Wtorek, 18 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
dorysował mi ktoś nowy nos
inna twarz i parę cudzych rąk
potem bezlitośnie gumką starł
to co było moim własnym ja
wziął
dorysował mi ktoś nowy nos
inna twarz i parę cudzych rąk
potem bezlitośnie gumką starł
to co było moim własnym ja
wziął za kołnierz i przyszpilił mnie
do bristolu z malowanym tłem
od tej pory nigdy nie wiem sam
naprawdę nie wiem co robić mam
czy to juz tak zawsze ma pozostać?
Czuję sie jak rysunkowa postać
kim byl ten gość co na pomysł wpadł
by mi na złość dookoła zafundować
z papieru, z papieru świat
każą mi bajkową drogą iść,
z papierowym smokiem wciąż się bić
w domach na papierze mieszkać, spać
kartonowy ksiezyc z nieba krasc
o losie, o losie!
Bo nie w swoim ciągle biorę nosie
z tej krainy papierowych serc
choć sie staram nie mogę, nie mogę zbiec
czy to już ...
O 11:00 wyglądam przez okno... brr!!! szron na trawie i samochodach stojących w cieniu bloków... otwieram okno, wdycham głęboko rześkie, bardzo rześkie powietrze... niedobrze, bardzo niedobrze... jechać rowerem? czy autobusem?
Jednak wybrałam rower :)
Najpierw na Mydlice oraz do centrum D.G. zawieźć perfumki :)))
potem do pracy - standardowo.
Ubrałam się dzisiaj odpowiednio do temperatury: bluza + kurtka i dwie pary getrów :))) tylko palce u stóp mi zmarzły :(((( nie wiem co mam zrobić :((( może kupić ochraniacze?
W pracy przez cały dzień kichałam, dobrze, że kierowniczki obok nie było bo by mi się dostało za jeżdżenie na rowerze :D
Powrót z pracy - o dziwo!!! wydawało mi się, że jest cieplej niż w południe albo co najmniej tak samo ;D
Trzeba było wstąpić do sklepu po lekarstwo na przeziębienie :] (czyt. piwko na grzańca :D)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
inna twarz i parę cudzych rąk
potem bezlitośnie gumką starł
to co było moim własnym ja
wziął za kołnierz i przyszpilił mnie
do bristolu z malowanym tłem
od tej pory nigdy nie wiem sam
naprawdę nie wiem co robić mam
czy to juz tak zawsze ma pozostać?
Czuję sie jak rysunkowa postać
kim byl ten gość co na pomysł wpadł
by mi na złość dookoła zafundować
z papieru, z papieru świat
każą mi bajkową drogą iść,
z papierowym smokiem wciąż się bić
w domach na papierze mieszkać, spać
kartonowy ksiezyc z nieba krasc
o losie, o losie!
Bo nie w swoim ciągle biorę nosie
z tej krainy papierowych serc
choć sie staram nie mogę, nie mogę zbiec
czy to już ...
O 11:00 wyglądam przez okno... brr!!! szron na trawie i samochodach stojących w cieniu bloków... otwieram okno, wdycham głęboko rześkie, bardzo rześkie powietrze... niedobrze, bardzo niedobrze... jechać rowerem? czy autobusem?
Jednak wybrałam rower :)
Najpierw na Mydlice oraz do centrum D.G. zawieźć perfumki :)))
potem do pracy - standardowo.
Ubrałam się dzisiaj odpowiednio do temperatury: bluza + kurtka i dwie pary getrów :))) tylko palce u stóp mi zmarzły :(((( nie wiem co mam zrobić :((( może kupić ochraniacze?
W pracy przez cały dzień kichałam, dobrze, że kierowniczki obok nie było bo by mi się dostało za jeżdżenie na rowerze :D
Powrót z pracy - o dziwo!!! wydawało mi się, że jest cieplej niż w południe albo co najmniej tak samo ;D
Trzeba było wstąpić do sklepu po lekarstwo na przeziębienie :] (czyt. piwko na grzańca :D)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 38.89km
- Teren 1.00km
- Czas 02:10
- VAVG 17.95km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 listopada 2008
Będą lata tłuste i gorące
Ale też i nie klejące się wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem
Ale trzym
Będą lata tłuste i gorące
Ale też i nie klejące się wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem
Ale trzymajmy się razem!
Ale kochanie damy radę!
Ale trzymajmy się razem!
Ale... no ale nigdy nie każ mi wybierać
I nigdy nie każ mi wybierać, nigdy nie każ mi wybierać
Bo jeszcze wybiorę źle
Będą dni pachnące wrzosem
Ale też noce nie przespane wcale
Poprzerywane wrzaskiem
Pozaszywane niedopasowaniem
Ale trzymajmy się razem!
Ale kochanie damy radę!
Ale trzymajmy się razem!
Ale... no ale nigdy nie każ mi wybierać
I nigdy nie każ mi wybierać, i nigdy nie każ mi wybierać
Bo jeszcze wybiorę źle, bo jeszcze wybiorę źle
Damy radę!
Ale trzymajmy się razem!
Ale kochanie damy radę!
Ale trzymajmy się razem!
Ale nigdy nie każ mi wybierać
I nigdy nie każ mi wybierać, i nigdy nie każ mi wybierać
Bo jeszcze wybiorę źle...
Po tygodniu nocek i po piątkowo – sobotnim nie spaniu w dzień, w niedzielę o godzinie zapadłam w sen... W sen zimowy chyba :D Spałam 20 godzin (słownie: dwadzieścia godzin).
Zmęczenie i zaczynająca mnie brać choroba dały swoje.
Dlatego też dzisiaj nie pojechałam na rowerze do pracy (nie mogłam się zwlec z łóżka o 6:00) ;)
Na rowerek wyskoczyłam dopiero przed angielskim.
Wyjechałam 40 minut wcześniej by zapolować na Pogorię :D
Widok na Pogorię z ulicy 3-go Maja.

Przetestowałam windę przy kładce nad ulicą – oczywiście, tak jak przypuszczałam winda jest ale nie działa :(
Pogoria z kładki.



Fontanna... kolorowa, tzn. koloru kolorowego ;D

Fontanna koloru niekolorowego :D

Fontanna koloru zielonego :D

Fontanna koloru dwu-kolorowego ;p

Fontanna kolorowa w c... tzn. wielokolorowa ;p;p;p

Bez fontanny koloru kolorowego, ani niekolorowego, ani koloru zielonego, tudzież dwu-kolorowego, ani wielokolorowej ;p;p;p – ZUS w D.G.

Z angielskiego...cała drżąca... zimno!!! Bardzo zimno!!! Może dlatego, że Kosmacz ubrany tylko w koszulkę i kurtkę oraz getry z LIDLa... jutro jak pojadę do pracy bikiem to muszę się odpowiednio ubrać ;D w końcu to nie wiosna, panie sierżancie :)
Dialog z Koleżanką, która wyszła z angielskiego razem ze mną:
- Ty cały czas jeździsz na rowerze?
- Często.
- A w zimie też?
- Jak nie będzie śniegu i lodu na ulicach.
- Od kiedy jeździsz?
- Znaczy się od ilu lat?
- Tak.
- Od 13-tu.
- O kur... Ty to musisz mieć kondychę!!!
:)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających
Kichająca, pociągająca
Kosma
- DST 5.16km
- Czas 00:24
- VAVG 12.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 16 listopada 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek -
Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie,
Rodzinę, która kocha mnie, dwie,
Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek -
Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie,
Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety,
Gitarę, psa i oficerskie epolety!
To wszystko miało cel, i otom jest u celu.
Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu).
Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga,
A ja przez szpadę uczę skakać swego psa!
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Za oknem posterunku nic nie dzieje się,
Czego bym umiał dopilnować, albo nie.
Dali tu stertę starych futer i człowieka,
Ażeby był i nie wiadomo na co czekał!
Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach,
Czasem przekłuję końcem szpady karakana,
W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy!
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu.
Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu!
Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi,
Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi!
I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk,
Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk...
Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb,
Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już...
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy.
Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha.
I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
I oficera, który pije tak jak ja!
Nic nie ma za tą ścianą z wielkich, ciemnych belek,
Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek!
Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego,
Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego!
Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze!
Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor!
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię i - płaczę!
Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
Dzisiaj rankiem z przerażeniem stwierdziłam, że jazda na rowerze nie sprawia mi przyjemności ani satysfakcji...
Może to przez te ostatnie 5 nocek w pracy?
Może to przez to, że przez ostatnie dwa dni swój tyłek woziłam samochodem?
Może to przez to, że się źle ubrałam i było mi zimno... przeraźliwie zimno?
Może to jesienna depresja? :D
Może muszę się po prostu w końcu wyspać? :D
Nie wiem dlaczego ale mam nadzieję, że mi przejdzie, bo jak sobie pomyślę, że jutro mam jechać przed 7:00 do pracy na rowerze to mnie mdli...
W piątek nie pedaliłam do pracy bo byłam z Małą Pływaczką na basenie :)

Dzisiaj rano "zachwycił" mnie blok, a raczej jego kolor... masakra!

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie,
Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety,
Gitarę, psa i oficerskie epolety!
To wszystko miało cel, i otom jest u celu.
Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu).
Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga,
A ja przez szpadę uczę skakać swego psa!
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Za oknem posterunku nic nie dzieje się,
Czego bym umiał dopilnować, albo nie.
Dali tu stertę starych futer i człowieka,
Ażeby był i nie wiadomo na co czekał!
Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach,
Czasem przekłuję końcem szpady karakana,
W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy!
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu.
Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu!
Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi,
Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi!
I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk,
Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk...
Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb,
Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już...
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
Encore, encore, jeszcze raz!
Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy.
Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha.
I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
I oficera, który pije tak jak ja!
Nic nie ma za tą ścianą z wielkich, ciemnych belek,
Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek!
Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego,
Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego!
Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze!
Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor!
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię i - płaczę!
Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
Dzisiaj rankiem z przerażeniem stwierdziłam, że jazda na rowerze nie sprawia mi przyjemności ani satysfakcji...
Może to przez te ostatnie 5 nocek w pracy?
Może to przez to, że przez ostatnie dwa dni swój tyłek woziłam samochodem?
Może to przez to, że się źle ubrałam i było mi zimno... przeraźliwie zimno?
Może to jesienna depresja? :D
Może muszę się po prostu w końcu wyspać? :D
Nie wiem dlaczego ale mam nadzieję, że mi przejdzie, bo jak sobie pomyślę, że jutro mam jechać przed 7:00 do pracy na rowerze to mnie mdli...
W piątek nie pedaliłam do pracy bo byłam z Małą Pływaczką na basenie :)

Dzisiaj rano "zachwycił" mnie blok, a raczej jego kolor... masakra!

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 5.88km
- Czas 00:27
- VAVG 13.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, In the rain..., W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Jak ja nie lubię... deszczu :/
Jak ja nie lubię... deszczu :/
Wczoraj wieczorem, jadąc do pracy dziwiłam się, że pomimo mokrej ulicy mam suchy tyłek.
Dzisiaj rano już się nie dziwiłam, nie dlatego, że się przyzwyczaiłam, że mam suchy tyłek tylko dlatego, że nie miałam suchego :/
Przedwczoraj, po długim okresie "rozgrzebania" skończyłam wreszcie zabudowywać wnękę i składać szafy (hip hip hurra!!!)


Zostało "tylko" posprzątać rozgardiasz panujący w mieszkaniu - dlatego jeżdżę na rowerze tylko "służbowo" czyli do pracy.

Na poczcie zachwyciły mnie pocztówki z Dąbrowy więc sobie kupiłam - ale ładne to moje miasto :)))


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Wczoraj wieczorem, jadąc do pracy dziwiłam się, że pomimo mokrej ulicy mam suchy tyłek.
Dzisiaj rano już się nie dziwiłam, nie dlatego, że się przyzwyczaiłam, że mam suchy tyłek tylko dlatego, że nie miałam suchego :/
Przedwczoraj, po długim okresie "rozgrzebania" skończyłam wreszcie zabudowywać wnękę i składać szafy (hip hip hurra!!!)


Zostało "tylko" posprzątać rozgardiasz panujący w mieszkaniu - dlatego jeżdżę na rowerze tylko "służbowo" czyli do pracy.

Na poczcie zachwyciły mnie pocztówki z Dąbrowy więc sobie kupiłam - ale ładne to moje miasto :)))


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.34km
- Teren 1.00km
- Czas 01:00
- VAVG 16.34km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ognisko Bikestatsowiczów - pożegnanie "sezonu"
Ognisko Bikestatsowiczów - pożegnanie "sezonu"
29 listopada w Dąbrowie Górniczej okoliczni (i nie tylko) BikeStatsowicze spotkają się by pojeździć wspólnie po okolicy, a na koniec upiec sobie kiełborkę przy ognisku :)

Na imprezce wstawią się:
- pseudo-organizator - Kosmacz :)
- djk71 z Rodzinką;
- ewcia0706;
- ggrzybek;
- Rafaello z synem;
- shovel;
- radzio;
- Młynarz.
To tyle na razie zgłoszonych :) Myślę, że znajdzie się jeszcze paru ochotników :)))
Wstępny plan:
11:00 - spotkanie (np. w centrum Dąbrowy Górniczej)
11:00 - 15:00 - objazd okolic (np. wszystkie Pogorie, górka Gołonoska, strzelnica)
15:00 - ognisko na Pogorii z pieczeniem kiełbasek.
Termin ustalony, teraz tylko pozostało nam prosić Górę o ładną pogodę i zastanawiać się jakiego rodzaju będzie nasze ognisko.
Co do mokrego drewna to tutaj do poczytania - sposoby rozpalania ogniska :))))))
Uwagi i zgłaszanie chętnych - w komentarzach :)
__________________________________________________________________
Rankiem (o 6:00) z pracy - standardowo.
Wieczorem - do pracy - standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
29 listopada w Dąbrowie Górniczej okoliczni (i nie tylko) BikeStatsowicze spotkają się by pojeździć wspólnie po okolicy, a na koniec upiec sobie kiełborkę przy ognisku :)
Na imprezce wstawią się:
- pseudo-organizator - Kosmacz :)
- djk71 z Rodzinką;
- ewcia0706;
- ggrzybek;
- Rafaello z synem;
- shovel;
- radzio;
- Młynarz.
To tyle na razie zgłoszonych :) Myślę, że znajdzie się jeszcze paru ochotników :)))
Wstępny plan:
11:00 - spotkanie (np. w centrum Dąbrowy Górniczej)
11:00 - 15:00 - objazd okolic (np. wszystkie Pogorie, górka Gołonoska, strzelnica)
15:00 - ognisko na Pogorii z pieczeniem kiełbasek.
Termin ustalony, teraz tylko pozostało nam prosić Górę o ładną pogodę i zastanawiać się jakiego rodzaju będzie nasze ognisko.
Co do mokrego drewna to tutaj do poczytania - sposoby rozpalania ogniska :))))))
Uwagi i zgłaszanie chętnych - w komentarzach :)
__________________________________________________________________
Rankiem (o 6:00) z pracy - standardowo.
Wieczorem - do pracy - standardowo.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.54km
- Czas 01:47
- VAVG 18.25km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, W oczojebnej kamizelce, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ognisko Bikestatsowiczy
Ognisko Bikestatsowiczy
Rankiem z pracy - standardowo.
W związku z tym, że już wczoraj miałam straszną ochotę na kiełborkę (nie mylić z Kiełborką :D) z ognicha dzisiaj jadąc z pracy wymyśliłam sobie "Pożegnanie "sezonu" z udziałem BikeStatsowiczy"
Zapraszam wszystkich okolicznych (i może nie tylko) bikerów i bikerki :)
Wstępny plan:
10:00 - spotkanie (np. w centrum Dąbrowy Górniczej)
10:00 - 15:00 - objazd okolic (np. wszystkie Pogorie, górka Gołonoska, strzelnica)
15:00 - ognisko na Pogorii z pieczeniem kiełbasek.
Godziny mogą ulec zmianie :)
Moje propozycje terminu:
1) sobota 22 listopad;
2) sobota 29 listopad;
3) niedziela 30 listopad;
4) sobota 6 grudzień.
Zgłaszajcie się w komentarzach - wybierzemy termin, który będzie pasował największej liczbie ludków :)
Wieczorem, z powodu walki z szafą (walka zakończona - wygrałam :)) nie pojechałam na angielski tylko prosto do pracy :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Rankiem z pracy - standardowo.
W związku z tym, że już wczoraj miałam straszną ochotę na kiełborkę (nie mylić z Kiełborką :D) z ognicha dzisiaj jadąc z pracy wymyśliłam sobie "Pożegnanie "sezonu" z udziałem BikeStatsowiczy"
Zapraszam wszystkich okolicznych (i może nie tylko) bikerów i bikerki :)
Wstępny plan:
10:00 - spotkanie (np. w centrum Dąbrowy Górniczej)
10:00 - 15:00 - objazd okolic (np. wszystkie Pogorie, górka Gołonoska, strzelnica)
15:00 - ognisko na Pogorii z pieczeniem kiełbasek.
Godziny mogą ulec zmianie :)
Moje propozycje terminu:
1) sobota 22 listopad;
2) sobota 29 listopad;
3) niedziela 30 listopad;
4) sobota 6 grudzień.
Zgłaszajcie się w komentarzach - wybierzemy termin, który będzie pasował największej liczbie ludków :)
Wieczorem, z powodu walki z szafą (walka zakończona - wygrałam :)) nie pojechałam na angielski tylko prosto do pracy :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.55km
- Czas 01:48
- VAVG 18.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, Kosmacz - Powsinoga :), W oczojebnej kamizelce, W towarzystwie ;), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Ponad 100 km ;)
Poziomkowo...
Poziomkowo...

Najpierw o północy na dworzec pkp w Katowicach po Asicę.
Później powrót do domku.
O 10:00 wyjazd na spotkanie Bikestatsowiczy: Dąbrowa Górnicza - Będzin - Czeladź - Siemianowice Śląskie - Katowice - Chorzów WPKiW.
Na spotkanie stawili się: djk71, art75, DARIUSZ79 i Adamus.
Razem pojechalismy do Siemianowic Śląskich na cmentarz niemieckich żołnierzy, następnie przez Dąbrówkę Małą do Katowic zobaczyć lecące MIGi :)
Po obejrzeniu maszyn wojskowych postanowiliśmy wracać.
Ale nie do domku :) Pojechałyśmy jeszcze z Asicą na naszą ulubioną Helenkę :)))) Katowice - Chorzów - Świętochłowice - Bytom - Zabrze.
Wszyscy wspaniale sie bawili a ja niestety o 20:00 musiałam opuścić Towarzystwo i udać się do pracy. Zabrze (os. Helenka) - Bytom - Chorzów - Katowice.
Dzień był arcy-udany :)))))
C.d.n.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Najpierw o północy na dworzec pkp w Katowicach po Asicę.
Później powrót do domku.
O 10:00 wyjazd na spotkanie Bikestatsowiczy: Dąbrowa Górnicza - Będzin - Czeladź - Siemianowice Śląskie - Katowice - Chorzów WPKiW.
Na spotkanie stawili się: djk71, art75, DARIUSZ79 i Adamus.
Razem pojechalismy do Siemianowic Śląskich na cmentarz niemieckich żołnierzy, następnie przez Dąbrówkę Małą do Katowic zobaczyć lecące MIGi :)
Po obejrzeniu maszyn wojskowych postanowiliśmy wracać.
Ale nie do domku :) Pojechałyśmy jeszcze z Asicą na naszą ulubioną Helenkę :)))) Katowice - Chorzów - Świętochłowice - Bytom - Zabrze.
Wszyscy wspaniale sie bawili a ja niestety o 20:00 musiałam opuścić Towarzystwo i udać się do pracy. Zabrze (os. Helenka) - Bytom - Chorzów - Katowice.
Dzień był arcy-udany :)))))
C.d.n.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 138.94km
- Teren 10.00km
- Czas 07:22
- VAVG 18.86km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 listopada 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, Kosmacz - Powsinoga :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Czy to już? Czy to już, czy to teraz? Czy w ten sposób? Czy w ten sposób się umiera? Jak oswoić? Jak oswoić dzień o
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Czy w ten sposób?
Czy w ten sposób się umiera?
Jak oswoić?
Jak oswoić dzień ostatni?
Ile lat?
Ile pozostało lat mi?
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Równy biedak
Równy biedak milionera
Równy mąż
Równy mąż kawalerowi
Równy wróg
Równy wróg przyjacielowi
Miałem nadzieję, że się nie starzeję
Nic się nie zmienia, prócz otoczenia
Mogłem biegać prędzej, mogłem zrobić więcej
Mogłem być liderem, brakło mi niewiele
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Już za późno
Już za późno, by wybierać
Ile czasu?
Ile czasu pozostało?
Czy to dużo?
Czy to dużo, czy za mało?
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Co zostaje?
Co zostaje, co zabierasz?
Czy rozumiesz?
Czy rozumiesz swoje życie?
Czy to ważne?
Czy to ważne jest odkrycie?
Mogłem iść do przodu
Ojcem być narodu
Mogłem być blondynem
Mogłem mieć rodzinę
Mogłem się mocniej trzymać
Mogłem zmienić klimat
Mogłem dbać o siebie
Mogłem żyć jak w niebie*
Rankiem - standard numer II :D czyli Zabrze os. Helenka - Katowice.
Zjeżdżając z Helenki wypi... tzn. przewiało mnie za wszystkie czasy :/ (bo ja oczywiście tylko w bluzie z LIDLa :D)
Po pracy - standard numer I do domku, czyli Katowice - Dąbrowa Górnicza.
A to jeszcze nie koniec na dziś... :D trzeba wyjechać po Kiełborkę na dworzec PKP w Katowicach i zaliczyć nocne zwiedzanie Urzędu ale następne kilometry będą się już zliczać na jutro :D
* Akurat - "Czy to już?"
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Czy to już, czy to teraz?
Czy w ten sposób?
Czy w ten sposób się umiera?
Jak oswoić?
Jak oswoić dzień ostatni?
Ile lat?
Ile pozostało lat mi?
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Równy biedak
Równy biedak milionera
Równy mąż
Równy mąż kawalerowi
Równy wróg
Równy wróg przyjacielowi
Miałem nadzieję, że się nie starzeję
Nic się nie zmienia, prócz otoczenia
Mogłem biegać prędzej, mogłem zrobić więcej
Mogłem być liderem, brakło mi niewiele
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Już za późno
Już za późno, by wybierać
Ile czasu?
Ile czasu pozostało?
Czy to dużo?
Czy to dużo, czy za mało?
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Co zostaje?
Co zostaje, co zabierasz?
Czy rozumiesz?
Czy rozumiesz swoje życie?
Czy to ważne?
Czy to ważne jest odkrycie?
Mogłem iść do przodu
Ojcem być narodu
Mogłem być blondynem
Mogłem mieć rodzinę
Mogłem się mocniej trzymać
Mogłem zmienić klimat
Mogłem dbać o siebie
Mogłem żyć jak w niebie*
Rankiem - standard numer II :D czyli Zabrze os. Helenka - Katowice.
Zjeżdżając z Helenki wypi... tzn. przewiało mnie za wszystkie czasy :/ (bo ja oczywiście tylko w bluzie z LIDLa :D)
Po pracy - standard numer I do domku, czyli Katowice - Dąbrowa Górnicza.
A to jeszcze nie koniec na dziś... :D trzeba wyjechać po Kiełborkę na dworzec PKP w Katowicach i zaliczyć nocne zwiedzanie Urzędu ale następne kilometry będą się już zliczać na jutro :D
* Akurat - "Czy to już?"
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 45.05km
- Czas 02:23
- VAVG 18.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 listopada 2008
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), Ponad 100 km ;), W oczojebnej kamizelce, W towarzystwie ;)
Dla Marcelka
Dla Marcelka
W piątek rozmawiając z Darkiem przez gg wymyśliliśmy sobie setkę dla Marcelka i wschód słońca na Żabich Dołach...
Dzień był arcy-udany... najpierw spotkanie (o nieziemsko wczesnej porze) i kręcenie z Darkiem.
Potem przemiła przejażdżka z Anetką, a następnie wieczorna podróż do LIDLa, który o tej porze jest zamknięty i z powrotem :D
Opis później...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W piątek rozmawiając z Darkiem przez gg wymyśliliśmy sobie setkę dla Marcelka i wschód słońca na Żabich Dołach...
Dzień był arcy-udany... najpierw spotkanie (o nieziemsko wczesnej porze) i kręcenie z Darkiem.
Potem przemiła przejażdżka z Anetką, a następnie wieczorna podróż do LIDLa, który o tej porze jest zamknięty i z powrotem :D
Opis później...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 113.55km
- Teren 20.00km
- Czas 06:29
- VAVG 17.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 listopada 2008
Mama prosiła, bym sie z tobą nie spotykał
Kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Tłumaczyła mi: - Ty opanuj swe żądze!
Cofnęl
Mama prosiła, bym sie z tobą nie spotykał
Kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Tłumaczyła mi: - Ty opanuj swe żądze!
Cofnęla mi cotygodniowe pieniądze
Trudno mi, gdy leżę w czterech ścianach
Wsród zdjęć, do pasa rozebrany
Ogryzione paznokcie, spalone papierosy
Niespotykany zapach zwykle wiosną
W nocy nie śpię, w dzień nieprzytomny
Ta nieobecność wysysa ze mnie siły
Sufit to podnosi się, to znów opada
Tak leżę - dym, herbata i kawa
Tu z boku gdzieś twoje zdjęcie było
Jedno, bo resztę mama wyrzuciła
Czasem chciałbym zapomnieć, nie to niemożliwe!
Nie wyjmę z głowy tego, co kiedyś przeżyłem
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Gdy się pytam o powód, ona patrzy mi w oczy:
- Ty mój syn! I to powinno wystarczyć!
Myślę wtedy, ze mógłbym ją uderzyć
Ale nie... możesz mi wierzyć
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał
I kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Kocham cię i ją kocham nawet trochę więcej
Czemu to wszystko takie beznadziejne?
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Otworzę okno - świeże powietrze
Do pokoju, w którym leżę bezwietrznie
Już nie będe jej słuchać, ubiorę się i wyjdę
Wiecej nie wrócę - wyjdę i nie przyjdę
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał
Kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Przypominam sobie, patrząc w jej oczy małe
Gdy ci ssałem, a potem mnie od tyłu brałeś...
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Wczoraj wieczorem, przez gg, udało mi się przekonać Pewną Osobę do pewnej decyzji, z czego z góry się cieszę :D
Dzisiaj rano, przez gg, obmyśliłam z Pewną Osobą (inną) pewien plan na jutrzejszy dzień, a raczej szczegółowo poranek, bądź późną noc, dla niektórych :D
Fajne to gg :D
Jutro mam w planie powitać wschodzące słońce w klimatycznym, nie znanym mi jeszcze miejscu z moim Partnerem z OŚ. :)
Później planujemy małą przejażdżkę przed śniadaniem. A przez cały jutrzejszy dzień chcemy dokręcić do setki, by tym skromnym gestem uczcić przyjście na świat kolejnego bikera z rodu K. – Marcelka :)
Dzisiaj będzie trochę fotek (dawno już nie było i jesień zaczęła mi uciekać) :)
Standardowo do pracy :] z małymi innowacjami szperająco – zwiedzających :)
Jesień przy Stawikach w Sosnowcu:

Stawiki – bloki taplające się w wodzie :D

Nie tylko wierzby płaczą za latem, nawet już powoli za jesienią...

A oto mój sposób na to, by aparat był zawsze pod ręką :)

Katowice – Szopienice, ulica Morawa… ciekawa dzielnica :)

Czasami odnoszę wrażenie, że zatrzymał się tu czas… (wczesna komuna, maluch, skup butelek itp. :D)

Greek Park (Business Park) na Murckowskiej.

3-stawy w Katowicach

Widać, że lotnisko Muchowiec jest blisko ;)

A to mapka na jutro ;D

Do pracy jechałam w koszulce z krótkim rękawem :D
Uwielbiam taką pogodę :))))
Późnym wieczorem - z pracy - standardowo.
NA stadionie w Sosnowcu paliły się jeszcze jupitery i ładne by było zdjęcie mgły, stawików i jupiterów ale nie zarydzykowałam ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Tłumaczyła mi: - Ty opanuj swe żądze!
Cofnęla mi cotygodniowe pieniądze
Trudno mi, gdy leżę w czterech ścianach
Wsród zdjęć, do pasa rozebrany
Ogryzione paznokcie, spalone papierosy
Niespotykany zapach zwykle wiosną
W nocy nie śpię, w dzień nieprzytomny
Ta nieobecność wysysa ze mnie siły
Sufit to podnosi się, to znów opada
Tak leżę - dym, herbata i kawa
Tu z boku gdzieś twoje zdjęcie było
Jedno, bo resztę mama wyrzuciła
Czasem chciałbym zapomnieć, nie to niemożliwe!
Nie wyjmę z głowy tego, co kiedyś przeżyłem
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Gdy się pytam o powód, ona patrzy mi w oczy:
- Ty mój syn! I to powinno wystarczyć!
Myślę wtedy, ze mógłbym ją uderzyć
Ale nie... możesz mi wierzyć
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał
I kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Kocham cię i ją kocham nawet trochę więcej
Czemu to wszystko takie beznadziejne?
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Otworzę okno - świeże powietrze
Do pokoju, w którym leżę bezwietrznie
Już nie będe jej słuchać, ubiorę się i wyjdę
Wiecej nie wrócę - wyjdę i nie przyjdę
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał
Kazała, abym drzwi przed tobą zamykał
Przypominam sobie, patrząc w jej oczy małe
Gdy ci ssałem, a potem mnie od tyłu brałeś...
Mama prosiła, bym się z tobą nie spotykał!
Wczoraj wieczorem, przez gg, udało mi się przekonać Pewną Osobę do pewnej decyzji, z czego z góry się cieszę :D
Dzisiaj rano, przez gg, obmyśliłam z Pewną Osobą (inną) pewien plan na jutrzejszy dzień, a raczej szczegółowo poranek, bądź późną noc, dla niektórych :D
Fajne to gg :D
Jutro mam w planie powitać wschodzące słońce w klimatycznym, nie znanym mi jeszcze miejscu z moim Partnerem z OŚ. :)
Później planujemy małą przejażdżkę przed śniadaniem. A przez cały jutrzejszy dzień chcemy dokręcić do setki, by tym skromnym gestem uczcić przyjście na świat kolejnego bikera z rodu K. – Marcelka :)
Dzisiaj będzie trochę fotek (dawno już nie było i jesień zaczęła mi uciekać) :)
Standardowo do pracy :] z małymi innowacjami szperająco – zwiedzających :)
Jesień przy Stawikach w Sosnowcu:

Stawiki – bloki taplające się w wodzie :D

Nie tylko wierzby płaczą za latem, nawet już powoli za jesienią...

A oto mój sposób na to, by aparat był zawsze pod ręką :)

Katowice – Szopienice, ulica Morawa… ciekawa dzielnica :)

Czasami odnoszę wrażenie, że zatrzymał się tu czas… (wczesna komuna, maluch, skup butelek itp. :D)

Greek Park (Business Park) na Murckowskiej.

3-stawy w Katowicach

Widać, że lotnisko Muchowiec jest blisko ;)

A to mapka na jutro ;D

Do pracy jechałam w koszulce z krótkim rękawem :D
Uwielbiam taką pogodę :))))
Późnym wieczorem - z pracy - standardowo.
NA stadionie w Sosnowcu paliły się jeszcze jupitery i ładne by było zdjęcie mgły, stawików i jupiterów ale nie zarydzykowałam ;D
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 16.86km
- Teren 1.00km
- Czas 00:52
- VAVG 19.45km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







