Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 22 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden z nas się organizuje
Niejeden zatruwany lub sam truj

Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden z nas się organizuje
Niejeden zatruwany lub sam truje
Niejeden z nas nie chce być nikim ˇ
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas zmienia poglądy
Niejeden słucha cudzych sądów
Niejeden zbiera systematycznie w głowie
To, co kto inny jemu powie
Niejeden z nas w sumie chce być nikim
Niejeden z nas jest grzesznikiem
Niejeden z nas traci czas
Na chodzenie po kościołach i kłamstwa o aniołach
Niejeden z nas jest pracownikiem, który
Depcze butami twarz nowej kultury
Niejeden z nas chodzi często do kina
Chodzi do kina średnio co godzina

Niejeden z nas wierzy w swoje racje
Niejeden z nas lubi wakacje
Niejeden z nas jest pracownikiem instytucji
Zatykającej kanały artykulacji
Niejeden z nas obserwuje od rana
Chowających się po bramach
Niejeden z nas idzie do siebie
Niejeden z nas chce być w niebie
Niejeden niszczy alkoholem swoje oczodoły
Które tworzył tyle lat z mozołem
Niejeden z nas nie chce być grzesznikiem
A każdy jest grzesznikiem


Rankiem po mokrym asfalcie (tyłek mokry :() z Manhattanu na Mydlice.
Po południu z Mydlic na Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 11.11km
  • Czas 00:41
  • VAVG 16.26km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Wszystkiego Najlepszego wszystkim Tomaszom z okazji imienin :)

Wszystkiego Najlepszego wszystkim Tomaszom z okazji imienin :)
Rankiem z Manhattanu przez Pogorię na Mydlice.
Na Pogorii jakoś szaro-buro i pusto.


Tylko jeden napotkany biegacz.


Nie mam czasu na pedalenie, bo czas pakować prezenty:


Nie mam czasu na pedalenie, bo łańcuch starcza mi tylko z kuchni do wc :) a w kuchni czekają na mnie śledzie, bigos i takie tam :)

Wieczorem Mydlice - Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 13.32km
  • Czas 00:52
  • VAVG 15.37km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rankiem niespodzianka - ciuchy,

Rankiem niespodzianka - ciuchy, które rozwiesiłam wczoraj wieczorem kompletnie mokre na krzesłach przez noc zdążyły wyschnąć :)
Super! Przynajmniej nie będę musiała wkładać na siebie mokrych ciuchów (niezbyt przyjemne uczucie).
To co, że po 2 minutach jazdy w deszczu i po mokrej ulicy ciuchy z powrotem będą mokre.
Zaczynam nabierać coraz większego lęku przed jazdą po ruchliwych ulicach.
Dzisiaj naprawdę się bałam - jazda w deszczu, po ciemku, po ruchliwej drodze... Wiedząc jacy bezmyślni i bezmózgowi są niektórzy kierowcy naprawdę zaczynam się bać...

Ale dojechałam, cała i zdrowa aczkolwiek przemoczona do suchej nitki i dzięki temu przemarznięta, do domku :)

W domku herbata z miodem i cytryn ą i do łóżka.
Dzisiaj mnie czeka pracowity dzień, więc muszę trochę zregenerować siły.

Wieczorem Mydlice - Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 22.34km
  • Czas 01:21
  • VAVG 16.55km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 grudnia 2008 Kategoria In the rain..., W oczojebnej kamizelce


Attero!
Dominatus!
Berlin is burning
Denique!
Interimo!
The reich has fallen

We stand at the gates


Attero!
Dominatus!
Berlin is burning
Denique!
Interimo!
The reich has fallen

We stand at the gates of Berlin
With two and a half million men
With six thousand tanks in our ranks
Use them as battering rams

Artillery leading our way
A million grenades has been launched
The nazis must pay for their crimes
The wings of the eagle has been broken

Marshall Zhukov's orders:
Serve me Berlin on a plate!
Disregard the losses
The city is ours to take

The price of a war must be payed
Millions of lives has been lost
The price must be paid by the men
That started the war in the 30's

The spring of the year 45'
The year when the nazis will fall
We're inside the gates of Berlin
The beak of the eagle is broken

Comrade Stalins orders:
Serve me it's head on a plate
Disregard the losses
The eagle's land is ours to take

March!
Fight!
Die!
In Berlin!
March!
Fight!
Conquer!
Berlin!


Rankiem Manhattan (sorki ewcia0706 :D) – Mydlice.
Świąteczne porządki to świąteczne porządki. Mój rumak błagał już od 6 grudnia, a raczej od 7 o kąpiel, niestety okrutna Kosma nie uległa Jego prośbom.
Ale dzisiaj nadszedł dzień kiedy powiedziałam: „dość!!!” i umyłam mojego rumaka :D
Wiem, że powinnam o niego dbać ale jak sobie pomyślałam, że mam wyjść na mróz i myć go na balkonie to mi się odechciewało. Dzisiejsza temperatura zaskoczyła chyba wszystkich, mnie na pewno. Jakieś 15 stopni chyba było :D :D :D
Zadeklarowałam, że jadę rowerkiem do pracy na noc.

Tak wyglądał przed myciem:


Znajdź różnicę :]

Mocowanie przedniej przerzutki:




Obręcz:





Pedały SPD:


Nie wyczyszczone do nadal ;)

Hamulec:



O! Nawet napis i kolory widać :)

P.S. Tak przez przypadek mi się zerknęło do pewnych komentarzy... ale się uśmiałam – i pomysleć, że taki niefortunny początek znajomości miał Zielaczek :D :D :D

A propos komentarzy to fajny kiedyś był czat na blogu agenciary, ale niestety nie mogę zalinkować bo tego bloga już nie ma...

P.S. Jestem cieniarz z historii, więc proszę o odpowiedź: o kim Stalin powiedział : "Podajcie mi jego głowę na tacy. Kraj orła będzie stracony". Czyżby znowu o Polaku?
P.S.2. Polecam pooglądać / posłuchać tego kawałka Sabatonu (dzisiaj go odkryłam ;)

Wieczorem - do pracy - w deszczu (czy ja jestem normalna?).

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 22.28km
  • Czas 01:13
  • VAVG 18.31km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Rankiem z Manhattanu pojechałam

Rankiem z Manhattanu pojechałam przez centrum by zrobić foty ładnie oświetlonych choinek przy lodowisku.
Niestety nie zdążyłam i jak byłam w centrum, to choinki były już nie oświetlone :(
Może uda mi się zrobić wieczorkiem zdjęcia.
A więc Manhattan - Mydlice - po pracy.

Dzisiaj czeka mnie dzień zakupów :( chociaż po niektóre pojadę rowerkiem :D :D :D

Temperatura odczuwalna rano było o wiele niższa niż rzeczywista. Myślałam, że błoto na moich skrótach będzie częściowo zamarznięte... nie było czego skutkiem była gleba OMC czyli "tylko się podparłam" :D :D :D

Do Auchana w Sosnowcu po zakup.
Sama nie byłam pewna czy takie pudło wejdzie mi do plecaka, ale jak widać dałam radę - zapinanie przydało się po raz kolejny, tym razem nie chroniło przed kradzieżą lecz wypadnięciem :D


Wieczorem - Mydlice - Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 18.43km
  • Czas 01:08
  • VAVG 16.26km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 15 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Manhattan - Mydlice (w południe).

Manhattan - Mydlice (w południe).
Wieczorem - na angielski (do centrum), po angielskim na Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 11.35km
  • Czas 00:42
  • VAVG 16.21km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 grudnia 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Po napój Bogów i z powrotem

Po napój Bogów i z powrotem ;D
Martwiąc się o ludzi, którzy muszą się dowartościowywać w dziwny sposób pojechałam po piwo.

Wieczorem Mydlice - Manhattan.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 6.26km
  • Czas 00:25
  • VAVG 15.02km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 grudnia 2008

Jak ogień spadasz na zdobycz
Ofiarą jestem ja
I piórem z Twojego skrzydła
na wodzie rysuję ślad
Posłuchaj jeszcze raz, t

Jak ogień spadasz na zdobycz
Ofiarą jestem ja
I piórem z Twojego skrzydła
na wodzie rysuję ślad
Posłuchaj jeszcze raz, to wieje wiatr
Oddaję Ci swój czas i czekam na znak

Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, poznać się daj.
Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, wstawaj i walcz!

Podobno pomagasz nieść ciężar
Wszystkiego, nie śmieci, o tak!
Podobno mieszkasz tak blisko
Najbliżej jak tylko się da
Posłuchaj jeszcze raz, to wieje wiatr
Oddaję Ci swój czas i czekam na znak

Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, poznać się daj.
Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, wstawaj i walcz!

Szarańcza pożera olbrzymów
I woda tryska ze skał
I nic tu nie ma do rozumienia
Wystarczy tylko
Posłuchać jeszcze raz, to wieje wiatr
Oddaję Ci swój czas i czekam na znak

Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, poznać się daj.
Hej, hej, Niezwyciężony!
Hej, hej, wstawaj i walcz!


Dzisiaj Ktoś ma urodzinki - Wszystkiego Najlepszego :* :* :*

Po 12 godzinach w pracy przyjechałam blachosmrodem do Brata.
Miałam już dzisiaj nie jeździć na rowerze ale pokusa była silniejsza ode mnie.
Mimo tego, że blachosmród skrobałam jakieś 10 minut i zmarzłam przy tym okrutnie, założyłam moją kurtkę na koszulkę z krótkim rękawem, kask na gołą głowę i popedaliłam ciemną nocą z Manhattanu na Mydlice.

Pięknie wyglądają choinki w centrum Dąbrowy, chciałam zrobić zdjęcie ale bałam się, że wyjdzie mi kolejny niewyraźny gniot i darowałam sobie - po co męczyć wrażliwe oko Pana Rachwala :D :D :D

Ale może jutro pojadę z aparatem i porobię kilka fot :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 5.65km
  • Czas 00:20
  • VAVG 16.95km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

SBE 03DH na ulicy Okrzei wykonał manewr życia, mianowicie na niecałe 10 metrów przed skrzyżowaniem wyprzedził mnie z prawej str

Dookoła komina, czyli:
Mydlice - Brodway.
Brodway - Mydlice.

Pan w Polonezie o numerach rejestracyjnych SBE 03DH na ulicy Okrzei wykonał manewr życia, mianowicie na niecałe 10 metrów przed skrzyżowaniem wyprzedził mnie z prawej strony (jechałam lewą bo to ulica jednokierunkowa a ja skręcałam w lewo) i skręcił z prawego pasa w lewo... no comments.
Ja nie chcę skończyć jak pewien motyl z wiersza K.I. Gałczyńskiego :-(
Mydlice - Manhattan (do Brata :D).

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 15.61km
  • Czas 00:55
  • VAVG 17.03km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 grudnia 2008 Kategoria W oczojebnej kamizelce

Dlaczego ogórek nie śpiewa
Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należał

Dlaczego ogórek nie śpiewa
Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.



Rankiem obudził mnie sms – Pozdrowienia z Żabich Dołów, hehehehe – moja bujna wyobraźnia stworzyła już obraz sytuacji – „sprawca smsa” ma wolne i śmiga na rowerze :D :D :D mój tok rozumowania okazał się jednak błędny :D
W południe do pracy – standardowo.
Tak mnie jakoś wzięło i zaczęłam sobie przypominać wiersze pewnego Poety :D

Zrobiłam fotę „mojej dziury” ku przestrodze, by żaden inny Biker nie podzielił mojego losu - dziura naprawiona znowu się reaktywowała :-(

Nie ma jak naprawianie dziur po polsku :-(

Temperatura 10,6 stopni – masakra :] „Wiosna Pani Sierżant” :D :D :D
W drodze do pracy musiałam ściągnąć rękawiczki bo było mi za gorąco – oby taka temperatura trwała jak najdłużej :)
Wieczorkiem (późnym) do domku - standardowo.
W domku czekała na mnie przesyłka - to chyba prezent na 10 000 km :) - mój Bank przesłał mi kartę z wybranym przeze mnie wizerunkiem (dzięki tomalos za użyczenie praw do Twojego zdjęcia :)))


Bardzo się cieszę z 10 kilokilometrów przejechanych przeze mnie w tym roku :D :D :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 33.02km
  • Czas 01:48
  • VAVG 18.34km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl