Czwartek, 4 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Smakujemy dzień za dniem
chwile na nas zapisane
niewidzialny anioł stróż
porymował nasze słowa
kiszeń pusta
cz
Smakujemy dzień za dniem
chwile na nas zapisane
niewidzialny anioł stróż
porymował nasze słowa
kiszeń pusta
czyste serce
i kłopotów co nie miara
nasza wiara jest jak skała
nasza miłość jest szalona
lecz po co ja to wszystko piszę
przecież zanim łysy księżyc
w jasne słońce się zamieni
wiele może się wydarzyć nawet tobie
wędrujemy falujemy
o przyszłości nic nie wiemy
pracujemy bez ustanku
budujemy ogniotrwały dom
bez lęku, bez ironii
lecz nie wiemy skąd przychodzi rzeka
rzeka wartkich zdarzeń
dokąd podąża
lecz po co ...
jeżdżą auta w te i we wte
ludzie śpieszą się do miasta
noc zapada
czekolada z orzechami
z aspiryną
byle zdążyć zanim bramy pozamyka
stary zegar wędrowniczek
lecz po co ...
Dzisiaj wymyśliłam sobie, że w roku 2009 wezmę udział we wszystkich rajdach z tego cyklu :D
W południe - do pracy - standardowo :D
W nocy - powrót z pracy - standardowo ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
chwile na nas zapisane
niewidzialny anioł stróż
porymował nasze słowa
kiszeń pusta
czyste serce
i kłopotów co nie miara
nasza wiara jest jak skała
nasza miłość jest szalona
lecz po co ja to wszystko piszę
przecież zanim łysy księżyc
w jasne słońce się zamieni
wiele może się wydarzyć nawet tobie
wędrujemy falujemy
o przyszłości nic nie wiemy
pracujemy bez ustanku
budujemy ogniotrwały dom
bez lęku, bez ironii
lecz nie wiemy skąd przychodzi rzeka
rzeka wartkich zdarzeń
dokąd podąża
lecz po co ...
jeżdżą auta w te i we wte
ludzie śpieszą się do miasta
noc zapada
czekolada z orzechami
z aspiryną
byle zdążyć zanim bramy pozamyka
stary zegar wędrowniczek
lecz po co ...
Dzisiaj wymyśliłam sobie, że w roku 2009 wezmę udział we wszystkich rajdach z tego cyklu :D
W południe - do pracy - standardowo :D
W nocy - powrót z pracy - standardowo ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.25km
- Teren 1.00km
- Czas 01:40
- VAVG 18.75km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Za spożywczym każdym ranem
siedzą misie ze śniadaniem
każdy w ręku trzyma bełta
oglądają świat przez szkiełka
i na chwil
Za spożywczym każdym ranem
siedzą misie ze śniadaniem
każdy w ręku trzyma bełta
oglądają świat przez szkiełka
i na chwilę wzrok im skrzy się
z każdym łykiem wraca życie
słońca promień też zabłysnął
uda się na ławce przysnąć.
W południe - do pracy - standardowo.
Po drodze mijałam "miśki" pod sklepem :)
Jakoś ciężko się jechało... :(
W nocy (po 23:00) z pracy standardowo - w krótkim rękawku bo zapomniałam zabrać bluzy - ale było ciepło więc no problem ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
siedzą misie ze śniadaniem
każdy w ręku trzyma bełta
oglądają świat przez szkiełka
i na chwilę wzrok im skrzy się
z każdym łykiem wraca życie
słońca promień też zabłysnął
uda się na ławce przysnąć.
W południe - do pracy - standardowo.
Po drodze mijałam "miśki" pod sklepem :)
Jakoś ciężko się jechało... :(
W nocy (po 23:00) z pracy standardowo - w krótkim rękawku bo zapomniałam zabrać bluzy - ale było ciepło więc no problem ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.68km
- Teren 1.00km
- Czas 01:46
- VAVG 17.93km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 września 2008
Zaraz rusza oczyszczanie
Zaraz rusza zabijanie
Zaraz będzie krwawa sekcja
Zaraz będzie dezynfekcja
Tam na pola
Zaraz rusza oczyszczanie
Zaraz rusza zabijanie
Zaraz będzie krwawa sekcja
Zaraz będzie dezynfekcja
Tam na polanie dzikiej
Chłop walczy z robotnikiem
Zaraz krew się poleje
Zaraz będzie weselej
W południe - do pracy - standardowo.
Mam nadzieję, że dzisiaj nie złapię kapcia - nie mam zapasowej dętki tylko łatki...
W nocy - z pracy - standardowo - obeszło się bez kapci ;)
Ach, te dzisiejsze przewyższenia w drodze do domku :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Zaraz rusza zabijanie
Zaraz będzie krwawa sekcja
Zaraz będzie dezynfekcja
Tam na polanie dzikiej
Chłop walczy z robotnikiem
Zaraz krew się poleje
Zaraz będzie weselej
W południe - do pracy - standardowo.
Mam nadzieję, że dzisiaj nie złapię kapcia - nie mam zapasowej dętki tylko łatki...
W nocy - z pracy - standardowo - obeszło się bez kapci ;)
Ach, te dzisiejsze przewyższenia w drodze do domku :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.67km
- Teren 1.00km
- Czas 01:42
- VAVG 18.63km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 września 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
%!&$#%(!#$^%$^$&%$&^$#*&!#$%^&!#$*^&%$!^&$#!*&^%*&^!*#
%!&$#%(!#$^%$^$&%$&^$#*&!#$%^&!#$*^&%$!^&$#!*&^%*&^!*#
W południe - do pracy - standardowo :)
Po pracy - wychodzę o 22:15 z rowerem przed budynek... jakiś dziwny odgłos, jakby znajomy...
$#@^%$@&^%#^&%$#*%&@$&^#&^%#
kapeć... :((((
W domku czeka ciepła kolacyjka i nie tylko...
Robię kapcia - okazuje się, że kapcia złapałam od śrub szprych - tandetna opaska - jakby z dętki - nie to, co miałam w starych kołach - opaska Michelin z jakiegoś tworzywa :(
O 22:44 kończę robienie kapcia, o 23:30 jestem w domku...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W południe - do pracy - standardowo :)
Po pracy - wychodzę o 22:15 z rowerem przed budynek... jakiś dziwny odgłos, jakby znajomy...
$#@^%$@&^%#^&%$#*%&@$&^#&^%#
kapeć... :((((
W domku czeka ciepła kolacyjka i nie tylko...
Robię kapcia - okazuje się, że kapcia złapałam od śrub szprych - tandetna opaska - jakby z dętki - nie to, co miałam w starych kołach - opaska Michelin z jakiegoś tworzywa :(
O 22:44 kończę robienie kapcia, o 23:30 jestem w domku...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.27km
- Czas 01:30
- VAVG 20.85km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 sierpnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;), Tatry
Ja, całkiem sam
Dziś, całkiem sam
Wstyd pali moją twarz
W otchłani moje sny
Zimny pokój, w kącie
Ludzka bryła
Ja, całkiem sam
Dziś, całkiem sam
Wstyd pali moją twarz
W otchłani moje sny
Zimny pokój, w kącie
Ludzka bryła lodu śpi
Śmierć zbliża się
Czując nieból jestem niczym
Światła gasną, dławię w sobie płacz
Ściany wolno połykają ciszę
Bóg otworzy zaraz drzwi
Dziś, całkiem sam, umieram
Ja, całkiem sam, uciekam
Kruki dziobią oczy duszy,
Smutek stał się zapomnieniem
Stąd, bez powrotu drogą
Wlecze się mój grzech
Nie ma mnie i chyba
Nigdy mnie nie było
Życie, sen, dobro, zło -
Świat nie zapamięta.
Dobij mnie, grzechu mój
Bez ciebie nie ma krzyża
Życia brud płynie z żył,
Zaciśnięta pętla
Gaśnie moja gwiazda
Gaśnie moja gwiazda...
Powrót z Tatr... na skróty - tzn. z Jaworzno - Szczakowej do Dąbrowy Górniczej...
W nocy - po północy :D
Troszkę mi się pobłądziło... ale dobrze, że tylko troszkę...
:)
Zimno... bardzo... oszronione (zaparowane) kask, okulary i licznik ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Dziś, całkiem sam
Wstyd pali moją twarz
W otchłani moje sny
Zimny pokój, w kącie
Ludzka bryła lodu śpi
Śmierć zbliża się
Czując nieból jestem niczym
Światła gasną, dławię w sobie płacz
Ściany wolno połykają ciszę
Bóg otworzy zaraz drzwi
Dziś, całkiem sam, umieram
Ja, całkiem sam, uciekam
Kruki dziobią oczy duszy,
Smutek stał się zapomnieniem
Stąd, bez powrotu drogą
Wlecze się mój grzech
Nie ma mnie i chyba
Nigdy mnie nie było
Życie, sen, dobro, zło -
Świat nie zapamięta.
Dobij mnie, grzechu mój
Bez ciebie nie ma krzyża
Życia brud płynie z żył,
Zaciśnięta pętla
Gaśnie moja gwiazda
Gaśnie moja gwiazda...
Powrót z Tatr... na skróty - tzn. z Jaworzno - Szczakowej do Dąbrowy Górniczej...
W nocy - po północy :D
Troszkę mi się pobłądziło... ale dobrze, że tylko troszkę...
:)
Zimno... bardzo... oszronione (zaparowane) kask, okulary i licznik ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 17.57km
- Czas 01:00
- VAVG 17.57km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 sierpnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;), Tatry
Kiedyś kochały oczy
Kiedyś kochały dłonie
Kiedyś kochały usta
O tak....
Kiedyś kochały dusze
Kiedyś kochały serca
Kiedyś kochały oczy
Kiedyś kochały dłonie
Kiedyś kochały usta
O tak....
Kiedyś kochały dusze
Kiedyś kochały serca
Kiedyś nie łzy rządziły
Miłością było życie
Ale..
Miłość chyba
Miłość chyba
Miłość chyba zabrał czas
Wtedy płonęły oczy
Wtedy płonęły dłonie
Wtedy płonęły usta
O tak...
Wtedy płonęły dusze
Wtedy płonęły serca
Wtedy płonęły ciała
Paliliśmy się cali
Ale...
Ogień chyba
Ogień zgasł
Ogień chyba
Zgasł już w nas
Teraz w popiołach dusze
W popiołach nasze sny
W popiołach też uczucia
W popiołach ja i ty
popiół jeszcze tli...
Taką mała iskrą
Ale..
Miłość chyba
Miłość chyba
Miłość chyba
Zabrał czas
Nova Lesna -
Na początek profil dzisiejszej trasy:

Dzisiaj nadszedł ten dzień...
dzień pożegnań...
dzień rozstań...
z Taterkami :(
To My przed wyruszeniem...

No i tam mamy się wspiąć naszymi rumakami :D... och piękne!

Pora opuścić Novą Lesną i jej XIII wieczny kościółek... i tą winiarnię :D

Najlepsze wino jakie piłam :D


To taka dygresja... :D
Dajemy pod gór(y)ę :)

Po drodze kusi nas zakup tegoż to rumaka :D

Ale wiatr był dzisiaj - chyba chciał nas zatrzymać w Taterkach... ;/
masakra...
masakra...
Łomnica - górna stacja kolejki i średnia - ze średniej na górną jeździ kolejka zawieszona na linach bez wsporników :)

Właśnie ta kolejka:

Kolejka again :)

A tak jest na szczycie Łomnicy :D

To była druga dygresja :D
Jadymy, jadymy :)

Przerwa na dobrze mi już znanej przełęczy :)

Podsumowanie:
Po prostu BYŁO PIĘKNIE!!! :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;))))
Kiedyś kochały dłonie
Kiedyś kochały usta
O tak....
Kiedyś kochały dusze
Kiedyś kochały serca
Kiedyś nie łzy rządziły
Miłością było życie
Ale..
Miłość chyba
Miłość chyba
Miłość chyba zabrał czas
Wtedy płonęły oczy
Wtedy płonęły dłonie
Wtedy płonęły usta
O tak...
Wtedy płonęły dusze
Wtedy płonęły serca
Wtedy płonęły ciała
Paliliśmy się cali
Ale...
Ogień chyba
Ogień zgasł
Ogień chyba
Zgasł już w nas
Teraz w popiołach dusze
W popiołach nasze sny
W popiołach też uczucia
W popiołach ja i ty
popiół jeszcze tli...
Taką mała iskrą
Ale..
Miłość chyba
Miłość chyba
Miłość chyba
Zabrał czas
Nova Lesna -
Na początek profil dzisiejszej trasy:

Dzisiaj nadszedł ten dzień...
dzień pożegnań...
dzień rozstań...
z Taterkami :(
To My przed wyruszeniem...

No i tam mamy się wspiąć naszymi rumakami :D... och piękne!

Pora opuścić Novą Lesną i jej XIII wieczny kościółek... i tą winiarnię :D

Najlepsze wino jakie piłam :D


To taka dygresja... :D
Dajemy pod gór(y)ę :)

Po drodze kusi nas zakup tegoż to rumaka :D

Ale wiatr był dzisiaj - chyba chciał nas zatrzymać w Taterkach... ;/
masakra...
masakra...
Łomnica - górna stacja kolejki i średnia - ze średniej na górną jeździ kolejka zawieszona na linach bez wsporników :)

Właśnie ta kolejka:

Kolejka again :)

A tak jest na szczycie Łomnicy :D

To była druga dygresja :D
Jadymy, jadymy :)

Przerwa na dobrze mi już znanej przełęczy :)

Podsumowanie:
Po prostu BYŁO PIĘKNIE!!! :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;))))
- DST 60.45km
- Czas 04:24
- VAVG 13.74km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 sierpnia 2008
Kategoria Tatry, W towarzystwie ;)
Może pięciu Szwarcenegerów za moimi plecami
chce mnie przebić widłami albo rozsiekać siekierami
A ja palę faję, żuję gumę
pal
Może pięciu Szwarcenegerów za moimi plecami
chce mnie przebić widłami albo rozsiekać siekierami
A ja palę faję, żuję gumę
palę faję za fają
Może w górze rakieta lata kierowana ręką wariata
A ja palę faję, wkładam gajer
palę faję za fają
A może to wszystko bzdura, by nie latać w chmurach
być może wszystko jest w porządku lecz ty już masz wrzody
na żołądku
A ja palę faję, żuję gumę
palę faję za fają
Dzisiaj wybraliśmy się na Strbske Pleso...
Było troszkę kręcenia pod górę ;)
O dziwo wygląda całkiem lajtowo ;)

Po drodze mijamy cmentarzysko dawnych, pieknych lasów...

A ja stoję....palę faję...

Mijany po drodze dom jelonka ;D

Strbske Pleso... ojojojojoj chmurzyska ;/

Strske Pleso...

Po dobrym obiadku wracamy - rewelacja - cały czas z góry - zjazd zajmuje nam 30 minut :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
chce mnie przebić widłami albo rozsiekać siekierami
A ja palę faję, żuję gumę
palę faję za fają
Może w górze rakieta lata kierowana ręką wariata
A ja palę faję, wkładam gajer
palę faję za fają
A może to wszystko bzdura, by nie latać w chmurach
być może wszystko jest w porządku lecz ty już masz wrzody
na żołądku
A ja palę faję, żuję gumę
palę faję za fają
Dzisiaj wybraliśmy się na Strbske Pleso...
Było troszkę kręcenia pod górę ;)
O dziwo wygląda całkiem lajtowo ;)

Po drodze mijamy cmentarzysko dawnych, pieknych lasów...

A ja stoję....palę faję...

Mijany po drodze dom jelonka ;D

Strbske Pleso... ojojojojoj chmurzyska ;/

Strske Pleso...

Po dobrym obiadku wracamy - rewelacja - cały czas z góry - zjazd zajmuje nam 30 minut :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 47.07km
- Czas 02:54
- VAVG 16.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Kategoria Tatry, W towarzystwie ;)
Każdy zamiar ma swój cel
Dobro i zło, czerń i biel
Władza maska zamiast twarzy
Dziś modlitwa nic nie znaczy
Jeden
Każdy zamiar ma swój cel
Dobro i zło, czerń i biel
Władza maska zamiast twarzy
Dziś modlitwa nic nie znaczy
Jeden za drugim grzech za grzechem
Ile kosztuje Twoje zbawienie
Stoi sam rozstaje dróg
Nie pyta się gdzie jest Bóg
Zawsze gonisz własny cień
Dusza płonie
Każdy dzień to nowy cierń
Przychodzi noc
Czujesz obłędu smak
Ciszę przeszył martwy krzyk
Wielki, dumny ma Świat u stóp
Z pozoru człowiek
Od dawna trup
Sprzedał rodzinę ,pogrzebał brata
Kimkolwiek był
Żadna strata
Wycieczka leniuchów do Popradu na zakupy ;)
Tomek kupił kask METa :D

Poprad.

Nowiutki kask :D

Para leraksu :D

:)

Tory, z których się wykoleiłam :D

Żeleźnica spotkana po drodze ;)

No i Taterki w tle ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Dobro i zło, czerń i biel
Władza maska zamiast twarzy
Dziś modlitwa nic nie znaczy
Jeden za drugim grzech za grzechem
Ile kosztuje Twoje zbawienie
Stoi sam rozstaje dróg
Nie pyta się gdzie jest Bóg
Zawsze gonisz własny cień
Dusza płonie
Każdy dzień to nowy cierń
Przychodzi noc
Czujesz obłędu smak
Ciszę przeszył martwy krzyk
Wielki, dumny ma Świat u stóp
Z pozoru człowiek
Od dawna trup
Sprzedał rodzinę ,pogrzebał brata
Kimkolwiek był
Żadna strata
Wycieczka leniuchów do Popradu na zakupy ;)
Tomek kupił kask METa :D

Poprad.

Nowiutki kask :D

Para leraksu :D

:)

Tory, z których się wykoleiłam :D

Żeleźnica spotkana po drodze ;)

No i Taterki w tle ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 23.02km
- Czas 01:22
- VAVG 16.84km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 24 sierpnia 2008
Kategoria Tatry, W towarzystwie ;)
Budzi się
W ciszy czeka na noc
Klątwa przynosi ból
Światło pali na wskroś
Skrada się
W cieniu nie widzisz nic
Budzi się
W ciszy czeka na noc
Klątwa przynosi ból
Światło pali na wskroś
Skrada się
W cieniu nie widzisz nic
Sam cierpliwy jak czas
Który nie rani go
Jest tam śmierć
Patrzy Ci prosto w twarz
Strachem obleka sen
Oby nie nadszedł dzień
Światło - ogień żar
Światło
Spal, spal
Światło pali moją twarz
Słońce jak lew wyłania się ,gotuje krew
Kiedyś znałem dzień, cieszyłem się
Czerwony zew prowadzi mnie, nadaje sens
Ciało już wie, wieczność matką mi jest
Bo to
Światło ogień żar
Światło
Spal, spal
Światło pali moją twarz
Po upojnych wieczorach i dniach przepełnionych przemiłym towarzystwem trzeba było wyruszyć w dalszą podróż - w Tatry słowackie :)
Pobudka o 6:00 OMC, czyli o 8:00 :D
Z Zakopanego przez Łysą Polanę - Żdiar - Tatrianska Lomnicę - Stary Smokovec do Novej Lesnej, gdzie osiedliśmy na najbliższe 6 dni :D
A oto wykres przewyższeń:

Już na Słowacji - zdjęcie robione samowyzwalaczem i "wpakowali" się na nie Niemcy, którzy jechali z Krakowa do Wiednia :D

Pogadaliśmy chwilę z nimi, zrobili nam drugą fotę

i ruszyli dalej - dzisiaj jeszcze parę razy było nam dane mijać się z nimi (jechali do Starego Smokovca dzisiaj).
Hotel mijany po drodze...

Postój na polance :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W ciszy czeka na noc
Klątwa przynosi ból
Światło pali na wskroś
Skrada się
W cieniu nie widzisz nic
Sam cierpliwy jak czas
Który nie rani go
Jest tam śmierć
Patrzy Ci prosto w twarz
Strachem obleka sen
Oby nie nadszedł dzień
Światło - ogień żar
Światło
Spal, spal
Światło pali moją twarz
Słońce jak lew wyłania się ,gotuje krew
Kiedyś znałem dzień, cieszyłem się
Czerwony zew prowadzi mnie, nadaje sens
Ciało już wie, wieczność matką mi jest
Bo to
Światło ogień żar
Światło
Spal, spal
Światło pali moją twarz
Po upojnych wieczorach i dniach przepełnionych przemiłym towarzystwem trzeba było wyruszyć w dalszą podróż - w Tatry słowackie :)
Pobudka o 6:00 OMC, czyli o 8:00 :D
Z Zakopanego przez Łysą Polanę - Żdiar - Tatrianska Lomnicę - Stary Smokovec do Novej Lesnej, gdzie osiedliśmy na najbliższe 6 dni :D
A oto wykres przewyższeń:

Już na Słowacji - zdjęcie robione samowyzwalaczem i "wpakowali" się na nie Niemcy, którzy jechali z Krakowa do Wiednia :D

Pogadaliśmy chwilę z nimi, zrobili nam drugą fotę

i ruszyli dalej - dzisiaj jeszcze parę razy było nam dane mijać się z nimi (jechali do Starego Smokovca dzisiaj).
Hotel mijany po drodze...

Postój na polance :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 65.83km
- Czas 04:02
- VAVG 16.32km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 sierpnia 2008
Kategoria Tatry, W towarzystwie ;)
Karty kalendarzy skradły czas
Myślę ile zmarnowałem lat
Zegary ziewały długimi godzinami
Nie liczyłem dni
Chciałem kocha
Karty kalendarzy skradły czas
Myślę ile zmarnowałem lat
Zegary ziewały długimi godzinami
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd
Zapach mokrych traw gonił wiatr
Nawet zieleń drzew miała sens
Nakarmiłem marzeniami
Niezdobyte nigdy szczyty
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd
Wjazd na Gubałówkę :)

Na Gubałówkę z Kobrą i djk71.
Ekipa rowerowych gubałkowiczów w komplecie :)

Panowie w drodze na Gubałówkę :)

A to już Ekipa w komplecie na Gubałówce :)
Wracając widzieliśmy akcję ratowniczą (;))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Myślę ile zmarnowałem lat
Zegary ziewały długimi godzinami
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd
Zapach mokrych traw gonił wiatr
Nawet zieleń drzew miała sens
Nakarmiłem marzeniami
Niezdobyte nigdy szczyty
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd
Wjazd na Gubałówkę :)

Na Gubałówkę z Kobrą i djk71.
Ekipa rowerowych gubałkowiczów w komplecie :)

Panowie w drodze na Gubałówkę :)

A to już Ekipa w komplecie na Gubałówce :)
Wracając widzieliśmy akcję ratowniczą (;))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 21.24km
- Czas 01:41
- VAVG 12.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







