Czwartek, 21 sierpnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;), Tatry
Na każdym kroku
Tego marszu mówią zły
Obrońcy swojej kruchej wiary
I w zakamarach
Swoich zapoconych domów
Hodują dr
Na każdym kroku
Tego marszu mówią zły
Obrońcy swojej kruchej wiary
I w zakamarach
Swoich zapoconych domów
Hodują drzewa nienawiści
Na takim drzewie
Długie lata dojrzewałem
I zanim ktoś mnie znalazł
Zgniłem..spadłem
Odrzucili mnie
Tam gdzie
Za wstyd jest łyk,za łyk są dni
Za dni jest noc,a noc to wstyd
Postawili mi fałszywe drogowskazy
Wykopali w poprzek drogi wielki dół
Los zatrzymał czas moich bohaterów
Zagubiłem się
Poniewierany wyżebraną wódą
Powycierany zakurzonym głodem
Trafiłem poza ściany tego życia
Gdzie nawet czasem bolą sny
I nawet anioł,który wyszedł z kromki chleba
Nie przekonał mnie
Choć zabrać chciał do nieba
Nie posłuchałem jego dobrej rady
Zostałem tu
Zostałem gdzie
Za wstyd jest łyk,za łyk są dni
Za dni jest noc,a noc to wstyd
Profil trasy:
Na polankę :)

Z polanki do domku

Dzisiaj część Ekipy poszła do Murowańca pieszo a ja z Darkiem postanowiliśmy zdobyć Murowaniec rowerkami... ambitny plan...
Przy wjeździe do Doliny Suchej Wody chwila rozmowy z Przewodnikiem Tatrzańskim, który z uporem maniaka mówił nam, że nie wjedziemy rowerami do Murowańca...
Nie wjedziemy? Może i nie wjedziemy ale spróbować warto :D
No i miał racje - po paru minutach postanawiamy (ja postanawiam) wrócić - nie ma sensu - może i by się wjechało / wprowadziło ale kto by za mnie zjechał? ;D
Kamcory:

Zmieniamy plany - jedziemy na Słowację popodziwiać widoki ;)
Darek podziwiający (udaje, że Go nie zachwycają :)) widoki ;), a przede wszystkim Młynarza

Jedziemy na Słowację, na polance robimy dłuuuuuuugi postój, tam znajdujemy buty Młynarza, śledzi nas czy co? :D
Potem wracamy do Polski, gdzie na Głodówce podziwiamy widoki (między innymi Rysy) zajadając się oscypkami :)
P.S. Kto zgadnie które to Rysy? :D

Siedzimy tam chyba z godzinę, gdy ruszamy okazuje się, że 100 metrów widok jest jeszcze piękniejszy :D

Komuś dzisiaj stuknęło pięć tysiaków - GRATULUJ Ę!

A to specjal for Wiku :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Tego marszu mówią zły
Obrońcy swojej kruchej wiary
I w zakamarach
Swoich zapoconych domów
Hodują drzewa nienawiści
Na takim drzewie
Długie lata dojrzewałem
I zanim ktoś mnie znalazł
Zgniłem..spadłem
Odrzucili mnie
Tam gdzie
Za wstyd jest łyk,za łyk są dni
Za dni jest noc,a noc to wstyd
Postawili mi fałszywe drogowskazy
Wykopali w poprzek drogi wielki dół
Los zatrzymał czas moich bohaterów
Zagubiłem się
Poniewierany wyżebraną wódą
Powycierany zakurzonym głodem
Trafiłem poza ściany tego życia
Gdzie nawet czasem bolą sny
I nawet anioł,który wyszedł z kromki chleba
Nie przekonał mnie
Choć zabrać chciał do nieba
Nie posłuchałem jego dobrej rady
Zostałem tu
Zostałem gdzie
Za wstyd jest łyk,za łyk są dni
Za dni jest noc,a noc to wstyd
Profil trasy:
Na polankę :)

Z polanki do domku

Dzisiaj część Ekipy poszła do Murowańca pieszo a ja z Darkiem postanowiliśmy zdobyć Murowaniec rowerkami... ambitny plan...
Przy wjeździe do Doliny Suchej Wody chwila rozmowy z Przewodnikiem Tatrzańskim, który z uporem maniaka mówił nam, że nie wjedziemy rowerami do Murowańca...
Nie wjedziemy? Może i nie wjedziemy ale spróbować warto :D
No i miał racje - po paru minutach postanawiamy (ja postanawiam) wrócić - nie ma sensu - może i by się wjechało / wprowadziło ale kto by za mnie zjechał? ;D
Kamcory:

Zmieniamy plany - jedziemy na Słowację popodziwiać widoki ;)
Darek podziwiający (udaje, że Go nie zachwycają :)) widoki ;), a przede wszystkim Młynarza

Jedziemy na Słowację, na polance robimy dłuuuuuuugi postój, tam znajdujemy buty Młynarza, śledzi nas czy co? :D
Potem wracamy do Polski, gdzie na Głodówce podziwiamy widoki (między innymi Rysy) zajadając się oscypkami :)
P.S. Kto zgadnie które to Rysy? :D

Siedzimy tam chyba z godzinę, gdy ruszamy okazuje się, że 100 metrów widok jest jeszcze piękniejszy :D

Komuś dzisiaj stuknęło pięć tysiaków - GRATULUJ Ę!

A to specjal for Wiku :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 64.27km
- Czas 04:03
- VAVG 15.87km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 sierpnia 2008
Kategoria W towarzystwie ;), góry
Tam na dole zostało
Wszystko to co mnie męczy.
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy...
Tam na dole zostało
Wszystko to co mnie męczy.
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy...
W TATRACH...
Z D.G. do Katowic na dworzec PKP.
Po Krakowie, oraz z dworca PKP do miejsca zakwaterowania.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Wszystko to co mnie męczy.
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy...
W TATRACH...
Z D.G. do Katowic na dworzec PKP.
Po Krakowie, oraz z dworca PKP do miejsca zakwaterowania.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 30.85km
- Czas 02:15
- VAVG 13.71km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 sierpnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Latem biegamy bez majtek
Ale za to w podartych skarpetkach
Po wydmach między choinkami
Uganiamy się za mewami
A zimą
Latem biegamy bez majtek
Ale za to w podartych skarpetkach
Po wydmach między choinkami
Uganiamy się za mewami
A zimą kiedy spadnie wielki śnieg
Na nartach piratujemy po górach
I wjeżdżamy między kolana
Źle wychowanych turystek
My jesteśmy rock'n'rollowcami
Pijemy tanie wino, pijemy je litrami...
Nocą uciekamy z domów
I bawimy się w koktajl-barach
W towarzystwie fordancerek
Kradniemy te dni naszej młodości
A w dzień, kiedy krzyczą obowiązki
My przesiadujemy w kawiarniach
I pijemy tanie wino
Rozmawiając o dziewczynach ...
Rankiem (nie za wczesnym:)) standardowo w deszczu do pracy :(
Po południu - do domku - standardowo.
Pożegnanie...
Chciałam się pożegnać z Wami... nie będzie mnie na BS...
... przez dwa tygodnie :D
Wybywam w moje kochane Tatry.
Będzie trochę rowerowo i duużo "górowo".
Co do roweru:
- szlakiem do Murowańca,
- Gubałówka,
- Z Zakopanego w Tatry Słowackie;
- Na Srbske Pleso;
Powrót ze Słowacji :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
... i do zobaczenia, przeczytania, obejrzenia, popedalenia :D
Ale za to w podartych skarpetkach
Po wydmach między choinkami
Uganiamy się za mewami
A zimą kiedy spadnie wielki śnieg
Na nartach piratujemy po górach
I wjeżdżamy między kolana
Źle wychowanych turystek
My jesteśmy rock'n'rollowcami
Pijemy tanie wino, pijemy je litrami...
Nocą uciekamy z domów
I bawimy się w koktajl-barach
W towarzystwie fordancerek
Kradniemy te dni naszej młodości
A w dzień, kiedy krzyczą obowiązki
My przesiadujemy w kawiarniach
I pijemy tanie wino
Rozmawiając o dziewczynach ...
Rankiem (nie za wczesnym:)) standardowo w deszczu do pracy :(
Po południu - do domku - standardowo.
Pożegnanie...
Chciałam się pożegnać z Wami... nie będzie mnie na BS...
... przez dwa tygodnie :D
Wybywam w moje kochane Tatry.
Będzie trochę rowerowo i duużo "górowo".
Co do roweru:
- szlakiem do Murowańca,
- Gubałówka,
- Z Zakopanego w Tatry Słowackie;
- Na Srbske Pleso;
Powrót ze Słowacji :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
... i do zobaczenia, przeczytania, obejrzenia, popedalenia :D
- DST 31.86km
- Teren 2.00km
- Czas 01:36
- VAVG 19.91km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 sierpnia 2008
W nocy wszystko jest na czarno
W stawie słychać ciche głosy żab
Czarne myśli w głowach darmo
snują plany: jak tu zdobyć
Jest wolny dzień, jest pięknie...
Co robi Kosmacz???
Na pewno nie pedali ;p
P.S. Kolor rowerku AniK jest adekwatny do zdjęcia... ;)
W nocy wszystko jest na czarno
W stawie słychać ciche głosy żab
Czarne myśli w głowach darmo
snują plany: jak tu zdobyć skarb ?
Czasem sny wychodzą z głowy
I z fantazji tkają wielką sieć
Potem wiatr okleja płoty
W listy gończe - takiej treści, że:
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch. Było dwóch...
- Po co komu taki rogal ?
- Po co komu taki wielki łup ?
Nocne gwiazdy w radiowozach
Przeszukują mleczną drogę już
Mamy ich odciski palców
Dziwi tych rabusiów niski wzrost
Trzeba gonić tych zuchwalców !
Niech na alarm biją dzwony, bo:
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch.
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch.
Było dwóch...
Było dwóch...
Rabusiów było dwóch. Było dwóch...
Rabusiów było dwóch
W południe z Manhattanu na Mydlice ;p
Planuję taterowskie trasy ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Co robi Kosmacz???
Na pewno nie pedali ;p
P.S. Kolor rowerku AniK jest adekwatny do zdjęcia... ;)
W nocy wszystko jest na czarno
W stawie słychać ciche głosy żab
Czarne myśli w głowach darmo
snują plany: jak tu zdobyć skarb ?
Czasem sny wychodzą z głowy
I z fantazji tkają wielką sieć
Potem wiatr okleja płoty
W listy gończe - takiej treści, że:
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch. Było dwóch...
- Po co komu taki rogal ?
- Po co komu taki wielki łup ?
Nocne gwiazdy w radiowozach
Przeszukują mleczną drogę już
Mamy ich odciski palców
Dziwi tych rabusiów niski wzrost
Trzeba gonić tych zuchwalców !
Niech na alarm biją dzwony, bo:
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch.
Ktoś ukradł Księżyc
Świeże ślady są na mokrym mchu
Dam wór pieniędzy
Jeśli wskażesz kto...
Rabusiów było dwóch.
Było dwóch...
Było dwóch...
Rabusiów było dwóch. Było dwóch...
Rabusiów było dwóch
W południe z Manhattanu na Mydlice ;p
Planuję taterowskie trasy ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 6.01km
- Teren 0.01km
- Czas 00:21
- VAVG 17.17km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 sierpnia 2008
Co się stało z naszą klasą? Pyta Adam w Tel-Avivie
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie
Co się stało z naszą
Co się stało z naszą klasą? Pyta Adam w Tel-Avivie
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie
Co się stało z naszą klasą? Wojtek w Szwecji w porno-klubie
Pisze: dobrze mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię (x2)
Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perpektywy
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł
Gośka z Przemkiem ledwie przędą - w maju będzie trzeci bachor
Próżno skarżą się urzędom, że też chcieliby na zachód
Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana
Maciek w grudniu stracił życie, gdy chodzili po mieszkaniach
Janusz, ten co zawiść budził, że go każda fala niesie
Jest chirurgiem - leczy ludzi, ale brat mu się powiesił
Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała
A ja piszę ich histrorię - i to już jest klasa cała
Jeszcze Filip - fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera
Jeździ kiedy chce do Polski, był przyjęty przez premiera
Odnalazłem klasę całą na wygnaniu, w kraju, w grobie
Ale coś się pozmieniało: każdy sobie żywot skrobie
Odnalazłem całę klasę wyrośniętą i dojrzałą
Rozdrapałem młodość naszą, lecz za bardzo nie bolało
Już nie chłopcy, lecz mężczyźni. Już kobiety, nie dziewczyny
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele
Wszyscy w miarę są normalni, ale przecież to niewiele
Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci
Gdy wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt: Kolego!
Że ktoś ze mną zagra w berka, lub przynajmniej w chowanego
Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...
Jedno i to samo drzewo...
Do pracy - po południu - standardowo...
W nocy, w błyskach burzy - nie standardowo - szybko - do Wielkiego Brata :) - Manhattan.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie
Co się stało z naszą klasą? Wojtek w Szwecji w porno-klubie
Pisze: dobrze mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię (x2)
Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perpektywy
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł
Gośka z Przemkiem ledwie przędą - w maju będzie trzeci bachor
Próżno skarżą się urzędom, że też chcieliby na zachód
Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana
Maciek w grudniu stracił życie, gdy chodzili po mieszkaniach
Janusz, ten co zawiść budził, że go każda fala niesie
Jest chirurgiem - leczy ludzi, ale brat mu się powiesił
Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała
A ja piszę ich histrorię - i to już jest klasa cała
Jeszcze Filip - fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera
Jeździ kiedy chce do Polski, był przyjęty przez premiera
Odnalazłem klasę całą na wygnaniu, w kraju, w grobie
Ale coś się pozmieniało: każdy sobie żywot skrobie
Odnalazłem całę klasę wyrośniętą i dojrzałą
Rozdrapałem młodość naszą, lecz za bardzo nie bolało
Już nie chłopcy, lecz mężczyźni. Już kobiety, nie dziewczyny
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele
Wszyscy w miarę są normalni, ale przecież to niewiele
Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci
Gdy wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt: Kolego!
Że ktoś ze mną zagra w berka, lub przynajmniej w chowanego
Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...
Jedno i to samo drzewo...
Do pracy - po południu - standardowo...
W nocy, w błyskach burzy - nie standardowo - szybko - do Wielkiego Brata :) - Manhattan.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 33.56km
- Teren 1.00km
- Czas 01:34
- VAVG 21.42km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 sierpnia 2008
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Gdy jestem w chacie, to się nie szwendam
Trzeba wiedzieć jednak, że często wyjeżdżam
I są miejsca zajebiste, i takie gdzie kiła
To znaczy syf. O tym mówiłem
Ciepły fluid inaczej, pozytywna wibracja
Górne rejony, nie kolejna męki stacja
Wolę towarzystwo, w którym mogę korzystać
A nie takie, w którym ciągle ktoś chce mi coś zabrać
Bo lepiej na swej drodze spotkać kogoś mądrego
Niż dać się wysysać przez innego, głupiego
Przecież to co mówię jest proste jak drut
Nic do dodania poza tym co napisane
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Debil nie wie że jest debil, a mądry to wie
Pozorne, pozorne zaprzeczenie to jest
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji
Większość ma rację w takiej sytuacji
"Ja zawsze z młodzieżą" mówi Mirek Szatkowski
Mirek Szatkowski, najlepszy wokal Polski
Jakiej nazwy używać, partyzant czy guerilla
Na basówie łoi Oil Desiquilla
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Mam często już wrażenie, że mnie czas pogania
Napisano, że się nie zna godziny ani dnia
Dlatego, myślę, ważne jest by czasu nie tracić
Za pierdoły w końcu kiedyś trzeba będzie zapłacić
Kiedyś budzi mnie konduktor w pociągu nieczystym
"Pan idzie, bo kolega pański szarpie maszynistę"
Nawet nie wiesz, ile rzeczy może w tobie się chować
Okazuje, że można się jednak odblokować
Kocham robić to co robię, nic innego nie umiem
Polityki nie kumam, filozofii nie rozumiem
I nie chcę, żebyś myślał dokładnie jak ja
Mówię tylko, co sam myślę. Chwalmy Pana!
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Po południu do pracy - standardowo.
Dzisiaj pewien "król szos" wykonał zadziwiający manewr życia, mianowicie:
Dojeżdżam do skrzyżowania gdzie skręcam w prawo (skręt 90 stopni) a ten pal..... wyprzedza mnie dokładnie na tym skręcie. Gdyby nie to, że zdążyłam zahamować to nie wiem jakby się to skończyło...
Wieczorem (w sumie to nocą) - do domku - standardowo :D
AniaK ma nowy rowerek:

Mam nadzieję, że inny kolor :D
Jeszcze 4 dni :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Gdy jestem w chacie, to się nie szwendam
Trzeba wiedzieć jednak, że często wyjeżdżam
I są miejsca zajebiste, i takie gdzie kiła
To znaczy syf. O tym mówiłem
Ciepły fluid inaczej, pozytywna wibracja
Górne rejony, nie kolejna męki stacja
Wolę towarzystwo, w którym mogę korzystać
A nie takie, w którym ciągle ktoś chce mi coś zabrać
Bo lepiej na swej drodze spotkać kogoś mądrego
Niż dać się wysysać przez innego, głupiego
Przecież to co mówię jest proste jak drut
Nic do dodania poza tym co napisane
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Debil nie wie że jest debil, a mądry to wie
Pozorne, pozorne zaprzeczenie to jest
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji
Większość ma rację w takiej sytuacji
"Ja zawsze z młodzieżą" mówi Mirek Szatkowski
Mirek Szatkowski, najlepszy wokal Polski
Jakiej nazwy używać, partyzant czy guerilla
Na basówie łoi Oil Desiquilla
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Mam często już wrażenie, że mnie czas pogania
Napisano, że się nie zna godziny ani dnia
Dlatego, myślę, ważne jest by czasu nie tracić
Za pierdoły w końcu kiedyś trzeba będzie zapłacić
Kiedyś budzi mnie konduktor w pociągu nieczystym
"Pan idzie, bo kolega pański szarpie maszynistę"
Nawet nie wiesz, ile rzeczy może w tobie się chować
Okazuje, że można się jednak odblokować
Kocham robić to co robię, nic innego nie umiem
Polityki nie kumam, filozofii nie rozumiem
I nie chcę, żebyś myślał dokładnie jak ja
Mówię tylko, co sam myślę. Chwalmy Pana!
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole
Po południu do pracy - standardowo.
Dzisiaj pewien "król szos" wykonał zadziwiający manewr życia, mianowicie:
Dojeżdżam do skrzyżowania gdzie skręcam w prawo (skręt 90 stopni) a ten pal..... wyprzedza mnie dokładnie na tym skręcie. Gdyby nie to, że zdążyłam zahamować to nie wiem jakby się to skończyło...
Wieczorem (w sumie to nocą) - do domku - standardowo :D
AniaK ma nowy rowerek:

Mam nadzieję, że inny kolor :D
Jeszcze 4 dni :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.46km
- Teren 1.00km
- Czas 01:38
- VAVG 19.87km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 sierpnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden z nas się organizuje
Niejeden zatruwany lub sam truj
Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden z nas się organizuje
Niejeden zatruwany lub sam truje
Niejeden z nas nie chce być nikim ˇ
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas zmienia poglądy
Niejeden słucha cudzych sądów
Niejeden zbiera systematycznie w głowie
To, co kto inny jemu powie
Niejeden z nas w sumie chce być nikim
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas traci czas
Na chodzenie po kościołach i kłamstwa o aniołach
Niejeden z nas jest pracownikiem, który
Depcze butami twarz nowej kultury
Niejeden z nas chodzi często do kina
Chodzi do kina średnio co godzina
Niejeden z nas wierzy w swoje racje
Niejeden z nas lubi wakacje
Niejeden z nas jest pracownikiem instytucji
Zatykającej kanały artykulacji
Niejeden z nas obserwuje od rana
Chowających się po bramach
Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden niszczy alkoholem swoje oczodoły
Które tworzył tyle lat z mozołem
Niejeden z nas nie chce być grzesznikiem
A każdy jest grzesznikiem
Po południu - do pracy - standardowo.
Jeszcze tylko...5 dni :D
Optymistyczny akcent (podobny do Pana na rowerze i ręki klepiącej w tyłek :D):
Jadę sobie koło Auchan w Sosnowcu (wyjazd na drogę do centrum Sosnowca) drogą podporządkowaną dojeżdżam do skrzyżowania ale mamy pas włączający się do ruchu. Przede mną dwa samochody, które stoją i nie wiem na co czekają (mają swój pas!), więc do zestawu słuchawkowego (rozmawiam właśnie z Kobrą) rzucam:
- Co za sieroty jeżdżą po tych ulicach. Mają dupki pas włączający się do ruchu a stoją i czekają nie wiem na co. Coraz więcej kretynów za kierownicami samochodów!
Ruszają... a Pan, który mnie wyprzedza uśmiecha się do mnie od ucha do ucha, śmieje się w niebogłosy i mówi: "masz stuprocentową rację", pokazuje "ok" i śmieje się odjeżdżając...
Właśnie zajarzyłam, że stałam obok niego a on miał otwarte okno :D
Wieczorem (późnym) - standardowo - do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden z nas się organizuje
Niejeden zatruwany lub sam truje
Niejeden z nas nie chce być nikim ˇ
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas zmienia poglądy
Niejeden słucha cudzych sądów
Niejeden zbiera systematycznie w głowie
To, co kto inny jemu powie
Niejeden z nas w sumie chce być nikim
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas traci czas
Na chodzenie po kościołach i kłamstwa o aniołach
Niejeden z nas jest pracownikiem, który
Depcze butami twarz nowej kultury
Niejeden z nas chodzi często do kina
Chodzi do kina średnio co godzina
Niejeden z nas wierzy w swoje racje
Niejeden z nas lubi wakacje
Niejeden z nas jest pracownikiem instytucji
Zatykającej kanały artykulacji
Niejeden z nas obserwuje od rana
Chowających się po bramach
Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden niszczy alkoholem swoje oczodoły
Które tworzył tyle lat z mozołem
Niejeden z nas nie chce być grzesznikiem
A każdy jest grzesznikiem
Po południu - do pracy - standardowo.
Jeszcze tylko...5 dni :D
Optymistyczny akcent (podobny do Pana na rowerze i ręki klepiącej w tyłek :D):
Jadę sobie koło Auchan w Sosnowcu (wyjazd na drogę do centrum Sosnowca) drogą podporządkowaną dojeżdżam do skrzyżowania ale mamy pas włączający się do ruchu. Przede mną dwa samochody, które stoją i nie wiem na co czekają (mają swój pas!), więc do zestawu słuchawkowego (rozmawiam właśnie z Kobrą) rzucam:
- Co za sieroty jeżdżą po tych ulicach. Mają dupki pas włączający się do ruchu a stoją i czekają nie wiem na co. Coraz więcej kretynów za kierownicami samochodów!
Ruszają... a Pan, który mnie wyprzedza uśmiecha się do mnie od ucha do ucha, śmieje się w niebogłosy i mówi: "masz stuprocentową rację", pokazuje "ok" i śmieje się odjeżdżając...
Właśnie zajarzyłam, że stałam obok niego a on miał otwarte okno :D
Wieczorem (późnym) - standardowo - do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.88km
- Teren 1.00km
- Czas 01:38
- VAVG 19.52km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 sierpnia 2008
NA ZACHODZIE - OGRÓD SZCZĘŚCIA
NA ZACHODZIE - MORZE GWIAZD
ZŁOTY CIELEC BŁYSZCZY W SŁOŃCU
A MARZENIA SPEŁNIASZ SAM
NA ZACHODZIE - OGRÓD SZCZĘŚCIA
NA ZACHODZIE - MORZE GWIAZD
ZŁOTY CIELEC BŁYSZCZY W SŁOŃCU
A MARZENIA SPEŁNIASZ SAM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
W CZARNOHORZE SŁYCHAĆ JESZCZE
JAK Z TRĄBITĄ ŚPIEWA WIATR
WILKI WYJĄ W CZARNYM LESIE
W KOŁOMYI WIELKI TARG
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
NA ZACHODZIE CORAZ SZYBCIEJ
MONOTONNY PĘDZI ŚWIAT
SZABLONOWI MILIONERZY
W JEDNAKOWYCH AUTACH MKNĄ
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
Rankiem (późnym :D) - do pracy - standardowo.
Jeżeli czarny kot przebiega drogę to wróży nieszczęście...
A co wróży przebiegający drogę zając? :D
Bo taka sytuacja spotkała mnie koło Auchan w Sosnowcu :D
Po południu - standardowo - do domku.
Już wiem co oznaczał kicający zając - piwko z Kudłatą wieczorkiem :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
NA ZACHODZIE - MORZE GWIAZD
ZŁOTY CIELEC BŁYSZCZY W SŁOŃCU
A MARZENIA SPEŁNIASZ SAM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
W CZARNOHORZE SŁYCHAĆ JESZCZE
JAK Z TRĄBITĄ ŚPIEWA WIATR
WILKI WYJĄ W CZARNYM LESIE
W KOŁOMYI WIELKI TARG
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
NA ZACHODZIE CORAZ SZYBCIEJ
MONOTONNY PĘDZI ŚWIAT
SZABLONOWI MILIONERZY
W JEDNAKOWYCH AUTACH MKNĄ
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE SERCE - PŁACZE WCIĄŻ ZA DNIESTREM
DLACZEGO
NO, DLACZEGO
GŁUPIE OCZY - PATRZĄ WCIĄŻ NA WSCHÓD
Rankiem (późnym :D) - do pracy - standardowo.
Jeżeli czarny kot przebiega drogę to wróży nieszczęście...
A co wróży przebiegający drogę zając? :D
Bo taka sytuacja spotkała mnie koło Auchan w Sosnowcu :D
Po południu - standardowo - do domku.
Już wiem co oznaczał kicający zając - piwko z Kudłatą wieczorkiem :)))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.75km
- Teren 1.00km
- Czas 01:36
- VAVG 19.84km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 sierpnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili m
On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim
Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!
Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał
Wyrwij murom...
Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...
Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...
Rankiem - wczesnym - do pracy - standardowo - bardzo szybko, bo wyjechałam za późno.
Po południu - z pracy - standardowo :D - bardzo wolno, bo mi się nie chciało ;)
Jakaś taka zmęczona jestem, nic mi się nie chce :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim
Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!
Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał
Wyrwij murom...
Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...
Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...
Rankiem - wczesnym - do pracy - standardowo - bardzo szybko, bo wyjechałam za późno.
Po południu - z pracy - standardowo :D - bardzo wolno, bo mi się nie chciało ;)
Jakaś taka zmęczona jestem, nic mi się nie chce :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.97km
- Teren 2.00km
- Czas 01:33
- VAVG 20.63km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 sierpnia 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
przylepiać zaczną obwieszczenia,
gdy "do ludności", "do żołnierzy"
na alarm czarny dru
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
przylepiać zaczną obwieszczenia,
gdy "do ludności", "do żołnierzy"
na alarm czarny druk uderzy
i byle drab, i byle szczeniak
w odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
że trzeba iść i z armat walić,
mordować, grabić, truć i palić;
gdy zaczną na tysięczną modłę
ojczyznę szarpać deklinacją
i łudzić kolorowym godłem,
i judzić "historyczną racją"
o piędzi, chwale i rubieży,
o ojcach, dziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;
gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
pobłogosławić twój karabin,
bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
że za ojczyznę - bić się trzeba;
kiedy rozścierwi się, rozchami
wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
a stado dzikich bab - kwiatami
obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z panami brzuchatemi;
wiedz, że to bujda, granda zwykła,
gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
że im gdzieś nafta z ziemi sikła
i obrodziła dolarami;
że im coś w bankach nie sztymuje,
że gdzieś zwęszyli kasy pełne
lub upatrzyły tłuste szuje
cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"
Rankiem (o wiele za wczesnym!) - do pracy - standard numer II. :)
Zabrze (os. Helenka) - Bytom - Chorzów - Katowice.
Ostatnie 5 km w deszczu :(
Tekst piosenki nawiazuje do jednego z ostatnich "wieczorków muzycznych" :D - dobrze, że się nie założyłam, bo myślałam, że jedną z wersji tej piosenki śpiewa Kazik :D Tymbardziej, że wczoraj z Darkiem sprawdziliśmy cenę Jaśka niebieskiego... 599 zł :P
Po południu - powrót z pracy - standard I.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
przylepiać zaczną obwieszczenia,
gdy "do ludności", "do żołnierzy"
na alarm czarny druk uderzy
i byle drab, i byle szczeniak
w odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
że trzeba iść i z armat walić,
mordować, grabić, truć i palić;
gdy zaczną na tysięczną modłę
ojczyznę szarpać deklinacją
i łudzić kolorowym godłem,
i judzić "historyczną racją"
o piędzi, chwale i rubieży,
o ojcach, dziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;
gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
pobłogosławić twój karabin,
bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
że za ojczyznę - bić się trzeba;
kiedy rozścierwi się, rozchami
wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
a stado dzikich bab - kwiatami
obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z panami brzuchatemi;
wiedz, że to bujda, granda zwykła,
gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
że im gdzieś nafta z ziemi sikła
i obrodziła dolarami;
że im coś w bankach nie sztymuje,
że gdzieś zwęszyli kasy pełne
lub upatrzyły tłuste szuje
cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"
Rankiem (o wiele za wczesnym!) - do pracy - standard numer II. :)
Zabrze (os. Helenka) - Bytom - Chorzów - Katowice.
Ostatnie 5 km w deszczu :(
Tekst piosenki nawiazuje do jednego z ostatnich "wieczorków muzycznych" :D - dobrze, że się nie założyłam, bo myślałam, że jedną z wersji tej piosenki śpiewa Kazik :D Tymbardziej, że wczoraj z Darkiem sprawdziliśmy cenę Jaśka niebieskiego... 599 zł :P
Po południu - powrót z pracy - standard I.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 44.33km
- Czas 02:16
- VAVG 19.56km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







