Piątek, 7 listopada 2008
Ciemno, chłodno, na drogach pełno imrezowiczów...
Ciemno, chłodno, na drogach pełno imrezowiczów...
W południe do pracy - standardowo.
Sfociłam po drodze dziurę na ulicy - masakra - nie chciałabym w nią wjechać...


Chyba ktoś w nią wcelował bo było trochę plastiku potrzaskanego obok...
A to winowajczyni mojej kraksy (już naprawiona).

Widać jak blisko był przystanek i nikt się nie zainteresował...

Późnym wieczorem - do domu. Dobrze, że wzięłam kurtkę, bo w bluzie chyba bym zamarzła :D Oziębiło się dosyć....
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W południe do pracy - standardowo.
Sfociłam po drodze dziurę na ulicy - masakra - nie chciałabym w nią wjechać...


Chyba ktoś w nią wcelował bo było trochę plastiku potrzaskanego obok...
A to winowajczyni mojej kraksy (już naprawiona).

Widać jak blisko był przystanek i nikt się nie zainteresował...

Późnym wieczorem - do domu. Dobrze, że wzięłam kurtkę, bo w bluzie chyba bym zamarzła :D Oziębiło się dosyć....
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.97km
- Teren 1.00km
- Czas 01:41
- VAVG 19.59km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Powoli tak
najwolniej jak niewolnik
przesuwam dłoń najciszej
tak jak cień
twe palce też
jak armia niewid
Powoli tak
najwolniej jak niewolnik
przesuwam dłoń najciszej
tak jak cień
twe palce też
jak armia niewidomych
poznają moja twarz
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
jak niewidomi
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
powoli... powoli... powoli...
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam wolno...
otwartych bram
dla głodnych dla głodnych
dla głodnych najemników
otwartych bram
dla zbrojnych gwałcicieli żon
opuścić most
powolny niech słyszę
jęk łańcuchów
i wtedy spadam
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał
dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
i wtedy ... i wtedy ...
spadam wolno spadam wolno
spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam wolno spadam głową...
w dół... w dół... w dół...
Przed południem do Znajomej na kawę (na Mydlice) :D
Po południu do pracy - standardowo :)
W nocy (bardzo późnym wieczorem) z pracy...
Jakoś tak strasznie było, nie wiem czy przez to, że nie wzięłam zestawu słuchawkowego, czy przerażali mnie pędzący kierowcy, czy doprowadzali mnie do drgawek pijani pasażerowie pędzących samochodów...
Ogólnie to zaczynam mieć chyba blacho-fobię...
Za dużo widziałam nieodpowiedzialnych, bezmyślnych kretynów za kierownicą czterech kółek??? Może...
Po drodze podjechałam do sklepu by kupić sobie pstrąga na odstresowanie...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
najwolniej jak niewolnik
przesuwam dłoń najciszej
tak jak cień
twe palce też
jak armia niewidomych
poznają moja twarz
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
jak niewidomi
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
powoli... powoli... powoli...
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam wolno...
otwartych bram
dla głodnych dla głodnych
dla głodnych najemników
otwartych bram
dla zbrojnych gwałcicieli żon
opuścić most
powolny niech słyszę
jęk łańcuchów
i wtedy spadam
(dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał
dotykamy swoich twarzy
dotykamy swoich ciał)
i wtedy ... i wtedy ...
spadam wolno spadam wolno
spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam
wolno spadam głową w dół
powoli spadam wolno spadam wolno spadam głową...
w dół... w dół... w dół...
Przed południem do Znajomej na kawę (na Mydlice) :D
Po południu do pracy - standardowo :)
W nocy (bardzo późnym wieczorem) z pracy...
Jakoś tak strasznie było, nie wiem czy przez to, że nie wzięłam zestawu słuchawkowego, czy przerażali mnie pędzący kierowcy, czy doprowadzali mnie do drgawek pijani pasażerowie pędzących samochodów...
Ogólnie to zaczynam mieć chyba blacho-fobię...
Za dużo widziałam nieodpowiedzialnych, bezmyślnych kretynów za kierownicą czterech kółek??? Może...
Po drodze podjechałam do sklepu by kupić sobie pstrąga na odstresowanie...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 33.52km
- Teren 1.00km
- Czas 01:44
- VAVG 19.34km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 listopada 2008
Zaszalałam...
Zaszalałam...
Na angielski i z powrotem... :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Na angielski i z powrotem... :D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 3.51km
- Czas 00:14
- VAVG 15.04km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Jeden chciał mieć wiele pieniędzy
Wiele pieniędzy i już nic więcej
Drugi czynił owe podboje
By mieć złoto na nowe stroj
Jeden chciał mieć wiele pieniędzy
Wiele pieniędzy i już nic więcej
Drugi czynił owe podboje
By mieć złoto na nowe stroje
Ci pierwsi pili na swoich dworach
Obaj byli w zgodnych humorach
Trzeci i czwarty zagryźli zęby
I rzekli: - Nie przejdziecie tędy
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
W górze jeszcze na niebie słońce stało
Gdy już ich ciała obgadali
Siła nienawiści jednego do drugiego
Powaliła i starego, i młodego
Nie trwoń tylko rzymskiej chwały
Przechodzą wojownicy nowej wiary
Jak to się stało, kto pyta nie błądzi
Zwycięzców nikt nie sądzi
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Jeden chciał mieć wiele pieniędzy
Wiele pieniędzy i już nic więcej
Drugi czynił owe podboje
By mieć złoto na nowe stroje
Trzeci i czwarty zagryźli zęby
I rzekli: - Nie przejdziecie tędy
Jak to się stało, kto pyta nie błądzi
Zwycięzców nikt nie sądzi
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Rankiem (bezlitośnie wczesnym!) do pracy...
Wilgotność powietrza była tak duża, że na wszystkim była cieniutka warstwa wody. A ja tylko w koszulce i bluzie z LIDLa - ach! oby jak najdłużej utrzymały się takie temperatury i oby nie padał deszcz (nie mam błotnika tylnego - klej jednak nie wytrzymał :/).
Po południu - z pracy (standardowo).
Informacja z ostatniej chwili
Dziury, przez którą nauczyłam się latać już nie ma - została naprawiona!!!
Dziwne - tyle czasu nikt nią się nie interesował a teraz nagle... :D może ktoś z osób odpowiedzialnych czyta mojego bloga? :D
I nie zdążyłam zrobić zdjęcia :(
Jutro, jak będę jechać do pracy muszę zrobić foty wielkiej dziury na podjeździe pod Makro (nie ma kratki na studzience!!!).
Wieczorem na angielski.
Zabrałam aparat ze sobą by w końcu trochę pofocić ale po wyjściu z angielskiego było tak mgliście, że dałam sobie spokój :( i wróciłam do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Wiele pieniędzy i już nic więcej
Drugi czynił owe podboje
By mieć złoto na nowe stroje
Ci pierwsi pili na swoich dworach
Obaj byli w zgodnych humorach
Trzeci i czwarty zagryźli zęby
I rzekli: - Nie przejdziecie tędy
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
W górze jeszcze na niebie słońce stało
Gdy już ich ciała obgadali
Siła nienawiści jednego do drugiego
Powaliła i starego, i młodego
Nie trwoń tylko rzymskiej chwały
Przechodzą wojownicy nowej wiary
Jak to się stało, kto pyta nie błądzi
Zwycięzców nikt nie sądzi
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Jeden chciał mieć wiele pieniędzy
Wiele pieniędzy i już nic więcej
Drugi czynił owe podboje
By mieć złoto na nowe stroje
Trzeci i czwarty zagryźli zęby
I rzekli: - Nie przejdziecie tędy
Jak to się stało, kto pyta nie błądzi
Zwycięzców nikt nie sądzi
Posłuchaj, posłuchaj tej dawnej opowieści
O czterech głupcach, których los nigdy nie pieścił
Posłuchaj, posłuchaj o końca ich przyczynie
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Rankiem (bezlitośnie wczesnym!) do pracy...
Wilgotność powietrza była tak duża, że na wszystkim była cieniutka warstwa wody. A ja tylko w koszulce i bluzie z LIDLa - ach! oby jak najdłużej utrzymały się takie temperatury i oby nie padał deszcz (nie mam błotnika tylnego - klej jednak nie wytrzymał :/).
Po południu - z pracy (standardowo).
Informacja z ostatniej chwili
Dziury, przez którą nauczyłam się latać już nie ma - została naprawiona!!!
Dziwne - tyle czasu nikt nią się nie interesował a teraz nagle... :D może ktoś z osób odpowiedzialnych czyta mojego bloga? :D
I nie zdążyłam zrobić zdjęcia :(
Jutro, jak będę jechać do pracy muszę zrobić foty wielkiej dziury na podjeździe pod Makro (nie ma kratki na studzience!!!).
Wieczorem na angielski.
Zabrałam aparat ze sobą by w końcu trochę pofocić ale po wyjściu z angielskiego było tak mgliście, że dałam sobie spokój :( i wróciłam do domku :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 36.04km
- Teren 1.00km
- Czas 01:53
- VAVG 19.14km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 listopada 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Nie świecą już latarnie
W palących słojach gasną
Beznodzy akrobaci
Wieczorem skrobią w drzwi
Skowyczą zamki piwnic
Nie świecą już latarnie
W palących słojach gasną
Beznodzy akrobaci
Wieczorem skrobią w drzwi
Skowyczą zamki piwnic
W powietrzu puchnie wilgoć
Zmęczone życiem bramy
Upadłe chłoną łzy
Ty i ja zamknięci w naszym świecie
Ty i ja opętani grzechem
Ty i ja w poszukiwaniu raju
Ty i ja ..wysuszone morza
Drewniane stare schody
Sprzedają tanią miłość
Korowód głodnych cieni
Rozpina czarny płaszcz
Po brudnych sennych rynnach
Pełzają mętne oczy
Za kratą w zbitym oknie
Bezpański drzemie czas
Ty i ja zamknięci w naszym świecie
Ty i ja opętani grzechem
Ty i ja w poszukiwaniu raju
Ty i ja ..wysuszone morza
Morza.......
Rankiem (bardzo, bardzo wczesnym) od niepamiętnych czasów nie pojechałam rowerkiem do pracy...
Brat dał blachosmród, więc godzina dłużej w łóżku przekonała mnie...
Wymyśliłam więc, że odwożąc samochód Bratu załaduję Meridkę do niego i wrócę już, jak przystało na rasowego bikera, rowerem ;D
A więc trasa niezbyt ambitna: Manhattan - Mydlice przez Morcinka i centrum.
Nie miałam siły i czasu na jazdę - jutro test z angielskiego trzeba trochę przysiąść.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W palących słojach gasną
Beznodzy akrobaci
Wieczorem skrobią w drzwi
Skowyczą zamki piwnic
W powietrzu puchnie wilgoć
Zmęczone życiem bramy
Upadłe chłoną łzy
Ty i ja zamknięci w naszym świecie
Ty i ja opętani grzechem
Ty i ja w poszukiwaniu raju
Ty i ja ..wysuszone morza
Drewniane stare schody
Sprzedają tanią miłość
Korowód głodnych cieni
Rozpina czarny płaszcz
Po brudnych sennych rynnach
Pełzają mętne oczy
Za kratą w zbitym oknie
Bezpański drzemie czas
Ty i ja zamknięci w naszym świecie
Ty i ja opętani grzechem
Ty i ja w poszukiwaniu raju
Ty i ja ..wysuszone morza
Morza.......
Rankiem (bardzo, bardzo wczesnym) od niepamiętnych czasów nie pojechałam rowerkiem do pracy...
Brat dał blachosmród, więc godzina dłużej w łóżku przekonała mnie...
Wymyśliłam więc, że odwożąc samochód Bratu załaduję Meridkę do niego i wrócę już, jak przystało na rasowego bikera, rowerem ;D
A więc trasa niezbyt ambitna: Manhattan - Mydlice przez Morcinka i centrum.
Nie miałam siły i czasu na jazdę - jutro test z angielskiego trzeba trochę przysiąść.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 5.60km
- Czas 00:21
- VAVG 16.00km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 listopada 2008
Anioły - gdy spadają
nie wiedzą gdzie jest dno
anioły - łatwo złapać
pułapek na nie znam ze sto
anioły - są naiwne
Anioły - gdy spadają
nie wiedzą gdzie jest dno
anioły - łatwo złapać
pułapek na nie znam ze sto
anioły - są naiwne
i zawsze myślą, że to całe zło
ominie właśnie je
dlatego tylko...
...
anioły - uwięzione
nie widzą wokół krat
anioły - kiedy zranić je
nie czują nawet swoich ran
aniołom skrzydła płoną
a one ciągle jeszcze lecieć chcą
i w zakochaniu swym
spadają w niebo
aż na dno
Rankiem, bardzo wczesnym do pracy.
Dzisiejszy dystans dedykuję Ludziom, którzy byli mi bliscy, a których nie ma już wśród nas...
[*]Aniołowi Miłości i Troskliwości - Mojej Mamie - Róży Kosmali (odeszła 16.03.1997);
[*]Aniołowi Powieści i Niesamowitego Poczucia Humoru oraz Inteligencji - mojemu Wujkowi Jurkowi - Jerzemu Nowosadowi (odszedł 8.01.2004);
[*]Aniołowi Pedagogiki - mojej Koleżance - Anecie Ślęzak (odeszła... nie pamiętam - muszę jechać na Jej grób);
[*]Aniołowi Niesamowitego Klimatu i Muzyki - Januszowi Kosie Kosińskiemu (odszedł 24.03.2008);
[*]Aniołowi Powieści Zapierających Dech w Piersiach - Williamowi Whartonowi (odszedł 29.10.2008)
i innym, którzy mieli wpływ na moje toczące się jeszcze życie...
[*] [*] [*]
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
nie wiedzą gdzie jest dno
anioły - łatwo złapać
pułapek na nie znam ze sto
anioły - są naiwne
i zawsze myślą, że to całe zło
ominie właśnie je
dlatego tylko...
...
anioły - uwięzione
nie widzą wokół krat
anioły - kiedy zranić je
nie czują nawet swoich ran
aniołom skrzydła płoną
a one ciągle jeszcze lecieć chcą
i w zakochaniu swym
spadają w niebo
aż na dno
Rankiem, bardzo wczesnym do pracy.
Dzisiejszy dystans dedykuję Ludziom, którzy byli mi bliscy, a których nie ma już wśród nas...
[*]Aniołowi Miłości i Troskliwości - Mojej Mamie - Róży Kosmali (odeszła 16.03.1997);
[*]Aniołowi Powieści i Niesamowitego Poczucia Humoru oraz Inteligencji - mojemu Wujkowi Jurkowi - Jerzemu Nowosadowi (odszedł 8.01.2004);
[*]Aniołowi Pedagogiki - mojej Koleżance - Anecie Ślęzak (odeszła... nie pamiętam - muszę jechać na Jej grób);
[*]Aniołowi Niesamowitego Klimatu i Muzyki - Januszowi Kosie Kosińskiemu (odszedł 24.03.2008);
[*]Aniołowi Powieści Zapierających Dech w Piersiach - Williamowi Whartonowi (odszedł 29.10.2008)
i innym, którzy mieli wpływ na moje toczące się jeszcze życie...
[*] [*] [*]
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.19km
- Czas 00:56
- VAVG 17.35km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 października 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Zainwestuj w termometr, niepoprawna optymistko!
Zainwestuj w termometr, niepoprawna optymistko!
Ciemnych przejść
Późnych pór
Zakamarków, schodów, wind
Baru, park
Końca tras
Brudnych ulic gdzie jest mrok
Strzeż się tych miejsc
Strzeż się tych miejsc
Tu nie wolno głośno śmiać się
I za dobre mieć ubranie
Strzeż się
Tutaj ludzie złych profesji
Mają swoje oceany
śmierć im podpowiada przyszłość
I co noc, co noc z nich drwi
Strzeż się tych miejsc
Dzisiaj byłam pewna, że temperatura zrobi replay dnia wczorajszego i stwierdziłam, że nie chcę się pocić.
Ubrałam się więc tylko w koszulkę i bluzkę oraz getry z LIDLa.
Po wyjściu z domu wiedziałam, że zrobiłam błąd ale nie miałam już czasu by się wracać i przebierać.
Nie było ciepło...
W centrum Sosnowca termometr wskazywał 5 stopni!
Na skrzyżowaniu z 3 maja w Katowicach spotkałam Dziewczynę na poziomce (już drugi raz ją spotkałam), pracuje tuż obok mnie :D może to Żona lub dziewczyna któregoś z Bikestatsowiczy? :D Nieźle dawała sobie radę na poziomce po nierównościach chodnika. Chciałam coś zagadać ale jakoś nie miałam odwagi i na koniec chamsko zajechałam Jej drogę...
Po pracy - standard - do domku ;D
Później wyścig z Fordem Fiesta 1,4 TD z Mydlic na Manhattan...
Był bez szans - czekałam na niego z 2 minuty ;)
Pytam AnięK wysiadającą z Forda:
- Hehehehe Aniu, czemu tak wolno jechaliście?
A Ania odpowiada:
- Bo korki były.
No comments ;D Myślałam, że dziewczynka się zdziwi, że jestem przed nimi...
Wieczorkiem blachosmrodem na basen z AniąK.
Nie pływałam na basenie chyba z 10 lat... no comments ;D było super ale czuję się jak by mnie walec drogowy przejechał ;)
Co piątek (jak praca mi pozwoli) będę chodzić z Anią na basen - ona - uczy się pływać pod okiem instruktora a ja sobie pływam w tą i we wte ;))
Po basenie odwiozłam Kobrę na dworzec PKP, pomachałam białą chusteczką i popędziłam do Brata.
Przed północą wracam do domu i orientuję się, że pęk moich kluczy, zawierający jakże ważne klucze do mieszkania właśnie podróżują sobie w pociągu do Bydgoszczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
MASAKRA
Dobrze, że mój Osobisty Brat dostał ode mnie klucze do mojego mieszkania, dzięki temu nie śpię pod mostem ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Ciemnych przejść
Późnych pór
Zakamarków, schodów, wind
Baru, park
Końca tras
Brudnych ulic gdzie jest mrok
Strzeż się tych miejsc
Strzeż się tych miejsc
Tu nie wolno głośno śmiać się
I za dobre mieć ubranie
Strzeż się
Tutaj ludzie złych profesji
Mają swoje oceany
śmierć im podpowiada przyszłość
I co noc, co noc z nich drwi
Strzeż się tych miejsc
Dzisiaj byłam pewna, że temperatura zrobi replay dnia wczorajszego i stwierdziłam, że nie chcę się pocić.
Ubrałam się więc tylko w koszulkę i bluzkę oraz getry z LIDLa.
Po wyjściu z domu wiedziałam, że zrobiłam błąd ale nie miałam już czasu by się wracać i przebierać.
Nie było ciepło...
W centrum Sosnowca termometr wskazywał 5 stopni!
Na skrzyżowaniu z 3 maja w Katowicach spotkałam Dziewczynę na poziomce (już drugi raz ją spotkałam), pracuje tuż obok mnie :D może to Żona lub dziewczyna któregoś z Bikestatsowiczy? :D Nieźle dawała sobie radę na poziomce po nierównościach chodnika. Chciałam coś zagadać ale jakoś nie miałam odwagi i na koniec chamsko zajechałam Jej drogę...
Po pracy - standard - do domku ;D
Później wyścig z Fordem Fiesta 1,4 TD z Mydlic na Manhattan...
Był bez szans - czekałam na niego z 2 minuty ;)
Pytam AnięK wysiadającą z Forda:
- Hehehehe Aniu, czemu tak wolno jechaliście?
A Ania odpowiada:
- Bo korki były.
No comments ;D Myślałam, że dziewczynka się zdziwi, że jestem przed nimi...
Wieczorkiem blachosmrodem na basen z AniąK.
Nie pływałam na basenie chyba z 10 lat... no comments ;D było super ale czuję się jak by mnie walec drogowy przejechał ;)
Co piątek (jak praca mi pozwoli) będę chodzić z Anią na basen - ona - uczy się pływać pod okiem instruktora a ja sobie pływam w tą i we wte ;))
Po basenie odwiozłam Kobrę na dworzec PKP, pomachałam białą chusteczką i popędziłam do Brata.
Przed północą wracam do domu i orientuję się, że pęk moich kluczy, zawierający jakże ważne klucze do mieszkania właśnie podróżują sobie w pociągu do Bydgoszczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
MASAKRA
Dobrze, że mój Osobisty Brat dostał ode mnie klucze do mojego mieszkania, dzięki temu nie śpię pod mostem ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 43.19km
- Czas 02:12
- VAVG 19.63km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 października 2008
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem,
Oprócz dzieciątka,
prócz tej pamiątki przemiłej
po
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem,
Oprócz dzieciątka,
prócz tej pamiątki przemiłej
po naszych piątkach?
Wielbiłem twoje ciało,
Robiłem ci kakao,
Brudziłem raczej mało.
Aaa...
Pukałem zanim wlazłem,
Nie brałem, gdy znalazłem,
Nie szafowałem masłem
Jaaa!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci to ja uczyniłem,
Jakąż to zbrodnię,
Że dziś odwracasz się tyłem
Do mnie swobodnie?
Nosiłem ci do pralni,
Paliłem minimalnie,
Czyściłem w umywalni
Kraaan!
Kolacje jadłem zimne,
Zalutowałem rynnę,
A wady tak niewinne
Maaam!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż popełniłem za winy,
Jakież przestępstwa,
Prócz tej niewinnej dzieciny
W chwili szaleństwa?
Prócz rączek oraz nózi,
Tyłeczka oraz buzi,
Co w niej się ząbków tuzin
Rżnieee!
Z tatusia zdjęta skóra,
Ot, cała zbrodnia, która
Umieszcza na torturach
Mnieee!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?!
Rankiem (nieprzyzwoicie wczesnym!) do pracy - standardowo...
Chociaż nie! nie standardowo, bo trudno nazwać standardem temperaturę 15 stopni, o godzinie 4:55, pod koniec października :)
Cieszy mnie taka pogoda :]
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem,
Oprócz dzieciątka,
prócz tej pamiątki przemiłej
po naszych piątkach?
Wielbiłem twoje ciało,
Robiłem ci kakao,
Brudziłem raczej mało.
Aaa...
Pukałem zanim wlazłem,
Nie brałem, gdy znalazłem,
Nie szafowałem masłem
Jaaa!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż ci to ja uczyniłem,
Jakąż to zbrodnię,
Że dziś odwracasz się tyłem
Do mnie swobodnie?
Nosiłem ci do pralni,
Paliłem minimalnie,
Czyściłem w umywalni
Kraaan!
Kolacje jadłem zimne,
Zalutowałem rynnę,
A wady tak niewinne
Maaam!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?
Cóż popełniłem za winy,
Jakież przestępstwa,
Prócz tej niewinnej dzieciny
W chwili szaleństwa?
Prócz rączek oraz nózi,
Tyłeczka oraz buzi,
Co w niej się ząbków tuzin
Rżnieee!
Z tatusia zdjęta skóra,
Ot, cała zbrodnia, która
Umieszcza na torturach
Mnieee!
No co? No co?
No co? No co? No co? No co?
No co ja ci zrobiłem?!
Rankiem (nieprzyzwoicie wczesnym!) do pracy - standardowo...
Chociaż nie! nie standardowo, bo trudno nazwać standardem temperaturę 15 stopni, o godzinie 4:55, pod koniec października :)
Cieszy mnie taka pogoda :]
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.17km
- Czas 00:47
- VAVG 20.64km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 października 2008
Totalna, totalna destrukcja
W ludzkich sercach agresja nieludzka
Totalny rozkład i degeneracja
W ludzkich sercach potworna mu
Totalna, totalna destrukcja
W ludzkich sercach agresja nieludzka
Totalny rozkład i degeneracja
W ludzkich sercach potworna mutacja
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Dzieci mówiące
Jak spiker z dziennika telewizji
Dzieci leżące na ulicach
Zgubiły siebie w narkotykach
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Sztywni faceci w garniturach
Wyszkolone ich oddziały w mundurach
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Po południu - do pracy - standardowo.
Ćwiczę kolano. Dzisiaj znowu bez bandaża. Kolano nie boli :]
Wieczorem - z pracy - standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W ludzkich sercach agresja nieludzka
Totalny rozkład i degeneracja
W ludzkich sercach potworna mutacja
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Dzieci mówiące
Jak spiker z dziennika telewizji
Dzieci leżące na ulicach
Zgubiły siebie w narkotykach
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Sztywni faceci w garniturach
Wyszkolone ich oddziały w mundurach
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
O, ho! Super świat
Nuklearnej ery
Po południu - do pracy - standardowo.
Ćwiczę kolano. Dzisiaj znowu bez bandaża. Kolano nie boli :]
Wieczorem - z pracy - standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.45km
- Teren 1.00km
- Czas 01:43
- VAVG 18.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 października 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi...
Tramwaj przejechał mi przez śniadanie, bezczelnie wjechał w mój dom
Przy s
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi...
Tramwaj przejechał mi przez śniadanie, bezczelnie wjechał w mój dom
Przy stole zrobił sobie przystanek, choć dotąd tu nie było go
Pan motorniczy w żółtym berecie przystanął, oświadczył mi,
Że mnie zabiera w podróż po świecie, wiadomość włożyłem w drzwi.
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój.
Nie ogolony, nie odświeżony sprawdziłem czy bilet mam,
Siedząc nobliwie z twarzą przy szybie stwierdziłem, że byłem sam
W całym tramwaju żywego ducha i motorniczy gdzieś zwiał
Może go tutaj wcale nie było, a może byłem nim JA!
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój.
Ja motorniczym, ja pasażerem, całym tramwajem byłem ja Ciemną ulicą i ladacznicą wyczekującą w jednej z bram
O tej dziewczynie, co nie wierzyła, że mógłbym zabrać ją stąd
Później opowiem, bo mi po głowie pomysłów innych chodzi już sto...Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest
naprawdę twój.
Twój! Twój! Uj!
Do pracy - standardowo :]
Zapomniałam owinąć kolano... ale pedaliłam delikutaśnie więc wszystko O.K.
W pracy - nie standardowo...
Było ostro...
Kosmacz w końcu pokazał rogi...
Z pracy - standardowo...
Wieczorkiem - pospikać.
Po pospikaniu do Znajomych (do centrum D.G.) pogadać, zjeść przepyszną zupę ogórkową (pysznota Kasiu :)), ponarzekać, pogadać, napić się nektaru Bogów ;)
A Znajomi mają takie oto cosik ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądajacych :)
Tramwaj przejechał mi przez śniadanie, bezczelnie wjechał w mój dom
Przy stole zrobił sobie przystanek, choć dotąd tu nie było go
Pan motorniczy w żółtym berecie przystanął, oświadczył mi,
Że mnie zabiera w podróż po świecie, wiadomość włożyłem w drzwi.
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój.
Nie ogolony, nie odświeżony sprawdziłem czy bilet mam,
Siedząc nobliwie z twarzą przy szybie stwierdziłem, że byłem sam
W całym tramwaju żywego ducha i motorniczy gdzieś zwiał
Może go tutaj wcale nie było, a może byłem nim JA!
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój.
Ja motorniczym, ja pasażerem, całym tramwajem byłem ja Ciemną ulicą i ladacznicą wyczekującą w jednej z bram
O tej dziewczynie, co nie wierzyła, że mógłbym zabrać ją stąd
Później opowiem, bo mi po głowie pomysłów innych chodzi już sto...Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja
Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest
naprawdę twój.
Twój! Twój! Uj!
Do pracy - standardowo :]
Zapomniałam owinąć kolano... ale pedaliłam delikutaśnie więc wszystko O.K.
W pracy - nie standardowo...
Było ostro...
Kosmacz w końcu pokazał rogi...
Z pracy - standardowo...
Wieczorkiem - pospikać.
Po pospikaniu do Znajomych (do centrum D.G.) pogadać, zjeść przepyszną zupę ogórkową (pysznota Kasiu :)), ponarzekać, pogadać, napić się nektaru Bogów ;)
A Znajomi mają takie oto cosik ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądajacych :)
- DST 38.76km
- Teren 2.00km
- Czas 02:13
- VAVG 17.49km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







