Niedziela, 8 lutego 2009
Po napój bogów, który uleczy mnie od bólu głowy i pozwoli mi zapomnieć o browarze tyskim ;D ;D ;D
Wyruszam w drogę, daleką drogę
Trwać niby bezpiecznie już dłużej nie mogę
Chcę odkryć to, co zakryte przede mną
Chce szukać tego, choć może nadaremną
Chcę poznać prawdę o sobie samym
Kim jestem, co robię tutaj między wami
Zostawiam wszystko, co wspominam najmilej
Bo choć ważne było, to tylko na chwilę
Porzucam to, co było najciekawsze
Bo cieszyło mnie, jednak nigdy na zawsze
Kiedy wrócę tu
Jeśli wrócę kiedyś
Jeśli znajdę to
Po co szedłem wtedy
Jeśli zapytacie
To odpowiem wam
Żyję, kocham, ufam
I prawdę już znam
Udaję się sam na najwyższy szczyt
Gdzie nie ma półprawd i nie przetrwa nikt
Gdzie wszystko widać od góry w dół
Gdzie ujrzę całość, a nie prawdy pół
Spędzę w ogromnym lesie długie tygodnie
Zapomnę to, co proste i wygodne
Gdy wszystkie demony podejdą blisko
Gdy cisza i ciemność przerośnie wszystko
Po 22:00 stwierdziłam, że trzeba było by jakiegoś browca przyswoić...
W lodówce odkryłam deficyt browców, więc wsiadłam na Meridkę i udałam się do całodobowego po zakupy ;)
W tą i z powrotem do sklepu mam niecałe 500 metrów... pojechałam "na skróty" :D
A na dworze śnieżnie...

Biało...

Tylko jacyś maniacy rowerowi się włóczą...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
Trwać niby bezpiecznie już dłużej nie mogę
Chcę odkryć to, co zakryte przede mną
Chce szukać tego, choć może nadaremną
Chcę poznać prawdę o sobie samym
Kim jestem, co robię tutaj między wami
Zostawiam wszystko, co wspominam najmilej
Bo choć ważne było, to tylko na chwilę
Porzucam to, co było najciekawsze
Bo cieszyło mnie, jednak nigdy na zawsze
Kiedy wrócę tu
Jeśli wrócę kiedyś
Jeśli znajdę to
Po co szedłem wtedy
Jeśli zapytacie
To odpowiem wam
Żyję, kocham, ufam
I prawdę już znam
Udaję się sam na najwyższy szczyt
Gdzie nie ma półprawd i nie przetrwa nikt
Gdzie wszystko widać od góry w dół
Gdzie ujrzę całość, a nie prawdy pół
Spędzę w ogromnym lesie długie tygodnie
Zapomnę to, co proste i wygodne
Gdy wszystkie demony podejdą blisko
Gdy cisza i ciemność przerośnie wszystko
Po 22:00 stwierdziłam, że trzeba było by jakiegoś browca przyswoić...
W lodówce odkryłam deficyt browców, więc wsiadłam na Meridkę i udałam się do całodobowego po zakupy ;)
W tą i z powrotem do sklepu mam niecałe 500 metrów... pojechałam "na skróty" :D
A na dworze śnieżnie...

Biało...

Tylko jacyś maniacy rowerowi się włóczą...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
- DST 1.71km
- Czas 00:09
- VAVG 11.40km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 lutego 2009
Kategoria Kellysek :), Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;), Z Helenką :)
Piwnie
Współczesna wersja bajki: "Sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków" czyli: "Kosma i dziesięciu pedałów, tfu! pedalistów" :D :D :D
Było wybornie i piwnie :)
Rozdziewiczyłam Kellyska - na rondzie w Mysłowicach (przepraszam - na rondzie w Modrzejowie) , przy złożeniu się do zakrętu rower wyprzedził mnie o jakieś 5 metrów. Ofiar nie było :)
Straty - rysy na przepięknych rogach kellyska oraz dziura w nowiutkim, ślicznym siodełku :((( - to się nazywa ostra jazda na "dzień dobry" :D
Ale po kolei...
Mydlice - Sosnowiec Makro - Pekin - Klimontów - Dańdówka - Niwka
Niwka - kościół



Modrzejów (gleba!!!) - Morgi - Larysz - Wesoła (tu poznałam bikera Krzyśka, który odwiózł mnie do Tychów (special 4 Cz....) ;D (pozdrawiam ;)) - Czułów - Tychy.
Pod Tyskim Browarem dojechała reszta Ekipa (czyli wszyscy pozostali :D) i po zapięciu rumaków do drzew ruszyliśmy zwiedzać Browar.
Pierwszym etapem zwiedzania było Muzeum - zwiedzanie muzeum oraz pokaz filmu.
Najpierw poznaliśmy skład piwa - dowiedziałam się, że piwa nie robi się z chmielu tylko z jęczmienia browarnianego:)
Od tego momentu przechodziliśmy wszystkie etapy produkcji piwa :))) razem z piwem ;)))
Faza I – SKŁADNIKI
Podstawowe surowce do produkcji piwa to woda, najwyższej jakości chmiel oraz słód, który jest produktem przerobu jęczmienia browarnianego.
A chmiel, "pachniał wyjątkowo", blee ;p A tak wyglądał:

Zobaczyliśmy dawne "bączki".


Ciekawe jak smakowało piwo z takiej beki?

Po zwiedzeniu Muzeum przeszliśmy zwiedzać Browar (starą część).
Na początek - warzelnia, dział browaru w którym odbywa się przygotowanie brzeczki.
Produkcja brzeczki składa się m.in. z:
* przygotowanie zacieru, w tzw. kadzi zaciernej;
* gotowanie brzeczki w kadziach warzelanych;
* filtracja brzeczki (oddzielenie składników stałych).
Faza II – WARZENIE
Na warzelni słód zostaje zmielony, a po wymieszaniu z wodą, poddany procesowi zacierania, w trakcie którego wszystkie cenne składniki słodu rozpuszczają się w wodzie, a pozostałość osadza się jako młóto.
Faza III – WARZENIE
Następnie dodaje się chmiel, który wzbogaca brzeczkę o goryczkę i aromat chmielowy. Po przefiltrowaniu zacieru klarowna ciecz, nazywana brzeczkà, gotowana jest w kotle warzelnym.
Kadź (w środku nowoczesna, na zewnątrz zachowany stary, oryginalny wygląd).

Następnie, podążając za piwem udaliśmy się obejrzeć następny etap produkcji.
Faza IV – FERMENTACJA
Po schłodzeniu brzeczka zadawana jest drożdżami, natleniana i kierowana do ogromnych tankofermentorów, gdzie przebiega proces fermentacji. Po fazie fermentacji osadzają się drożdże odpadowe.

Budynek kipera. Kubki smakowe odpowiedzialne za gorycz usytuowane są na końcu języka (głęboko) dlatego też kiper sprawdzający piwo, w odróżnienia od kipera winnego, musiał połykać piwo. Z tego względu domek kipera był na terenie browaru, z nisko osadzonym oknem, by w razie wypadnięcia przez okno nic mu się nie stało :D

Następnie poznaliśmy kolejne fazy produkcji piwa:
Faza V – LEŻAKOWANIE
Po zakończeniu fermentacji powstaje piwo młode, które leżakuje przez około dwa tygodnie, w temperaturze 0ºC, dla uzyskania właściwego bukietu smakowo-zapachowego.
Faza VI – FILTRACJA
Ostatni etap produkcji, nadający klarowność i trwałość.
Faza VII – ROZLEWANIE
Przefiltrowane piwo rozlewa się do butelek, puszek i beczek. Z magazynów piwo trafia do centrów dystrybucji, a stamtąd do hurtowni i sklepów.
Niestety nie mogliśmy fotografować na linii produkcyjnej, a prawdę powiedziawszy chyba największe wrażenie wywarła na mnie rozlewnia :D

Pojechaliśmy ekipą nad jakieś jeziorko. Posiedzieliśmy, pośmialiśmy się.
Na koniec Terrago "wymyślił" kapcia by opóźnić wyjazd :)

Andy tymczasem zlewał z "telewidzów" :D

Ogólnie było bardzo wesoło :)

Facet w rajtuzach i w kapturze, tylko łuku Mu brakuje.

Po pewnym czasie ekipa się rozczłonkowała - zostałam sama z moim Rowerowym Partnerem.
W Biskupicach wpadłam na pomysł, że odwiedzę moją Chrzestną :D - wpadliśmy "powiedzieć dzień dobry" czyli na herbatę i ciasto ;)
Później jeszcze tylko obiecane "wagoniki" i do "domku" czyli na Helenkę :)

Z Darkiem musieliśmy spróbować wojaka - reklamowanego przez pana przewodnika... dziwny ten smak :D
Trasa z Tychów: Tychy - Mąkołowiec - Podlesie - Zarzecze - Stare Panewniki - Kochłowice - Ruda - Biskupice - Mikulczyce - Rokitnica - Helenka
Dziękuję całej Ekipie za wspaniały wyjazd :D
Dziękuję Ekipie z Helenki za wspaniały wieczór :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
Było wybornie i piwnie :)
Rozdziewiczyłam Kellyska - na rondzie w Mysłowicach (przepraszam - na rondzie w Modrzejowie) , przy złożeniu się do zakrętu rower wyprzedził mnie o jakieś 5 metrów. Ofiar nie było :)
Straty - rysy na przepięknych rogach kellyska oraz dziura w nowiutkim, ślicznym siodełku :((( - to się nazywa ostra jazda na "dzień dobry" :D
Ale po kolei...
Mydlice - Sosnowiec Makro - Pekin - Klimontów - Dańdówka - Niwka
Niwka - kościół



Modrzejów (gleba!!!) - Morgi - Larysz - Wesoła (tu poznałam bikera Krzyśka, który odwiózł mnie do Tychów (special 4 Cz....) ;D (pozdrawiam ;)) - Czułów - Tychy.
Pod Tyskim Browarem dojechała reszta Ekipa (czyli wszyscy pozostali :D) i po zapięciu rumaków do drzew ruszyliśmy zwiedzać Browar.
Pierwszym etapem zwiedzania było Muzeum - zwiedzanie muzeum oraz pokaz filmu.
Najpierw poznaliśmy skład piwa - dowiedziałam się, że piwa nie robi się z chmielu tylko z jęczmienia browarnianego:)
Od tego momentu przechodziliśmy wszystkie etapy produkcji piwa :))) razem z piwem ;)))
Faza I – SKŁADNIKI
Podstawowe surowce do produkcji piwa to woda, najwyższej jakości chmiel oraz słód, który jest produktem przerobu jęczmienia browarnianego.
A chmiel, "pachniał wyjątkowo", blee ;p A tak wyglądał:

Zobaczyliśmy dawne "bączki".

Bączki© kosma100

Ekipa bikerów i bikerki w komplecie© kosma100
Ciekawe jak smakowało piwo z takiej beki?

Beki© kosma100
Po zwiedzeniu Muzeum przeszliśmy zwiedzać Browar (starą część).
Na początek - warzelnia, dział browaru w którym odbywa się przygotowanie brzeczki.
Produkcja brzeczki składa się m.in. z:
* przygotowanie zacieru, w tzw. kadzi zaciernej;
* gotowanie brzeczki w kadziach warzelanych;
* filtracja brzeczki (oddzielenie składników stałych).
Faza II – WARZENIE
Na warzelni słód zostaje zmielony, a po wymieszaniu z wodą, poddany procesowi zacierania, w trakcie którego wszystkie cenne składniki słodu rozpuszczają się w wodzie, a pozostałość osadza się jako młóto.
Faza III – WARZENIE
Następnie dodaje się chmiel, który wzbogaca brzeczkę o goryczkę i aromat chmielowy. Po przefiltrowaniu zacieru klarowna ciecz, nazywana brzeczkà, gotowana jest w kotle warzelnym.
Kadź (w środku nowoczesna, na zewnątrz zachowany stary, oryginalny wygląd).

Kadź w warzelni.© kosma100
Następnie, podążając za piwem udaliśmy się obejrzeć następny etap produkcji.
Faza IV – FERMENTACJA
Po schłodzeniu brzeczka zadawana jest drożdżami, natleniana i kierowana do ogromnych tankofermentorów, gdzie przebiega proces fermentacji. Po fazie fermentacji osadzają się drożdże odpadowe.

Tankofermentatory w Browarze Tyskim© kosma100
Budynek kipera. Kubki smakowe odpowiedzialne za gorycz usytuowane są na końcu języka (głęboko) dlatego też kiper sprawdzający piwo, w odróżnienia od kipera winnego, musiał połykać piwo. Z tego względu domek kipera był na terenie browaru, z nisko osadzonym oknem, by w razie wypadnięcia przez okno nic mu się nie stało :D

Budynek kipera© kosma100
Następnie poznaliśmy kolejne fazy produkcji piwa:
Faza V – LEŻAKOWANIE
Po zakończeniu fermentacji powstaje piwo młode, które leżakuje przez około dwa tygodnie, w temperaturze 0ºC, dla uzyskania właściwego bukietu smakowo-zapachowego.
Faza VI – FILTRACJA
Ostatni etap produkcji, nadający klarowność i trwałość.
Faza VII – ROZLEWANIE
Przefiltrowane piwo rozlewa się do butelek, puszek i beczek. Z magazynów piwo trafia do centrów dystrybucji, a stamtąd do hurtowni i sklepów.
Niestety nie mogliśmy fotografować na linii produkcyjnej, a prawdę powiedziawszy chyba największe wrażenie wywarła na mnie rozlewnia :D

Oryginalne kosze na odpady w Browarze Tyskim :)© kosma100
Pojechaliśmy ekipą nad jakieś jeziorko. Posiedzieliśmy, pośmialiśmy się.
Na koniec Terrago "wymyślił" kapcia by opóźnić wyjazd :)

Terrago naprawia kapcia© kosma100
Andy tymczasem zlewał z "telewidzów" :D

Andy zlewa z "telewidzów"© kosma100
Ogólnie było bardzo wesoło :)

Śmiech to zdrowie© kosma100
Facet w rajtuzach i w kapturze, tylko łuku Mu brakuje.

Rowerowy Robin Hood© kosma100
Po pewnym czasie ekipa się rozczłonkowała - zostałam sama z moim Rowerowym Partnerem.
W Biskupicach wpadłam na pomysł, że odwiedzę moją Chrzestną :D - wpadliśmy "powiedzieć dzień dobry" czyli na herbatę i ciasto ;)
Później jeszcze tylko obiecane "wagoniki" i do "domku" czyli na Helenkę :)

Pomnik© kosma100
Z Darkiem musieliśmy spróbować wojaka - reklamowanego przez pana przewodnika... dziwny ten smak :D
Trasa z Tychów: Tychy - Mąkołowiec - Podlesie - Zarzecze - Stare Panewniki - Kochłowice - Ruda - Biskupice - Mikulczyce - Rokitnica - Helenka
Dziękuję całej Ekipie za wspaniały wyjazd :D
Dziękuję Ekipie z Helenki za wspaniały wieczór :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
- DST 81.72km
- Czas 03:56
- VAVG 20.78km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 lutego 2009
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), SNOW BIKE ***, Meridka :)
Trenażerem dookoła komina :-)
Koroduje moje serce
Rdza zabiera coraz więcej
Zardzewiały moje myśli
Zardzewiały sen się przyśni
Z pleców można zeskrobywać
Rdzawą warstwę co pokrywa
Mnie całego, bez wyjątku
Zaraz zacznę od początku
A ty przychodzisz,
Patrzysz na mnie, mówisz
Ten sok z marchwi
Ci chyba nie służy
Koroduje moje serce
Rdza zabiera coraz więcej
Zardzewiało już pół twarzy
Zardzewiały gest się zdarzy
Z pleców można zeskrobywać
Rdzawą warstwę co pokrywa
Mnie całego, wszystkie członki
Ale dość tej rdzawej mrzonki
A ty przychodzisz,
Patrzysz na mnie, mówisz
Ten sok z marchwi
Ci chyba nie służy
Tak skorodował łańcuch w mojej Meridce...
Tak ja skorodowałam po 12 dniach bez roweru...
Ale niestety od tygodnia jestem chora (zapalenie oskrzeli) i nie mogę śmigać na rowerze :(
Jednak dzisiaj spojrzałam w okno, a dokładniej na to co za oknem i wpadłam w rozpacz – jak mam nie jeździć na rowerze w taką pogodę!?!?!?!

Postanowiłam – wsiadam na trenażer i pedalę w pokoju :)
Jestem nadal chora – kaszlę i kręci mi się w głowie.
Myślę sobie – muszę uważać – nie kręcić szybko głową, by nie zakręciło mi się w głowie – upadek na twarde panele w pokoju też boli :-)
Wsiadam na trenażer i wyobraźnia zaczyna działać...
Wyobrażam sobie, że jadę...
... z Mydlic, przez centrum na Pogorię. Wspaniale się czuję. Wiaterek owiewa mi twarz... to uczucie, że tworzę całość z rowerkiem pode mną – bezcenne!
Dalej obok dworca PKP i na Pogorię.
Kierowcy są mili, uprzejmi, barany chyba są w kościele :)
Za to pani siedząca w budce na przejeździe PKP chyba jest „wczorajsza” albo dobrze się bawi bo o mały włos spuszcza na moją głowę szlaban... ale udaje mi się przeżyć!!!
Dojeżdżam do Pogorii – biało.

Wysyłam mmsa Pewnej Osobie, Drugiej Osobie mmsa nie mogę wysłać bo i tak nie odbiera :(
Jacyś wariaci chodzą / jeżdżą po niepewnym lodzie.

Jakiś biker też jeździ na rowerze.

Boję się, że nie wytrzymam przejechać Pogorii dookoła więc ruszam dziewiczym OMC szlakiem z Pogorii na Zieloną.
Jedzie się ciekawie – tam nawet w lato nie jedzie się łatwo z racji głębokich kolein. W zimę, gdzie koleiny giną pod śniegiem, jedzie się co najmniej bardzo ciekawie ;-)
Docieram do Zielonej.
Na Zielonej wcale nie jest zielono :D

Pewnie palce u nóg mi już zamarzły... Pora wracać do domku...
Przez dworzec PKP docieram do centrum, dalej przez Okrzei i do domku :-)
Było super!!!
Jestem pewna, że takie kręcenie pomogło mi.
Nie kręcę więcej bo stopy mi zmarzły, to znaczy nie kręcę by nie wkurzyć sąsiada z dołu – trenażer na panelach daje jednak niezbyt przyjemny odgłos.
:D :D :D
No i wygrzebałam zdjęcie Meridki – w końcu będzie podział na rowerki u mnie na blogu :-)

Na L-4 mam napisane "LEŻEĆ" więc jak art75 pożyczy mi poziomki to mogę śmigać na rowerze po śniegu :D :D :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
(i tych co wiedzą o co kamon)
Rdza zabiera coraz więcej
Zardzewiały moje myśli
Zardzewiały sen się przyśni
Z pleców można zeskrobywać
Rdzawą warstwę co pokrywa
Mnie całego, bez wyjątku
Zaraz zacznę od początku
A ty przychodzisz,
Patrzysz na mnie, mówisz
Ten sok z marchwi
Ci chyba nie służy
Koroduje moje serce
Rdza zabiera coraz więcej
Zardzewiało już pół twarzy
Zardzewiały gest się zdarzy
Z pleców można zeskrobywać
Rdzawą warstwę co pokrywa
Mnie całego, wszystkie członki
Ale dość tej rdzawej mrzonki
A ty przychodzisz,
Patrzysz na mnie, mówisz
Ten sok z marchwi
Ci chyba nie służy
Tak skorodował łańcuch w mojej Meridce...
Tak ja skorodowałam po 12 dniach bez roweru...
Ale niestety od tygodnia jestem chora (zapalenie oskrzeli) i nie mogę śmigać na rowerze :(
Jednak dzisiaj spojrzałam w okno, a dokładniej na to co za oknem i wpadłam w rozpacz – jak mam nie jeździć na rowerze w taką pogodę!?!?!?!

Postanowiłam – wsiadam na trenażer i pedalę w pokoju :)
Jestem nadal chora – kaszlę i kręci mi się w głowie.
Myślę sobie – muszę uważać – nie kręcić szybko głową, by nie zakręciło mi się w głowie – upadek na twarde panele w pokoju też boli :-)
Wsiadam na trenażer i wyobraźnia zaczyna działać...
Wyobrażam sobie, że jadę...
... z Mydlic, przez centrum na Pogorię. Wspaniale się czuję. Wiaterek owiewa mi twarz... to uczucie, że tworzę całość z rowerkiem pode mną – bezcenne!
Dalej obok dworca PKP i na Pogorię.
Kierowcy są mili, uprzejmi, barany chyba są w kościele :)
Za to pani siedząca w budce na przejeździe PKP chyba jest „wczorajsza” albo dobrze się bawi bo o mały włos spuszcza na moją głowę szlaban... ale udaje mi się przeżyć!!!
Dojeżdżam do Pogorii – biało.

Wysyłam mmsa Pewnej Osobie, Drugiej Osobie mmsa nie mogę wysłać bo i tak nie odbiera :(
Jacyś wariaci chodzą / jeżdżą po niepewnym lodzie.

Jakiś biker też jeździ na rowerze.

Boję się, że nie wytrzymam przejechać Pogorii dookoła więc ruszam dziewiczym OMC szlakiem z Pogorii na Zieloną.
Jedzie się ciekawie – tam nawet w lato nie jedzie się łatwo z racji głębokich kolein. W zimę, gdzie koleiny giną pod śniegiem, jedzie się co najmniej bardzo ciekawie ;-)
Docieram do Zielonej.
Na Zielonej wcale nie jest zielono :D

Pewnie palce u nóg mi już zamarzły... Pora wracać do domku...
Przez dworzec PKP docieram do centrum, dalej przez Okrzei i do domku :-)
Było super!!!
Jestem pewna, że takie kręcenie pomogło mi.
Nie kręcę więcej bo stopy mi zmarzły, to znaczy nie kręcę by nie wkurzyć sąsiada z dołu – trenażer na panelach daje jednak niezbyt przyjemny odgłos.
:D :D :D
No i wygrzebałam zdjęcie Meridki – w końcu będzie podział na rowerki u mnie na blogu :-)

Na L-4 mam napisane "LEŻEĆ" więc jak art75 pożyczy mi poziomki to mogę śmigać na rowerze po śniegu :D :D :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
(i tych co wiedzą o co kamon)
- DST 11.45km
- Teren 8.00km
- Czas 00:47
- VAVG 14.62km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Meridka
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 stycznia 2009
Kategoria Statystycznie rzecz biorąc :-)
STATYSTYKA "w ciągu" - Styczeń 2009
W styczniu:
- najwięcej dni "w ciągu" - 6 dni;
- okres "w ciągu" - 31 grudnia 2008 - 5 stycznia 2009;
- ilość km "w ciągu" - 46,92 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,70 km;
- największa ilość km "w ciągu" - 13,63 km.
:)
- najwięcej dni "w ciągu" - 6 dni;
- okres "w ciągu" - 31 grudnia 2008 - 5 stycznia 2009;
- ilość km "w ciągu" - 46,92 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,70 km;
- największa ilość km "w ciągu" - 13,63 km.
:)
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 stycznia 2009
Zapalenie oskrzeli...
Zapalenie oskrzeli
Dzisiaj nie jeździłam, wczoraj nie jeździłam, od dłuższego czasu nie jeżdżę... i w najbliższym czasie jeździć nie będę...
Mam zapalenie oskrzeli...
Powiesiłam dzisiaj moją Meridkę na haku...
Optymistycznym akcentem jest to, że mam L-4 i mam czas na szczegółowe planowanie :D :D :D
Mam nadzieję, że przez 3 najbliższe dni uda mi się zaplanować szczegółowo wyprawę po Bornholmie (Danię pozostawiam jak dostanę mapę rowerową Danii).
Dzisiaj udało mi się szczegółowo zaplanować pierwsze dwa dni:

Jak ktoś będzie miał jakieś uwagi, propozycje odwiedzenia ciekawych miejsc położonych w pobliżu mojej trasy to proszę o info :-)
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
Dzisiaj nie jeździłam, wczoraj nie jeździłam, od dłuższego czasu nie jeżdżę... i w najbliższym czasie jeździć nie będę...
Mam zapalenie oskrzeli...
Powiesiłam dzisiaj moją Meridkę na haku...
Optymistycznym akcentem jest to, że mam L-4 i mam czas na szczegółowe planowanie :D :D :D
Mam nadzieję, że przez 3 najbliższe dni uda mi się zaplanować szczegółowo wyprawę po Bornholmie (Danię pozostawiam jak dostanę mapę rowerową Danii).
Dzisiaj udało mi się szczegółowo zaplanować pierwsze dwa dni:

Jak ktoś będzie miał jakieś uwagi, propozycje odwiedzenia ciekawych miejsc położonych w pobliżu mojej trasy to proszę o info :-)
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
- DST 0.01km
- Czas 00:01
- VAVG 0.60km/h
- Sprzęt Meridka
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 stycznia 2009
Kategoria Meridka :), SNOW BIKE ***, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Bornholm i Dania - planowanie czas zacząć :)
Bornholm i Dania - planowanie czas zacząć :)
Dzisiaj, po nocce, nie spałam tylko zaczęłam planować Wyprawę na Bornholm i do Danii. O 11:00 ruszyłam do Znajomej na Mydlice. W planach miałam posiedzieć u Niej trochę i ruszyć na przejażdżkę (około 30 km).
Niestety zasiedziałam się i musiałam wrócić do domku, by zdążyć wypełnić swoje obowiązki :) No cóż - co się odwlecze to nie uciecze :D
Wieczór też spędzam nad ustalaniem trasy.
Przewodnik Pascala... żenua. Z 216 stron wypięłam 211 - zostawiłam 15 :(
Poczyniłam więc kolejne zakupy :)
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
Dzisiaj, po nocce, nie spałam tylko zaczęłam planować Wyprawę na Bornholm i do Danii. O 11:00 ruszyłam do Znajomej na Mydlice. W planach miałam posiedzieć u Niej trochę i ruszyć na przejażdżkę (około 30 km).
Niestety zasiedziałam się i musiałam wrócić do domku, by zdążyć wypełnić swoje obowiązki :) No cóż - co się odwlecze to nie uciecze :D
Wieczór też spędzam nad ustalaniem trasy.
Przewodnik Pascala... żenua. Z 216 stron wypięłam 211 - zostawiłam 15 :(
Poczyniłam więc kolejne zakupy :)
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
- DST 1.06km
- Teren 1.06km
- Czas 00:06
- VAVG 10.60km/h
- Sprzęt Meridka
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 stycznia 2009
MINUS DWA!!!
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
I nie chodzi wcale o temperaturę :)
Dzisiaj nie jeździłam ale po odkryciu tego radosnego faktu musiałam to napisać :]
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
MINUS DWA
I nie chodzi wcale o temperaturę :)
Dzisiaj nie jeździłam ale po odkryciu tego radosnego faktu musiałam to napisać :]
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)®
- DST 0.01km
- Czas 00:01
- VAVG 0.60km/h
- Sprzęt Meridka
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 stycznia 2009
Kategoria Meridka :), SNOW BIKE ***, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Marznącym stopom mówimy stanowcze:
Chcę polecieć gdzieś wysoko,
Gdzie mnie nigdy nie dogonią:
Edukacja i kultura, oświata i cenzura.
Przepisy, nakazy, ustawy, rozkazy.
Wygląd skromny i pokorny, czysty, schludny i przezorny.
Etykieta i maniery i uznanie wyższej sfery.
Zębów mycie, brudów pranie
I za karę ostre lanie.
Uczesanie i ubranie i spokojne zachowanie,
Uśmiechanie, proste stanie.
Chcę polecieć w kosmos!!!
Zawsze było coś nie tak:
Jakoś dziwnie, czegoś brak.
Życie swój straciło smak,
Gdzie mam uciec albo jak?
Może znaleźć jakiś sposób,
Ku zdziwieniu wielu osób
Aby Mleczną Drogę przebyć
Oddalając troski w niebyt!
Chcę polecieć w kosmos!!!
Z domu wyjechałam o 7:54 :)
Przejrzałam google i stwierdziłam, że nie widziałam paru ciekawych miejsc w mojej okolicy.
Ruszyłam więc by odkryć nowe, tajemne miejsca :D
Założyłam buty zimowe, chciałam wymienić pedały na normalne ale półgodzinną walkę oddałam walkowerem :(
Ale od dzisiaj wiem, że "Marznącym stopom mówię stanowcze: "NIE"" :D
Padający w nocy śnieg oczywiście zaskoczył drogowców, więc warunki do jazdy były trudne. Jechałam przeważnie chodnikami, bądź mało – uczęszczanymi drogami.

Pierwszy nieprzyjemny incydent miał miejsce jak jechałam od makro w dół w kierunku Auchan... Pies zaczął na mnie ujadać więc odruchowo zaczęłam pedalić mocniej, wpadłam więc w niewielki poślizg, a w tym czasie wyprzedzał mnie właśnie samochód.... oczywiście jechał za blisko.... :/
Ale przeżyłam.
Popedaliłam obok Auchana, następnie przecięłam dwupasmówkę i zjechałam w dół.
Jechałam obok miejsca tragicznego wypadku, który miał miejsce 15.01.2009 ale stwierdziłam, że nie ma sensu tam jechać i focić...
Pojechałam zobaczyć Pałac Schonów (pierwszy raz tam byłam).
Po drodze mijałam ciekawe „osiedle” – zapewne robotnicze:

Pałac Schönów (przy ulicy Chemicznej) - neobarokowy pałac miejski z 1885 należący niegdyś do fabrykanckiej rodziny Schönów, wzniesiony przez Ernsta Schöna, otoczony parkiem, obecnie siedziba Muzeum w Sosnowcu, wybudowany wzdłuż północnego krańca przędzalni czesankowej.
Usytuowany jest w centrum miasta po wschodniej stronie rzeki Czarna Przemsza. Otoczony parkiem - obecnie w mocno okrojonej postaci. Wzniesiony w końcowych latach XIX wieku w stylu eklektyzmu, na działce zakupionej w 1885 roku przez rodzinę Schönów od hrabiego Mortimer-Tschischky'ego. Druga siedziba rodu Schönów. Dokładnie Pałac Franza i Emmy Schönów. Ukończono w roku 1903.
Obiekt został zaadaptowany na potrzeby sądu w roku 1923, w którym został wydzierżawiony, prawdopodobnie ze względu na trudności finansowe rodziny Schönów.


Budynek obok Pałacu.

Meridce też się spodobał Pałac :D – jak to kokietka – odwracała od Niego wzrok :)

Następnie pognałyśmy do Będzina, mijając dworzec w Będzinie - wymieniony jako zabytek (z poł. XIX w) – szkoda, że odnowiony i pozostawiony samemu sobie :(

Meridka nie miała dzisiaj łatwo – wszędzie pełno śniegu.

Następnym punktem wycieczki był plac Bohaterów Getta Będzińskiego i pomnik poświęcony żydowskim mieszkańcom Będzina zamordowanych w obozach koncentracyjnych.
Troche Do poczytania o Będzińskich Żydach
„Pamięci ponad 30 tysiąca Będzińskich Żydów osiadłych tu od wieków i pokoleń wywiezionych i wymordowanych przez nazistowskie Niemcy w latach drugiej wojny światowej 1939 – 1945. Władze i mieszkańcy Będzina Sierpień 2005”

Meridka i Pomnik

Jestem w szoku, że tak dużo rzeczy, które jest tak blisko mnie wcześniej nie widziałam...
Optymistyczny akcent: W Tesco (ulubionym sklepie Młynarza) Pan ochroniarz był w szoku, że jeżdżę na rowerze :D a drugi klient mnie podziwiał mówiąc: „Piekny ma kask i nawet ładna” a ochroniarz mówi: „nie ma brzydkich kobiet” miałam dodać: „tylko wina czasami brak” :D :D :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
Gdzie mnie nigdy nie dogonią:
Edukacja i kultura, oświata i cenzura.
Przepisy, nakazy, ustawy, rozkazy.
Wygląd skromny i pokorny, czysty, schludny i przezorny.
Etykieta i maniery i uznanie wyższej sfery.
Zębów mycie, brudów pranie
I za karę ostre lanie.
Uczesanie i ubranie i spokojne zachowanie,
Uśmiechanie, proste stanie.
Chcę polecieć w kosmos!!!
Zawsze było coś nie tak:
Jakoś dziwnie, czegoś brak.
Życie swój straciło smak,
Gdzie mam uciec albo jak?
Może znaleźć jakiś sposób,
Ku zdziwieniu wielu osób
Aby Mleczną Drogę przebyć
Oddalając troski w niebyt!
Chcę polecieć w kosmos!!!
Z domu wyjechałam o 7:54 :)
Przejrzałam google i stwierdziłam, że nie widziałam paru ciekawych miejsc w mojej okolicy.
Ruszyłam więc by odkryć nowe, tajemne miejsca :D
Założyłam buty zimowe, chciałam wymienić pedały na normalne ale półgodzinną walkę oddałam walkowerem :(
Ale od dzisiaj wiem, że "Marznącym stopom mówię stanowcze: "NIE"" :D
Padający w nocy śnieg oczywiście zaskoczył drogowców, więc warunki do jazdy były trudne. Jechałam przeważnie chodnikami, bądź mało – uczęszczanymi drogami.

Pierwszy nieprzyjemny incydent miał miejsce jak jechałam od makro w dół w kierunku Auchan... Pies zaczął na mnie ujadać więc odruchowo zaczęłam pedalić mocniej, wpadłam więc w niewielki poślizg, a w tym czasie wyprzedzał mnie właśnie samochód.... oczywiście jechał za blisko.... :/
Ale przeżyłam.
Popedaliłam obok Auchana, następnie przecięłam dwupasmówkę i zjechałam w dół.
Jechałam obok miejsca tragicznego wypadku, który miał miejsce 15.01.2009 ale stwierdziłam, że nie ma sensu tam jechać i focić...
Pojechałam zobaczyć Pałac Schonów (pierwszy raz tam byłam).
Po drodze mijałam ciekawe „osiedle” – zapewne robotnicze:

Pałac Schönów (przy ulicy Chemicznej) - neobarokowy pałac miejski z 1885 należący niegdyś do fabrykanckiej rodziny Schönów, wzniesiony przez Ernsta Schöna, otoczony parkiem, obecnie siedziba Muzeum w Sosnowcu, wybudowany wzdłuż północnego krańca przędzalni czesankowej.
Usytuowany jest w centrum miasta po wschodniej stronie rzeki Czarna Przemsza. Otoczony parkiem - obecnie w mocno okrojonej postaci. Wzniesiony w końcowych latach XIX wieku w stylu eklektyzmu, na działce zakupionej w 1885 roku przez rodzinę Schönów od hrabiego Mortimer-Tschischky'ego. Druga siedziba rodu Schönów. Dokładnie Pałac Franza i Emmy Schönów. Ukończono w roku 1903.
Obiekt został zaadaptowany na potrzeby sądu w roku 1923, w którym został wydzierżawiony, prawdopodobnie ze względu na trudności finansowe rodziny Schönów.


Budynek obok Pałacu.

Meridce też się spodobał Pałac :D – jak to kokietka – odwracała od Niego wzrok :)

Następnie pognałyśmy do Będzina, mijając dworzec w Będzinie - wymieniony jako zabytek (z poł. XIX w) – szkoda, że odnowiony i pozostawiony samemu sobie :(

Meridka nie miała dzisiaj łatwo – wszędzie pełno śniegu.

Następnym punktem wycieczki był plac Bohaterów Getta Będzińskiego i pomnik poświęcony żydowskim mieszkańcom Będzina zamordowanych w obozach koncentracyjnych.
Troche Do poczytania o Będzińskich Żydach
„Pamięci ponad 30 tysiąca Będzińskich Żydów osiadłych tu od wieków i pokoleń wywiezionych i wymordowanych przez nazistowskie Niemcy w latach drugiej wojny światowej 1939 – 1945. Władze i mieszkańcy Będzina Sierpień 2005”

Meridka i Pomnik

Jestem w szoku, że tak dużo rzeczy, które jest tak blisko mnie wcześniej nie widziałam...
Optymistyczny akcent: W Tesco (ulubionym sklepie Młynarza) Pan ochroniarz był w szoku, że jeżdżę na rowerze :D a drugi klient mnie podziwiał mówiąc: „Piekny ma kask i nawet ładna” a ochroniarz mówi: „nie ma brzydkich kobiet” miałam dodać: „tylko wina czasami brak” :D :D :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :) ®
- DST 15.77km
- Teren 15.77km
- Czas 01:04
- VAVG 14.78km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 stycznia 2009
Kategoria SNOW BIKE ***, Meridka :)
***S*N*O*W******B*I*K*E***
Wyszedłem rano na ulicę,
Aby ujrzeć mej dziewczyny oblicze,
Dochodzę do przejścia dla pieszych,
Chcę przejść szybko, bo mi się spieszy,
Czekam aż będzie wolna droga,
I postanie na jezdni moja noga,
Stoję już jakiś czas na chodniku,
Lecz przejść nie mogę bo krawężników bez liku.
Przejść na drugą stronę nie mogę,
Bo krawężnik stoi na mej drodze,
Więc stoję na jednej nodze,
Bo przejść na drugą stronę nie mogę,
Pomóż mi, pomóż mi...
Stoję i myślę, myślę i stoję,
Krawężnik na mej drodze, a ja się go boję,
Nie wiem czy go przeskoczyć,
Czy raczej mam go przekroczyć,
On taki szeroki, twardy i duży,
Mą odwagę i męstwo burzy,
Już trzy godziny tu stoję,
Pomóżcie mi bo ja się go boję.
Przejść na drugą stronę nie mogę,
Bo krawężnik stoi na mej drodze,
Więc stoję na jednej nodze,
Bo przejść na drugą stronę nie mogę,
Pomóż mi, pomóż mi...
Mijają godziny, a ja dalej stoję,
Nie mogę przejść, bo się boję,
Ona pewnie już nie kocha mnie,
Bo cztery godziny nie ma u niej mnie,
Lecz ona nie rozumie, że ja się boję,
I cztery godziny na jednej nodze stoję,
Nie wiem jak przejść przez drogę,
Może postawić na jezdni drugą nogę.
Krawężnik jest już dawno za mną,
Lecz jakieś auto trąbi przede mną,
Jest coraz bliżej, bliżej i bliżej,
O kurwa, chyba się z tego nie wyliżę,
Nie wyliżę, nie wyliżę..
Dzisiaj stęskniona za rowerkiem postanowiłam się przejechać.
Na początek na pocztę - wysłać COŚ KOMUŚ :D
A więc z Mydlic ruszyliśmy na Pogorię.
Na głównej, dwupasmowej drodze w Dąbrowie (ulicy Sobieskiego) bardzo, bardzo ale to bardzo miłe zaskoczenie – szacun dla tego Pana.
Jadę prawym pasem, przede mną, jakieś 100 metrów stoi na prawym pasie ciężarówka, więc obracam się raz – jedzie samochód... obracam się drugi raz – jedzie następny... trzeci - następny, dojeżdżam już prawie do tej ciężarówki, obracam się – jedzie autobus, mogłabym wyminąć ciężarówkę bo od autobusu dzieliły mnie bezpieczne metry ale stwierdziłam, że nie ma co się „wpychać”, poczekam. Stanęłam. Obracam się a kierowca autobusu zwolnił, prawie się zatrzymał i kiwa mi ręką bym jechała przed nim.
BIG SZACUN :)
Następny przypadek wysokiej kultury Kierowców :) Autobus niebieski, jechał od Będzina, nie widziałam numeru (bo byłam w szoku i cała happy) mógł to być autobys 637 lub inny obsługiwany przez zajezdnie Czeladź Piaski.
Na Pogorii

Pełno śniegu

Objechaliśmy połowę Pogorii i stwierdziłam, że pokażę Kobrze bunkry, które pokazał nam Grzybek na nie-ogniskowym ognisku bikestatsowiczy ;)
Jedzie się ciężko – pełno śniegu ;)
Przy „bunkrach”.


Kosmacz przy bunkrze :)

Następnie już drogą z Piekła przez Gołonóg, chciałam zrobić fotę „zabytkowego” (tak na stronie Dąbrowy w Wikipedii mówią o nim) budynku dworca Dąbrowa Górnicza –
Gołonóg ale padał już śnieg więc nie chciałam tracić czasu – zaczęło się robić niebezpiecznie.
W centrum D.G. jadę sobie przy PKZ a tu Pani – kierowca wyprzedza mnie z 40 centymetrowym odstępem.
Jadę po obśnieżonej, śliskiej kostce brukowej i wyprzedza mnie z takim odstępem samochód – koszmar!
Dojeżdżam do skrzyżowania, skręcić chcę w lewo ale widzę, że samochód, który przed chwilą przyczynił się do mojego zawału serca OMC stanął jakieś 50 metrów dalej :)
Nie musicie być jasnowidzem by zgadnąć co zrobił Kosmacz :)
Podjechałam do samochodu, poczekałam aż Pani otworzy drzwi i powiedziałam:
„Dzień dobry. Czy wie Pani jaki odstęp należy zachować od wyprzedzanego rowerzysty? Chyba nie. Więc Panią uświadomię – bezpieczny – minimum 1,5 metra. A Pani wyprzedziła nas z zachowaniem 40 centymetrowego odstępu – nie jest on wystarczający, szczególnie w takich warunkach. Czy wie Pani jak niebezpiecznie jeździ się po takiej śliskiej nawierzchni? Z fotela kierowcy w samochodzie może tego nie widać ale niech mi Pani wierzy.
Proszę na przyszłość uważać bo akurat dzisiaj się Pani udało i mnie.”
Pani miała oczy jak 5 złotych. Wypicowana, w futerku. Byłam pewna, że powie: „C.... mnie to obchodzi” ale Ona tylko ze strachem powiedziała: „Przepraszam. Przepraszam, że Panią wystraszyłam”.
Myślę, że następnym razem zachowa poprawną odległość :]
I jeszcze ostatnia fota przy nowym boisku, które mam blokiem... To kiedy rozgrywamy pierwszy mecz? :D

Reasumując – było super!
Mimo marznących, niestety, paluszków u nóg (jechałam w spd).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
Aby ujrzeć mej dziewczyny oblicze,
Dochodzę do przejścia dla pieszych,
Chcę przejść szybko, bo mi się spieszy,
Czekam aż będzie wolna droga,
I postanie na jezdni moja noga,
Stoję już jakiś czas na chodniku,
Lecz przejść nie mogę bo krawężników bez liku.
Przejść na drugą stronę nie mogę,
Bo krawężnik stoi na mej drodze,
Więc stoję na jednej nodze,
Bo przejść na drugą stronę nie mogę,
Pomóż mi, pomóż mi...
Stoję i myślę, myślę i stoję,
Krawężnik na mej drodze, a ja się go boję,
Nie wiem czy go przeskoczyć,
Czy raczej mam go przekroczyć,
On taki szeroki, twardy i duży,
Mą odwagę i męstwo burzy,
Już trzy godziny tu stoję,
Pomóżcie mi bo ja się go boję.
Przejść na drugą stronę nie mogę,
Bo krawężnik stoi na mej drodze,
Więc stoję na jednej nodze,
Bo przejść na drugą stronę nie mogę,
Pomóż mi, pomóż mi...
Mijają godziny, a ja dalej stoję,
Nie mogę przejść, bo się boję,
Ona pewnie już nie kocha mnie,
Bo cztery godziny nie ma u niej mnie,
Lecz ona nie rozumie, że ja się boję,
I cztery godziny na jednej nodze stoję,
Nie wiem jak przejść przez drogę,
Może postawić na jezdni drugą nogę.
Krawężnik jest już dawno za mną,
Lecz jakieś auto trąbi przede mną,
Jest coraz bliżej, bliżej i bliżej,
O kurwa, chyba się z tego nie wyliżę,
Nie wyliżę, nie wyliżę..
Dzisiaj stęskniona za rowerkiem postanowiłam się przejechać.
Na początek na pocztę - wysłać COŚ KOMUŚ :D
A więc z Mydlic ruszyliśmy na Pogorię.
Na głównej, dwupasmowej drodze w Dąbrowie (ulicy Sobieskiego) bardzo, bardzo ale to bardzo miłe zaskoczenie – szacun dla tego Pana.
Jadę prawym pasem, przede mną, jakieś 100 metrów stoi na prawym pasie ciężarówka, więc obracam się raz – jedzie samochód... obracam się drugi raz – jedzie następny... trzeci - następny, dojeżdżam już prawie do tej ciężarówki, obracam się – jedzie autobus, mogłabym wyminąć ciężarówkę bo od autobusu dzieliły mnie bezpieczne metry ale stwierdziłam, że nie ma co się „wpychać”, poczekam. Stanęłam. Obracam się a kierowca autobusu zwolnił, prawie się zatrzymał i kiwa mi ręką bym jechała przed nim.
BIG SZACUN :)
Następny przypadek wysokiej kultury Kierowców :) Autobus niebieski, jechał od Będzina, nie widziałam numeru (bo byłam w szoku i cała happy) mógł to być autobys 637 lub inny obsługiwany przez zajezdnie Czeladź Piaski.
Na Pogorii

Pełno śniegu

Objechaliśmy połowę Pogorii i stwierdziłam, że pokażę Kobrze bunkry, które pokazał nam Grzybek na nie-ogniskowym ognisku bikestatsowiczy ;)
Jedzie się ciężko – pełno śniegu ;)
Przy „bunkrach”.


Kosmacz przy bunkrze :)

Następnie już drogą z Piekła przez Gołonóg, chciałam zrobić fotę „zabytkowego” (tak na stronie Dąbrowy w Wikipedii mówią o nim) budynku dworca Dąbrowa Górnicza –
Gołonóg ale padał już śnieg więc nie chciałam tracić czasu – zaczęło się robić niebezpiecznie.
W centrum D.G. jadę sobie przy PKZ a tu Pani – kierowca wyprzedza mnie z 40 centymetrowym odstępem.
Jadę po obśnieżonej, śliskiej kostce brukowej i wyprzedza mnie z takim odstępem samochód – koszmar!
Dojeżdżam do skrzyżowania, skręcić chcę w lewo ale widzę, że samochód, który przed chwilą przyczynił się do mojego zawału serca OMC stanął jakieś 50 metrów dalej :)
Nie musicie być jasnowidzem by zgadnąć co zrobił Kosmacz :)
Podjechałam do samochodu, poczekałam aż Pani otworzy drzwi i powiedziałam:
„Dzień dobry. Czy wie Pani jaki odstęp należy zachować od wyprzedzanego rowerzysty? Chyba nie. Więc Panią uświadomię – bezpieczny – minimum 1,5 metra. A Pani wyprzedziła nas z zachowaniem 40 centymetrowego odstępu – nie jest on wystarczający, szczególnie w takich warunkach. Czy wie Pani jak niebezpiecznie jeździ się po takiej śliskiej nawierzchni? Z fotela kierowcy w samochodzie może tego nie widać ale niech mi Pani wierzy.
Proszę na przyszłość uważać bo akurat dzisiaj się Pani udało i mnie.”
Pani miała oczy jak 5 złotych. Wypicowana, w futerku. Byłam pewna, że powie: „C.... mnie to obchodzi” ale Ona tylko ze strachem powiedziała: „Przepraszam. Przepraszam, że Panią wystraszyłam”.
Myślę, że następnym razem zachowa poprawną odległość :]
I jeszcze ostatnia fota przy nowym boisku, które mam blokiem... To kiedy rozgrywamy pierwszy mecz? :D

Reasumując – było super!
Mimo marznących, niestety, paluszków u nóg (jechałam w spd).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
- DST 21.97km
- Teren 15.00km
- Czas 01:27
- VAVG 15.15km/h
- Temperatura 0.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 stycznia 2009
Kategoria Kellysek :)
NEW YEAR, NEW BIKE, NEW LIFEKiedy powiem sobie dośćA ja wiem, że to już niedługoKiedy odejść zechcę stądWtedy
NEW YEAR, NEW BIKE, NEW LIFE
Kiedy powiem sobie dość
A ja wiem, że to już niedługo
Kiedy odejść zechcę stąd
Wtedy wiem, że oczy mi nie mrugną, nie
Odejdę cicho, bo tak chcę
I ja wiem, że będę wtedy sama
Nikt nawet nie obejrzy się
I ja wiem, że będzie wtedy cicho
I tylko w Twoje oczy spojrzę
Tę jedną prawdę będę chciała znać
Nim sama zgasnę, sama zniknę
Usłyszę w końcu to, co chcę
Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
Czy warto było starać się - jak ja?
Czy warto było kochać tak - aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?
Nie chcę żałować żadnych chwil
Chociaż wiem, że nie było kolorowo
Nie chcę zostawić żadnych łez
Chociaż wiem, że czasem bolało
Uśmiechnę się do swoich myśli
Zcałuję z Ciebie cały blask, o tak
Powoli zamknę w sobie przyszłość
Pytając siebie raz po raz, o nie
Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
Czy warto było starać się - jak ja?
Czy warto było kochać tak - aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?
Bez żalu, nie!
Dzisiaj nie poszłam do pracy - od 2:00 nie spałam... więc wzięłam U jak Urszula Żet jak Żaneta...
Niektóre kobiety mają taką manie, że jeśli im źle, mają zły humor to idą na zakupy i kupują torebki, buty, sukienki i bluzki...
Ja osobiście nie cierpię zakupów. Na zakupy chodzę tylko wtedy jak czegoś potrzebuję i staram się jak najszybciej to kupić...
Dzisiaj było trochę inaczej...
Dzisiaj kupiłam sobie nowy rower :D



Do standardowej wersji dokupiłam pedały spd i błotniki.
Jeszcze tylko założę do niego bagażnik i na wiosnę będę śmigać.
Trasa: sklep rowerowy – dom. Prowadziłam, nie chciałam jechać, by nie ubrudzić napędu i innych części.
Edit 4 Młynarz
rama Aluminum alloy
widelec RST Neon TnL (Turn&Lock;), 60mm, oil/coil+MCU/Lockout
stery VP semi-integrated
suport Shimano cartridge
korby Shimano (08) M191 (48x38x28T)
przerzutka przód Shimano Nexave T301
przerzutka tył Shimano Alivio (08) M410
manetki Shimano ST-EF60 EZ-fire Plus
ilość biegów 24
kaseta Shimano CS-HG30-8 (11-32T)
łańcuch SHIMANO CN-UG51
hamulce APSE
dżwignie hamulcowe Shimano ST-EF60 EZ-fire Plus
linki hamulcowe Driving Force SCS (SlickCableSystem)
piasty alloy / Shimano RM30
szprychy stainless steel
obręcze Kellys Draft eyelet
opony Kellys Softline 700x38C ReflectiveLine
wspornik kierownicy Zoom - adjustable
kierownica KALLOY Uno
chwyty Propalm 2Density
rogi KALLOY Uno 3D lite
sztyca KALLOY
siodło KBIX CrossLine
pedały VP alloy / steel - kupiłam na Shimano PDM505L
akcesoria CAT EYE reflector set, bell
waga kg 13,94 (19") - ja mam 17''
P.S. Mój Brat był zdziwiony, że kolejny rower kupiłam....
Ale czy On nie wie, że z rowerami tak jak z sukienkami: jeden do jazdy tam, drugi do jazdy ówdzie, trzeci do tego, a czwarty do owego ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
Kiedy powiem sobie dość
A ja wiem, że to już niedługo
Kiedy odejść zechcę stąd
Wtedy wiem, że oczy mi nie mrugną, nie
Odejdę cicho, bo tak chcę
I ja wiem, że będę wtedy sama
Nikt nawet nie obejrzy się
I ja wiem, że będzie wtedy cicho
I tylko w Twoje oczy spojrzę
Tę jedną prawdę będę chciała znać
Nim sama zgasnę, sama zniknę
Usłyszę w końcu to, co chcę
Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
Czy warto było starać się - jak ja?
Czy warto było kochać tak - aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?
Nie chcę żałować żadnych chwil
Chociaż wiem, że nie było kolorowo
Nie chcę zostawić żadnych łez
Chociaż wiem, że czasem bolało
Uśmiechnę się do swoich myśli
Zcałuję z Ciebie cały blask, o tak
Powoli zamknę w sobie przyszłość
Pytając siebie raz po raz, o nie
Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
Czy warto było starać się - jak ja?
Czy warto było kochać tak - aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?
Bez żalu, nie!
Dzisiaj nie poszłam do pracy - od 2:00 nie spałam... więc wzięłam U jak Urszula Żet jak Żaneta...
Niektóre kobiety mają taką manie, że jeśli im źle, mają zły humor to idą na zakupy i kupują torebki, buty, sukienki i bluzki...
Ja osobiście nie cierpię zakupów. Na zakupy chodzę tylko wtedy jak czegoś potrzebuję i staram się jak najszybciej to kupić...
Dzisiaj było trochę inaczej...
Dzisiaj kupiłam sobie nowy rower :D



Do standardowej wersji dokupiłam pedały spd i błotniki.
Jeszcze tylko założę do niego bagażnik i na wiosnę będę śmigać.
Trasa: sklep rowerowy – dom. Prowadziłam, nie chciałam jechać, by nie ubrudzić napędu i innych części.
Edit 4 Młynarz
rama Aluminum alloy
widelec RST Neon TnL (Turn&Lock;), 60mm, oil/coil+MCU/Lockout
stery VP semi-integrated
suport Shimano cartridge
korby Shimano (08) M191 (48x38x28T)
przerzutka przód Shimano Nexave T301
przerzutka tył Shimano Alivio (08) M410
manetki Shimano ST-EF60 EZ-fire Plus
ilość biegów 24
kaseta Shimano CS-HG30-8 (11-32T)
łańcuch SHIMANO CN-UG51
hamulce APSE
dżwignie hamulcowe Shimano ST-EF60 EZ-fire Plus
linki hamulcowe Driving Force SCS (SlickCableSystem)
piasty alloy / Shimano RM30
szprychy stainless steel
obręcze Kellys Draft eyelet
opony Kellys Softline 700x38C ReflectiveLine
wspornik kierownicy Zoom - adjustable
kierownica KALLOY Uno
chwyty Propalm 2Density
rogi KALLOY Uno 3D lite
sztyca KALLOY
siodło KBIX CrossLine
pedały VP alloy / steel - kupiłam na Shimano PDM505L
akcesoria CAT EYE reflector set, bell
waga kg 13,94 (19") - ja mam 17''
P.S. Mój Brat był zdziwiony, że kolejny rower kupiłam....
Ale czy On nie wie, że z rowerami tak jak z sukienkami: jeden do jazdy tam, drugi do jazdy ówdzie, trzeci do tego, a czwarty do owego ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)®
- DST 1.31km
- Czas 00:15
- VAVG 5.24km/h
- Temperatura 0.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze







