Niedziela, 3 maja 2009
Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Z Helenką :)
Powrót do domu.
Po piątku i sobocie nadszedł czas na powrót do domu.
Najpierw z Anetką, Darkiem i Dzieciakami "szłam jadąc" z Helenki do Rokitnicy.
Później pożegnałam się i popedaliłam do domku.
Zabrze - Bytom - Siemianowice - Czeladź - Będzin - Łagisza - Dąbrowa G. Zielona - Manhattan (do Brata).
A wieczorkiem Manhattan - Mydlice.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Najpierw z Anetką, Darkiem i Dzieciakami "szłam jadąc" z Helenki do Rokitnicy.
Później pożegnałam się i popedaliłam do domku.
Zabrze - Bytom - Siemianowice - Czeladź - Będzin - Łagisza - Dąbrowa G. Zielona - Manhattan (do Brata).
A wieczorkiem Manhattan - Mydlice.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 45.42km
- Czas 02:24
- VAVG 18.93km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 maja 2009
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;), Z Helenką :)
Maximum 50 % terenu w terenie.
Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilku dniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę nie
Nie bardzo chcę
Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
Mieliśmy wstać o 6:00 by pojechać gdzieś dalej.
Wstaliśmy... trochę później – na rower wyjechaliśmy około 14:00. Anetka z Chłopakami poszli na mecz piłki ręcznej, a ja z Darkiem – na rower.
Maximum 50 % terenu w terenie - to było moje życzenie, prośba, rozkaz.
O dziwo! Darek posłuchał ;-)
Po ch.... mi te piórka????

Darek ciśnie na Kubalonkę – było ciężko ;)

Po zjechaniu z Kubalonki popedaliliśmy do Pałacu Warkoczów w Rybnej – w końcu moje warkocze odejdą w siną dal... za 3 tygodnie ;)

Tam sobie pofociliśmy...
„Uśmiech numer 5 ;p”

Kolejny cel - Pałac barona Fryderyka von Fürstenberga (1894r) w Kopaninie.

Potem był tylko las, las, las, spokojna droga... i... Darek chciał zatrzymać się na parkingu leśnym. Powodem była guma...

No i co ja teraz zrobię???

“Kosma tam jest bardzo fajny teren i zaraz tam pojedziemy”

Dziura zaklejona, dziwne ale w oponie nic nie znaleźliśmy w miejscu dziury. Darek pompuje koło, pssss uchodzi powietrze. Dziura, którą Darek załatał najprowdopodobniej zrobiła się podczas wyjmowania dętki... a ta faktyczna dziura pozostała i kolec w oponie :D a więc łatanie dziury po raz drugi :-)
Po zrobieniu kapcia widzimy grupę rowerzystów, dużą grupę, bardzo dużą.
Doganiamy ich po kolei i wyprzedzamy.
Następnie optymistyczny akcent – spotykamy pędzący Huragan ;-) chwila pogawędki z Chłopakami, którzy wracają z Częstochowy (twardziele) i ruszamy dalej – do miejscowości Brynek.
Pałac Henckela von Donneresmarcka - Brynek


Dalej – dosyć ruchliwym asfaltem do Boruszowic. Tam looknięcie na fabrykę papieru z 1894 roku.

I przerwa w „Biec Garten” (wyraźnie tam jest Biec a nie Bier).

Po popasie i popiciu ruszamy dalej. Przez Opatowice (fota specjalnie dla Cześka :D)

Stare Tarnowice – tutaj urodził się pewnien Biker (zalogowany na BS :))
Zamek w Starych Tarnowicach.

Brama :-)

Następnie przez park w Reptach do domku (II).
Szyb Sylwester

To był naprawdę fajny dzień (dwa dni).
Dzięki za wszystko moja Helenko :-)
Relacja Darka - zapraszam do poczytania.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilku dniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę nie
Nie bardzo chcę
Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
Mieliśmy wstać o 6:00 by pojechać gdzieś dalej.
Wstaliśmy... trochę później – na rower wyjechaliśmy około 14:00. Anetka z Chłopakami poszli na mecz piłki ręcznej, a ja z Darkiem – na rower.
Maximum 50 % terenu w terenie - to było moje życzenie, prośba, rozkaz.
O dziwo! Darek posłuchał ;-)
Po ch.... mi te piórka????

puchate ptoszki ;)© kosma100
Darek ciśnie na Kubalonkę – było ciężko ;)

Zdjęcie z wycieczki rowerowej© kosma100
Po zjechaniu z Kubalonki popedaliliśmy do Pałacu Warkoczów w Rybnej – w końcu moje warkocze odejdą w siną dal... za 3 tygodnie ;)

Pałac Warkoczów© kosma100
Tam sobie pofociliśmy...
„Uśmiech numer 5 ;p”

Uśmiech nuemr 5 - jakie głupie zdjęcie tym razem zrobimy Kosmie? :D© kosma100
Kolejny cel - Pałac barona Fryderyka von Fürstenberga (1894r) w Kopaninie.

Palacyk© kosma100
Potem był tylko las, las, las, spokojna droga... i... Darek chciał zatrzymać się na parkingu leśnym. Powodem była guma...

Łatamy gumę...... ;)© kosma100
No i co ja teraz zrobię???

Co ja teraz zrobię????© kosma100
“Kosma tam jest bardzo fajny teren i zaraz tam pojedziemy”

Tam jest fajny teren ;)© kosma100
Dziura zaklejona, dziwne ale w oponie nic nie znaleźliśmy w miejscu dziury. Darek pompuje koło, pssss uchodzi powietrze. Dziura, którą Darek załatał najprowdopodobniej zrobiła się podczas wyjmowania dętki... a ta faktyczna dziura pozostała i kolec w oponie :D a więc łatanie dziury po raz drugi :-)
Po zrobieniu kapcia widzimy grupę rowerzystów, dużą grupę, bardzo dużą.
Doganiamy ich po kolei i wyprzedzamy.
Następnie optymistyczny akcent – spotykamy pędzący Huragan ;-) chwila pogawędki z Chłopakami, którzy wracają z Częstochowy (twardziele) i ruszamy dalej – do miejscowości Brynek.
Pałac Henckela von Donneresmarcka - Brynek

Pałac Henckela von Donneresmarcka - Brynek© kosma100

Brynek© kosma100
Dalej – dosyć ruchliwym asfaltem do Boruszowic. Tam looknięcie na fabrykę papieru z 1894 roku.

Fabryka papieru© kosma100
I przerwa w „Biec Garten” (wyraźnie tam jest Biec a nie Bier).

BieC Garten© kosma100
Po popasie i popiciu ruszamy dalej. Przez Opatowice (fota specjalnie dla Cześka :D)

Opatowice ;)© kosma100
Stare Tarnowice – tutaj urodził się pewnien Biker (zalogowany na BS :))
Zamek w Starych Tarnowicach.

Stare Tarnowice© kosma100
Brama :-)

Brama© kosma100
Następnie przez park w Reptach do domku (II).
Szyb Sylwester

Szyb Sylwester© kosma100
To był naprawdę fajny dzień (dwa dni).
Dzięki za wszystko moja Helenko :-)
Relacja Darka - zapraszam do poczytania.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
- DST 57.00km
- Czas 03:10
- VAVG 18.00km/h
- VMAX 37.90km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 maja 2009
Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;)
Majowo...
Gdy ujrzała go był maj, pachniały bzy
w twarz uderzył wiatr
stanęły w oczach łzy
on uśmiechnął się i podniósł dłoń
spojrzeniem przywołał ją
do siebie ujęła jego dłoń,
ścisnęła mocno gdzieś
w oddali ptak wzniósł pieśń radosną
czy to wiosny czar
czy miłosny żar sprawiły to.....
że ona robi loda mu, bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu jakie to piękne jest
że ona robi loda mu bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu, a w okół kwitną bzy
Ciepłem swoich warg,
ogrzała go całego
on palce w jej włosy wplótł
i spojrzał w niebo
w welurze jego ud znalazła
schronienie swe
i radośc przed końcem drogi tej,
nie czuł już lęku wcale
cytować zaczął więc
Goethe'ego w orginale
po chwili białym bzem
udekorował włosy jej
bo ona robi loda mu bo umi..
Taki majowy kawałek :)
Rankiem (bardzo wczesnym) – do pracy.
Po pracy pognałam standardem numer II czyli na Helenkę ;-)
Po pysznym obiadku wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową.
Uczestnicy wycieczki to: Igorek, WRK97, Djk71, no i ja.
Anetka niestety nie pojechała (a szkoda).
P.S. Gdzie ten Darek tak spogląda????

Chłopaków „odstawiliśmy” na mecz piłki ręcznej, a my pognaliśmy w sina dal...
Tam gdzie rzepak...

tam gdzie gruz i kamienie...

tam gdzie piach i te inne „przeszkadzacze” w jeździe NIE NA GÓRSKIM ROWERZE!!!!!!!
Mój Kellysek był ZBULWERSOWANY!!!
Poszlajaliśmy się po każdym, najgorszym, najbliższym terenie i wróciliśmy po Wika i Igorka ;-)
Z Nimi z Rokitnicy na Helenkę chodnikiem.
Chłopaki nie płaczą ;-)

Potem już do „domku numer II” - na Helence ;)
To był bardzo fajny dzień ;-) (i wieczór też).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)©
w twarz uderzył wiatr
stanęły w oczach łzy
on uśmiechnął się i podniósł dłoń
spojrzeniem przywołał ją
do siebie ujęła jego dłoń,
ścisnęła mocno gdzieś
w oddali ptak wzniósł pieśń radosną
czy to wiosny czar
czy miłosny żar sprawiły to.....
że ona robi loda mu, bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu jakie to piękne jest
że ona robi loda mu bo umi
robi loda mu bo lubi to
robi loda mu, a w okół kwitną bzy
Ciepłem swoich warg,
ogrzała go całego
on palce w jej włosy wplótł
i spojrzał w niebo
w welurze jego ud znalazła
schronienie swe
i radośc przed końcem drogi tej,
nie czuł już lęku wcale
cytować zaczął więc
Goethe'ego w orginale
po chwili białym bzem
udekorował włosy jej
bo ona robi loda mu bo umi..
Taki majowy kawałek :)
Rankiem (bardzo wczesnym) – do pracy.
Po pracy pognałam standardem numer II czyli na Helenkę ;-)
Po pysznym obiadku wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową.
Uczestnicy wycieczki to: Igorek, WRK97, Djk71, no i ja.
Anetka niestety nie pojechała (a szkoda).
P.S. Gdzie ten Darek tak spogląda????

Ekipa Rodzinki "Ka" :)© kosma100
Chłopaków „odstawiliśmy” na mecz piłki ręcznej, a my pognaliśmy w sina dal...
Tam gdzie rzepak...

Pole rzepaku© kosma100
tam gdzie gruz i kamienie...

Teren...© kosma100
tam gdzie piach i te inne „przeszkadzacze” w jeździe NIE NA GÓRSKIM ROWERZE!!!!!!!
Mój Kellysek był ZBULWERSOWANY!!!
Poszlajaliśmy się po każdym, najgorszym, najbliższym terenie i wróciliśmy po Wika i Igorka ;-)
Z Nimi z Rokitnicy na Helenkę chodnikiem.
Chłopaki nie płaczą ;-)

Szczęśliwi bikerzy© kosma100
Potem już do „domku numer II” - na Helence ;)
To był bardzo fajny dzień ;-) (i wieczór też).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)©
- DST 65.84km
- Czas 04:07
- VAVG 15.99km/h
- VMAX 40.70km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 kwietnia 2009
Kategoria Statystycznie rzecz biorąc :-)
Statystycznie rzecz biorąc
Statystycznie na dzień 30 kwietnia 2009:
- najwięcej dni "w ciągu" - 48 dni;
- okres "w ciągu" - 14 marzec 2009 - 30 kwietnia 2009;
- ilość km "w ciągu" - 2312,32 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,59 km (25.03.2009);
- największa ilość km "w ciągu" - 214,15 km (16.04.2009).
- najwięcej dni "w ciągu" - 48 dni;
- okres "w ciągu" - 14 marzec 2009 - 30 kwietnia 2009;
- ilość km "w ciągu" - 2312,32 km;
- najmniejsza ilość km "w ciągu" - 3,59 km (25.03.2009);
- największa ilość km "w ciągu" - 214,15 km (16.04.2009).
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 kwietnia 2009
Szalony dzień... miałam spać ;p
Rankiem – z pracy – standardowo.
Później, zamiast spać - po 5 nocce i nie odsypianiu w dzień, kimnęłam się tylko „na chwilę” i popedaliłam do Sosnowca do Auchana do Canal+.
Po załatwieniu sprawy pojechałam na Manhattan do Brata.
U Brata gadu-gadu na temat bieżących spraw i poszłam (tzn. pojechałam rowerem) po Anię do przedszkola.
Ania była zdziwiona, że ja po Nią przyjechałam a nie babcia ;-)
Następnie wyciągnęłam Anię na rower.
Plan – Pogoria ;-)
Ania ciśnie ;)

Dojechałyśmy na Pogorię. Tam Ania wzbudziła sensację wśród łabędzi – te „ptaszki” niczego chyba się nie boją.

Uszczypnąć czy nie? Oto jest pytanie?

Zadowolona Bikerka Ania.

Ania i Jej zabawy ;-)

Aż łabędzie z ciekawości wyszły na brzeg.

Lemurek i Kellysek.

Zakupiłam Ani “takie małe cóś”, kto zgadnie co to?

A to już prawdziwy lemurek ;-)

Po zabawach odwiozłam Anię do domu i pojechałam na Brodway po samochód.
Pojechałam już samochodem po Brata i do Bytomia po Wartburga, hehhehe mój Brat to ma pomysły ;-)
Zdjełanego w DDR Wartburga nie kupił, więc wróciliśmy do D.G. a ja rowerkiem z Brodwayu na Manhattan.
Z Manhattanu popedaliłam w końcu do domku.
Dzień, mimo niewyspania, bardzo fajny. Szkoda tylko, że jutro muszę wstać po 4:00, no ale wyśpię się w grobie ;-)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Później, zamiast spać - po 5 nocce i nie odsypianiu w dzień, kimnęłam się tylko „na chwilę” i popedaliłam do Sosnowca do Auchana do Canal+.
Po załatwieniu sprawy pojechałam na Manhattan do Brata.
U Brata gadu-gadu na temat bieżących spraw i poszłam (tzn. pojechałam rowerem) po Anię do przedszkola.
Ania była zdziwiona, że ja po Nią przyjechałam a nie babcia ;-)
Następnie wyciągnęłam Anię na rower.
Plan – Pogoria ;-)
Ania ciśnie ;)

Bikerka© kosma100
Dojechałyśmy na Pogorię. Tam Ania wzbudziła sensację wśród łabędzi – te „ptaszki” niczego chyba się nie boją.

Ania pijąca i łabędzie na Pogorii© kosma100
Uszczypnąć czy nie? Oto jest pytanie?

Uszczypnąć czy nie? oto jest pytanie?© kosma100
Zadowolona Bikerka Ania.

Ania na Pogorii.© kosma100
Ania i Jej zabawy ;-)

Wygibasy© kosma100
Aż łabędzie z ciekawości wyszły na brzeg.

ptaszyska© kosma100
Lemurek i Kellysek.

Aaaa rowery dwa© kosma100
Zakupiłam Ani “takie małe cóś”, kto zgadnie co to?

Maluch z nowym zakupem© kosma100
A to już prawdziwy lemurek ;-)

lemurek ;)© kosma100
Po zabawach odwiozłam Anię do domu i pojechałam na Brodway po samochód.
Pojechałam już samochodem po Brata i do Bytomia po Wartburga, hehhehe mój Brat to ma pomysły ;-)
Zdjełanego w DDR Wartburga nie kupił, więc wróciliśmy do D.G. a ja rowerkiem z Brodwayu na Manhattan.
Z Manhattanu popedaliłam w końcu do domku.
Dzień, mimo niewyspania, bardzo fajny. Szkoda tylko, że jutro muszę wstać po 4:00, no ale wyśpię się w grobie ;-)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 41.19km
- Teren 30.00km
- Czas 02:56
- VAVG 14.04km/h
- VMAX 35.50km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 kwietnia 2009
Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Rankiem...
Kochanie, wczoraj zwolnili mnie z pracy
Wiedz o tym, że nie dali mi szansy
Kazali odejść, wyrzucili za drzwi
Nasze mieszkanie sypie się od spodu
W naszej lodówce nie znajdziesz nawet lodu
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią
Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz
Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz
Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią
Nie mnie ale kogoś z moich Bliskich...
Niestety jak się nie liże tego i owego to leci się na bruk...
Rankiem - z pracy.
Wieczorem - na angielski, a nastepnie do pracy.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających...
Wiedz o tym, że nie dali mi szansy
Kazali odejść, wyrzucili za drzwi
Nasze mieszkanie sypie się od spodu
W naszej lodówce nie znajdziesz nawet lodu
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią
Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz
Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Stanę w kolejce po swój zasiłek
Ty zamiast butów przyniesiesz mi miłość
A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz
Potem wydamy ostatnie pieniądze
Skąpany w winie popatrzę na słońce
Pomyśl kochanie, nie kupię ci już nic
Zostawmy to i chodźmy na spacer,
Bo dzisiaj świat wygląda inaczej
Gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas
Kolor i zapach wirują w głowie
Mocno oddychaj, poczuj to w sobie
Szalona wolność, chcesz się udławić nią
Nie mnie ale kogoś z moich Bliskich...
Niestety jak się nie liże tego i owego to leci się na bruk...
Rankiem - z pracy.
Wieczorem - na angielski, a nastepnie do pracy.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających...
- DST 33.41km
- Czas 01:38
- VAVG 20.46km/h
- VMAX 36.00km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 kwietnia 2009
Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Z pracy - standardowo
Show me how you do that trick
The one that makes me scream" she said
"The one that makes me laugh" she said
And threw her arms around my neck
"Show me how you do it
And I promise you I promise that
I'll run away with you
I'll run away with you"
Spinning on that dizzy edge
I kissed her face and kissed her head
And dreamed of all the different ways I had
To make her glow
"Why are you so far away?" she said
"Why won't you ever know that I'm in love with you
That I'm in love with you"
You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Strange as angels
Dancing in the deepest oceans
Twisting in the water
You're just like a dream
Daylight licked me into shape
I must have been asleep for days
And moving lips to breathe her name
I opened up my eyes
And found myself alone alone
Alone above a raging sea
That stole the only girl I loved
And drowned her deep inside of me
You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Just like heaven
Rankiem z pracy - standardowo.
Później do Koleżanki po PITa - zrobić Jej korektę.
Dzisiaj cały dzień przed kompem, aż padnę na twarz, a wieczorem znowu na nockę.
A taka piękna pogoda na rower :-((((
Optymistyczny akcent - śpiwór wyprany - będzie czekał na 27 maja :-)
Wieczorem - do Kolezanki zawieść Jej korektę PITa, a później do pracy.
Dzisiaj na blogu będzie nie standardowo.
Po całym dniu, przez całą drogę do pracy śpiewałam sobie pod nosem ten kawałek:
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem
jestem ja, ja...
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być sobą być nie mogę, o nie!
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być być nie mogę, o nie!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
The one that makes me scream" she said
"The one that makes me laugh" she said
And threw her arms around my neck
"Show me how you do it
And I promise you I promise that
I'll run away with you
I'll run away with you"
Spinning on that dizzy edge
I kissed her face and kissed her head
And dreamed of all the different ways I had
To make her glow
"Why are you so far away?" she said
"Why won't you ever know that I'm in love with you
That I'm in love with you"
You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Strange as angels
Dancing in the deepest oceans
Twisting in the water
You're just like a dream
Daylight licked me into shape
I must have been asleep for days
And moving lips to breathe her name
I opened up my eyes
And found myself alone alone
Alone above a raging sea
That stole the only girl I loved
And drowned her deep inside of me
You
Soft and only
You
Lost and lonely
You
Just like heaven
Rankiem z pracy - standardowo.
Później do Koleżanki po PITa - zrobić Jej korektę.
Dzisiaj cały dzień przed kompem, aż padnę na twarz, a wieczorem znowu na nockę.
A taka piękna pogoda na rower :-((((
Optymistyczny akcent - śpiwór wyprany - będzie czekał na 27 maja :-)
Wieczorem - do Kolezanki zawieść Jej korektę PITa, a później do pracy.
Dzisiaj na blogu będzie nie standardowo.
Po całym dniu, przez całą drogę do pracy śpiewałam sobie pod nosem ten kawałek:
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem
jestem ja, ja...
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być sobą być nie mogę, o nie!
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być być nie mogę, o nie!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 32.84km
- Czas 01:43
- VAVG 19.13km/h
- VMAX 34.40km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Kategoria Do pracy / z pracy, Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Z pracy... standardowo
Nie muszę pytać czy otworzysz
Bo wiem że jeśli zjawię się
To w progu będziesz stać
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem
Gdy przy mnie i przy nikim więcej
Twoja jasna twarz
Dajesz mi niepokorne myśli i niepokje
Tyle ich wciąż masz kochana
Nie myśl że nie miniemy nigdy się
Choć łatwiej razem iść pod wiatr
Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
Przed snem wypowiedz moje imię
Przybęde wraz ze świtem
Proszę nie śpij - jestem już
Rankiem z pracy - standardowo.
Młody chłopak w Hondzie bardzo miło się zachował - oglądałam się czy nie jedzie coś za mną za blisko (on jechał już obok mnie) bo chciałam ominąć stojący na ulicy samochód a On przyhamował i mnie przepuścił. Aż chce się żyć :-) Numeru niestety nie zapamiętałam, bo odjechał szybko :-(
Wieczorkiem pospikać, potem do pracy standardowo - D.G. - Katowice.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Bo wiem że jeśli zjawię się
To w progu będziesz stać
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem
Gdy przy mnie i przy nikim więcej
Twoja jasna twarz
Dajesz mi niepokorne myśli i niepokje
Tyle ich wciąż masz kochana
Nie myśl że nie miniemy nigdy się
Choć łatwiej razem iść pod wiatr
Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
Przed snem wypowiedz moje imię
Przybęde wraz ze świtem
Proszę nie śpij - jestem już
Rankiem z pracy - standardowo.
Młody chłopak w Hondzie bardzo miło się zachował - oglądałam się czy nie jedzie coś za mną za blisko (on jechał już obok mnie) bo chciałam ominąć stojący na ulicy samochód a On przyhamował i mnie przepuścił. Aż chce się żyć :-) Numeru niestety nie zapamiętałam, bo odjechał szybko :-(
Wieczorkiem pospikać, potem do pracy standardowo - D.G. - Katowice.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 33.51km
- Czas 01:39
- VAVG 20.31km/h
- VMAX 37.20km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 kwietnia 2009
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Z pracy
Przewróciło się niech leży cały luksus polega na tym
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać
zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty
kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym
to mi się wreszcie należy więc się położę na tym
coś wylało się nie szkodzi zanim stęchnie to długo jeszcze
ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę
napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna
w kątach miejsce dla odpadków bo w te kąty nikt nie zagląda
łatwiej tak i całkiem znośnie może czasem coś wyrośnie
może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę
zapuściłem się to zdrowo cały luksus polega na tym
łatwiej tak i całkiem słusznie może czasem coś wybuchnie
będę się czasem potykał ale kiedyś się wezmę
Rankiem (po 6:00) z pracy - standardowo.
Po 6:00 w niedzielę jest znikomy ruch - fajnie się jedzie. Niestety jutro o tej porze będzie masakra :/
Do 14:00 spałam - musiałam zregenerować baterie.
Nie pojeżdżę przez najbliższy tydzień - będę odsypiać nocki a przez resztę dnia będę się zajmować dalszym planowaniem mojej wyprawy Bornholm - Karup - Niemcy - Polska :))))
Zrobiłam opisy mojego wypadu do Ząbkowic Śląskich i Wrocławia:
Dąbrowa Górnicza – Ząbkowice Śląskie
Wokół Ząbkowic Śląskich
Ząbkowice Śląskie – Wrocław
Ogniskowo – Wrocławowo
Wrocław – Zabrze
Zapraszam do obejrzenia / poczytania :-)
Wieczorem - do pracy.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem
będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać
zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty
kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym
to mi się wreszcie należy więc się położę na tym
coś wylało się nie szkodzi zanim stęchnie to długo jeszcze
ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę
napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna
w kątach miejsce dla odpadków bo w te kąty nikt nie zagląda
łatwiej tak i całkiem znośnie może czasem coś wyrośnie
może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę
zapuściłem się to zdrowo cały luksus polega na tym
łatwiej tak i całkiem słusznie może czasem coś wybuchnie
będę się czasem potykał ale kiedyś się wezmę
Rankiem (po 6:00) z pracy - standardowo.
Po 6:00 w niedzielę jest znikomy ruch - fajnie się jedzie. Niestety jutro o tej porze będzie masakra :/
Do 14:00 spałam - musiałam zregenerować baterie.
Nie pojeżdżę przez najbliższy tydzień - będę odsypiać nocki a przez resztę dnia będę się zajmować dalszym planowaniem mojej wyprawy Bornholm - Karup - Niemcy - Polska :))))
Zrobiłam opisy mojego wypadu do Ząbkowic Śląskich i Wrocławia:
Dąbrowa Górnicza – Ząbkowice Śląskie
Wokół Ząbkowic Śląskich
Ząbkowice Śląskie – Wrocław
Ogniskowo – Wrocławowo
Wrocław – Zabrze
Zapraszam do obejrzenia / poczytania :-)
Wieczorem - do pracy.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 31.81km
- Czas 01:31
- VAVG 20.97km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 kwietnia 2009
Kategoria W towarzystwie ;)
Zagłębiowska Masa Krytyczna
II Zagłębiowska Masa Krytyczna
Najpierw do centrum Dąbrowy, na spotkanie z Bikestatsowiczami – ewcią0706 oraz ggrzybkiem, (tam też czekali Paweł z Tomkiem i Bartkiem, ale ich nie zauważyłam, dogonili nas więc na Mydlicach) a następnie razem na Zagłębiowską Masę Krytyczną do centrum Sosnowca. W Sosnowcu czekali już Dariusz79, Rafaello, Krzyś, Bercik. Na chwilę też podchodzi olo81, ale dzisiaj jest bardzo zajęty – organizacja takiej imprezy to dużo obowiązków.
Organizatorzy chyba nie spodziewali się tylu rowerzystów bo nie starczyło już dla nas gwizdków i plakietek. Ale przecież nie o to chodziło by dostać gwizdek czy plakietkę. W sumie fajnie by było gdyby dawali jakiś odblaskowy element – na pewno by się przydał.
Dariusz79 zlitował się nade mną i dostałam od Niego plakietkę :-) Dzięki :-)

Jeden, dosyć groźnie wyglądający wypadek gdy jechaliśmy z górki na Mecu, mam nadzieję, że tej osobie nic groźnego się nie stało.
Z Masą przez Dąbrowę, Będzin do Czeladzi.
Już przy samym Rynku w Czeladzi urwał mi się błotnik (co za !%&!#^^%$!*%&!@%).
Ale Ewcia poświęciła swoją smycz bym mogła naprawić niegodziwca.

Bikestatsowicze na Rynku w Czeladzi.

Po Masie z ewcią0706, ggrzybkiem, Rafaello, Krzysiem, Bercikiem i "niezrzeszonym" na Pogorię, posiedzieć, pośmiać się, pokłócić i popatrzeć jak Pan wkłada.... :D :D :D
Krzysiu – dzielny Biker, szkoda tylko, że nie miał dzisiaj swojego superanckiego kasku.

Dziękuję Wszystkim za miłe towarzystwo.
Zmarzłam straszliwie siedząc na Pogorii (byłam ubrana tylko w krótkie spodenki i krótki rękawek).
Popedaliłam więc do domku ubrać się w kurtkę i długie getry i pojechałam do pracy.
W drodze do pracy nie za miła i bardzo niebezpieczna sytuacja - trzech pijanych chłopaków, jeden na rowerze, dwóch „na nogach”. Jeden z nich wybiegł na ulicę w moim kierunku tak jak by chciał mnie zaatakować, na szczęście wcześniej zauważyłam i przyspieszyłam, udało mi się uciec..
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
Najpierw do centrum Dąbrowy, na spotkanie z Bikestatsowiczami – ewcią0706 oraz ggrzybkiem, (tam też czekali Paweł z Tomkiem i Bartkiem, ale ich nie zauważyłam, dogonili nas więc na Mydlicach) a następnie razem na Zagłębiowską Masę Krytyczną do centrum Sosnowca. W Sosnowcu czekali już Dariusz79, Rafaello, Krzyś, Bercik. Na chwilę też podchodzi olo81, ale dzisiaj jest bardzo zajęty – organizacja takiej imprezy to dużo obowiązków.
Organizatorzy chyba nie spodziewali się tylu rowerzystów bo nie starczyło już dla nas gwizdków i plakietek. Ale przecież nie o to chodziło by dostać gwizdek czy plakietkę. W sumie fajnie by było gdyby dawali jakiś odblaskowy element – na pewno by się przydał.
Dariusz79 zlitował się nade mną i dostałam od Niego plakietkę :-) Dzięki :-)

Zagłębiowska Masa Krytyczna plakietka© kosma100
Jeden, dosyć groźnie wyglądający wypadek gdy jechaliśmy z górki na Mecu, mam nadzieję, że tej osobie nic groźnego się nie stało.
Z Masą przez Dąbrowę, Będzin do Czeladzi.
Już przy samym Rynku w Czeladzi urwał mi się błotnik (co za !%&!#^^%$!*%&!@%).
Ale Ewcia poświęciła swoją smycz bym mogła naprawić niegodziwca.

Naprawa błotnika :-)© kosma100
Bikestatsowicze na Rynku w Czeladzi.

Bikestatsowicze na Masie© kosma100

Zagłębiowska Masa Krytyczna© kosma100
Po Masie z ewcią0706, ggrzybkiem, Rafaello, Krzysiem, Bercikiem i "niezrzeszonym" na Pogorię, posiedzieć, pośmiać się, pokłócić i popatrzeć jak Pan wkłada.... :D :D :D
Krzysiu – dzielny Biker, szkoda tylko, że nie miał dzisiaj swojego superanckiego kasku.

Dzielny Biker© kosma100
Dziękuję Wszystkim za miłe towarzystwo.
Zmarzłam straszliwie siedząc na Pogorii (byłam ubrana tylko w krótkie spodenki i krótki rękawek).
Popedaliłam więc do domku ubrać się w kurtkę i długie getry i pojechałam do pracy.
W drodze do pracy nie za miła i bardzo niebezpieczna sytuacja - trzech pijanych chłopaków, jeden na rowerze, dwóch „na nogach”. Jeden z nich wybiegł na ulicę w moim kierunku tak jak by chciał mnie zaatakować, na szczęście wcześniej zauważyłam i przyspieszyłam, udało mi się uciec..
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
- DST 61.65km
- Czas 03:48
- VAVG 16.22km/h
- VMAX 40.70km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze







