Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

STRACH SIĘ BAĆ Jestem taka, jestem taka zmęczona Bolą mnie ręce, boli mnie cała głowa Tyle dzisiaj, tyle się dzisiaj st

STRACH SIĘ BAĆ

Jestem taka, jestem taka zmęczona
Bolą mnie ręce, boli mnie cała głowa
Tyle dzisiaj, tyle się dzisiaj stało
Boli mnie serce, boli mnie całe ciało

Paranoja jest goła

Dzień się skończył
Na księżyc patrzę jak pies
Stopień po stopniu, na metalową wieżę wspinam się
Rosa pokrywa, rosa pokrywa ciało
Tyle się dzisiaj, tyle się dzisiaj stało

Paranoja jest goła


Dzisiaj z racji innych obowiązków nie zrobiłam sobie ochraniaczy i nie pojechałam przez cały dzień na rower (na moje szczęście, jak się później okazało).

Wyjechałam więc przed 19:00 - pospikać.

Już przed blokiem, na osiedlowej drodze spanikowałam... pokrywa śniegu - na wpół ubitego, na wpół sypkiego, który ucieka spod kół... MASAKRA!!!
Chciałam zawrócić ale mając w głowie wywód Darka zaryzykowałam i popedaliłam dalej.

Jechałam ulicą, na ulicy połowa prawie ok, połowa ze śniegiem :/

Na ulicy Dąbrowskiego PALANT albo PALANCICA (nie wiem, nie zauważyłam) wyprzedzał mnie nie zważając na to, że z naprzeciwka jedzie samochód. Skręcił w ostatnim momencie, ale z racji tego, że był to gwałtowny manewr samochód wpadł w poślizg... Moje życie przeleciało mi przed oczyma... MASAKRA!!! Na szczęście samochód był już jakieś pół albo metr ode mnie więc uszłam z życiem, ale to co w ułamku sekundy zdążyłam przeżyć to moje... i nie przyjemne :/

Od tego momentu jechałam jak na szpilkach, zjechałam na chodnik ale po chodniku prawie nie dało się jechać...

Z angielskiego najpierw chodnikiem, później kawałek ulicą (gdy nie jechały samochody), a później znowu chodnikiem.
Po chodniku jeździ się beznadziejnie - śnieg trochę ubity, trochę sypki, a pod spodem kostka!!!

Dojechałam cała i zdrowa do domku.
Gleby OMC - 3.

Rower wieszam na haku... jeszcze mi życie miłe.
A z resztą mam dużo zaległych obowiązków, więc muszę się za nie wziąć.


W:?
M:0;
B:15;

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
  • DST 3.70km
  • Teren 3.70km
  • Czas 00:20
  • VAVG 11.10km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 stycznia 2009 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), SNOW BIKE ***

Tak dużo powiedziano dziś lecz Czy to będzie ważne jutro? Nie! Koleżanka śmierć zaśmiała się A głupcy walczą i walczą <br

Tak dużo powiedziano dziś lecz
Czy to będzie ważne jutro? Nie!
Koleżanka śmierć zaśmiała się
A głupcy walczą i walczą

Polityków plan to wojna
Wojna wojna wojna
Czy nie jest planem zbrodniarzy
Czy fajki pokoju płoną
I płonąć płonąć będą

Coraz więcej pytań
Na rozstajnych drogach
Ze skrajności w skrajność
Zaczynamy popadać...

Padają na kolana matki lecz
Czy Książe zrozumie żebraka Nie
Szatan zaprasza ich do siebie
A oni klaszczą w dłonie

Ty i Ty czy zrealizujesz się
Ty i Ty czy obudzisz się


Mało czasu...
Mało czasu pozostało mi dzisiaj na rowerowanie...

Ruszyłam więc z Manhattanu na Pogorię.
Ulice zasypane:


Czasami widać tylko ślad jakiegoś szalonego bikera :D


Ale dobrze, że nie było warstwy lodu pod tym śniegiem.

Nadal będę się upierać, że warstwa lodu na Pogorii na pewno nie jest bezpieczna – co widać na załączonej fotce:


Odkryłam też gdzie uciekły łabędzie i inne ptactwo:


Głupota ludzka nie zna granic...


Głupota ludzka do potęgi en-tej!!! I to z małym dzieckiem!!!


A to mój rowerek po śnieżnym rowerowaniu:


Nogi zmarzły okrutnie ale mam sposób na to, by ból podczas odtajenia szybko minał - wkładam stopy do miski z zimną wodą - czas pozbycia się bólu - do minuty, gdy tymczasem w normalnych warunkach ból trwałby z 15 minut :]

Jutro robie ochraniacze swojskiej produkcji, a co? Żadnej pracy się nie boję i będą lepsze niż niejedne w sklepie :)


M: 20 min.
W: ?
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
  • DST 13.63km
  • Teren 6.00km
  • Czas 00:53
  • VAVG 15.43km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 stycznia 2009 Kategoria SNOW BIKE ***, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Widziałem domy o milionach okien A w każdym oknie czaił się ból Widziałem twarze, miliony twarzy Miliony masek do milionów ró

Widziałem domy o milionach okien
A w każdym oknie czaił się ból
Widziałem twarze, miliony twarzy
Miliony masek do milionów ról

Czarny tłum kłebił się i wyciągał ręce
Wciąż było mało i ciagle chciał więcej
I wciąż nie starczało i wciąż było brak
Ciągle bolało, że ciagle jest tak

Strach nie pozwalał głośno o tym mówić
Strach nie pozwalał kochać się i śmiać
Strach nakazywał opuścić w dół oczy
Strach nakazywał cały czas się bać

Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający
Tacy zmęczeni i tacy cierpiący
Przeklinający swój codzienny los
Słyszałem także taki głos

Jeszcze będzie przepięknie |
Jeszcze będzie normalnie | x3
Jeszcze będzie przepięknie aaa...

Czarny tłum kłebił się i wyciągał ręce
Wciąż było mało i ciągle chciał więcej
I wciąż nie starczało i wciąż było brak
Ciągle bolało, że ciągle jest tak


Rankiem pojechałam najpierw zawieźć filmy Znajomej (na Mydlice) - o dziwo - nie zdziwiła się, że jestem na rowerze :D, a później miałam jechać na Manhattan.

Nie mogłam jednak jechać najkrótszą drogą, pojechałam przez Pogorię :D

Dojechałam nad Pogorię i stwierdziłam, że Pogorii nie ma :(


Dwóch niepoważnych ludków jeździło na łyżwach... niemożliwe by w przeciągu 5 dni Pogoria zamarzła na tyle, by było to bezpieczne!

Czarna krowa w kropki bordo... tzn. czarna Meridka na białej Pogorii.

Mimo padającego śniegu (w drodze na Pogorię jechałam w dość intensywnej śnieżycy, jak dojechałam to przestało padać) i zmarzniętych nóg miałam ochotę pojeździć - niestety musiałam jechać do pracy (nie rowerowo).

Mam plan na jutro... chociaż mam mało czasu, bo też idę do pracy postaram się coś wymyślić :)

W: 0;
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
  • DST 9.70km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:40
  • VAVG 14.55km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót z Sylwestra... na skróty Na ch** mi k*** Twoje kwiaty Na ch** mi k*** Twoje łzy Na ch** mi k*** te dramaty

Powrót z Sylwestra... na skróty

Na ch** mi k*** Twoje kwiaty
Na ch** mi k*** Twoje łzy
Na ch** mi k*** te dramaty
Na ch** mi k*** jesteś Ty!

Więc nie wylewaj łez
Proszę cię najgoręcej
Spierdalaj jak najprędzej
Kochana ma...

Na ch** mi k*** Twoje spazmy,
Na ch** mi k*** krzyk i ból,
Na ch** udajesz znów orgazmy,
Ja czule pytam Cie na ch**...

Więc nie wylewaj łez
Proszę cię najgoręcej
Spierdalaj jak najprędzej
Kochana ma...

Na ch** mi k*** sms-y
Na Ch** komórka ciągle drga
Przestań pierdolić wciąż frazesy
Na Ch** ta pojebana gra

Więc nie wylewaj łez
Proszę cię najgoręcej
Spierdalaj jak najprędzej
Kochana ma...

A gdy ucichną gorzkie słowa
Miłość wypełni serce me
Nie będzie kwiatów nikt żałował
Bo ja naprawdę kocham Cię!

Wiec nie wylewaj łez
Proszę cie najgoręcej
Przytul mnie jak najprędzej
Kochana ma…


Po wspaniałej zabawie i wieczorno - nocnych zabawach z owieczkami :D trzeba było wrócić do domku, by szybko pojechać do pracy (niestety już nie rowerem).

A więc Zabrze (Helenka) - Dąbrowa Górnicza (Mydlice) - na skróty.

Rowerkiem z przed Decathlonu w Sosnowcu do domku.
Warunki na ulicy - niezbyt dobre - błotko pośniegowe.

Optymistyczny akcent:
Dojeżdżam do skrzyżowania na drodze jednokierunkowej i skręcam w lewo, na prawym pasie stanął taxówkarz, odkręcił szybę i mówi: "Bardzo ładny kierunkowskaz" :D
Pomyślałam i stwierdziłam, że jak zmieniałam pas z prawego na lewy to obejrzałam się, a następnie zgodnie z Biblią, Kodeksem i Mantrą wyciągnęłam lewą rękę sygnalizując zmianę pasa :D
Fajnie, że ktoś to docenił - pewnie ten pan wyzywa rowerzystów, że nie sygnalizują skrętu a tu spotkał taki ideał na rowerze :)))
Dzięki za wszystko Rodzinko z Helenki :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
  • DST 4.14km
  • Czas 00:17
  • VAVG 14.61km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwszy krok w Nowy Rok

Pierwszy krok w Nowy Rok

Opis się robi :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
  • DST 9.20km
  • Czas 00:48
  • VAVG 11.50km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 grudnia 2008 Kategoria Do pracy / z pracy, Kosmacz - Powsinoga :)

Na skróty... przez rok 2008

Na skróty... przez rok 2008

Do pracy - Dąbrowa Górnicza - Katowice - na skróty (z pomocą PKP).

Mroźno...

Życzę wszystkim Bikestatsowiczom Szczęśliwego Nowego Roku 2009 oraz szampańskiej zabawy Sylwestrowej.

Chciałabym by każdy dzień sprawiał mi przyjemność, chciałabym być pewna swoich decyzji, chciałabym dążyć do celów nie zniechęcając się, chciałabym być szczęśliwa dalej będąc sobą.

Moje postanowienia:
- jeździć systematycznie na rowerze (fajnie by było osiągnąć 15000);
- przeżyć wspaniałe chwile na Borholmie i w Danii;
- zmieścić się w bluzkę od Kudłatej;
- uczestniczyć we wszystkich Rajdach wchodzących w skład Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach na Orientację
- może jeszcze coś dopiszę :)

Dopiszę - jak wrócę do domku po Sylwestrowo - Noworocznych wojażach :)))

Po pracy Katowice - Zabrze - Helenka na skróty :]

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 6.55km
  • Czas 00:37
  • VAVG 10.62km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 grudnia 2008

Dzisiaj rano wynurzyła się spod kołdry pełnej snów
W moje usta wbiła oczy, popłynęła rzeka słów
Poszedłem kupić coś, gdy wrócił

Dzisiaj rano wynurzyła się spod kołdry pełnej snów
W moje usta wbiła oczy, popłynęła rzeka słów
Poszedłem kupić coś, gdy wróciłem znowu spała
Wszedłem w nią kilka razy
Była mokra, lekko drżała

Ona zna wszystkie swoje kłamstwa
Śpi z kim chce, gdy poczuje w sobie słodki dreszcz
Ona wie jak najszybciej zadać ból
Potem płacze i rozbiera mnie

Znów odeszła po raz ósmy, kiedy wróci nie wiem sam
Nie obchodzi mnie to wcale
Chyba jednak mnie obchodzisz, na policzku czuję cię
Może wcale nie wrócisz,
Niemożliwe, nie...

Ona zna wszystkie swoje kłamstwa
Śpi z kim chce, gdy poczuje w sobie słodki dreszcz
Ona wie jak najszybciej zadać ból
Potem płacze i rozbiera mnie

Nagle w pewien letni wieczór ktoś zapukał do mych drzwi
Otworzyłem, jakby starsza, stoi Sarah
Udawałem, że się gniewam, tyle powiedziałem jej
Rozpuściła swoje włosy
Zatonąłem, rozpłynąłem się

Ona zna wszystkie swoje kłamstwa
Śpi z kim chce, gdy poczuje w sobie słodki dreszcz
Ona wie jak najszybciej zadać ból
Potem płacze i rozbiera mnie



Najpierw na dworzec PKP jako towarzyszka Pieszego.
Postałam trochę na dworcu, pomarzłam, pooglądałam piękne budynki dworca:


pomachałam białą chusteczką i popedaliłam na Pogorię.
Na Pogorii lód...tzn. lód przy brzegu :D


Lodzik z rowerkiem w tle :)


Ptactwo :)


Pojechałam na Pogorię IV.


Jechałam, rozmyślałam... chyba za dużo myślę...
Zmarzły mi stopy i to bardzo... muszę coś wymyślić i to szybko. Czytałam u elizy o wkładkach ogrzewających...

Były momenty na ulicy (przy Pogorii), że byłam cała w strachu – sam lód.

A teraz siedzę przy odkręconym na full kaloryferze i trzęsę się jak galareta... brrr!!! Mam nadzieję, że nie będę chora :(


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 15.93km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 12.92km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 grudnia 2008

Święta...

Święta...

Święta... tak się dzisiaj zamyśliłam i przypomniałam sobie z czym mi się kojarzą Święta...

Święta...
Przygotowania...
W kuchni...
Mama...
Ja - ośmioletnia...
Brat - o 7 lat starszy...
Ja - próbuję kroić warzywa do sałatki... Może trochę krzywo, może za grube kawałki (zawsze dostawałam reprymendę od Mamy) ale później efekt końcowy jedli wszyscy.
Brat - jako jedyny specjalista rodzinny w tym temacie uciera majonez...
Tak - majonez albo udało się kupić, albo samemu się zrobiło, albo się go nie miało... a sałatka warzywna bez majonezu to jak żołnierz bez karabinu...

To tyle wspomnień i skojarzeń związanych ze Świętami...

Wieczorkiem, późnym odkryłam deficyt wina - białego półsłodkiego i ruszyłam na stację w celu zakupu tego towaru.
Ruszam z klatki... a tu LÓD!!! Dzisiaj jestem odważna - jadę ;)
Przede mną przechodzi rodzinka - ojciec, matka i synek, drugi synek wlatuje wprost pod moje koła
...
..
.
Nie wiem jak ale udaje mi się uniknąć przewrotki i potrącenia bajtla.....
W normalny dzień sypnęłabym wiązanką, dzisiaj tylko lekko się uśmiecham :)
Ojciec skrzyczał synka a do mnie rzekł: "A Pani tak bez kolców jeździ! Nie przewróci się Pani".
Ja na to: "Proszę się nie martwić - jakoś dam sobie radę - zimówki mam :D"

A tu w/w lód na mojej osiedlówce:


Maciej Kuroń... taki był pocieszny :( szkoda, że odszedł :(

Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich tu zaglądających i życzę Zdrowych, Pogodnych i Rodzinnych Świąt :)
  • DST 4.06km
  • Czas 00:15
  • VAVG 16.24km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 grudnia 2008

Spokojnych, Rodzinnych Świąt, dużo zdrowia i pogody ducha wszystkim Bikerkom i Bikerom życzy
Kosmacz

Spokojnych, Rodzinnych Świąt, dużo zdrowia i pogody ducha wszystkim Bikerkom i Bikerom życzy
Kosmacz
  • DST 0.01km
  • Czas 00:01
  • VAVG 0.60km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Sometimes I feel
Like I don't have a partner
Sometimes I feel
Like my only friend
Is the city I live in
The ci

Sometimes I feel
Like I don't have a partner
Sometimes I feel
Like my only friend
Is the city I live in
The city of angels
Lonely as I am
Together we cry

I drive on her streets
'Cause she's my companion
I walk through her hills
'Cause she knows who I am
She sees my good deeds
And she kisses me windy
I never worry
Now that is a lie

I don't ever want to feel
Like I did that day
Take me to the place I love
Take me all the way

It's hard to believe
That there's nobody out there
It's hard to believe
That I'm all alone
At least I have her love
The city she loves me
Lonely as I am
Together we cry

I don't ever want to feel
Like I did that day
Take me to the place I love
Take me all that way

Under the bridge downtown
Is where I drew some blood
Under the bridge downtown
I could not get enough
Under the bridge downtown
Forgot about my love
Under the bridge downtown
I gave my life away


Z Manhattanu na Mydlice.
Ubrana w wiatrówkę "do chodzenia" a nie do jeżdżenia, doceniłam walory mojej kurteczki active.
Piździało jak w kieleckim na dworcu :(
Po drodze zatrzymałam się na chwilę w centrum.






A teraz rowerek na hak i...

A to powód mojej absencji... abstynencji? :D rowerowej:


Powódka numer 1 - Bidżis:


Powódka numer 2 - Śledź, który udaje Tatara:

Powódka numer 3 - Śledzie po Królewsku (czyli po lwiemu :D):


Powódka numer 4 - Pirodżisas:



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 5.68km
  • Czas 00:23
  • VAVG 14.82km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl