... :(((
Powinni to zrobić Ci co budują C.H. ale myślę, że zrobi to miasto – bo dlaczego nie zrobili tego od razu?

Centrum – Pogoria III – Pogoria IV
Widoczność dzisiaj była rewelacyjna – widać było każdy szczegół :D
Oto widok na Hutę Katowice (ciekawe kto pamięta piosenkę: „huta, huta imieniem Lenina...”) z Pogorii IV


Wyspa na Pogorii IV...


A tak wyglądało to miejsce 27-05-2005 gdy Kosmacz przemierzał niezajeżdżone tereny :D


I parę zdjęć z dnia 27-05-2005, gdy Kosmacz szalał po jakiś odludnych terenach :D





Jakaś czerwona gleba – rarytas dla Glebożercy :D




Baranki Boże na niebie...


Zakręcili wodę...




Kiedyś było na odwrót... „mało się spało i dużo piło” tzn. wodę wpuszczali i mało wody było, teraz dużo wody jest i nic nie wpuszczają :D




Widok z tamy na H.K. i te chmurki... baranki piękne ;)



Widok z mojej ławeczki na Pogorię... ta gleba na wierzchu (specjal 4 Glebożerca :D) to efekt pewnej burzy.


Posiedziałam chwilkę na ławeczce i poślimaczyłam się do domku...

Z racji gorączki wyjechałam w długich getrach (trochę za duże) i długim rękawku...


A to specjalnie dla agenciary fota bloku na przeciwko mnie :D Ale róż :D Przemalowali special 4 U - na różowo :D


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 26.73km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 18.22km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kwitnę w kawiarni samotny jak jamnik
patrzę na przejście dla pieszych
a po ulicach idą aż słychać
ludzie bo muszą w coś wi

Kwitnę w kawiarni samotny jak jamnik
patrzę na przejście dla pieszych
a po ulicach idą aż słychać
ludzie bo muszą w coś wierzyć
biegną z mozołem nogi pod stołem
na stole leży talerzyk
ktoś nie przystanął nic się nie stało
talerzyk leżał i leży

w kawiarni za szybą puchnę jak ryba
albo jak anioł w pacierzu
bawię się nożem jest coraz gorzej
lub jeszcze bardziej pod wieczór
mógłbym się upić ale mam w dupie
fakt że kelner coś przeżył
wuj w sandomierzu wyleczył nieżyt
talerzyk leżał i leży

z niejasnych przyczyn zajmuję się niczym
przestrzeń dzielę widelcem
po każdej stronie drżą moje dłonie
po lewej drży moje serce
taka jednostka jak może sprostać
wszystkim i niczemu więcej
coś chciałbym może jest mi niedobrze
talerzyk leży tu jeszcze

jestem polakiem mam na to papier
i cały system zachowań
byłem miejscowy ale chwilowo
bo urząd mnie stąd wymeldował
mam to głęboko kłuje mnie w oku
i drażni mnie otoczenie
ludzie za oknem mogą mnie cmoknąć
talerzyk leci na ziemię




Do pracy - standard numer II (Zabrze - Helenka - Katowice) ;)
Z pracy - standardowo (standard numer I - Katowice - Dąbrowa Górnicza).

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 43.08km
  • Czas 02:16
  • VAVG 19.01km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 września 2008 Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

...

...

Rankiem do pracy... standardowo...ciężko się jechało...
Po południu - z pracy standard II :)))))) w bardzo wielkiej duchocie :(

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 42.40km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 20.35km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 września 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))


Nasze plecy zginają się dla Faraona.
Jeszcze jeden kamień
Jeszcze jedna kłoda.
Budujemy wielkie dzieło
Nikt się ni


Nasze plecy zginają się dla Faraona.
Jeszcze jeden kamień
Jeszcze jedna kłoda.
Budujemy wielkie dzieło
Nikt się nie oszczędza.
Budujemy.
Nikt się nie oszczędza.
Budujemy.
Nikt się nie oszczędza.
Słońce wschodzi i zachodzi
A w Egipcie
Słońce wschodzi i zachodzi
A w Egipcie
Słońce wschodzi i zachodzi
A w Egipcie nędzą.
A w Egipcie nędza.
Ale nie płacz siostro, nie
Spójrz co tutaj jest.
Budujemy grób dla Faraona.
Z naszych ran wypływa krew dla Faraona.
Nasza krew jest słona,
Nasza krew czerwona.
Budujemy wielkie dzieło,
Nikt się nie oszczędza.
Budujemy,
Nikt się nie oszczędza
Słońce wschodzi i zachodzi
A w Egipcie
A w Egipcie nędza
Ale nie płacz siostro, nie
Spójrz co tutaj jest
Budujemy grób dla Farona
Ale nie płacz siostro, nie
Spójrz co tutaj jest
Budujemy grób dla Faraona.


Dzisiaj rower posłużył mi do diametralnie innych celów niż zazwyczaj :)
Myślałam, że z powodu nawału innych zajęć w ogóle na niego dzisiaj nie wsiądę ale musiałam jechać do Castoramy ;)

No comments ;)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 3.30km
  • Teren 2.00km
  • Czas 00:13
  • VAVG 15.23km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl