Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 10 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Nawet diabły chodzą po ulicy i...
i czekają na naiwnych

Religia
Kultura
Nauka
Natura

I ty i

Nawet diabły chodzą po ulicy i...
i czekają na naiwnych

Religia
Kultura
Nauka
Natura

I ty i ja wiemy, że tak jest

Nawet diabły chodzą po ulicy i...
i czekają na na naiwnych

Religia
Kultura
Nauka
Natura

I ty i ja wiemy, że tak jest


Hmmm...
Cały dzień w łóżku albo w domku z racji uziemionego Gościa leżącego i dogorywającego w łóżku.

Więc wieczorem (późnym!) musiałam się przewietrzyć.
A więc transportuję Gościa na PKP.

Mydlice - PKP a następnie lans po okolicy czyli do domku na skróty OMC.

Focę ale moje nocne foty jak zwykle do du....... ;P
Ale jak już zrobiłam to już umieszczę ;)

Na pięknym dworcu PKP (już niedługo się to zmieni ;D)


Kościół "od tylca"


Aqua park z góry :)


I jeszcze raz ;)


BikeStats "Jeździj z nami" powinno być "Jeźdź z nami" - okropieństwo ;D


No i ostatnia fota... ładne by były gdyby były ostre ;((((((((((((((((((((((((((((((((
a tak to PORAŻKA



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
  • DST 7.51km
  • Czas 00:49
  • VAVG 9.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 czerwca 2008

I've paid my dues
Time after time
I've done my sentence
But committed no crime
And bad mistakes
I'v

I've paid my dues
Time after time
I've done my sentence
But committed no crime
And bad mistakes
I've made a few
I've had my share of sand
Kicked in my face
But I've come through
And I need to go on and on and on and on

We are the champions - my friend
And we'll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
'Cause we are the champions of the world

I've taken my bows
And my curtain calls
You've bought me fame and fortune
And everything that goes with it
I thank you all
But it's been no bed of roses no pleasure cruise
I consider it a challenge before the whole human race
And I ain't gonna lose
And I need to go on and on and on and on

We are the champions - my friend
And we'll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
'Cause we are the champions of the world

We are the champions - my friend
And we'll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
'Cause we are the champions

Dzisiaj, z racji tego, że byłam „awaryjnym kierowcą” mojego Wielkiego Brata kilometrów nie najeździłam ale było miło :)))
Na początek na stację podymać koła – Młynarza nie było więc obeszło się bez łamania i urywania wentyli ;)


Przy stacji benzynowej na Mydlicach jakiś tor – dla quadów? ;D


Po dymaniu pojechaliśmy do Kazimierza Górniczego – chciałam pokazać Kobrze następne ładne i zielone tereny Zagłębia :)
Zwierzyna w Kazimierzu.


Podjechaliśmy pod KWK w Kazimierzu.


Następnie do Stonki po zakupy i w zaciszne miejsce nad wodę na ławeczce skonsumować zakupy ;)





Trzeba było skończyć wcześniej rowerowanie bo...


*P*O*L*S*K*A :)

Kosma – Kibic??? Czy dobrze widzę??? Hihihihi ano tak – jedynie krowa nie zmienia poglądów – jak lubi mawiać Legenda BikeStats (Pozdrawiam Moją Ulubioną Rodzinkę :))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 19.93km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:09
  • VAVG 17.33km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Poniedziałek, w poniedziałek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
A we wtorek, a we wtorek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w s

Poniedziałek, w poniedziałek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
A we wtorek, a we wtorek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
W środę, w czwartek, w środę w czwartek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
Za to w piątek, za to w piątek też nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
ref. Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas
Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas :)))


Do pracy - bardzo szybko jak na mnie - ostatnie 6 minut tempem spacerowym obok koleżanki :)

Późnym wieczorem, w tempie zawrotnym, do domku :)


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.25km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 21.50km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Runął już ostatni mur między nami
Runął już ostatni mur między nami
Nie mówimy ani słowa
Bo tego się nie da powiedzieć sło

Runął już ostatni mur między nami
Runął już ostatni mur między nami
Nie mówimy ani słowa
Bo tego się nie da powiedzieć słowami

Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic


Najpierw do sklepu po prezent dla kolegi :)


Następnie standardowo do pracy :), tzn. standardowo OMC, bo po drodze zawiozłam moją Nokię do serwisu (PO RAZ TRZECI!!!!!!!! i mam nadzieję ostatni).

Pani Kierownik zapatrzyła się na Trolle (dostałam zjebkę, że nie przywiozłam ani jednego) więc sama sobie poradziła i ma takiego oto psiaka :)


Z przykrością muszę napisać, że Pewna Osoba nie zaszczyci nas swoją obecnością na BO :( Przykro :( Nie będzie bajki :(((

Z pracy - szybko do domu bo z racji zastępczego telefonu bez zestawu byłam skazana tylko na siebie więc miałam motorek w d... ;D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 35.22km
  • Czas 01:38
  • VAVG 21.56km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

STOP!!! Muszę wyciągnąć muchę...

Nie pytaj mnie dlaczego
Zabiłem go
Nie był moim kolegą
Zabiłem go
Po pro

STOP!!! Muszę wyciągnąć muchę...

Nie pytaj mnie dlaczego
Zabiłem go
Nie był moim kolegą
Zabiłem go
Po prostu leszcza skasowałem
Zabiłem go
Siebie tylko sprawdzić chciałem
Zabiłem go
Oblałem dziś klasówkę
Zabiłem go
Nie miałem kasy na studniówkę
Zabiłem go
Był dla mnie hańbą i obelgą
Zabiłem go
Nie pytaj czy żałuję tego

Zabiłeś? Zabiłem!
Zabiłeś? Zabiłem!
Zabiłeś? Zabiłem!
Nawet się nie zamyśliłem

Nie pytaj mnie dlaczego
Zabiłem go
Nie był moim kolegą
Zabiłem go
Po prostu leszcza skasowałem
Zabiłem go
Siebie tylko sprawdzić chciałem
Zabiłem go
Matka mówi że to przez was
Zabiłem go
Nie był z tego osiedla
Zabiłem go
Dziwny jakiś taki był
Zabiłem go
Przestałem kopać on jeszcze żył


Monia złapała nową muchę!!! Ojojoj poleciała...

Do pracy - standardowo - z małym urozmaiceniem jakim było wpadnięcie muchy pod moją koszulkę :)
Z pracy standardowo - bez ekscesów owado-podobnych :)

A wieczorkiem - wspomnień czar - pyszniutkie... hmmm zostawiłam jedno dla... :D


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)))
  • DST 33.25km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:39
  • VAVG 20.15km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

To ch**, że gramy jak 20 lat temu,
To ch** , że nie równo wchodzimy w refreny,
To ch**, że nas nie ma na listach przebojów,

Poniedziałek, 2 czerwca 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy

Jestem Twoim psem, łańcuchowym smokiem.
Samobójcą jest, kto zaczepia Cię.
Jak słonecznik za swoją lampą - słońcem,
Tak za

Jestem Twoim psem, łańcuchowym smokiem.
Samobójcą jest, kto zaczepia Cię.
Jak słonecznik za swoją lampą - słońcem,
Tak za Tobą ja chodzę noc i dzień.

Ja na pamięć znam wszystkie Twoje kłamstwa,
Wszystkie Twoje gry i kolekcję min.
Szklane serce ma mechaniczna lalka,
I nie pytaj, skąd ja wiem, że to Ty.

Podpalić dom, obrabować bank,
Dla oczu Twych - na to mnie stać.

Wiem, że rzucisz mnie w któreś popołudnie,
Jak wyrzuca się stary zdarty but.
Między majem a ołowianym grudniem,
Ten jedyny dzień kolnie mnie jak nóż.

Dla Ciebie staczam się wciąż w dół i w dół,
Zostało mnie już ćwierć, nawet nie pół,
Niech to trafi szlag.

Dla Ciebie staczam się wciąż w dół i w dół,
Zostało mnie już ćwierć, nawet nie pół.
Dla Ciebie staczam się do nieba bram,
Jeżeli dojdę, to nie wpuszczą tam.
Niech to trafi szlag!


Do pracy - standardowo.
Z pracy również ;)

Potem na angielski (już pięta - palce) - koniec roku ;)

No i stuknęło mi 4001 kaemów!!!
STO LAT! STO LAT! ALLELUJA ALLELUJA!!!

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 32.21km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:34
  • VAVG 20.56km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 czerwca 2008 Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Zbudowali fabryki
Opracowali maszyny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko,

Zbudowali fabryki
Opracowali maszyny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Ustawili kominy
Zbudowali drabiny
To już wszystko pracuje
Pracuje i truje
Bo im tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Jeszcze dymią kominy
Produkują spaliny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić


Rankiem (średniowczesnym) do pracy...

Później z pracy - standardowo.
Później do centrum schłodzić się żółtym napojem (bezalkoholowym oczko :)).

Pod domkiem dorwałam jakąś szaloną ekipę kiboli POLSKA!!!



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 37.11km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 20.06km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 maja 2008 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

U cioci na imieninach są goście i jest rodzina
Więc program się rozpoczyna do śmiechu no i do łez
Wuj Michał jest za magika, szwag

U cioci na imieninach są goście i jest rodzina
Więc program się rozpoczyna do śmiechu no i do łez
Wuj Michał jest za magika, szwagierka walczyka fika
Brat szwagra odstawia byka a zięć torreadorem jest

Gość jeden na grzebieniu gra operę
Drugi niby z radia jest szpikerem
Mańka jest dziewczyna, gwiazdę robi z kina
Felka wróży z rąk i z nóg


Nie u cioci i nie na imieninach :)
Nie u DMK77 choć też miał urodzinki tylko u AniK

Na imprezie... młodsza siostra AniK (nie zalogowana.... jeszcze :D)



Powrót w dżinsach, bo rano jadąc blachosmrodem zapomniałam zabrać spodenek, szczęście, że spd wzięłam :)

W Dąbrowie cała ludność zgromadzona jest na Dniach Dąbrowy... ale spęd :D

P.S. Dostało mi się od całej zgromadzonej rodzinki za przetyranie Ani wczoraj, ale Ani się podobało - i to chyba najważniejsze :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)




  • DST 5.48km
  • Czas 00:18
  • VAVG 18.27km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 maja 2008

Zmyj podłogę, wyrzuć śmieci
Potem idź wyprowadź psa
Umiesz robić tylko dzieci
Na ch** za ciebie wychodziłam
Ty kur**

Zmyj podłogę, wyrzuć śmieci
Potem idź wyprowadź psa
Umiesz robić tylko dzieci
Na ch** za ciebie wychodziłam
Ty kur**, odpier** się
Ty pizdo jeb** się, oddup się
Co ty ch*** dziś zrobiłeś
Ujeb*** znowu się
Śmieci jeszcze nie wyrzuciłeś
Kur** jak mi z tobą źle
Spierd***, odpie*** się
Idź piz*, je*** się, odd** się
Spier***, odpie*** się
Idź piz**, jeb** się, od*** się
Pijesz wciąż, ty skurw***
Nic do domu nie przynosisz pieniędzy
Cały dom już, kur**, nie wie co się dzieje
Żyję z tobą, kur**, w nędzy
Ty kur***, odpie** się
Za swoje piję ja, ile chcę
Ty kur**, odpie*** się
Idź piz**, jeb** się, oddup się


Tekst piosenki odpowiada moim słowom skierowanym do kierowcy ciężarówki... ale po kolei.

Praca – dom – niekoniecznie na skróty.
Wyjechałam z pracy i świetnie mi się jechało :D postanowiłam więc zrobić małą innowację w mojej codziennej trasie.
W Sosnowcu, obok fontanny zamiast skręcić w lewo – do centrum, pojechałam prosto (przecież jak ktoś mi mówi :”W lewo” to ja jadę prosto :)

Po krótkim czasie napotkałam pierwszą niespodziankę – światła, które się świecą wszystkie na raz :) więc trzeba było stać, ruszać i jechać jednocześnie...


Pojechałam prosto przed siebie niekoniecznie wiedząc gdzie wyjadę ale jakoś specjalnie nie przeszkadzało mi to :) jechało mi się super...

Więc przez Sosnowiec – Dańdówkę – Klimontów – Pekin – Mec – Zagórze.

Na Zagórzu kierowca ciągnika siodłowego z naczepą albo zapomniał, że ma naczepę albo stweirdził, że duży może więcej i przy wyprzedzaniu mojej skromnej osóbki za szybko zjechał na prawo. Dzięki mojej wyobraźni i temu, że posiadam refleks lepszy niż kierowca walca drogowego uniknęłam tragedii! Oj! Kobra nasłuchał się wiązanki (akurat rozmawiałam z Nim przez zestaw).
Ku mojej radości kierowca ciężarówki na tyskich rejestracjach stał na czerwonym świetle więc podjechałam do niego, on otworzył szybę a ja...
Mogłam powiedzieć: „proszę uważać na współtowarzyszy na drodze” ale tak nie powiedziałam...
Wyartykułowałam dużą ilością decybeli:
„Ty ch*** j*** jak jeździsz id****???? Wiesz, że omc zmiażdżył byś mnie? Nie wiesz bo przecież nie widzisz nic poza czubkiem swojego nosa! Ty po**** sk**** kto ci dal to pier*** prawo jazdy? Jak nie masz pojęcia o jeździe samochodem to sp***** pić jabole pod sklepem ch*** jeb****”

Koleś popatrzył zdziwiony, a że było już zielone śmignęłam przed niego i środkiem pasa pognałam naprzód.

Zagórze – Centrum D.G. – Pogoria (ale innowacja :))
Pogoria uśpiona jeszcze...




Ten ptaszek już dalej nie poleci...









No dobra kończę, bo mało kilometrów, dużo gadania – jak zwykle u Kosmacza ale ćóż – ja tak lubię :)
Po południu zajefajna wycieczka z Anusią
Szczegółowy opis tutaj


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 46.94km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:47
  • VAVG 12.41km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl