Niedziela, 26 września 2010
Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Z Helenką :)
X Zabrzańskie Szosowe Wyścigi Rowerowe Niezrzeszonych
X Zabrzańskie Szosowe Wyścigi Rowerowe Niezrzeszonych
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Ciała nasze diabłom zaprzedane
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Święty bałagan i błogosławiony zamęt
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Czasami starczy tylko splunąć na szczęście
Spojrzymy sobie w oczy będziemy wiedzieć więcej
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
To jest nasz spisek i nasza sekretna zmowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Dwa nie wysłane listy trzy nie napisane słowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Strachom i lachom i na przekór wrogom
Jesteśmy tu sufitem jesteśmy tu podłogą
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Bóg to jeden wie
Jeden Bóg to wie
Jeden Bóg to wie to nie jest wszystko jedno
Bóg to jeden wie mnie nie jest wszystko jedno*

Wczoraj wieczorem Darek zagadał, że Igorek startuje w Wyścigu. Pomyślałam, że może też wystartuje – będzie to jakaś mobilizacja do ruszenia tyłka, chociaż po wczorajszym karczowaniu siekierą drzew i żywopłotu, a następnie obcięciu żywopłotu przez całą noc ręce mi drętwiały i bardzo mnie bolą.
Wstałam, porozcierałam obolałe kończyny i ruszyłam do Zabrza na zawody.
Dąbrowa Górnicza – Będzin – Czeladź – Siemianowice Śląskie – Bytom – Zabrze.
W Bytomiu, na sygnalizacji świetlnej spotykam pijanego pieszego ;-)

Dojeżdżam dość wcześnie, czekam więc na Rodzinkę K.
Igorek na starcie dostaje ostatnie wskazówki Trenerów :-)

Igorek na starcie... hmm :-)

W każdej kategorii albo policja albo karetka jechała razem z uczestnikami wyścigu

Policja się lansuje ;-)

START!!! Igorek!!!

Sporo konkurencji ma Igorek :)

To nic. Igorek jedzie wspaniale i zdobywa brązowy medal :)

Igorek na podium

Igorek z medalem

Przyszła kolej i na mnie. Startuję razem z kobietami powyżej 30 lat oraz z mężczyznami (nie wiem z jakiej kategorii wiekowej).
Kibicuje mi spora grupa – rodzina Rodzinki K, więc nie mogę ich zawieść...
Kobiety mają do przejechania tylko jedno okrążenie więc wymyślam sobie taktykę „na maxa”. Startujemy, ruszam dość szybko, po pewnym czasie dochodzi mnie grupka na kolarkach... uff faceci :) pierwsza połowa trasy jest lekko pod górkę a ja jadę na przełożeniu 3-6 masakra :) Zaczynam się męczyć... jest ciężko... 2-3 i nie mam siły kręcić... ale na szczęście widzę nawrotkę, co oznacza, że teraz będzie tylko z górki.
Powoli chce mnie dojść grupka, nie widzę czy jest tam kobieta więc uciekam, okazuje się, że kobiety tam nie było. Takim oto sposobem zdobywam złoto w kategorii kobiet od 30 do 39 lat :)
Podobało mi się :) Na koronacji okazuje się, że nie mam pierwszego miejsca – organizator się pomylił... idę wyprostować tą pomyłkę i staję na pudle. Oprócz medalu, nagrody (kask) otrzymuję pamiątkową smycz (Dynio się ucieszy).

Następnie w deszczyku ruszam do domku.
Podobało mi się. Teraz bolą mnie nie tylko dłonie :)
* Strachy na Lachy - “BTW (mamy tylko siebie).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Ciała nasze diabłom zaprzedane
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Święty bałagan i błogosławiony zamęt
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Czasami starczy tylko splunąć na szczęście
Spojrzymy sobie w oczy będziemy wiedzieć więcej
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
To jest nasz spisek i nasza sekretna zmowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Dwa nie wysłane listy trzy nie napisane słowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Strachom i lachom i na przekór wrogom
Jesteśmy tu sufitem jesteśmy tu podłogą
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Bóg to jeden wie
Jeden Bóg to wie
Jeden Bóg to wie to nie jest wszystko jedno
Bóg to jeden wie mnie nie jest wszystko jedno*

Wczoraj wieczorem Darek zagadał, że Igorek startuje w Wyścigu. Pomyślałam, że może też wystartuje – będzie to jakaś mobilizacja do ruszenia tyłka, chociaż po wczorajszym karczowaniu siekierą drzew i żywopłotu, a następnie obcięciu żywopłotu przez całą noc ręce mi drętwiały i bardzo mnie bolą.
Wstałam, porozcierałam obolałe kończyny i ruszyłam do Zabrza na zawody.
Dąbrowa Górnicza – Będzin – Czeladź – Siemianowice Śląskie – Bytom – Zabrze.
W Bytomiu, na sygnalizacji świetlnej spotykam pijanego pieszego ;-)

Dojeżdżam dość wcześnie, czekam więc na Rodzinkę K.
Igorek na starcie dostaje ostatnie wskazówki Trenerów :-)

Igorek na starcie... hmm :-)

W każdej kategorii albo policja albo karetka jechała razem z uczestnikami wyścigu

Policja się lansuje ;-)

START!!! Igorek!!!

Sporo konkurencji ma Igorek :)

To nic. Igorek jedzie wspaniale i zdobywa brązowy medal :)

Igorek na podium

Igorek z medalem

Przyszła kolej i na mnie. Startuję razem z kobietami powyżej 30 lat oraz z mężczyznami (nie wiem z jakiej kategorii wiekowej).
Kibicuje mi spora grupa – rodzina Rodzinki K, więc nie mogę ich zawieść...
Kobiety mają do przejechania tylko jedno okrążenie więc wymyślam sobie taktykę „na maxa”. Startujemy, ruszam dość szybko, po pewnym czasie dochodzi mnie grupka na kolarkach... uff faceci :) pierwsza połowa trasy jest lekko pod górkę a ja jadę na przełożeniu 3-6 masakra :) Zaczynam się męczyć... jest ciężko... 2-3 i nie mam siły kręcić... ale na szczęście widzę nawrotkę, co oznacza, że teraz będzie tylko z górki.
Powoli chce mnie dojść grupka, nie widzę czy jest tam kobieta więc uciekam, okazuje się, że kobiety tam nie było. Takim oto sposobem zdobywam złoto w kategorii kobiet od 30 do 39 lat :)
Podobało mi się :) Na koronacji okazuje się, że nie mam pierwszego miejsca – organizator się pomylił... idę wyprostować tą pomyłkę i staję na pudle. Oprócz medalu, nagrody (kask) otrzymuję pamiątkową smycz (Dynio się ucieszy).

Następnie w deszczyku ruszam do domku.
Podobało mi się. Teraz bolą mnie nie tylko dłonie :)
* Strachy na Lachy - “BTW (mamy tylko siebie).
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 68.23km
- Czas 03:21
- VAVG 20.37km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 20 września 2010
Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Pogoria wieczorową porą...
Pogoria wieczorową porą...
Dzisiaj będzie bez tekstu piosenki...
Zaraz po pracy miałam jechać na spotkanie z firmą budowlaną. Szczęście, że firma kończyła prace na Łęknicach - dzielnicy Dąbrowy, która znajduje się przy Pogorii III. Nie mogłam się oprzeć i szybciutko po pracy wpadłam do mieszkania by się przebrać i wsiąść na rower.
Zapomniałam, że po ostatniej przejażdżce łańcuchowi należało się smarowanie... ech jechałam na strasznym świerszczu :( (mam nadzieję, że Kellysek mi wybaczy).
Po spotkaniu, przejechałam się na Pogorię.
Pogoria powoli kładzie się do snu...



Popedaliłam szybko do mieszkania...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Dzisiaj będzie bez tekstu piosenki...
Zaraz po pracy miałam jechać na spotkanie z firmą budowlaną. Szczęście, że firma kończyła prace na Łęknicach - dzielnicy Dąbrowy, która znajduje się przy Pogorii III. Nie mogłam się oprzeć i szybciutko po pracy wpadłam do mieszkania by się przebrać i wsiąść na rower.
Zapomniałam, że po ostatniej przejażdżce łańcuchowi należało się smarowanie... ech jechałam na strasznym świerszczu :( (mam nadzieję, że Kellysek mi wybaczy).
Po spotkaniu, przejechałam się na Pogorię.
Pogoria powoli kładzie się do snu...



Popedaliłam szybko do mieszkania...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 11.13km
- Czas 00:36
- VAVG 18.55km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 września 2010
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Mieszkam w teczce tekturowej
Mole chodzą mi po głowie
Czyjeś gumowe rękawiczki otwierają do mnie drzwiczki
Ścierają kurz z moich ust
Czyściciele warg zajęczych odkurzają mnie z pajęczyn
Więc się pytam ich, k****, co jest?
Mieszkam w teczce tekturowej
Jak mnie otworzysz to się dowiesz jak
Topi się w wymiotach gorzkie słowo patriota
Więc wypuszczam z mej fajki buch
Nie otwieram tym baranom nawet po szóstej rano
I nie pytam się ich k****, co jest?
Kto zważy kolarzy
Nie rusza się z miejsca
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Bywasz piekącym jadem trollów
Na internetowym forum
Vivat Polonia frustrata! Vivat Dąs Psychopata!
Jam nieudacznik grafoman i śmieć
Tylko tu możesz być bogiem - na wszystkich podnosisz nogę
Załatwiasz te sprawę jak pies
Kto z tego napięcia
pierdolnie ze szczęścia?
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Tyś podsłuchowa pluskwa tajna
Kasztan wyciągnięty z łajna
Kiedy ja mówię wolność zaraz grozisz mi wojną
Kiedy drugą stronę drogi chcę przejść
Więc kiedy ja mówię wolność nie mów mi że nie wolno
Moja wolność to żaden twój grzech
Mam wycięte na czole
Od chwili poczęcia...
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Ech... no comments...
Czy zna ktoś firmę, godną polecenia, która wykonuje ocieplenia budynków???
Jeśli tak to proszę o info.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Mole chodzą mi po głowie
Czyjeś gumowe rękawiczki otwierają do mnie drzwiczki
Ścierają kurz z moich ust
Czyściciele warg zajęczych odkurzają mnie z pajęczyn
Więc się pytam ich, k****, co jest?
Mieszkam w teczce tekturowej
Jak mnie otworzysz to się dowiesz jak
Topi się w wymiotach gorzkie słowo patriota
Więc wypuszczam z mej fajki buch
Nie otwieram tym baranom nawet po szóstej rano
I nie pytam się ich k****, co jest?
Kto zważy kolarzy
Nie rusza się z miejsca
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Bywasz piekącym jadem trollów
Na internetowym forum
Vivat Polonia frustrata! Vivat Dąs Psychopata!
Jam nieudacznik grafoman i śmieć
Tylko tu możesz być bogiem - na wszystkich podnosisz nogę
Załatwiasz te sprawę jak pies
Kto z tego napięcia
pierdolnie ze szczęścia?
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Tyś podsłuchowa pluskwa tajna
Kasztan wyciągnięty z łajna
Kiedy ja mówię wolność zaraz grozisz mi wojną
Kiedy drugą stronę drogi chcę przejść
Więc kiedy ja mówię wolność nie mów mi że nie wolno
Moja wolność to żaden twój grzech
Mam wycięte na czole
Od chwili poczęcia...
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch***
Za moją kasę
Ech... no comments...
Czy zna ktoś firmę, godną polecenia, która wykonuje ocieplenia budynków???
Jeśli tak to proszę o info.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 września 2010
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Ponad 50 km ;), Kellysek :), Czarna lista kierowców bałwanów
Tropiąc ścieżki rowerowe w Dąbrowie :-)
Zamykam siebie w sobie
By już nie widzieć łez
Potoków zwykłych ludzi…
Jak dziwnie modlą się
Jak dziwnie pieszczą słowa
Którymi krzyczy strach!
Jak serca kryją w dłoniach
Gdy wszystko mija…
Ja dam wam znak…
Dosyć już!
Piekła na ziemi starczy…
Ile tak można bez sensu walczyć?
Ile jeszcze?
Ile potrzeba krwi by wybaczyć?
Ile dziecięcych łez …
Słów rozpaczy??
Ile jeszcze?
Odchodzę stąd w niechęci
Nie ma tu dla mnie nic
Bezbarwne twarze śmierci
Już nie potrafią żyć…
Znów piszą nowe hymny
Znów słyszę wrogi śpiew
Znów serca kryją w dłoniach
Gdy wszystko mija…
Ja dam wam znak…*

Wczoraj miałam dzień dla siebie – postanowiłam odpocząć od wszystkiego i wszystkich.
I tak by było gdybym nie postanowiła „z nudów” upgradować Vistę do 7... no comments...
Mam dużo rowerowych Znajomych, z którymi od czasu do czasu jeżdżę. Jestem także przyzwyczajona do samotnego pedalenia, przejechałam kilkadziesiąt tysięcy samotnych kilometrów i nie przeszkadzało mi to.
Dzisiaj jednak miałam parcie na towarzystwo w pedaleniu...
Opis na gg, jeden telefon, drugi, sms tu, sms tam i nic...
Pojechałam więc sama.
Postanowiłam pojechać oznakowaną, stworzoną niedawno trasą rowerową biegnącą od Pogorii IV do Tucznawy.
A więc Mydlice – Pogoria III – tam w końcu mam zaszczyt jechać drogą rowerową asfatową wokół Pogorii III.
Pogoria IV

Wzburzona woda spuszczana do Pogorii ze zbiornika Przeczyckiego

W Wojkowicach Kościelnych drogowskaz:

jadę więc w kierunku wskazanym przez drogowskaz... błąd... bo to nie ten kierunek ;)
po jakimś czasie zaczynam się irytować, że nie ma żadnego palika, że jestem na drodze „Dębowego Świata”, w Ujejscu przy cmentarzu wyciągam mapę i... error, faktycznie nie tu miałam jechać ale znak co innego wskazywał... postanawiam „dogonić” drogę rowerową w Trzebiesławicach.
Doganiam.

Dalej jadę już drogą rowerową.
Po drodze mijam Pomnik Armii Radzieckiej, myślałam, że nie spotkam już w dzisiejszych czasach takich pomników.

Droga podoba mi się. Wjeżdżam w teren i tu „trening” przed Odyseją. Nawierzchnia drogi rowerowej

i dalej lasem...

W Sikorce wyjeżdżam na skrzyżowaniu. Mapy, które spotykam na drogach rowerowych to porażka... ta w Sikorce nie mówi nic... nie wiem po co ona tam... chyba dla picu, że jest :(
Napotykam na Pomnik Idzikowskiego... fajnie, bo zapomnialam kto to był Idzikowski, teraz sobie przypomniałam.

Następnie drogą polną, którą nie jechałam pojechałam z Tucznawy w kierunku Okradzionowa i Błędowa. Fajna droga, przez pola, dzisiaj było tam mnóstwo kałuż.
Skrzyżowanie dróg...

… to skrzyżowanie przypomniało mi pewne skrzyżowanie... chciałam zapodać linka ale nie umieściłam przecież jeszcze wszystkich zdjęć z mojej zeszłorocznej wyprawy :( więc linka nie będzie :D
Dębowy Świat

Wyjechalam na drogę, pomiędzy Łośniem a Błędowem ruszyłam więc zobaczyć jak ekipa remontowa się spisuje.
Remont trwa...

remont again :) łazienka

Z Łośnia popedaliłam w kierunku Ząbkowic, tam postanowiłam zobaczyć kopalnię dolomitu – jeszcze tu nie byłam. Niestety jestem tam o 13:30 – w tych godzinach jest strefa zrzutu kamieni, może w niedzielę nie pracują ale nie chce ryzykować...

Kopalnia dolomitu w oddali

Jeszcze tu wrócę!
Na rondzie w Ząbkowicach ocieram się o kosę Bialej Damy. Wszystko to przez dziadka za kierownicą :(
Zawsze stosowalam na drodze regułę ograniczonego zaufania, po ubiegłorocznym potrąceniu nie ufałam nikomu na drodze (no oprócz paru Przyjaciół), dzisiaj też jadąc na rondzie (mając pierwszeństwo) nie ufałam nikomu. Ale widząc samochód, który zwolnił byłam pewna, że zwolnił, bo mnie widzi... okazało się inaczej... gdy zobaczyłam, że jedzie wprost na mnie zaczęłam głośno krzyczeć i odbiłam w lewo (na moje szczęście nic nie jechało tym pasem)... gościu usłyszał i zwolnił... masakra, nawet nie przeprosił a gdyby nie mój krzyk i podejrzliwość do wszystkich uczestników ruchu zbierali by mnie z asfaltu :( Jechałam roztrzęsiona a ów palant wyprzedził mnie na centymetry!!!
Chciałam go dogonić gdzieś na światłach i zrobić mu wykład ale nie dałam rady... ech... brak słów.
Pojechałam w kierunku Pogorii III przez drogę rowerową przez Antoniów, znalazlam grzybka na jajecznicę

i innego grzybka :-)

Ogólnie: POTRZEBOWAŁAM TEGO (bike'a a nie kierowcy-debila).
To był dzień tylko dla mnie... nie dla remontu, nie dla Rodziny, nie dla Przyjaciół ale dla mnie... potrzebowałam tego! Dużo myślałam też o Pewnej Osobie, której w końcu założę konto na BikeStats :)
* Carrion - „Nibyraj”.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 60.89km
- Teren 40.00km
- Czas 03:43
- VAVG 16.38km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 8 września 2010
Kategoria Kosmacz - Powsinoga :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Mów mi dobrze...
Mów mi dobrze
Dobrze mi mów
Łaskocz czule
Warkoczem ciepłych słów
Wilgotnym szeptem przytul mnie
I mów mi dobrze
Nie mów mi źle
Rozłóż przede mną
Księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę
Twoich ramion i ud
I czaruj we mnie
Na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie
Rzuć na mnie urok swój
I niech utonę
W gorących wodach mórz
Cichych westchnień
Wyssanych z Twoich ust
I mów mi dobrze
Językiem jakim chcesz
Mów mi dobrze
Tylko nie mów mi źle
Bo ja na złe
Bo ja na złe
Reaguję źle
I kurczę się, w sobie zamykam
I kurczę się, w sobie zamykam
Bo ja na złe
Bo ja na złe
Reaguję źle
I kurczę się, w sobie zamykam
I kurczę się, w sobie zamykam
Bo ja na złe
Reaguję źle
I kurczę się, w sobie zamykam
Bo ja na złe
Reaguję źle
I kurczę się, w sobie zamykam
Mów mi dobrze
Dobrze mi mów
Mów mi dobrze
Dobrze mi mów
Mów mi dobrze
Mów dobrze mi
Mów mi dobrze
Albo nie mów nic
Rankiem po wóz porzucony wczoraj...
Ostatnio zamiast roweru...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 2.70km
- Czas 00:10
- VAVG 16.20km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 września 2010
Śląska Masa Krytyczna
O jak ja kocham to miejsce
Tu jest tyle policji, czuje się bezpiecznie
Kochanie czemu szepczesz ?
Możemy być spokojni,
opuśćmy ręce, opuśćmy ręce
Czego chcieć więcej, prócz tego co mam
Prócz tego za czym stoję w kolejce od lat
No czego chcieć więcej
Bo gdzie tak jak tu z wolna sączą nam się poranki
Leniwie ciekną po szybach zachody Słońca
No czego chcieć więcej
Ale najważniejsze to że kiedy zamknę oczy
kiedy zamknę oczy, nic nie zaskoczy mnie
O jak ja kocham to miejsce
Tu jest tyle policji, czuje się bezpiecznie
Kochanie czemu szepczesz ?
Możemy być spokojni,
opuśćmy ręce, opuśćmy ręce
Czego chcesz więcej prócz tego co masz
Prócz tego co mogę dać ci w podzięce
za kilka tych lat
No czego chcesz więcej
Bo gdzie tak jak tu kapryśnie kosmacą się myśli
Przez pozamykane drzwi garną się tłuste dni
No czego chcesz więcej
No ale najważniejsze to że kiedy zamkniesz oczy
kiedy zamkniesz oczy nic nie zaskoczy cie
O jak ja kocham to miejsce
Tu jest tyle policji, czuje się bezpiecznie
Kochanie czemu szepczesz ?
Możemy być spokojni,
opuśćmy ręce, opuśćmy ręce
O jak ja kocham to miejsce
Tu jest tyle policji, czuje się bezpiecznie
Kochanie przestań wreszcie!
Możemy być spokojni wrócimy tu jeszcze

Śląska Masa Krytyczna... BARDZO SPONTANICZNIE :-)
Ale o to chodzi w życiu ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 18.41km
- Czas 01:52
- VAVG 9.86km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 sierpnia 2010
Na nieskładanym składaku :-) z Poznańskim Bikerem
Na nieskładanym składaku :-)z Poznańskim Bikerem
W sobotę odwiedził mnie mój ulubiony Poznański Biker :) Przyholował Go do Łośnia (miejsca mojej nieustającej ostatnio walki) Hose.
Nie mogłam niestety poświęcić Jackowi zbyt wiele czasu ale chęć popedalenia z Jackiem była tak silna, że pożyczyłam od Sąsiada klimatyczny rower (jak przystało na wieś) i pojechałam odwieźć Jacka kawałek (pojechał na zamek w Siewierzu) a sama popedaliłam obciąć Tatę.

Po południu odwiozłam Jacka na dworzec, gdzie w nieco mało komfortowych warunkach pojechał do Poznania.

A ja wróciłam walczyć dalej...

P.S. Kupię 4 wiaderka czasu i 1 siły.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
W sobotę odwiedził mnie mój ulubiony Poznański Biker :) Przyholował Go do Łośnia (miejsca mojej nieustającej ostatnio walki) Hose.
Nie mogłam niestety poświęcić Jackowi zbyt wiele czasu ale chęć popedalenia z Jackiem była tak silna, że pożyczyłam od Sąsiada klimatyczny rower (jak przystało na wieś) i pojechałam odwieźć Jacka kawałek (pojechał na zamek w Siewierzu) a sama popedaliłam obciąć Tatę.

Po południu odwiozłam Jacka na dworzec, gdzie w nieco mało komfortowych warunkach pojechał do Poznania.

A ja wróciłam walczyć dalej...

P.S. Kupię 4 wiaderka czasu i 1 siły.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 5.00km
- Czas 00:20
- VAVG 15.00km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 sierpnia 2010
Kategoria Kellysek :), Kosmacz - Powsinoga :), Ponad 50 km ;), W towarzystwie ;), Z Helenką :)
Z Żonatymi to...
Z Żonatymi to nawet nie można porządnie pojeździć na rowerze :p
Weekend w doborowym towarzystwie dobiegł końca, tzn. trzeba było się ewakuować by dotrzeć do domku przed jutrzejszą pracą.
Trudno było wrócić do szarej rzeczywistości, tym bardziej, że przede mną prawie 7-mio godzinna podróż koleją :(
Postanowiłam jechać rowerem z Jasienia do Zielonej Góry. Rankiem, gdy wszyscy jeszcze spali, rentgeniłam googlowską mapę i postanowiłam jechać do Nowej Soli zamiast do Zielonej Góry. 58,7 km – tyle wskazywało google.
Postanowili mi potowarzyszyć Darek z Młynarzem (to bardzo milo z Ich strony). Popedaliliśmy więc w trójkę.
Darek założył nowe okulary rowerowe i w drogę!

Jasień – Nowogród Bobrzański – Niwiska – Kamienica – Radwanów.
Tutaj mężczyźni postanowili wrócić do swych tęskniących Żonek (no tak... z żonatymi tak jest ;p) i zawrócili a ja pojechałam dalej.
Jeszcze raz wielkie dzięki za odwiezienie :-)
Mirocin Dolny – Studzieniec – Lubieszów – Nowa Sól.
I w pociąg, który jest już 30 minut spóźniony... :(

To był bardzo udany weekend – odskocznia od całego tego... w którym ostatnio żyję bardzo intensywnie.
Dzięki wszystkim za taki piękny weekend!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
Weekend w doborowym towarzystwie dobiegł końca, tzn. trzeba było się ewakuować by dotrzeć do domku przed jutrzejszą pracą.
Trudno było wrócić do szarej rzeczywistości, tym bardziej, że przede mną prawie 7-mio godzinna podróż koleją :(
Postanowiłam jechać rowerem z Jasienia do Zielonej Góry. Rankiem, gdy wszyscy jeszcze spali, rentgeniłam googlowską mapę i postanowiłam jechać do Nowej Soli zamiast do Zielonej Góry. 58,7 km – tyle wskazywało google.
Postanowili mi potowarzyszyć Darek z Młynarzem (to bardzo milo z Ich strony). Popedaliliśmy więc w trójkę.
Darek założył nowe okulary rowerowe i w drogę!

Jasień – Nowogród Bobrzański – Niwiska – Kamienica – Radwanów.
Tutaj mężczyźni postanowili wrócić do swych tęskniących Żonek (no tak... z żonatymi tak jest ;p) i zawrócili a ja pojechałam dalej.
Jeszcze raz wielkie dzięki za odwiezienie :-)
Mirocin Dolny – Studzieniec – Lubieszów – Nowa Sól.
I w pociąg, który jest już 30 minut spóźniony... :(

To był bardzo udany weekend – odskocznia od całego tego... w którym ostatnio żyję bardzo intensywnie.
Dzięki wszystkim za taki piękny weekend!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
- DST 59.00km
- Czas 02:50
- VAVG 20.82km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 sierpnia 2010
Kategoria Kellysek :), Kosmacz - Powsinoga :), W towarzystwie ;), Z Helenką :)
15 Południk w Jasieniu ;-)
Dla Ciebie warto,
O Tobie trzeba
Bo nawet wiersz
Nie chce krążyć
Nad inną głową
Od myśli czarno
W tej części nieba
W której od serc
Połatanych płacą aniołom
Ich zmęczonych rąk
uspokoić nie umie czas
Choć właśnie on
Od ich pracy pęka w szwach
Czasem zaplącze anielską nić
By zamiast łaty niepamięć wszyć
Albo któreś zmieni w kamień
I na chwilę łatwiej żyć
Dla Ciebie warto,
O Tobie trzeba
Bo nawet wiersz
Nie chce krążyć
Nad inną głową
Od myśli czarno
W tej części nieba
W której od serc
Połatanych płacą aniołom
Nie zrozumie nikt
Po co tu są, dlaczego w nas
Sklejają sny
Ślepą wiarą w lepszy czas
Czekam, bo może już dziś
Gdy nie zostanie mi nic
Przyjdzie błagać o ich kamień...
Lecz czy łatwiej będzie żyć*
Ten weekend był już zaplanowany dawno temu. Czekałam na niego z utęsknieniem. W ten weekend miałam odwiedzić moich ulubionych Wariatów czyli Asiczkę i Młynarza.
Pomimo natłoku obowiązków udało mi się wsiąść do pociągu do Zielonej Góry w piątek i tym oto sposobem wylądowałam późnym wieczorem w Jasieniu ;-)
W sobotę, mocna ekipa pod wezwaniem, w skład, której wchodzili: Asiczka, Młynarz, Anetka, Darek, Wiku i Igorek, postanowiła wyruszyć na małą przejazdżkę rowerową do Lubska w celu inspekcji w pewnym, pięknym domku ;-)
Ekipa zbiera się do wyjazdu.

Obok granicy Jasienia (pod wsią Budziechów) przebiega 15 południk szerokości geograficznej wschodniej, w oparciu o który mierzony jest czas środkowo-europejski. W miejscu tym usytuowany jest głaz, pojechaliśmy więc go obejrzeć i zrobić pamiątkową fotę.
15 południk


W Lubsku, na stacji podpompowaliśmy kółka w naszych rumakach i pojechaliśmy obejrzeć to i owo w Lubsku. Młynarz dyma kołka na stacji ;-)

Powrót po ciemku, przez las... ciekawie było :D :D :D
Dziękuję wszystkim wspólpedałom za świetne towarzystwo na przejażdżce, dziękuję Gospodarzom za mile spędzone chwile :)
Ewelina Marciniak - „Trzeba”.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
- DST 15.00km
- Czas 01:00
- VAVG 15.00km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 sierpnia 2010
Kategoria Kellysek :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
To jeszcze nie koniec - ja to wiem...
Chciałbym wierzyć, że kiedyś znajdzie mnie
Dobra chwila która wskaże mój prawdziwy cel,
Poda mi swą dłoń i zaprowadzi mnie
łatwą drogą poprzez cienie, poprzez ludzki gniew
Tam już będę ja, pokażę swą twarz
Prawdziwy ja
I znowu łudzę się, czekam na ten dzień,
To jeszcze nie koniec - ja to wiem,
Za mało mówię słów które mają sens, mają sens
Zabijam w sobie gniew tracąc wiarę, że
kiedyś coś zmieni także mnie
Tak mało słyszę słów które mają sens, mają sens
Ciągle walczę i wciąż przegrywam, ja
w walce z samym sobą nie mam przecież żadnych szans
Coraz więcej łez ginie pośród mgły,
jak poskarżyć się przed sobą, że już nie mam sił?
Ciągle w sieci kłamstw, które wije czas
Kto mi wskaże drogę którą trzeba dalej iść?
Wstanę jeszcze raz, może zdarzy się
w końcu trafię tam, gdzie usnął gniew
Tam już będę ja, pokażę swą twarz
Prawdziwy ja
I znowu łudzę się, czekam na ten dzień,
To jeszcze nie koniec - ja to wiem,
Za mało mówię słów które mają sens, mają sens
Zabijam w sobie gniew tracąc wiarę, że
kiedyś coś zmieni także mnie
Tak mało słyszę słów które mają sens, mają sens
Dzisiaj udało mi się wyjść z pracy o 15:30, czyli po 8 godzinach pracy ;-)
Popędziłam blachosmrodem by pozałatwiać sprawy w 3 bankach... powoli do przodu ;)
W mieszkanku byłam po 17:00 – bardzo wczesna godzina jak na ostatnie czasy.
W Łośniu byłam umówiona o 20:30 z fachowcem od ocieplenia domu.
Postanowiłam jechać rowerem, chociaż bardzo mi się nie chciało...
Ostatnio tak mi się nie chciało jak wyjeżdżałam z Helenki 21 września 2009. Nie jestem przesądna ale miałam dziwne uczucie... zamknęłam więc mieszkanie tylko na dolny zamek, bo do tego zamka klucz ma parę osób ;)
Przez Pogorię III, obok Pogorii I, Ząbkowice do Łośnia. Najpierw odwiedziny u Taty, później do domu, na spotkanie z fachmanem od ocieplenia.
Po spotkaniu popedaliłam z powrotem do mieszkania. Przez całą drogę dziwiłam się, że tak wcześnie robi się ciemno. Pojechałam tym razem przy Hucie Katowice, Tworzeń, Gołonóg, Centrum na Mydlice.
Nie mogłam się nadziwić, że o 19:40 jest już szarówka... w pewnym momencie zajarzyłam, że przecież w liczniku rowerowym nadal mam czas zimowy... ech... zaćmienie :-)
Ale i tak szybko robi się ciemno.
W mieszkanku byłam o 21:00.
Potrzeba było mi tego :-)
Kto z Bikestatsowiczy pamięta to miejsce? :D i z czym się kojarzy?

*Carrion - „Nie bez wiary”.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
Dobra chwila która wskaże mój prawdziwy cel,
Poda mi swą dłoń i zaprowadzi mnie
łatwą drogą poprzez cienie, poprzez ludzki gniew
Tam już będę ja, pokażę swą twarz
Prawdziwy ja
I znowu łudzę się, czekam na ten dzień,
To jeszcze nie koniec - ja to wiem,
Za mało mówię słów które mają sens, mają sens
Zabijam w sobie gniew tracąc wiarę, że
kiedyś coś zmieni także mnie
Tak mało słyszę słów które mają sens, mają sens
Ciągle walczę i wciąż przegrywam, ja
w walce z samym sobą nie mam przecież żadnych szans
Coraz więcej łez ginie pośród mgły,
jak poskarżyć się przed sobą, że już nie mam sił?
Ciągle w sieci kłamstw, które wije czas
Kto mi wskaże drogę którą trzeba dalej iść?
Wstanę jeszcze raz, może zdarzy się
w końcu trafię tam, gdzie usnął gniew
Tam już będę ja, pokażę swą twarz
Prawdziwy ja
I znowu łudzę się, czekam na ten dzień,
To jeszcze nie koniec - ja to wiem,
Za mało mówię słów które mają sens, mają sens
Zabijam w sobie gniew tracąc wiarę, że
kiedyś coś zmieni także mnie
Tak mało słyszę słów które mają sens, mają sens
Dzisiaj udało mi się wyjść z pracy o 15:30, czyli po 8 godzinach pracy ;-)
Popędziłam blachosmrodem by pozałatwiać sprawy w 3 bankach... powoli do przodu ;)
W mieszkanku byłam po 17:00 – bardzo wczesna godzina jak na ostatnie czasy.
W Łośniu byłam umówiona o 20:30 z fachowcem od ocieplenia domu.
Postanowiłam jechać rowerem, chociaż bardzo mi się nie chciało...
Ostatnio tak mi się nie chciało jak wyjeżdżałam z Helenki 21 września 2009. Nie jestem przesądna ale miałam dziwne uczucie... zamknęłam więc mieszkanie tylko na dolny zamek, bo do tego zamka klucz ma parę osób ;)
Przez Pogorię III, obok Pogorii I, Ząbkowice do Łośnia. Najpierw odwiedziny u Taty, później do domu, na spotkanie z fachmanem od ocieplenia.
Po spotkaniu popedaliłam z powrotem do mieszkania. Przez całą drogę dziwiłam się, że tak wcześnie robi się ciemno. Pojechałam tym razem przy Hucie Katowice, Tworzeń, Gołonóg, Centrum na Mydlice.
Nie mogłam się nadziwić, że o 19:40 jest już szarówka... w pewnym momencie zajarzyłam, że przecież w liczniku rowerowym nadal mam czas zimowy... ech... zaćmienie :-)
Ale i tak szybko robi się ciemno.
W mieszkanku byłam o 21:00.
Potrzeba było mi tego :-)
Kto z Bikestatsowiczy pamięta to miejsce? :D i z czym się kojarzy?

*Carrion - „Nie bez wiary”.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
- DST 35.29km
- Czas 01:46
- VAVG 19.98km/h
- Sprzęt Kellysek ;)
- Aktywność Jazda na rowerze







