Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 3 maja 2009 Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Z Helenką :)

Powrót do domu.

Po piątku i sobocie nadszedł czas na powrót do domu.
Najpierw z Anetką, Darkiem i Dzieciakami "szłam jadąc" z Helenki do Rokitnicy.
Później pożegnałam się i popedaliłam do domku.
Zabrze - Bytom - Siemianowice - Czeladź - Będzin - Łagisza - Dąbrowa G. Zielona - Manhattan (do Brata).
A wieczorkiem Manhattan - Mydlice.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 45.42km
  • Czas 02:24
  • VAVG 18.93km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 maja 2009 Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;), Z Helenką :)

Maximum 50 % terenu w terenie.

Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest

Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilku dniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę nie
Nie bardzo chcę

Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest

Mieliśmy wstać o 6:00 by pojechać gdzieś dalej.
Wstaliśmy... trochę później – na rower wyjechaliśmy około 14:00. Anetka z Chłopakami poszli na mecz piłki ręcznej, a ja z Darkiem – na rower.

Maximum 50 % terenu w terenie - to było moje życzenie, prośba, rozkaz.
O dziwo! Darek posłuchał ;-)

Po ch.... mi te piórka????
puchate ptoszki ;) © kosma100



Darek ciśnie na Kubalonkę – było ciężko ;)
Zdjęcie z wycieczki rowerowej © kosma100


Po zjechaniu z Kubalonki popedaliliśmy do Pałacu Warkoczów w Rybnej – w końcu moje warkocze odejdą w siną dal... za 3 tygodnie ;)
Pałac Warkoczów © kosma100


Tam sobie pofociliśmy...
„Uśmiech numer 5 ;p”
Uśmiech nuemr 5 - jakie głupie zdjęcie tym razem zrobimy Kosmie? :D © kosma100


Kolejny cel - Pałac barona Fryderyka von Fürstenberga (1894r) w Kopaninie.
Palacyk © kosma100


Potem był tylko las, las, las, spokojna droga... i... Darek chciał zatrzymać się na parkingu leśnym. Powodem była guma...
Łatamy gumę...... ;) © kosma100


No i co ja teraz zrobię???
Co ja teraz zrobię???? © kosma100

“Kosma tam jest bardzo fajny teren i zaraz tam pojedziemy”
Tam jest fajny teren ;) © kosma100


Dziura zaklejona, dziwne ale w oponie nic nie znaleźliśmy w miejscu dziury. Darek pompuje koło, pssss uchodzi powietrze. Dziura, którą Darek załatał najprowdopodobniej zrobiła się podczas wyjmowania dętki... a ta faktyczna dziura pozostała i kolec w oponie :D a więc łatanie dziury po raz drugi :-)
Po zrobieniu kapcia widzimy grupę rowerzystów, dużą grupę, bardzo dużą.
Doganiamy ich po kolei i wyprzedzamy.
Następnie optymistyczny akcent – spotykamy pędzący Huragan ;-) chwila pogawędki z Chłopakami, którzy wracają z Częstochowy (twardziele) i ruszamy dalej – do miejscowości Brynek.

Pałac Henckela von Donneresmarcka - Brynek
Pałac Henckela von Donneresmarcka - Brynek © kosma100



Brynek © kosma100


Dalej – dosyć ruchliwym asfaltem do Boruszowic. Tam looknięcie na fabrykę papieru z 1894 roku.
Fabryka papieru © kosma100


I przerwa w „Biec Garten” (wyraźnie tam jest Biec a nie Bier).
BieC Garten © kosma100


Po popasie i popiciu ruszamy dalej. Przez Opatowice (fota specjalnie dla Cześka :D)
Opatowice ;) © kosma100


Stare Tarnowice – tutaj urodził się pewnien Biker (zalogowany na BS :))
Zamek w Starych Tarnowicach.
Stare Tarnowice © kosma100


Brama :-)
Brama © kosma100


Następnie przez park w Reptach do domku (II).
Szyb Sylwester
Szyb Sylwester © kosma100


To był naprawdę fajny dzień (dwa dni).
Dzięki za wszystko moja Helenko :-)

Relacja Darka - zapraszam do poczytania.


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
  • DST 57.00km
  • Czas 03:10
  • VAVG 18.00km/h
  • VMAX 37.90km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majowo...

Gdy ujrzała go był maj, pachniały bzy
w twarz uderzył wiatr
stanęły w oczach łzy
on uśmiechnął się i podniósł dłoń
spojrzeniem przywołał ją
do siebie ujęła jego dłoń,
ścisnęła mocno gdzieś
w oddali ptak wzniósł pieśń radosną
czy to wiosny czar
czy miłosny żar sprawiły to.....

że ona robi loda mu, bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu jakie to piękne jest
że ona robi loda mu bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu, a w okół kwitną bzy

Ciepłem swoich warg,
ogrzała go całego
on palce w jej włosy wplótł
i spojrzał w niebo
w welurze jego ud znalazła
schronienie swe
i radośc przed końcem drogi tej,
nie czuł już lęku wcale
cytować zaczął więc
Goethe'ego w orginale
po chwili białym bzem
udekorował włosy jej

bo ona robi loda mu bo umi..


Taki majowy kawałek :)


Rankiem (bardzo wczesnym) – do pracy.
Po pracy pognałam standardem numer II czyli na Helenkę ;-)
Po pysznym obiadku wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową.
Uczestnicy wycieczki to: Igorek, WRK97, Djk71, no i ja.
Anetka niestety nie pojechała (a szkoda).
P.S. Gdzie ten Darek tak spogląda????
Ekipa Rodzinki "Ka" :) © kosma100


Chłopaków „odstawiliśmy” na mecz piłki ręcznej, a my pognaliśmy w sina dal...
Tam gdzie rzepak...
Pole rzepaku © kosma100


tam gdzie gruz i kamienie...
Teren... © kosma100


tam gdzie piach i te inne „przeszkadzacze” w jeździe NIE NA GÓRSKIM ROWERZE!!!!!!!
Mój Kellysek był ZBULWERSOWANY!!!

Poszlajaliśmy się po każdym, najgorszym, najbliższym terenie i wróciliśmy po Wika i Igorka ;-)
Z Nimi z Rokitnicy na Helenkę chodnikiem.

Chłopaki nie płaczą ;-)
Szczęśliwi bikerzy © kosma100


Potem już do „domku numer II” - na Helence ;)
To był bardzo fajny dzień ;-) (i wieczór też).

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)©
  • DST 65.84km
  • Czas 04:07
  • VAVG 15.99km/h
  • VMAX 40.70km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 kwietnia 2009 Kategoria Statystycznie rzecz biorąc :-)

Statystycznie rzecz biorąc

Statystycznie na dzień 30 kwietnia 2009:

- najwięcej dni "w ciągu" - 48 dni;
- okres "w ciągu" - 14 marzec 2009 - 30 kwietnia 2009;
- ilość km "w ciągu" - 2312,32 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,59 km (25.03.2009);
- największa ilość km "w ciągu" - 214,15 km (16.04.2009).
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 kwietnia 2009

Szalony dzień... miałam spać ;p

Rankiem – z pracy – standardowo.
Później, zamiast spać - po 5 nocce i nie odsypianiu w dzień, kimnęłam się tylko „na chwilę” i popedaliłam do Sosnowca do Auchana do Canal+.
Po załatwieniu sprawy pojechałam na Manhattan do Brata.
U Brata gadu-gadu na temat bieżących spraw i poszłam (tzn. pojechałam rowerem) po Anię do przedszkola.
Ania była zdziwiona, że ja po Nią przyjechałam a nie babcia ;-)

Następnie wyciągnęłam Anię na rower.
Plan – Pogoria ;-)

Ania ciśnie ;)
Bikerka © kosma100


Dojechałyśmy na Pogorię. Tam Ania wzbudziła sensację wśród łabędzi – te „ptaszki” niczego chyba się nie boją.
Ania pijąca i łabędzie na Pogorii © kosma100


Uszczypnąć czy nie? Oto jest pytanie?
Uszczypnąć czy nie? oto jest pytanie? © kosma100


Zadowolona Bikerka Ania.
Ania na Pogorii. © kosma100


Ania i Jej zabawy ;-)
Wygibasy © kosma100


Aż łabędzie z ciekawości wyszły na brzeg.
ptaszyska © kosma100


Lemurek i Kellysek.
Aaaa rowery dwa © kosma100


Zakupiłam Ani “takie małe cóś”, kto zgadnie co to?
Maluch z nowym zakupem © kosma100


A to już prawdziwy lemurek ;-)
lemurek ;) © kosma100


Po zabawach odwiozłam Anię do domu i pojechałam na Brodway po samochód.
Pojechałam już samochodem po Brata i do Bytomia po Wartburga, hehhehe mój Brat to ma pomysły ;-)
Zdjełanego w DDR Wartburga nie kupił, więc wróciliśmy do D.G. a ja rowerkiem z Brodwayu na Manhattan.

Z Manhattanu popedaliłam w końcu do domku.

Dzień, mimo niewyspania, bardzo fajny. Szkoda tylko, że jutro muszę wstać po 4:00, no ale wyśpię się w grobie ;-)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 41.19km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:56
  • VAVG 14.04km/h
  • VMAX 35.50km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rankiem...

Kochanie, wczoraj zwolnili mnie z pracy
Wiedz o tym, że nie dali mi szansy
Kazali odejść, wyrzucili za drzwi

Nasze mieszkanie sypie się od spodu
W naszej lodówce nie znajdziesz nawet lodu
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic

Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią

Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz

Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic

Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas

Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz

Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic

Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią


Nie mnie ale kogoś z moich Bliskich...
Niestety jak się nie liże tego i owego to leci się na bruk...

Rankiem - z pracy.
Wieczorem - na angielski, a nastepnie do pracy.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających...
  • DST 33.41km
  • Czas 01:38
  • VAVG 20.46km/h
  • VMAX 36.00km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z pracy - standardowo

Show me how you do that trick
The one that makes me scream" she said
"The one that makes me laugh" she said
And threw her arms around my neck
"Show me how you do it
And I promise you I promise that
I'll run away with you
I'll run away with you"

Spinning on that dizzy edge
I kissed her face and kissed her head
And dreamed of all the different ways I had
To make her glow
"Why are you so far away?" she said
"Why won't you ever know that I'm in love with you
That I'm in love with you"

You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Strange as angels
Dancing in the deepest oceans
Twisting in the water
You're just like a dream

Daylight licked me into shape
I must have been asleep for days
And moving lips to breathe her name
I opened up my eyes
And found myself alone alone
Alone above a raging sea
That stole the only girl I loved
And drowned her deep inside of me

You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Just like heaven


Rankiem z pracy - standardowo.
Później do Koleżanki po PITa - zrobić Jej korektę.
Dzisiaj cały dzień przed kompem, aż padnę na twarz, a wieczorem znowu na nockę.

A taka piękna pogoda na rower :-((((
Optymistyczny akcent - śpiwór wyprany - będzie czekał na 27 maja :-)

Wieczorem - do Kolezanki zawieść Jej korektę PITa, a później do pracy.

Dzisiaj na blogu będzie nie standardowo.
Po całym dniu, przez całą drogę do pracy śpiewałam sobie pod nosem ten kawałek:
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem

Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem
jestem ja, ja...

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być sobą być nie mogę, o nie!
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być być nie mogę, o nie!



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.84km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.13km/h
  • VMAX 34.40km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 kwietnia 2009 Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Z pracy... standardowo

Nie muszę pytać czy otworzysz
Bo wiem że jeśli zjawię się
To w progu będziesz stać
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem
Gdy przy mnie i przy nikim więcej

Twoja jasna twarz
Dajesz mi niepokorne myśli i niepokje
Tyle ich wciąż masz kochana
Nie myśl że nie miniemy nigdy się
Choć łatwiej razem iść pod wiatr

Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
Przed snem wypowiedz moje imię
Przybęde wraz ze świtem
Proszę nie śpij - jestem już


Rankiem z pracy - standardowo.

Młody chłopak w Hondzie bardzo miło się zachował - oglądałam się czy nie jedzie coś za mną za blisko (on jechał już obok mnie) bo chciałam ominąć stojący na ulicy samochód a On przyhamował i mnie przepuścił. Aż chce się żyć :-) Numeru niestety nie zapamiętałam, bo odjechał szybko :-(

Wieczorkiem pospikać, potem do pracy standardowo - D.G. - Katowice.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 33.51km
  • Czas 01:39
  • VAVG 20.31km/h
  • VMAX 37.20km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 kwietnia 2009 Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Z pracy

Przewróciło się niech leży cały luksus polega na tym
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać

zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty
kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym
to mi się wreszcie należy więc się położę na tym

coś wylało się nie szkodzi zanim stęchnie to długo jeszcze
ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę
napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna

w kątach miejsce dla odpadków bo w te kąty nikt nie zagląda
łatwiej tak i całkiem znośnie może czasem coś wyrośnie
może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę

zapuściłem się to zdrowo cały luksus polega na tym
łatwiej tak i całkiem słusznie może czasem coś wybuchnie
będę się czasem potykał ale kiedyś się wezmę


Rankiem (po 6:00) z pracy - standardowo.
Po 6:00 w niedzielę jest znikomy ruch - fajnie się jedzie. Niestety jutro o tej porze będzie masakra :/

Do 14:00 spałam - musiałam zregenerować baterie.
Nie pojeżdżę przez najbliższy tydzień - będę odsypiać nocki a przez resztę dnia będę się zajmować dalszym planowaniem mojej wyprawy Bornholm - Karup - Niemcy - Polska :))))

Zrobiłam opisy mojego wypadu do Ząbkowic Śląskich i Wrocławia:
Dąbrowa Górnicza – Ząbkowice Śląskie

Wokół Ząbkowic Śląskich

Ząbkowice Śląskie – Wrocław

Ogniskowo – Wrocławowo

Wrocław – Zabrze

Zapraszam do obejrzenia / poczytania :-)

Wieczorem - do pracy.



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 31.81km
  • Czas 01:31
  • VAVG 20.97km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 kwietnia 2009 Kategoria W towarzystwie ;)

Zagłębiowska Masa Krytyczna

II Zagłębiowska Masa Krytyczna
Najpierw do centrum Dąbrowy, na spotkanie z Bikestatsowiczami – ewcią0706 oraz ggrzybkiem, (tam też czekali Paweł z Tomkiem i Bartkiem, ale ich nie zauważyłam, dogonili nas więc na Mydlicach) a następnie razem na Zagłębiowską Masę Krytyczną do centrum Sosnowca. W Sosnowcu czekali już Dariusz79, Rafaello, Krzyś, Bercik. Na chwilę też podchodzi olo81, ale dzisiaj jest bardzo zajęty – organizacja takiej imprezy to dużo obowiązków.
Organizatorzy chyba nie spodziewali się tylu rowerzystów bo nie starczyło już dla nas gwizdków i plakietek. Ale przecież nie o to chodziło by dostać gwizdek czy plakietkę. W sumie fajnie by było gdyby dawali jakiś odblaskowy element – na pewno by się przydał.

Dariusz79 zlitował się nade mną i dostałam od Niego plakietkę :-) Dzięki :-)
Zagłębiowska Masa Krytyczna plakietka © kosma100


Jeden, dosyć groźnie wyglądający wypadek gdy jechaliśmy z górki na Mecu, mam nadzieję, że tej osobie nic groźnego się nie stało.
Z Masą przez Dąbrowę, Będzin do Czeladzi.

Już przy samym Rynku w Czeladzi urwał mi się błotnik (co za !%&!#^^%$!*%&!@%).
Ale Ewcia poświęciła swoją smycz bym mogła naprawić niegodziwca.
Naprawa błotnika :-) © kosma100


Bikestatsowicze na Rynku w Czeladzi.
Bikestatsowicze na Masie © kosma100


Zagłębiowska Masa Krytyczna © kosma100



Po Masie z ewcią0706, ggrzybkiem, Rafaello, Krzysiem, Bercikiem i "niezrzeszonym" na Pogorię, posiedzieć, pośmiać się, pokłócić i popatrzeć jak Pan wkłada.... :D :D :D

Krzysiu – dzielny Biker, szkoda tylko, że nie miał dzisiaj swojego superanckiego kasku.
Dzielny Biker © kosma100

Dziękuję Wszystkim za miłe towarzystwo.
Zmarzłam straszliwie siedząc na Pogorii (byłam ubrana tylko w krótkie spodenki i krótki rękawek).
Popedaliłam więc do domku ubrać się w kurtkę i długie getry i pojechałam do pracy.
W drodze do pracy nie za miła i bardzo niebezpieczna sytuacja - trzech pijanych chłopaków, jeden na rowerze, dwóch „na nogach”. Jeden z nich wybiegł na ulicę w moim kierunku tak jak by chciał mnie zaatakować, na szczęście wcześniej zauważyłam i przyspieszyłam, udało mi się uciec..

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
  • DST 61.65km
  • Czas 03:48
  • VAVG 16.22km/h
  • VMAX 40.70km/h
  • Sprzęt Kellysek ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl