Czwartek, 16 sierpnia 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), Do pracy / z pracy
Codzienność - izba wytrzeźwień dla upojonych nadzieją... pedalenia
Codzienność - izba wytrzeźwień dla upojonych nadzieją... pedalenia
Rankiem z pracy - Katowice - Dąbrowa Górnicza - standard.
Później nadszedł moment kiedy musiałam pożegnać ostatnią bikerkę uczestniczącą w zlocie - Agenciarę :((((
Pojechałyśmy na Pogorię III następnie na Pogorię IV by Agnieszka mogła pożegnać się z miastem ;)
Na Pogorii IV...



Ktoś siedzi na mojej ławeczce na Pogorii III ;>

Rozstania nadszedł czas... :((((

Agnieszka zatrzymuje pociąg...

No i... "szczęśliwej drogi, już czas..." :(((

Co mogę dodać? BYŁO PIĘKNIE!!!
Wieczorem do pracy - standard - D.G. - Katowice
No i po Koleżankę na przystanek - tempo idącej Towarzyszki ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Rankiem z pracy - Katowice - Dąbrowa Górnicza - standard.
Później nadszedł moment kiedy musiałam pożegnać ostatnią bikerkę uczestniczącą w zlocie - Agenciarę :((((
Pojechałyśmy na Pogorię III następnie na Pogorię IV by Agnieszka mogła pożegnać się z miastem ;)
Na Pogorii IV...



Ktoś siedzi na mojej ławeczce na Pogorii III ;>

Rozstania nadszedł czas... :((((

Agnieszka zatrzymuje pociąg...

No i... "szczęśliwej drogi, już czas..." :(((

Co mogę dodać? BYŁO PIĘKNIE!!!
Wieczorem do pracy - standard - D.G. - Katowice
No i po Koleżankę na przystanek - tempo idącej Towarzyszki ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 65.76km
- Teren 9.00km
- Czas 03:47
- VAVG 17.38km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 sierpnia 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), góry, Do pracy / z pracy
Pobudka o 6:00 z małym poślizgiem
Pobudka o 6:00 z małym poślizgiem ;)
A oto nogi Pewnej Bikerki, która w pocie czoła pedaliła po terenach, po niektórych pierwszy raz w życiu ;D Chciało by się powiedzieć: "Bo zupa była za słona" albo ktoś kopał w nocy ;))) Lista podejrzanych: Tomalos, Młynarz, Zielak i ja... tylko Czesiek i Wiola są czyści ;)))

Następnie pakowanko i wyjazd na Równicę.
Ustroń Zdrój - Ustroń Polana - Równica - Ustroń Zdrój.
Przeprawa przez Most ;)))) Mosty - to to co lubię najbardziej zaraz po górach, rowerze i.....
;P

Aga wjechała na Równicę jak mały energizer ;))))
Musiałam później wkręcać tabun ludzi by ją ściągnąć pod schronisko ;)
Bikestats na Równicy ;)

"Piwo z miętą" czyli lany Heniek z sokiem miętowym...

Agenciara na Równicy ;)

Bikestats z widokiem na Czantorię ;)))

Aga z widokiem na Czantorię ;)

Aga molestująca saneczki ;)

Pizza "owoce morza".. maluteńka ośmiorniczka, na którą Agnieszka miała ochot ę ;)

No i zap....... mi ośmiorniczkę - to lepsze niż kotlety sojowe z kością ;)

No i pożegnania nadszedł czas... :(((

Katowice - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza (Mydlice).
Dąbrowa Górnicza (Mydlice) - Katowic - do pracy standard.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)))
A oto nogi Pewnej Bikerki, która w pocie czoła pedaliła po terenach, po niektórych pierwszy raz w życiu ;D Chciało by się powiedzieć: "Bo zupa była za słona" albo ktoś kopał w nocy ;))) Lista podejrzanych: Tomalos, Młynarz, Zielak i ja... tylko Czesiek i Wiola są czyści ;)))

Następnie pakowanko i wyjazd na Równicę.
Ustroń Zdrój - Ustroń Polana - Równica - Ustroń Zdrój.
Przeprawa przez Most ;)))) Mosty - to to co lubię najbardziej zaraz po górach, rowerze i.....
;P

Aga wjechała na Równicę jak mały energizer ;))))
Musiałam później wkręcać tabun ludzi by ją ściągnąć pod schronisko ;)
Bikestats na Równicy ;)

"Piwo z miętą" czyli lany Heniek z sokiem miętowym...

Agenciara na Równicy ;)

Bikestats z widokiem na Czantorię ;)))

Aga z widokiem na Czantorię ;)

Aga molestująca saneczki ;)

Pizza "owoce morza".. maluteńka ośmiorniczka, na którą Agnieszka miała ochot ę ;)

No i zap....... mi ośmiorniczkę - to lepsze niż kotlety sojowe z kością ;)

No i pożegnania nadszedł czas... :(((

Katowice - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza (Mydlice).
Dąbrowa Górnicza (Mydlice) - Katowic - do pracy standard.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)))
- DST 58.85km
- Teren 2.00km
- Czas 03:35
- VAVG 16.42km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 14 sierpnia 2007
Kategoria W towarzystwie ;), góry
Jak dobrze jest zdobywać góry...
Jak dobrze jest zdobywać góry...
Gdy o 6:00 zadzwonił budzik przestawiłam go szybciutko na godzinę 7:00.
O 7:00 zapytałam resztę: "Wstajemy teraz czy za godzinę?". "Za godzinę" - jak jeden mąż odpowiedzieli moi współtowarzysze ;)
Zwlekliśmy się z łóżek dopiero o 8:00.
Po śniadaniu wyruszyliśmy zdobywać góry a dokładniej Czantorię ;)
Z Ustronia Zdroju żółtym szlakiem pieszym w kierunku Czantorii, gdy szlak skręcił w lewo my "popędziliśmy" dalej prosto.

"Och jak pięknie jest w górach" powiedziała Agnieszka pędząca po szutrze.. nie wiedziała co ją czeka dalej ;]

Na rozstaju dróg opuściliśmy także żółty szlak rowerowy, który gnał w prawo, my tymczasem pożółwiliśmy prosto ;)
Następnie w lewo na drogę gospodarczą - Agnieszka w tym momencie powiedziała: "Nie żartuj, że tu będziemy wjeżdżać?"
Nie żartowałam ;)
Może znajdzie się ktoś kto mnie skrytykuje, że początkującą bikerkę górską ciągnę na taki szlak... a niech to szlag... ;P
Jak bym Ją zabrała na Szyndzielnie to by nie przeżyła takich doznań ;)
Na podjeździe Aga najpierw panikowała i nie wierzyła w swoje siły ale mam jednak siłę perswazji ;) i potem Aga pedaliła pod górę jak rasowa bikerka górska ;)))
"Ja tu nie wjadę!!!! Nie ma szans!!!"

A jednak - Aga pedali jak rasowy biker ;)))

Aga, Bikestats i góry ;)))

Bikestats wszędzie ;)

Podziwianie widoków ;)

Prowadzenie to nie hańba ;)

Dawaj, dawaj ;))))

Mały odpoczynek na Małej Czantorii ;)

Mały robal na Małej Czantorii ;)

Za granicą.. do szczytu bliziutko ;)))

Na szczycie ;) - z czego On się tak cieszy??? Ja się tylko spytałam czy mogę Mu siąść na rurce i czy się zmieszczę ;))))
Pozdrawiam Chłopaków tandemiarzy ;)))

Z Wielkiej Czantorii (995) pojechaliśmy czerwonym szlakiem na Przełęcz Beskidek (684).
Z górki...


A następnie czarnym szlakiem w dół.
Łowiecki.

Łowiecki jeszcze raz ;)


Później pojechaliśmy do Wisły - Malinki zobaczyć jak idzie budowa skoczni narciarskiej...
Jakoś ospale ;/


Następnie popedaliliśmy do Wisły nad jezioro Czerniańskie.


Jakaś dziwna indoro - łabędzio - kaczka ;)))

Powrót szlakiem WTR do Ustronia.
Ustroń wieczorkiem - fontanna ;)

Po prostu BYŁO PIĘKNIE!!!
GÓRY - jak ja Je kocham ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Gdy o 6:00 zadzwonił budzik przestawiłam go szybciutko na godzinę 7:00.
O 7:00 zapytałam resztę: "Wstajemy teraz czy za godzinę?". "Za godzinę" - jak jeden mąż odpowiedzieli moi współtowarzysze ;)
Zwlekliśmy się z łóżek dopiero o 8:00.
Po śniadaniu wyruszyliśmy zdobywać góry a dokładniej Czantorię ;)
Z Ustronia Zdroju żółtym szlakiem pieszym w kierunku Czantorii, gdy szlak skręcił w lewo my "popędziliśmy" dalej prosto.

"Och jak pięknie jest w górach" powiedziała Agnieszka pędząca po szutrze.. nie wiedziała co ją czeka dalej ;]

Na rozstaju dróg opuściliśmy także żółty szlak rowerowy, który gnał w prawo, my tymczasem pożółwiliśmy prosto ;)
Następnie w lewo na drogę gospodarczą - Agnieszka w tym momencie powiedziała: "Nie żartuj, że tu będziemy wjeżdżać?"
Nie żartowałam ;)
Może znajdzie się ktoś kto mnie skrytykuje, że początkującą bikerkę górską ciągnę na taki szlak... a niech to szlag... ;P
Jak bym Ją zabrała na Szyndzielnie to by nie przeżyła takich doznań ;)
Na podjeździe Aga najpierw panikowała i nie wierzyła w swoje siły ale mam jednak siłę perswazji ;) i potem Aga pedaliła pod górę jak rasowa bikerka górska ;)))
"Ja tu nie wjadę!!!! Nie ma szans!!!"

A jednak - Aga pedali jak rasowy biker ;)))

Aga, Bikestats i góry ;)))

Bikestats wszędzie ;)

Podziwianie widoków ;)

Prowadzenie to nie hańba ;)

Dawaj, dawaj ;))))

Mały odpoczynek na Małej Czantorii ;)

Mały robal na Małej Czantorii ;)

Za granicą.. do szczytu bliziutko ;)))

Na szczycie ;) - z czego On się tak cieszy??? Ja się tylko spytałam czy mogę Mu siąść na rurce i czy się zmieszczę ;))))
Pozdrawiam Chłopaków tandemiarzy ;)))

Z Wielkiej Czantorii (995) pojechaliśmy czerwonym szlakiem na Przełęcz Beskidek (684).
Z górki...


A następnie czarnym szlakiem w dół.
Łowiecki.

Łowiecki jeszcze raz ;)


Później pojechaliśmy do Wisły - Malinki zobaczyć jak idzie budowa skoczni narciarskiej...
Jakoś ospale ;/


Następnie popedaliliśmy do Wisły nad jezioro Czerniańskie.


Jakaś dziwna indoro - łabędzio - kaczka ;)))

Powrót szlakiem WTR do Ustronia.
Ustroń wieczorkiem - fontanna ;)

Po prostu BYŁO PIĘKNIE!!!
GÓRY - jak ja Je kocham ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 45.41km
- Teren 15.00km
- Czas 03:39
- VAVG 12.44km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 sierpnia 2007
Kategoria W towarzystwie ;), góry
Jej pierwszy raz
Jej pierwszy raz
Wycieczkę do Ustronia zaplanowałam chwilę po tym jak kiedyś na gg Agenciara wspomniała, że nigdy w życiu nie była w górach...
Po dopracowaniu szczegółów były możliwe 2 wersje przebycia trasy Dąbrowa Górnicza - Ustroń.
Pierwsza wersja - rowerowa - z D.G. do Pszczyny przez Jaworzno a później WTR do Ustronia.
Druga wersja ciapągowo - rowerowa - rowery w ciapąg i do Ustronia.
Ze względu na straszną pogodę i jeszcze gorszy mój humor wybraliśmy wersję II (pewnie w większej mierze ja ją wybrałam), i w sumie dobrze, bo deszcz nie dawał nam spokoju.
Tak więc o 12:54 wsiedliśmy do pociągu, który zawiózł nas do Ustronia. Wcześniej popędziliśmy do sklepu rowerowego po nową oponę - opona, którą dostałam od Zielaka (fenkju men ;)) nie nadawała się niestety na jazdę po terenie - mogła w każdej chwili strzelić dętka ;/
Aga je ślimaka na dworcu w D.G. ;))))

Gdy za oknem pociągu zaczęły pojawiać się góry Agnieszka piała z zachwytu focąc co 5 sekund. Bardzo się ucieszyłam z Jej ataków radości ;) Ja do tej pory tak reaguję na Tatry chociaż już nie raz je widziałam... ;)))
Och! Góry moje Góry //zakochana ;)

Po znalezieniu noclegu (reszta rebiaty już miała pełne gacie z obawy, że noclegu nie znajdziemy) wyruszyliśmy na mały lans po Ustroniu ;)
W poszukiwaniu noclegu ;)

Ustroń Zdrój (pizzeria) następnie szlakiem WTR przy Wiśle do Wisły.
WisłoPoisson ;P

Troszkę po mieście i z powrotem asfaltem.
Po małym co nieco poszliśmy spać by rano wcześnie wstać... chcieliśmy wstać o 6:00. ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Wycieczkę do Ustronia zaplanowałam chwilę po tym jak kiedyś na gg Agenciara wspomniała, że nigdy w życiu nie była w górach...
Po dopracowaniu szczegółów były możliwe 2 wersje przebycia trasy Dąbrowa Górnicza - Ustroń.
Pierwsza wersja - rowerowa - z D.G. do Pszczyny przez Jaworzno a później WTR do Ustronia.
Druga wersja ciapągowo - rowerowa - rowery w ciapąg i do Ustronia.
Ze względu na straszną pogodę i jeszcze gorszy mój humor wybraliśmy wersję II (pewnie w większej mierze ja ją wybrałam), i w sumie dobrze, bo deszcz nie dawał nam spokoju.
Tak więc o 12:54 wsiedliśmy do pociągu, który zawiózł nas do Ustronia. Wcześniej popędziliśmy do sklepu rowerowego po nową oponę - opona, którą dostałam od Zielaka (fenkju men ;)) nie nadawała się niestety na jazdę po terenie - mogła w każdej chwili strzelić dętka ;/
Aga je ślimaka na dworcu w D.G. ;))))

Gdy za oknem pociągu zaczęły pojawiać się góry Agnieszka piała z zachwytu focąc co 5 sekund. Bardzo się ucieszyłam z Jej ataków radości ;) Ja do tej pory tak reaguję na Tatry chociaż już nie raz je widziałam... ;)))
Och! Góry moje Góry //zakochana ;)

Po znalezieniu noclegu (reszta rebiaty już miała pełne gacie z obawy, że noclegu nie znajdziemy) wyruszyliśmy na mały lans po Ustroniu ;)
W poszukiwaniu noclegu ;)

Ustroń Zdrój (pizzeria) następnie szlakiem WTR przy Wiśle do Wisły.
WisłoPoisson ;P

Troszkę po mieście i z powrotem asfaltem.
Po małym co nieco poszliśmy spać by rano wcześnie wstać... chcieliśmy wstać o 6:00. ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 45.80km
- Czas 02:32
- VAVG 18.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 sierpnia 2007
Kategoria W towarzystwie ;)
Dąbrowa Górnicza tonie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dąbrowa Górnicza tonie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rankiem pożegnaliśmy Naszych Ulubionych Cześków :(((((( Buuuuuuuuu :( Czesiek i Wiola ruszyli w dalszą trasę do Skawiny - twardziele ;)))

Następnie posprzątaliśmy ;D i takie tam ;D

Później pożegnaliśmy Zielaka i Młynarza :((( po chwili Tomalos machał na pożegnanie :(((

Pomachał i zwiał :(((

Nie pojechałyśmy z Tomaszem, bo była lekko mokra droga... nie wiedziałyśmy co nas czeka ;D;D;D
Później był hardcore ;)))
Masakra...
Oberwanie chmury to mało powiedziane ;)
Jechałyśmy w takim deszczu (ulewie) pierwszy raz w życiu.







Na Mydlicach woda na ulicy sięgała do pół łydki...:((( samochody jeździły chodnikiem :( niektórzy twardziele jechali ulicą, by po chwili zatrzymać się na awaryjnych w środku kałuży do pół koła :(




Znalezione nie kradzione ;) Od dzisiaj w nich śpię ;]

Biuro rzeczy znalezionych ;))))
Dwie mydelniczki i bokserki ;D
Dziękuję wszystkim obecnym na "zlocie". Mimo granic wiekowych, gustowych, położeniowych i granic możliwości było PIĘKNIE!!! Chwile spędzone z Wami utkwiły mi w głowie i pozostaną tam do końca życia ;D Jeszcze raz: WIELKIE DZIĘKI ;)))))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Rankiem pożegnaliśmy Naszych Ulubionych Cześków :(((((( Buuuuuuuuu :( Czesiek i Wiola ruszyli w dalszą trasę do Skawiny - twardziele ;)))

Następnie posprzątaliśmy ;D i takie tam ;D

Później pożegnaliśmy Zielaka i Młynarza :((( po chwili Tomalos machał na pożegnanie :(((

Pomachał i zwiał :(((

Nie pojechałyśmy z Tomaszem, bo była lekko mokra droga... nie wiedziałyśmy co nas czeka ;D;D;D
Później był hardcore ;)))
Masakra...
Oberwanie chmury to mało powiedziane ;)
Jechałyśmy w takim deszczu (ulewie) pierwszy raz w życiu.







Na Mydlicach woda na ulicy sięgała do pół łydki...:((( samochody jeździły chodnikiem :( niektórzy twardziele jechali ulicą, by po chwili zatrzymać się na awaryjnych w środku kałuży do pół koła :(




Znalezione nie kradzione ;) Od dzisiaj w nich śpię ;]

Biuro rzeczy znalezionych ;))))
Dwie mydelniczki i bokserki ;D
Dziękuję wszystkim obecnym na "zlocie". Mimo granic wiekowych, gustowych, położeniowych i granic możliwości było PIĘKNIE!!! Chwile spędzone z Wami utkwiły mi w głowie i pozostaną tam do końca życia ;D Jeszcze raz: WIELKIE DZIĘKI ;)))))
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 16.57km
- Czas 00:50
- VAVG 19.88km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 11 sierpnia 2007
Nie Zielak tylko Tomalos ;))))))))))
Czy ktoś chce kupić rower??? Mam aż 4 rowery w mieszkaniu ;)



W nocy, a dokładniej nad ranem pojawił się następny twardziel Tomalos, który przyjechał z Sieradza na rowerze ;)
Rankiem przypędził Młynarz z Zielakiem.
Po śniadanku popedaliliśmy do rowerowego po dętki, których Tomalos ze sobą nie zabrał.... ;/

Później na Pogorię... bo przecież być w Dąbrowie i nie widzieć Pogorii to obciach ;))))
Agnieszka obdarła sobie nowiutką ramę ;D

Bydgoski Chlewik na Pogorii ;D

Z Pogorii przez Ząbkowice do Łośnia ;)
Sesja zdjęciowa w Łośniu ;)


W Łośniu zgarnęliśmy dwóch blachosmrodziarzy i ruszyliśmy już kompletną ekipą w trasę ;))
Przez Błędów na Pustynie Błędowską.
Młynarz rzucił rower i poszedł odcedzić kartofelki... ;)

Pustynia Błędowska i ekipa Bikestats ;D

BajkMeny ;)

Czy ktoś z kimś tutaj się trzyma za rączki???? ;D


Z Pustyni Błędowskiej ekipa tymczasowo podzieliła się na dwie grupy - szosowców i terenowców. Szosowcy pojechali drogą do Ogrodzieńca, a terenowcy wrócili się do Klucz i wjechali na szlak prowadzący do Żelazka. Należałam do grupy terenowców ;P
Zielak przejeżdża przez strumyk ;))) Szybki był ;)))
Nie Zielak tylko Tomalos ;))))))))))

Następnie złapałam kapcioszka :(((( i niestety trzeba było się gimnastykować, ponieważ na zapasie miałam dętkę z wentylem samochodowym a w obręczy tylniej za małą dziurkę ;)
Bikestatowi chłopcy jednak poradzili sobie z tym problemem ;]
Dziękuję Panu, który pożyczył mi dętki - oddam jak tylko pojadę w okolice Żelazka. Dziękuję i zapraszam na Bikestats ;)))
Opisu c.d.n...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;))))
- DST 87.11km
- Teren 15.00km
- Czas 04:08
- VAVG 21.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
- DST 87.11km
- Teren 15.00km
- Czas 04:08
- VAVG 21.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze












