Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 15 kwietnia 2009

No comments...

!^%$!^*^!&^&!#%$^!#^$#^$!$#&^!#^$%&!$~!^!^@%$#&^#@^@%^&@#
NIE SKOMENTUJĘ palanta, który robi dziury w ramie na bagażnik i błotniki, nie pod śrubki standardowe;
NIE SKOMENTUJĘ dopasowania, a raczej nie dopasowania dziurek w ramie, bagażników oraz błotników;
NIE SKOMENTUJĘ tego, że wszystkie śrubki miałam „ciut” za krótkie;
NIE SKOMENTUJĘ tego, że dłuższe śrubki wzięłam z Meridki, odkręcając koszyczek na bidon z uchwytem na pompkę;
NIE SKOMENTUJĘ palanta, który założył na śrubkę podkładkę o takim samym rozmiarze (to pewnie ja :D) i właśnie tego milimetra mi brakowało – ściągałam tę podkładkę pół godziny;
śrubka z podkładką © kosma100


NIE SKOMENTUJĘ mojego poranka – cały poranek (od 8:00) męczyłam się z montowaniem bagażnika do mojego Kellyska;
NIE SKOMENTUJĘ mojej wyobraźni i inwencji twórczej w przykręcaniu błotników;
NIE SKOMENTUJĘ rezultatu moich zmagań;
Zamontowanie błotnika i bagażnika :/ © kosma100


NIE SKOMENTUJĘ już niczego...
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pracowo standardowo

Pewnie nie wiesz ale mam to po komunie
Gawiedziowstręt - źle się czuję w tłumie
Źle się czuję wśród tych co otwarte już drzwi
Chcą wyważyć

Wszyscy śpiewają wszyscy klaszczą w dłonie
Andy Warhol, orzeł w koronie
Mówisz mi kim mam być
W czym najlepiej mi jest do twarzy

Same ch***we słowa
Jak przeżeniony towar
Same chore słowa
Po których puchnie głowa
Siedzę w Bułgarskim Centrum...
Centrum Hujozy jest tu

Tomasz Wata o końcu świata mówi
Głodne kawałki dla najedzonych żółwi
Ten jego przebiegły żydowski spisek
Ja zmaczam pissem

Poniżej pasa - twa sztuczka nieczysta
To do lisiej pipki z tutejszego Aktivista
Wiadro żółci ma twa wątroba snoba
Że aż zapachniało linczem

Same ch***we słowa

Podziemna scena z lotu ptaka
Fajnie wygląda na plakatach
Za trumną w kondukcie po cichu człapią
Baby kulawe

Miał Kozakiewicz na łokciu zgjęcie
Tu prawa Mendla, tam zapałka na zakręcie
Schowaj synku swój biedny środkowy palec
Bo zaraz sobie nim zamieszam kawę

Same ch***we słowa


Do pracy.

Po godzinie 22:00 z pracy – standardowo.
Jadąc przy stawikach w Sosnowcu zauważyłam lampkę tylną jakiegoś bikera...
Włączył mi się „kręcacz” ;D
Dogoniłam go na światłach, miał pecha, że stał a ja jechałam... no i zielone było po mojej stronie.
Wyprzedziłam go i popedaliłam przed siebie. Na ślimaku czerwone światło. Przejechały z podporządkowanej wozy strażackie na sygnale.
I w tym momencie zachowałam się jak dziadek w kapeluszu, jak baba za kierownicą, jak kierowca Daewoo...
Albo gorzej: jak dziadek w kapeluszu za kierownicą Daewoo będący babą...
Pierwszy raz w życiu zrobiłam taki „manewr życia”... :(
Zapaliło się zielone...
Ruszyłam...

{Nie wiem dlaczego zachowałam się tak idiotycznie...
Może przez 10 ciężkich, wyczerpujących psychicznie, godzin w pracy...
Może przez goniącego mnie bikera...
Może z powodu ogólnego ostatnio przemęczenia wszystkim, tzw. Zmęczenia materiału...
Może dlatego, że tak miało być, że ktoś „na górze” postanowił przypomnieć mi o kruchości życia....
Może dlatego, że znowu kręci mi się w głowie gdy opuszczam na dół głowę albo leżę...
Może dlatego, że zawsze przez to skrzyżowanie przejeżdżam „na maksa” by nie torować ruchu samochodów (nie mają miejsca by mnie wyprzedzić)...
Może dlatego, że w myślach układałam moją "weekendową wyprawę"...
Nie wiem dlaczego, nie zamierzam się tłumaczyć ale biję się w piersi...}

Ruszyłam...
Słyszałam syrenę ale mózg powiedział, że to syrena oddalających się wozów strażackich...
15 metrów do drugiego skrzyżowania...
10 metrów do drugiego skrzyżowania...
5 metrów do drugiego skrzyżowania...
Nadal zielone swiatło...

Słyszę syrenę...
Słyszę potężny klakson...
Patrzę w prawo...
Pędzi wóz strażacki na sygnale...
Ułamek sekundy...
Dwie drogi wyjścia z sytuacji – przejeżdżam bo i tak nie zdążę wyhamować albo hamuję...
Klamka zapadła – hamuję...
Na ślizgu przejeżdżam chyba z 5,5 metra....
W tym momencie przelatuje mi całe życie przed oczyma i widzę jak wóz mnie potrąca i z impetem lecę jakieś 20 metrów...
Połowę opon zostawiam na asfalcie...
Wyhamowuję wyjeżdżając kołem na drogę, po której pędzi straż...
Szybko się cofam...
Wóz przelatuje obok mnie...

Zrobiło mi się słabo, łzy w oczach, a ręce drżały mi przez godzinę...

Zachowałam się jak gówniarz, jak „miszczyni” kierownicy....
Jeszcze raz biję się w piersi i cieszę się, że tak to się skończyło.
I mam potworny żal do siebie...
Cieszę się, że wybrałam dobrą decyzję i że miałam refleks by szybko zareagować, cieszę się, że hamulce w Kellysku są „brzytwa”...
Cieszę się, że dokonuje tego wpisu...
Jedno jest pewne – gdybym wybrała „przemknięcie przed strażą pożarną”, wolniej zareagowała, nie pisałabym już tego wpisu... :(


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających...
  • DST 31.90km
  • Czas 01:28
  • VAVG 21.75km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 kwietnia 2009 Kategoria Statystycznie rzecz biorąc :-)

STATYSTYKA "w ciągu" - kwiecień 2009

W kwietniu:
- najwięcej dni "w ciągu" - 30 dni;
- okres "w ciągu" - 14 marca – 13 kwietnia 2009;
- ilość km "w ciągu" – 1213,81 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,59 km (25.03.2009);
- największa ilość km "w ciągu" - 155,31 km (14.03.2009).

Postanowiłam robić sobie taką statystykę każdego ostatniego dnia miesiąca. Będę Brała pod uwagę dni „w ciągu”, w ciągu rowerowym oczywiście, czyli liczbę dni bez przerwy w pedaleniu (w pedaleniu na świeżym powietrzu, bo innego nie uznaję :))
Utworzyłam nową kategorię „Statystycznie rzecz biorąc”.
Jeżeli robię kwiecień, tak jak teraz, a ciąg trwa od marca, to oczywiście liczę cały ciąg, począwszy od pierwszego dnia ciągu (marcowego pomimo, że robię statystykę kwietnia).
Z racji tego, że dzisiaj pracuję... postanowiłam uzupełnić zaległe miesiące (od stycznia 2009 roku) i doprowadzić do dnia dzisiejszego, by pod koniec kwietnia zliczyć tylko pozostałe :-)

Tak sobie to wykombinowałam :-)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 kwietnia 2009 Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Zalany zajączek w poniedziałek :-)

You make the stars
Illusions and dreams
You're what you are
D'you know what I mean

I hear you clear
See in your eyes
Lying to please
It pleases to lie

You say it's your way
You say we'll make it
Right to the top
Your bullshit gets me
What have you got

I don't believe
A word you say
You make me laugh
Get outta my way

You say it's your way
Now listen to what I think of you:

Son of a bitch
Kiss my ass
Son of a bitch
Son of a bitch
You asshole
Son of a bitch
Cock suckin' motherfucker
I was right - take this: uuaah

Son of a bitch, ...

Cut you three times below the ass to short to shit
Two timing son of a dog


Mało świąteczny tekst dzisiaj zapodałam :D
Tak mi się przypomniał – dzisiaj włączyłam sobie Accept :-)
Można by zaśpiewać refren jakiemuś kierowcy – baranowi.

Rankiem (nie za wczesnym) po lańsku wodą udałam się od Brata do domku (Manhattan – Mydlice).
W krótkim rękawku (sic!)... oczywiście przez Pogorię.
Na Pogorii mało ludzi – spotkałam 3 psiarzy, 2 biegaczy i 1 bikera.
Trochę dziwnie się na mnie patrzyli – oni w kurtkach i co niektórzy w czapkach, a ja w krótkim rękawku – trzeba hartować organizm :-)

Na Pogorii jakoś tak groźnie...


No i, ku mojemu przerażeniu, znalazłam coś.


To coś to ślady dużego drapieżnika, najprawdopodobniej tego mieszańca irbisa z diabłem (Panthera uncia diabolos).


Łabędzie były na drugim końcu plaży ale jak zobaczyły mnie kucającą przy wodzie to szybko przypłynęły.
Atakują!


Lecz gdy zobaczyły, że ten dziwny człowieczek z jeszcze bardziej dziwniejszym czymś na głowie tylko pstryka jakimś metalowym pudełkiem a nie rzuca do wody mazurków, serników i innych świątecznych pyszności zaczęły syczeć, pryczeć, gulgać, strzeliły focha i odpłynęły...



Teraz czeka mnie podróż do pracy (na 12:00), mam nadzieję, że po drodze nie spotkam kierowców na podwójnym gazie... chociaż obawiam się, że w polskiej rzeczywistości to nieuniknione :(

Wczoraj Brat wpadł na wspaniały pomysł – dzięki Ci Wielki Bracie :-) – mianowicie bym zwiedziła zamek w Książu będąc na mojej mini-wyprawce czwartkowo – poniedziałkowej :)
Super sprawa:



Teraz tylko wszystko zależy od zielaczka czy zwiedzę zamek w Książu, czy Wambierzyce i okolice :-)

Przed południem - do pracy.
Jadąc z górki ulicą Komuny Paryskiej zauważyłam szerokie uśmiechy na twarzach 3 20-latków. Zorientowałam się w ostatniej chwili, że sa uzbrojeni. Nie zdążyłam odskoczyć, oberwałam.
Na szczęście chłopcy, mimo dość zaawansowanego wieku (jak na lanie wodą) nie byli doświadczeni. Na moje szczęście lali z plastikowych półtoralitrowych butelek. Nie wiedzą, że lepszy skutek byłby gdyby odcięli dzióbek :-)

Następny uzbrojony w duży kaliber (miska albo garnek) sprawca zaatakował mnie w Katowicach Szopiennicach. Z okna kamienicy. Na szczęście źle wymierzył, dostałam tylko odłamkiem.

Następni małoletni uzbrojeni przestępcy czekali na mnie na skrzyżowaniu w Szopiennicach. Ale jakoś tak szybko przemknęłam oraz trochę zamieszania wprowadził wyjezdżający z ulicy samochód, że nie zdążyli użyć broni :-)

Tym o to sposobem dotarłam do pracy sucha (pierwsze skutki ataku już zdążył wysuszyć pęd wiatru:)) i cała :-)

Powrót z pracy - wieczorem z małą wariacją na temat trasy - jechałam przez ulice, którymi nigdy nie jechałam, fajnie było :-)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
  • DST 41.57km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:03
  • VAVG 20.28km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 kwietnia 2009 Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Czym jest wiary sens

Od lat zemsta rządzi światem
I tak wiara sporem jest
Na świat przychodzi dziś bohater
To znak, że człowiek z Bogiem walczyć chce

I znów światem włada trwoga
Już nikt nie wierzy w swego Boga
I tak ciągle trwają wojny
I ty nie będziesz nigdy wolny

Co dzień w ziemię wsiąka krew
Co noc niespokojny sen
Już czas do Biblii popatrzyć
Już czas zrozumieć i wybaczyć

Gdzie są bogowie
Gdzie widać wiary sens
Kto będzie następny
Kto na tej liście jest
Czy przemoc i terror
Zawładnie całym światem
Czy wzorcem na życie
Jest




Rankiem wyszłam z domu na ostatnią chwilę - o 7:11.
Ale myślę sobię - zdążę, tak na styk.

Jadąc obok kościoła, przepuszczając potop przechodniów wracających z mszy przypomniałam sobie, że nie wzięłam telefonu.
Kiedyś żyło się bez telefonu, na stacjonarny czekaliśmy chyba z 15 lat a teraz...
Nie wyobrażam sobie sytuacji, że nie mam przy sobie komórki.
Więc nawrót i do domku po komórkę.

Ostatecznie wychodzę do pracy o 7:17 O WIELE ZA PÓŹNO!!!
Jadę naprawdę szybko (jak na mnie).
Aż sama się dziwię, że starczyło mi jeszcze czasu by wstapić na stację benzynową po picie :D :D :D i do pracy zdążyłam :-)

Średnia osłabła przez ostatni kawałek po strasznie dziurawym chodniku i dojazd na stację, ale i tak jak na mnie jest straszna :D

Po pracy do domku a następnie na Manhattan.
Po drodze spotkałam ggrzybka, Rafaello i Krzysia :-)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 38.01km
  • Czas 01:56
  • VAVG 19.66km/h
  • VMAX 39.70km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 11 kwietnia 2009

WESOŁYCH ŚWIĄT

Mamy wrogów jak każdy
To nie dramat kilku ich mieć
Oczyszczają skutecznie z wiary
W błękitne niebo z tej wiary nas
Ale gorzej jest gdy wśród przyjaciół
Kilku maniaków znajdzie się
Projektują życie chorą ambicją
Okładając prohibicją
Jak enklawą jak zarazą
Wartą niewiele ...
Robi się czasami przykro
Za to wszystko ...
Mamy kłopoty jak każdy
Oficjalnie możemy rozwiązać je
Gorzej kiedy zdradą rządzą
Przyjaciele wybrani demokratycznie
Lecz mimo wszystko uśmiechnij się
I przebacz im wszystko ...
Niech każdy dzień niesie z sobą
To jedyne święto ...

Wesołych świąt
Bez względu na to co to dziś znaczy ...
Codziennie życzenia nie może być inaczej ...
Żaden nasz dzień nie może być nijaki

Mamy wrogów jak każdy
To nie problem kontrolować ich
Kiedy stają przeciwko nam zgodnie
Indoktrynują mnie i Ciebie też
Gorzej gdy wśród trzech przyjaciół
Dwóch nigdy prawdy nie powie stanowczo
Lawirują w podstępnej grze judasze
W każdym dniu przyjaźni naszej
Jak miejskie wysypisko
Warte niewiele ...
Robi się czasami przykro
Za to wszystko ...
Mamy kłopoty jak każdy
Oficjalnie możemy rozwiązać je
Gorzej kiedy zdradą rządzą
Przyjaciele wybrani demokratycznie
Lecz mimo wszystko uśmiechnij się ...






Wszystkim obecnym na BikeStats i Tym, którzy już nie wpisują ale dzięki Nim przeżyłam wspaniałe chwile :-)

Zdrowych, Spokojnych Świąt, Smacznego Jajka, Mokrego Dyngusa no i wielu wspaniałych chwil spędzonych w przemiłym towarzystwie na rowerze :)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wczesnoporanny spóźniony wyjazd do pracy...

Dobranoc, idę spać
Kur** mać, Kur** mać
Gdzie moja torebka - prezent od Edka
W niej mojej myśli i moje plany
co teraz zrobię, rany
Przyśni mi się podróż w dal, a Ty Edek się odwal
Masz mnie tu jak w banku, Edek
Zrób ten skok i daj mi spać,
Kur** mać, Kur** mać
Gdzie moja torebka - prezent od Edka
W niej moje myśli i moje plany
Co teraz zrobię Edku Kochany, rany
Sama spędzę noc we dwoje z moim cieniem i nadzieniem
Jeśli chcesz tu do mnie trafić adres sobie Edek zapisz -
Mania, ulica Kochania,
Mania, ulica Kochania.
Gdzie moja torebka - prezent od Edka
W niej moje myśli i moje plany
Co teraz zrobię Edek, rany
Dobranoc, idę spać
Kur** mać, Kur** mać
Dobranoc, idę spać
Kur** mać, Kur** mać
Ta piosenka jest dla Edka.


Rankiem - wczesnym, lecz o wiele za późnym :D do pracy.
Dzisiaj to już przegięłam całkowicie - wyjechałam z domu o 5:15!!!
W krótkim rękawku (to też lekkie przegięcie :)).
W Szopiennicach zajarzylam, że jak tak dalej będę jechać to się spóźnię do pracy, a co za tym idzie Kolezanka, którą zmieniam spóźni się na autobus...
Więc "dałam po garach" :D
Ostatni kawałek Szopiennice - Zawodzie z prędkością 29 - 30 km/h - jednak mogę jak chcę :)))

Po pracy do domku, następnie do Brata na Manhattan.
Z Anią poświęcić jaja.
I z powrotem do domku.
Jak dojeżdżałam do domku zadzwonił Brat: „Przyjedź na pizzę”, no to pojechałam :D :D :D
Więc replay – Mydlice – Manhattan, tym razem przez Pogorię. Fotek nie robiłam by nie zanudzić Bikestatsowiczy ;)
Po pizzy uderzam do domu.
Tym razem nie przez Pogorię ale niekoniecznie najkrótszą drogą. Pojechałam obok Huty Bankowej pofocić :-)

Huta Bankowa




Prawie jak zabytek.


Prawie jak Nikiszowiec – osiedle hutnicze. Dziwnie pomalowana czerwona cegła ;/









Po fotkach do domku... jutro znowu praca... i tak do środy :-) ale w pracy w międzyczasie robiły się opisy tras czwartkowo – poniedziałkowych ;) i znalazłam zaje...fajne miejsce w Nysie....
Kiedyś byłam tam i nie wiedziałam nic o tych miejscach :( .
Teraz odwiedzę te forty :-)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądajacych :)
  • DST 56.00km
  • Czas 02:57
  • VAVG 18.98km/h
  • VMAX 34.90km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mała Księżniczka nie chciała popedalić...

Ja na wszystko leje z góry.
Nie chodzę do kina.
Ciągle mogę w sześciu na raz,
Kochać się dziewczynach
Nie dziękuję za przysługi.
Nie proszę o rady.
Przekonywać się nie daje,
Choćby dla zasady.

Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam ?
Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam mam mam mam materac

Jeszcze czasem gadam bzdury,
Lub krzyczeć zaczynam.
Po upadku szybko wstaję,
Nie chce się zatrzymać.
Nie uważam na ulicy.
Czasem szukam zwady.
Policjantem nie zostanę,
Mam swoje zasady.

Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam ?
Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam mam mam mam matera...


Po południu z pracy do domku - standardowo.
Po chwili do Brata - na Manhattan.
Tam dałam prezent Bratowej ;)
Oraz wyciągnęłam OMC Anię na rower.
Ania w ostatniej chwili niestety powiedziała, że nie chce jechać - a wszystko to przez mojego Brata, który wyciągnął Ją ostatnio na Pogorię, swoim tempem i Dziewczynka wymiękła... no cóż... a ma taki fajny nowy rower ;)
Ale co się odwlecze to nie uciecze ;)

Z Manhattanu - oczywiście "na skróty" przez Pogorię.

Na Pogorii ładnie :-)

Pogoria © kosma100


Pogoria © kosma100



Pogoria © kosma100


Plaża z kółkiem © kosma100


Od dzisiaj pracuję codziennie aż do środy... ale za to w czwartek... :D :D :D
Od czwartku do poniedziałku - będzie się działo :)))))
Oto plan na czwartek :) Co dalej - zobaczymy :-) tzn. zobaczycie, bo ja już wiem :-)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 28.77km
  • Czas 01:35
  • VAVG 18.17km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krioterapia opalonych rąk...

Krioterapia opalonych rąk
Rankiem (wczesnym, dokładnie około 5:00) do pracy - standardowo.
W krótkim rękawku.
Było zimno ale to i dobrze - bo moje spalone wczoraj ręce poczuły ulgę :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 15.77km
  • Czas 00:50
  • VAVG 18.92km/h
  • VMAX 33.30km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 kwietnia 2009 Kategoria Ponad 100 km ;)

Setka w prawie setny dzień w roku ;)

Nie straszne nam wichry i burze
Niegroźne nam deszcze ulewne
Nie pochłoną nas bagna, kałurze
Nasze peleryny są pewne

Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani

Nie straszne nam lata płynące
Nie groźne nam ... wylewne
Nie skuszą nas prawdy mylące
Nasze pelereyny, peleryny sa pewne

Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani

Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy noooormlani
Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy, jesteśmy nooormalni
jesteśmy przemakalni
Jesteśmy nooormalni
jesteśmy przemakalni


Dzisiaj miałam dzień wolny od pracy.
Każda normalna kobieta przeznaczyła by go na sprzątanie i przygotowanie się do Świąt... ale nie Kosma ;D
Pojechałam rankiem na spotkanie z Krzychem60.
Mydlice – Strzemieszyce – Sławków.

W Sławkowie.
Sławków Rynek © kosma100


Kościół © kosma100



Miejsce spotkanie – Bolesławiec.

Kościół Bolesławiec
Bolesławiec © kosma100



Olkusz kościół
Olkusz © kosma100


Olkusz © kosma100


Rycerz w Olkuszu pilnował naszych bryk ;-)
Olkusz © kosma100



Pojechaliśmy do Rabsztyna...
Ruiny zamku w Rabsztynie

ruiny zamku © kosma100



ruiny Rabsztyn © kosma100


Rabsztyn © kosma100


ruiny zamku © kosma100



okno © kosma100


rabsztyn © kosma100


A ta fota z dedykacją dla Darka (wspomnienia z Odyseji ;D) ;)
;) © kosma100


Pustynia Błędowska.
pustynia Błędowska © kosma100


pustynia Błędowska © kosma100




Trasa: Mydlice – Strzemieszyce – Sławków – Olkusz – Rabsztyn – Bydlin – Chechło – Błędów – Dąbrowa Górnicza.


No i nabawiłam się... kolarskiej opalenizny ;D ;D ;D
opalenizna © kosma100


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;) ©
  • DST 108.14km
  • Czas 05:05
  • VAVG 21.27km/h
  • VMAX 45.80km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl