Niedziela, 22 czerwca 2008
Kategoria Ponad 100 km ;), Bike Orient, W towarzystwie ;), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Rozmieniasz życie
Jedno je masz dla siebie
Korzystaj z niego
Zanim gwiazdą będzie na niebie
Rozmieniasz życie
Jedno je masz dla siebie
Korzystaj z niego
Zanim gwiazdą będzie na niebie
Dzisiaj wygrałam los na loterii, a raczej miałam szczęście i nadal żyję... ale od początku...
Dzisiaj, niestety po udanym weekendzie, trzeba było sobie powiedzieć "Bye bye maszkaro!" i udać się w swoje rodzinne strony.
Ja, oczywiście by tradycji stało się zadość nie ruszyłam z Bike Orient do Dąbrowy jak przystało na normalną osóbkę...
Ruszyłam do Dąbrowy ale jak zwykle zaczynając od trasy na Wrocław :)
Po pożegnaniach ruszyłam z Asicą i Kobrą do Piotrkowa Trybunalskiego na dworzec PKP.
Piotrków Trybunalski :)


Asica i Kobra wsiedli grzecznie w swoje pociągi a ja ruszyłam... trasą numer 8 w kierunku Wrocławia :)
Ścieżka rowerowa - o.k. jadę ścieżką, dopóki jest :)

W miejscowości Mzurki skręciłam na Widawę.
Suchcice kościół z II połowy XIX w.

Pukawica... no comments :)

Coś special for Hose :)

Warta

W Widawie skontaktowałam się z Darkiem, który wraz z Żonką i Synem oraz Kuzynką wyruszył mi na spotkanie.
Pedalę, pedalę, słyszę jak jakiś wariat z tyłu pędzi na złamanie karku, niepokoję się trochę bo z przodu, w przeciwnym kierunku jedzie samochód a dla 3 miejsca tutaj nie ma.
Na szczęście beemka pędząca z tyłu w ostatnim momencie hamuje z piskiem opon i jestem cała. Wyzywam w myślach kierowcę samochodu i jadę dalej. Zauważam małą flagę biało - czerwoną przyczepioną do prawego lusterka i trzech pijących piwo chłopaków w środku... NO COMMENTS.
Agę spotkałam po drodze (mniej więcej w połowie drogi czyli tak jak miało być) a reszty nie widzieliśmy przez około 2,5 km...
Zaniepokojona dzwonię do Darka - słyszę, że byli świadkiem wypadku i są na miejscu zdarzenia... Roztrzaskała się BeeMka... pytam czy miała flagę na lusterku, Darek odpowiada, że nie wie...
Dojeżdżamy do miejsca wypadku. Okazuję się, że BMW, które o mało co nie przejechało mnie miało dachowanie. Kierowca wraz z pasażerem siedzącym na pierwszym siedzeniu uciekli.
Anetka udzieliła pierwszej pomocy poszkodowanemu pasażerowi, któremu najprawdopodobniej uratowała życie.
Aneta jesteś WIELKA - podziwiam Cię
Tutaj to, co pozostało z samochodu.

Nie opisuję tego wypadku dla sensacji albo dla ilości komentarzy (patrząc na wycieczkę vanhelsinga takie zdjęcia i opisy "mają wzięcie").
Dodatkowo wszelkie komentarze znajomych sprawców i ofiar będę usuwać.
Umieściłam ten opis po to by uświadomić sobie i innym jak blisko byłam od śmierci, jak blisko było od tragedii z udziałem Darka i Jego Rodziny...
Dodatkowo po to, by uświadomić jak ważna jest edukacja w temacie udzielania pierwszej pomocy.
Nikt z pośród dwudziestu, a może nawet trzydziestu gapiów nie udzielił pomocy... nikt oprócz Anetki...
Dodatkowo szokuje kolega kierowcy, który mówi do nas, że dwie godziny temu jeździł razem z nim tym samochodem...
Jestem w szoku... po prostu głupota ludzka nie zna granic...
Po dopełnieniu wszelkich formalności związanych z tymże wypadkiem lądujemy u przewspaniałej Rodziny na kolacji, pozostawiamy tam "wakacjuszy" a ja z Darkiem wracamy do domu...
W domu około 1:10...
Weekend był piękny z końcowym akcentem zmuszającym do refleksji...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Jedno je masz dla siebie
Korzystaj z niego
Zanim gwiazdą będzie na niebie
Dzisiaj wygrałam los na loterii, a raczej miałam szczęście i nadal żyję... ale od początku...
Dzisiaj, niestety po udanym weekendzie, trzeba było sobie powiedzieć "Bye bye maszkaro!" i udać się w swoje rodzinne strony.
Ja, oczywiście by tradycji stało się zadość nie ruszyłam z Bike Orient do Dąbrowy jak przystało na normalną osóbkę...
Ruszyłam do Dąbrowy ale jak zwykle zaczynając od trasy na Wrocław :)
Po pożegnaniach ruszyłam z Asicą i Kobrą do Piotrkowa Trybunalskiego na dworzec PKP.
Piotrków Trybunalski :)


Asica i Kobra wsiedli grzecznie w swoje pociągi a ja ruszyłam... trasą numer 8 w kierunku Wrocławia :)
Ścieżka rowerowa - o.k. jadę ścieżką, dopóki jest :)

W miejscowości Mzurki skręciłam na Widawę.
Suchcice kościół z II połowy XIX w.

Pukawica... no comments :)

Coś special for Hose :)

Warta

W Widawie skontaktowałam się z Darkiem, który wraz z Żonką i Synem oraz Kuzynką wyruszył mi na spotkanie.
Pedalę, pedalę, słyszę jak jakiś wariat z tyłu pędzi na złamanie karku, niepokoję się trochę bo z przodu, w przeciwnym kierunku jedzie samochód a dla 3 miejsca tutaj nie ma.
Na szczęście beemka pędząca z tyłu w ostatnim momencie hamuje z piskiem opon i jestem cała. Wyzywam w myślach kierowcę samochodu i jadę dalej. Zauważam małą flagę biało - czerwoną przyczepioną do prawego lusterka i trzech pijących piwo chłopaków w środku... NO COMMENTS.
Agę spotkałam po drodze (mniej więcej w połowie drogi czyli tak jak miało być) a reszty nie widzieliśmy przez około 2,5 km...
Zaniepokojona dzwonię do Darka - słyszę, że byli świadkiem wypadku i są na miejscu zdarzenia... Roztrzaskała się BeeMka... pytam czy miała flagę na lusterku, Darek odpowiada, że nie wie...
Dojeżdżamy do miejsca wypadku. Okazuję się, że BMW, które o mało co nie przejechało mnie miało dachowanie. Kierowca wraz z pasażerem siedzącym na pierwszym siedzeniu uciekli.
Anetka udzieliła pierwszej pomocy poszkodowanemu pasażerowi, któremu najprawdopodobniej uratowała życie.
Aneta jesteś WIELKA - podziwiam Cię
Tutaj to, co pozostało z samochodu.

Nie opisuję tego wypadku dla sensacji albo dla ilości komentarzy (patrząc na wycieczkę vanhelsinga takie zdjęcia i opisy "mają wzięcie").
Dodatkowo wszelkie komentarze znajomych sprawców i ofiar będę usuwać.
Umieściłam ten opis po to by uświadomić sobie i innym jak blisko byłam od śmierci, jak blisko było od tragedii z udziałem Darka i Jego Rodziny...
Dodatkowo po to, by uświadomić jak ważna jest edukacja w temacie udzielania pierwszej pomocy.
Nikt z pośród dwudziestu, a może nawet trzydziestu gapiów nie udzielił pomocy... nikt oprócz Anetki...
Dodatkowo szokuje kolega kierowcy, który mówi do nas, że dwie godziny temu jeździł razem z nim tym samochodem...
Jestem w szoku... po prostu głupota ludzka nie zna granic...
Po dopełnieniu wszelkich formalności związanych z tymże wypadkiem lądujemy u przewspaniałej Rodziny na kolacji, pozostawiamy tam "wakacjuszy" a ja z Darkiem wracamy do domu...
W domu około 1:10...
Weekend był piękny z końcowym akcentem zmuszającym do refleksji...
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 115.33km
- Czas 05:42
- VAVG 20.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 czerwca 2008
Kategoria W towarzystwie ;), Bike Orient
Czy tu się głowy ścina?
Czy zjedli tu murzyna?
Czy leży tu Madonna?
Czy jest tu jazda konna?
Czy w nocy dobrze śpi
Czy tu się głowy ścina?
Czy zjedli tu murzyna?
Czy leży tu Madonna?
Czy jest tu jazda konna?
Czy w nocy dobrze śpicie?
Czy śmierci się boicie?
Czy zabił ktoś tokarza?
Czy często się to zdarza?
Siekiera, siekiera, siekiera…
BIKE ORIENT 2008
Rowerowa zabawa z WIKU TEAM
Kiedy udało mi się otworzyć oczy spojrzałam w lewo, spojrzałam w prawo i stwierdziłam, że coś mi wczoraj zaszkodziło (zapewne ta musztarda, którą jadłam do kiełborki :D)
Bywały dni kiedy czułam się lepiej, o niebo lepiej.
Kiedy zobaczyłam „uśmiechniętą” twarz Damianka, który przyniósł mój telefon od razu humor mi się poprawił, samopoczucie jeszcze nie.
Po śniadanku, spakowaniu wszelkich potrzebnych maneli (oprócz mojego MacMajstra, który niestety dzisiaj by się przydał – Kobrze zsuwało się przez cały czas siodełko :() ruszyliśmy do Wolborza na start.
Po odebraniu numerków (miałam 98 – no cóż moja szara komórka jeszcze się nie obudziła)

pojechaliśmy z Asicą i Kobrą po picie i co poniektórzy na lodzika :)

Następnie na START,

no i START! Najpierw wszyscy lajtowo z obstawą Policji – na Ósemce, na czas przejazdu rowerzystów wstrzymali ruch – nieźle pewnie się kierowcy wkurzali, hihihi.
Po szybkim rzucie okiem na mapkę zaproponowałam atak na punkt numer 8 – pozostali członkowie Wiku Team zgodzili się ze mną i od tej pory zostałam nieformalnym przewodnikiem.
W skład Wiku Team wchodzili:
1. Wiku;
2. djk71;
3. Kobra
4. Maciej (jeszcze nie na BS);
5. kosma100, czyli ja :)
Po zaliczeniu punktu numer 8 ruszyliśmy zaatakować Dwójkę.
Piach, piach, piach, no i zapomniałam wspomnieć o piachu – w takiej okolicy był usytuowany punkt numer 2.
Na Dwójce odpoczynek, picie, jedzonko i takie tam :)
Maciej (fotoreporter), Wiku i Darek.

Wiku wcina batonika.

Widok z punktu nr 2.

Wiku Team na tamie Jeziora Sulejowskiego.

Na tamie stwierdziłam, że ta musztarda wczorajsza faktycznie mi zaszkodziła i nie mam siły jechać dalej – muszę odpocząć. Zostałam więc na brzegu Jeziora i odpoczywałam, a Wiku Team ruszył na podbicie Dziesiątki.
Leżąc na brzegu...

W drodze powrotnej Wiku Team zgarnął mnie i już w komplecie ruszyliśmy zdobyć Piątkę i do mety.
Moja trasa:

Po skończeniu rajdu kiełborka, sesja zdjęciowa oraz zwiedzanie Muzeum Pożarnictwa.
Może na tym sprzęcie lepiej by mi się dzisiaj jechało?

Pogawędki BikeStatsowiczów :)
Damian, cykorek, Anetka, kawałek Igorka i jeszcze mniejszy kawałek tomalosa.

kitaxc, Asica, Damian again i kawałek Sabinki :)

Pan Strup w całej okazałości :)

Plakat informacyjny – Bike Orient 2008, za plakatem Anetka :)

Co my tu mamy na tym plakacie... :) A mamy taką oto fotę:

Igorek – najmłodszy (no może nie całkiem :)) Bike Statsowicz na zlocie :)

„Sierotka” losująca rodzinie nagrody :)

Jak trudno jest zrobić zdjęcie kilkunastu osobom, gdy co najmniej 5 z nimch także chce zrobić zdjęcie i być na tym zdjęciu :)
Tu nie ma Damiana... Ekipa Bike Stats

A tu nie ma mnie... Ekipa Bike Stats

Porowerzysko...

A takie barwy będzie miała koszulka Bike Stats, której projekt niebawem pokażę :)

Dzisiejszą gwiazdą niewątpliwie był Wiku, którego podziwiam z całego mojego malutkiego serducha :)
Wiku – wiedz, że jesteś thebeściak :) Oby tak dalej :) No i... co przejażdżka z Kosmą to życiówka, hihihihihi. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Powrót z Igorkiem do Bogusławic :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Czy zjedli tu murzyna?
Czy leży tu Madonna?
Czy jest tu jazda konna?
Czy w nocy dobrze śpicie?
Czy śmierci się boicie?
Czy zabił ktoś tokarza?
Czy często się to zdarza?
Siekiera, siekiera, siekiera…
BIKE ORIENT 2008
Rowerowa zabawa z WIKU TEAM
Kiedy udało mi się otworzyć oczy spojrzałam w lewo, spojrzałam w prawo i stwierdziłam, że coś mi wczoraj zaszkodziło (zapewne ta musztarda, którą jadłam do kiełborki :D)
Bywały dni kiedy czułam się lepiej, o niebo lepiej.
Kiedy zobaczyłam „uśmiechniętą” twarz Damianka, który przyniósł mój telefon od razu humor mi się poprawił, samopoczucie jeszcze nie.
Po śniadanku, spakowaniu wszelkich potrzebnych maneli (oprócz mojego MacMajstra, który niestety dzisiaj by się przydał – Kobrze zsuwało się przez cały czas siodełko :() ruszyliśmy do Wolborza na start.
Po odebraniu numerków (miałam 98 – no cóż moja szara komórka jeszcze się nie obudziła)

pojechaliśmy z Asicą i Kobrą po picie i co poniektórzy na lodzika :)

Następnie na START,

no i START! Najpierw wszyscy lajtowo z obstawą Policji – na Ósemce, na czas przejazdu rowerzystów wstrzymali ruch – nieźle pewnie się kierowcy wkurzali, hihihi.
Po szybkim rzucie okiem na mapkę zaproponowałam atak na punkt numer 8 – pozostali członkowie Wiku Team zgodzili się ze mną i od tej pory zostałam nieformalnym przewodnikiem.
W skład Wiku Team wchodzili:
1. Wiku;
2. djk71;
3. Kobra
4. Maciej (jeszcze nie na BS);
5. kosma100, czyli ja :)
Po zaliczeniu punktu numer 8 ruszyliśmy zaatakować Dwójkę.
Piach, piach, piach, no i zapomniałam wspomnieć o piachu – w takiej okolicy był usytuowany punkt numer 2.
Na Dwójce odpoczynek, picie, jedzonko i takie tam :)
Maciej (fotoreporter), Wiku i Darek.

Wiku wcina batonika.

Widok z punktu nr 2.

Wiku Team na tamie Jeziora Sulejowskiego.

Na tamie stwierdziłam, że ta musztarda wczorajsza faktycznie mi zaszkodziła i nie mam siły jechać dalej – muszę odpocząć. Zostałam więc na brzegu Jeziora i odpoczywałam, a Wiku Team ruszył na podbicie Dziesiątki.
Leżąc na brzegu...

W drodze powrotnej Wiku Team zgarnął mnie i już w komplecie ruszyliśmy zdobyć Piątkę i do mety.
Moja trasa:

Po skończeniu rajdu kiełborka, sesja zdjęciowa oraz zwiedzanie Muzeum Pożarnictwa.
Może na tym sprzęcie lepiej by mi się dzisiaj jechało?

Pogawędki BikeStatsowiczów :)
Damian, cykorek, Anetka, kawałek Igorka i jeszcze mniejszy kawałek tomalosa.

kitaxc, Asica, Damian again i kawałek Sabinki :)

Pan Strup w całej okazałości :)

Plakat informacyjny – Bike Orient 2008, za plakatem Anetka :)

Co my tu mamy na tym plakacie... :) A mamy taką oto fotę:

Igorek – najmłodszy (no może nie całkiem :)) Bike Statsowicz na zlocie :)

„Sierotka” losująca rodzinie nagrody :)

Jak trudno jest zrobić zdjęcie kilkunastu osobom, gdy co najmniej 5 z nimch także chce zrobić zdjęcie i być na tym zdjęciu :)
Tu nie ma Damiana... Ekipa Bike Stats

A tu nie ma mnie... Ekipa Bike Stats

Porowerzysko...

A takie barwy będzie miała koszulka Bike Stats, której projekt niebawem pokażę :)

Dzisiejszą gwiazdą niewątpliwie był Wiku, którego podziwiam z całego mojego malutkiego serducha :)
Wiku – wiedz, że jesteś thebeściak :) Oby tak dalej :) No i... co przejażdżka z Kosmą to życiówka, hihihihihi. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Powrót z Igorkiem do Bogusławic :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 64.13km
- Teren 20.00km
- Czas 03:59
- VAVG 16.10km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 czerwca 2008
Kategoria Ponad 100 km ;), Bike Orient, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Partyzanci Broz-Tity wyzwolili Jugosławię
Bez pomocy Sowietów. Awantura na zabawie
Ci z sąsiedniej wsi zaczęli, myśmy skończyli
Rambo 8 w telewizji - patrzcie moi mili
Więc mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłem
Jak prezydent Kwaśniewski, Jaskiernia - stróż prawości
Okazało się, że pastor King nie był Murzynem
Ani czarnym - on był Afroamerykaninem
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Jeden grosik dla sierot, nie mają ojca, matki
Staruchy i wariatki, pakuj Bolo manatki
Drugi grosik dla chudzinek, nie jedzą kolacji
Zgredzi leżą pijani, ja pakuję w ubikacji
Trzeci grosik dla żołnierzy - na straży macierzy
Pruszków kontra Wołomin - sędzia od obu bierze
Czwarty grosik dla urzędu, przeca żreć coś musi
Tata podbił oko na rocznicę mamusi
Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszysta
Kowboj Cza Cza to normalny komunista
Ameryka też się sypie, to osobny rozdział
Bill Clinton palił trawę, ale się nie zaciągał
"Dalej jazda do roboty, jebane nieroby!!!"
Toć roboty u nas ni ma i co ty na to powiesz?
Zabłądziłem po północy na South'cie w Chicago
Miałem serce w przełyku, lecz nic mi się nie stało
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Piąty grosik dla policji, toć żyjemy bezpieczniej
Wypił litra i stoi - taki to mój podopieczny
Szósty grosik na pomniki tworzących historię
Magdalena gdy popije, robi laskę gdzie byle
Siódmy grosik dla lekarzy, nuż co złego się zdarzy
Kto najlepiej gra na wieśle? Otóż ja gram całkiem nieźle
Ósmy grosik dla księdza, w parafii nędza
W nocnym z alkoholem sprzedaje wredna jędza
Na wycieczce w górach cała klasa katowała wina
Uczeń zły, uczeń dobry, chłopak i dziewczyna
Nauczyciel od wuefu podał pani od polskiego
Film jej się urwał, nie pamięta niczego
Tata 2, Tata Kazika, niedługo przyjdzie pora
Tata Kazika kontra Hedora
Na kolana chamy!!! Śpiewa Lucjan Pavarotti
Święcicki kopsnął mu parę moich nowych złotych
Na weselach często womit, ja wam powiem moi mili:
Dobra metoda - wypić rosół przed wszystkimi
Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach
Tak bawią się ludzie o złotych zębach
A najlepsza fryzura, jeśli jeszcze nie wiecie
Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie
"Scyzoryk, scyzoryk - tak na mnie wołają"
Rogowiecki i Brzozowicz, co się na muzyce znają
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Dziewiąty grosz stryjowi, nielicho się narobił
Co to za wegetarianin, co wpierdala schabowe?
Dziesiąty grosz dla Jadzi, niech se Jadzia wsadzi
Ona ma siłę oraz nie leczoną anginę
Grosz cieciowi, może wpuści do budynku
Szósta noc bezsenna, amfetamina na rynku
Dwunasty grosz na końcu przeznaczam dla ciebie
Kocham cię i tak zostanie, kocham cię moje kochanie
Całe stado nawalone, ale praca wre
Wszyscy jarają szlugi, to jest temat długi
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy
A ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę
Wpierw "Dezerter", potem radio, "Muzyczna Jedynka"
Kto się tam pokazuje, tego ja nie szanuję
I festiwal w Sopocie, jaki ochlaj i wyżerka
Ile kasy dać dziadowi o zniszczonych nerkach?
Adamu, Adamu - cały czas ma długi
Nowa powieść science fiction: Jan Paweł 202
"Jak powstają twoje teksty?" - gdy mnie ktoś tak spyta
Zakurwię z laczka i poprawię z kopyta
Rankiem (nie za wczesnym) wyruszam z Ulesia, moim dzisiejszym celem jest Wolbórz, a dokładniej Bogusławice.
Piękna szkoła w Koniecpolu - nazwana "Szkołą Przyszłości" i w sumie racja :)

Przekraczam granicę i już jestem w województwie świętokrzyskim ;)

Nie wiem gdzie ta fota była robiona :)

Włoszczowa - nie chciało mi się odwiedzić słynnego dworca, za to odwiedziłam Rynek.

Na Rynku zjadłam przepyszne lody - najlepsze jakie jadłam :) wybrałam smaki: red bull, marcepan i krówka :) naprawdę polecam - warto ;)
Nielegalna plantacja maku, gdzieś po drodze :)

Gdzieś po drodze...


W Dobromierzu pierwsza, lecz nie ostatnia przerwa w pedaleniu z powodu deszczu :( Wykonuję telefon do djk71 by Go poinformować, że nie mam telefonu do Anetki, hehehe.

Ręczno

Pomnik

Obiadek w Pubie "12 groszy" ;)

Beznadziejna nazwa miejscowości :)

Hmmm z czymś mi się ta nazwa kojarzy :D

Dojeżdżam do Wolborza, następnie jadę w kierunku Bogosławic.
Po drodze próbuje mnie przejechać jakiś Wa...... tzn. jakiś kierowca z rowerem na dachu - ach Ci kierowcy! ;)
Na miejscu spotykam się z DMK77, cykorkiem, Asicą i Nuką.
Po kawie ruszamy z Asicą i DMK77 na zakupy do Wolborza.
Następnie wieczorna integracyjna impreza.
Przyjechały kujawiaki z Kobrą i Górnośląskie z djk71.
Śmiem twierdzić, że gospodarstwo agroturystyczne pani Marii w Bogusławicach miało największe zagęszczenie BikeStatsowiczów na centymetr kwadratowy w Polsce jak na razie :)
Był grill, kiełborka, kupę uśmiechu jeszcze więcej radości, klucze, które dostały nóżek i takie tam :)
Po prostu było PIĘKNIE :) Ale nie mogło być inaczej - z takimi ludźmi nie można się inaczej bawić jak ZAJEBIASZCZO ;)
Szkoda tylko, że zabrakło Legendy BS i Jego Przewspaniałej Żony (pozdrawiam moją ulubioną Rodzinkę :))
Pozdrawiam wszystkich uczestników piątkowego posiedzenia rady BikeStatsowiczów :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
12 groszy w zębach tu przynoszę
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Partyzanci Broz-Tity wyzwolili Jugosławię
Bez pomocy Sowietów. Awantura na zabawie
Ci z sąsiedniej wsi zaczęli, myśmy skończyli
Rambo 8 w telewizji - patrzcie moi mili
Więc mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłem
Jak prezydent Kwaśniewski, Jaskiernia - stróż prawości
Okazało się, że pastor King nie był Murzynem
Ani czarnym - on był Afroamerykaninem
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Jeden grosik dla sierot, nie mają ojca, matki
Staruchy i wariatki, pakuj Bolo manatki
Drugi grosik dla chudzinek, nie jedzą kolacji
Zgredzi leżą pijani, ja pakuję w ubikacji
Trzeci grosik dla żołnierzy - na straży macierzy
Pruszków kontra Wołomin - sędzia od obu bierze
Czwarty grosik dla urzędu, przeca żreć coś musi
Tata podbił oko na rocznicę mamusi
Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszysta
Kowboj Cza Cza to normalny komunista
Ameryka też się sypie, to osobny rozdział
Bill Clinton palił trawę, ale się nie zaciągał
"Dalej jazda do roboty, jebane nieroby!!!"
Toć roboty u nas ni ma i co ty na to powiesz?
Zabłądziłem po północy na South'cie w Chicago
Miałem serce w przełyku, lecz nic mi się nie stało
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Piąty grosik dla policji, toć żyjemy bezpieczniej
Wypił litra i stoi - taki to mój podopieczny
Szósty grosik na pomniki tworzących historię
Magdalena gdy popije, robi laskę gdzie byle
Siódmy grosik dla lekarzy, nuż co złego się zdarzy
Kto najlepiej gra na wieśle? Otóż ja gram całkiem nieźle
Ósmy grosik dla księdza, w parafii nędza
W nocnym z alkoholem sprzedaje wredna jędza
Na wycieczce w górach cała klasa katowała wina
Uczeń zły, uczeń dobry, chłopak i dziewczyna
Nauczyciel od wuefu podał pani od polskiego
Film jej się urwał, nie pamięta niczego
Tata 2, Tata Kazika, niedługo przyjdzie pora
Tata Kazika kontra Hedora
Na kolana chamy!!! Śpiewa Lucjan Pavarotti
Święcicki kopsnął mu parę moich nowych złotych
Na weselach często womit, ja wam powiem moi mili:
Dobra metoda - wypić rosół przed wszystkimi
Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach
Tak bawią się ludzie o złotych zębach
A najlepsza fryzura, jeśli jeszcze nie wiecie
Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie
"Scyzoryk, scyzoryk - tak na mnie wołają"
Rogowiecki i Brzozowicz, co się na muzyce znają
12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę
Dziewiąty grosz stryjowi, nielicho się narobił
Co to za wegetarianin, co wpierdala schabowe?
Dziesiąty grosz dla Jadzi, niech se Jadzia wsadzi
Ona ma siłę oraz nie leczoną anginę
Grosz cieciowi, może wpuści do budynku
Szósta noc bezsenna, amfetamina na rynku
Dwunasty grosz na końcu przeznaczam dla ciebie
Kocham cię i tak zostanie, kocham cię moje kochanie
Całe stado nawalone, ale praca wre
Wszyscy jarają szlugi, to jest temat długi
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy
A ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę
Wpierw "Dezerter", potem radio, "Muzyczna Jedynka"
Kto się tam pokazuje, tego ja nie szanuję
I festiwal w Sopocie, jaki ochlaj i wyżerka
Ile kasy dać dziadowi o zniszczonych nerkach?
Adamu, Adamu - cały czas ma długi
Nowa powieść science fiction: Jan Paweł 202
"Jak powstają twoje teksty?" - gdy mnie ktoś tak spyta
Zakurwię z laczka i poprawię z kopyta
Rankiem (nie za wczesnym) wyruszam z Ulesia, moim dzisiejszym celem jest Wolbórz, a dokładniej Bogusławice.
Piękna szkoła w Koniecpolu - nazwana "Szkołą Przyszłości" i w sumie racja :)

Przekraczam granicę i już jestem w województwie świętokrzyskim ;)

Nie wiem gdzie ta fota była robiona :)

Włoszczowa - nie chciało mi się odwiedzić słynnego dworca, za to odwiedziłam Rynek.

Na Rynku zjadłam przepyszne lody - najlepsze jakie jadłam :) wybrałam smaki: red bull, marcepan i krówka :) naprawdę polecam - warto ;)
Nielegalna plantacja maku, gdzieś po drodze :)

Gdzieś po drodze...


W Dobromierzu pierwsza, lecz nie ostatnia przerwa w pedaleniu z powodu deszczu :( Wykonuję telefon do djk71 by Go poinformować, że nie mam telefonu do Anetki, hehehe.

Ręczno

Pomnik

Obiadek w Pubie "12 groszy" ;)

Beznadziejna nazwa miejscowości :)

Hmmm z czymś mi się ta nazwa kojarzy :D

Dojeżdżam do Wolborza, następnie jadę w kierunku Bogosławic.
Po drodze próbuje mnie przejechać jakiś Wa...... tzn. jakiś kierowca z rowerem na dachu - ach Ci kierowcy! ;)
Na miejscu spotykam się z DMK77, cykorkiem, Asicą i Nuką.
Po kawie ruszamy z Asicą i DMK77 na zakupy do Wolborza.
Następnie wieczorna integracyjna impreza.
Przyjechały kujawiaki z Kobrą i Górnośląskie z djk71.
Śmiem twierdzić, że gospodarstwo agroturystyczne pani Marii w Bogusławicach miało największe zagęszczenie BikeStatsowiczów na centymetr kwadratowy w Polsce jak na razie :)
Był grill, kiełborka, kupę uśmiechu jeszcze więcej radości, klucze, które dostały nóżek i takie tam :)
Po prostu było PIĘKNIE :) Ale nie mogło być inaczej - z takimi ludźmi nie można się inaczej bawić jak ZAJEBIASZCZO ;)
Szkoda tylko, że zabrakło Legendy BS i Jego Przewspaniałej Żony (pozdrawiam moją ulubioną Rodzinkę :))
Pozdrawiam wszystkich uczestników piątkowego posiedzenia rady BikeStatsowiczów :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 135.00km
- Czas 06:33
- VAVG 20.61km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 czerwca 2008
Kategoria Ponad 100 km ;), Do pracy / z pracy, Bike Orient, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Ach proszę pani proszę pani
Niech mnie pani więcej już nie rani
Już dosyć nie chcę nie chcę za nic
Niech nie rani mnie pani -
Ach proszę pani proszę pani
Niech mnie pani więcej już nie rani
Już dosyć nie chcę nie chcę za nic
Niech nie rani mnie pani - nie pani
Niech skończy się już to ranienie
Bo ja nie jestem do ranienia
Co kiedyś piękne teraz zwiędłe
Cynizmem przeżarte - schemat
Ulica śpiewa hymn o dolarze
A wolni grażdanie szczerzą szczerby
I Polska Polska űber alles
Faszyści grupami jak psy na ulicach miast
Próbują noży na mej twarzy
Polska Polska ponad wszystko
W kleszczach milczenia pociągiem jadę...
Pani bardziej samolotami
Których się pani trochę boi
Tak ciągle się oddalamy zbliżamy
Taki życiowy es flores
Na pani miejscu już dawno bym go rzucił
Dałbym rozsądkowi głos
I miłą melodię zanucił
Zima - która to już zima
Doprawdy zbyt dobra mam pamięć
Wina która to już wina
Dlaczego tak dobrze pamięta się
To co złe
A przecież tak dobrze cię przytulić
I miłą melodię zanucić
Rankiem do pracy - standardowo.
Ładny wschód słońca widziałam, tzn. pozostałości po wschodzie i żałuję, że nie chciało mi się zatrzymać by zrobić zdjęcia...
Z pracy do domku - standardowo...
A teraz montuje bagażnik i ... kierunek WOLBÓRZ :) a dokładniej dzisiaj Ulesie :)
Wyruszyłam z Mydlic przez Pogorię III (jakieś urozmaicenie :)), Pogorię IV, Trzebiesławice w kierunku Siewierza.
Z Siewierza do Myszkowa.
Jak ktoś ma ochotę na dziewki to proszę bardzo:

Żarki - Miejski Dom Kultury - dawna Synagoga


Jaskinia Ostrężnicka


"Można spacerem, można rowerem" - to się chwali :)))

Bardzo ładne szlaki w okolicach Złotego Potoku ale niestety czas mnie gonił i nie mogłam pojeździć, pozwiedzać... Ale co się odwlecze to nie uciece :D


Dalej do Janowa, w Janowie skorzystałam z bankomatu Jurajskiego Banku :))) (cóż za wynalazek ;))

W Janowie.

Pomnik w 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej w Janowie.

Św. Anna

Dzwonek na moim byłym treckingu :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Niech mnie pani więcej już nie rani
Już dosyć nie chcę nie chcę za nic
Niech nie rani mnie pani - nie pani
Niech skończy się już to ranienie
Bo ja nie jestem do ranienia
Co kiedyś piękne teraz zwiędłe
Cynizmem przeżarte - schemat
Ulica śpiewa hymn o dolarze
A wolni grażdanie szczerzą szczerby
I Polska Polska űber alles
Faszyści grupami jak psy na ulicach miast
Próbują noży na mej twarzy
Polska Polska ponad wszystko
W kleszczach milczenia pociągiem jadę...
Pani bardziej samolotami
Których się pani trochę boi
Tak ciągle się oddalamy zbliżamy
Taki życiowy es flores
Na pani miejscu już dawno bym go rzucił
Dałbym rozsądkowi głos
I miłą melodię zanucił
Zima - która to już zima
Doprawdy zbyt dobra mam pamięć
Wina która to już wina
Dlaczego tak dobrze pamięta się
To co złe
A przecież tak dobrze cię przytulić
I miłą melodię zanucić
Rankiem do pracy - standardowo.
Ładny wschód słońca widziałam, tzn. pozostałości po wschodzie i żałuję, że nie chciało mi się zatrzymać by zrobić zdjęcia...
Z pracy do domku - standardowo...
A teraz montuje bagażnik i ... kierunek WOLBÓRZ :) a dokładniej dzisiaj Ulesie :)
Wyruszyłam z Mydlic przez Pogorię III (jakieś urozmaicenie :)), Pogorię IV, Trzebiesławice w kierunku Siewierza.
Z Siewierza do Myszkowa.
Jak ktoś ma ochotę na dziewki to proszę bardzo:

Żarki - Miejski Dom Kultury - dawna Synagoga


Jaskinia Ostrężnicka


"Można spacerem, można rowerem" - to się chwali :)))

Bardzo ładne szlaki w okolicach Złotego Potoku ale niestety czas mnie gonił i nie mogłam pojeździć, pozwiedzać... Ale co się odwlecze to nie uciece :D


Dalej do Janowa, w Janowie skorzystałam z bankomatu Jurajskiego Banku :))) (cóż za wynalazek ;))

W Janowie.

Pomnik w 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej w Janowie.

Św. Anna

Dzwonek na moim byłym treckingu :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 114.62km
- Teren 2.00km
- Czas 05:33
- VAVG 20.65km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 czerwca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
...
...
Rankiem do pracy.
Po południu z pracy do Dąbrowy Górniczej na piwko...
Wieczorkiem rower się prowadził :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Rankiem do pracy.
Po południu z pracy do Dąbrowy Górniczej na piwko...
Wieczorkiem rower się prowadził :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 36.97km
- Teren 1.00km
- Czas 02:16
- VAVG 16.31km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 czerwca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy
Kogo? A kogo niosą na swych rękach
A czyje, czyje, czyje? Czyje wykrzykują imię
Czy to a jakaś nowa rewolucja?
Na kogo cześć
Kogo? A kogo niosą na swych rękach
A czyje, czyje, czyje? Czyje wykrzykują imię
Czy to a jakaś nowa rewolucja?
Na kogo cześć i w imię czyje?
Czy to? Czy to bohater pozytywny?
Czy to? Czy to bohater negatywny?
Kogo? A kogo niosą na swych rękach?
A po co ta piosenka? Dlaczego ta udręka?
Wszyscy politycy dziennikarze
Wszyscy policjanci piłkarze
Każda, każda ręka i noga
Cały mój świat potrzebuje psychologa
Cały mój kraj potrzebuje psychologa
Cały mój świat, żeby stanąć na nogach
Jestem ekonomistą myślę bystro
Za parę lat zmienię wszystko
Przezwisko też zmienię
Powpycham w kieszenie kamienie
Powpycham w kieszenie kamienie
Tutaj i studenci chodzą spięci
Zapięci pod szyję
Mnie to nie kręci
Ja żyję, żyję, żyję, żyję
Ja przecież żyję, ja żyję
Wszyscy politycy dziennikarze...
Mamo nie wiem czy ty wiesz
Że nie martwi mnie niskie PKB
Mamo nie wiem czy wiesz że nie martwi mnie
Wysoka stopa inflacji
Odwieczny problem alokacji
Migracji ludności przemysłowej
Bez zdolności kredytowej
Ja sobie sam poradzę
Mam dosyć twoich marzeń
Ja sobie sam poradzę
Z pracy... trochę się w niej zasiedziałam :)
Niezbyt standardowo, mianowicie po drodze wstąpiłam do salonu Orange w Sosnowcu a potem "na skróty" obok Auchan. Jakoś nie miałam ochoty śmigać między pędzącymi blachosmrodami...
Mam pytanie:
Czy ktoś orientuje się w temacie wymiany produktu na nowy po 3 naprawach?
Będę oczywiście szperać w necie i szukać informacji na ten temat ale jak ktoś jest zorientowany to proszę o info.
Oddałam moją Nokię do serwisu (3 raz dzieje się to samo z nią) i oddają mi moją komórę zamiast nową...
Wieczorkiem wezwana przez Big Brothera by skoczyć blachosmrodem "po bułki".
A więc Mydlice - Manhattan.
Wieczorkiem powrót do domku.
Mało czasu na rower.... odbiję sobie to w piątek :)
Godzina 12:00 w czwartek... "Coś się kończy, coś się zaczyna..." ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
A czyje, czyje, czyje? Czyje wykrzykują imię
Czy to a jakaś nowa rewolucja?
Na kogo cześć i w imię czyje?
Czy to? Czy to bohater pozytywny?
Czy to? Czy to bohater negatywny?
Kogo? A kogo niosą na swych rękach?
A po co ta piosenka? Dlaczego ta udręka?
Wszyscy politycy dziennikarze
Wszyscy policjanci piłkarze
Każda, każda ręka i noga
Cały mój świat potrzebuje psychologa
Cały mój kraj potrzebuje psychologa
Cały mój świat, żeby stanąć na nogach
Jestem ekonomistą myślę bystro
Za parę lat zmienię wszystko
Przezwisko też zmienię
Powpycham w kieszenie kamienie
Powpycham w kieszenie kamienie
Tutaj i studenci chodzą spięci
Zapięci pod szyję
Mnie to nie kręci
Ja żyję, żyję, żyję, żyję
Ja przecież żyję, ja żyję
Wszyscy politycy dziennikarze...
Mamo nie wiem czy ty wiesz
Że nie martwi mnie niskie PKB
Mamo nie wiem czy wiesz że nie martwi mnie
Wysoka stopa inflacji
Odwieczny problem alokacji
Migracji ludności przemysłowej
Bez zdolności kredytowej
Ja sobie sam poradzę
Mam dosyć twoich marzeń
Ja sobie sam poradzę
Z pracy... trochę się w niej zasiedziałam :)
Niezbyt standardowo, mianowicie po drodze wstąpiłam do salonu Orange w Sosnowcu a potem "na skróty" obok Auchan. Jakoś nie miałam ochoty śmigać między pędzącymi blachosmrodami...
Mam pytanie:
Czy ktoś orientuje się w temacie wymiany produktu na nowy po 3 naprawach?
Będę oczywiście szperać w necie i szukać informacji na ten temat ale jak ktoś jest zorientowany to proszę o info.
Oddałam moją Nokię do serwisu (3 raz dzieje się to samo z nią) i oddają mi moją komórę zamiast nową...
Wieczorkiem wezwana przez Big Brothera by skoczyć blachosmrodem "po bułki".
A więc Mydlice - Manhattan.
Wieczorkiem powrót do domku.
Mało czasu na rower.... odbiję sobie to w piątek :)
Godzina 12:00 w czwartek... "Coś się kończy, coś się zaczyna..." ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 28.67km
- Teren 1.00km
- Czas 01:39
- VAVG 17.38km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 czerwca 2008
Kategoria Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Konsument mówi, że je aby jeść
Konsument pli aby pleść
Jego bracia stoją radia wokół
Słuchają politycznego bełkotu
Potem
Konsument mówi, że je aby jeść
Konsument pli aby pleść
Jego bracia stoją radia wokół
Słuchają politycznego bełkotu
Potem wszyscy razem siadają do stołu
Piją wódkę, gadają, fioletowe twarze mają
A gdy więcej nie zjedzą i nie wypiją
Gromadzą się tłumnie przed telewizją
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Konsument gdy wie, że to jest w modzie
Rozmawia o wojnie na Wschodzie
Mówi to co słyszał w radio i z gazety
Czy konsument to ty?
Tak im zależy, byś ty był konsument
Nie myślał, działał jak instrument
Bo konsument mówi, że je aby jeść
Więc pomyśl - czy jesz aby jeść?
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Rankiem (wczesnym) do pracy...
Przy temperaturze 7 stopni (słownie SIEDMIU) w kótkich spodenkach i w przewiewnej koszulce z krótkim rękawkiem, brrr...
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)
Konsument pli aby pleść
Jego bracia stoją radia wokół
Słuchają politycznego bełkotu
Potem wszyscy razem siadają do stołu
Piją wódkę, gadają, fioletowe twarze mają
A gdy więcej nie zjedzą i nie wypiją
Gromadzą się tłumnie przed telewizją
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Konsument gdy wie, że to jest w modzie
Rozmawia o wojnie na Wschodzie
Mówi to co słyszał w radio i z gazety
Czy konsument to ty?
Tak im zależy, byś ty był konsument
Nie myślał, działał jak instrument
Bo konsument mówi, że je aby jeść
Więc pomyśl - czy jesz aby jeść?
A wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Wszyscy oni bombardowani śmieciami
Wszyscy oni zasypywani informacjami
Rankiem (wczesnym) do pracy...
Przy temperaturze 7 stopni (słownie SIEDMIU) w kótkich spodenkach i w przewiewnej koszulce z krótkim rękawkiem, brrr...
Pozdrawiam wszystkich tu zagladających :)
- DST 16.05km
- Teren 1.00km
- Czas 00:48
- VAVG 20.06km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 czerwca 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
Znalazła raz pewna pani aparat do bani.
Sentymentem wzruszona wzięła go w ramiona
I czule do niego rzekła:
Ty jesteś rodem z
Znalazła raz pewna pani aparat do bani.
Sentymentem wzruszona wzięła go w ramiona
I czule do niego rzekła:
Ty jesteś rodem z piekła
A ja jestem rodem z nieba
Nic więcej nie potrzeba
Nic więcej nam nie potrzeba
Ty jesteś starym gratem
Ja Cię naprawię zatem
Zmienię Ci obudowę
I włożę części nowe
I będziesz piękny jak dawniej
I będziesz działać sprawniej
Znów pokażesz klasę
I za świergolisz czasem
A ja Cię wsadzę w klatkę
(Byś nie odleciał przypadkiem)
Będziemy piękni jak dawniej
Będziemy działać sprawniej
Będziemy piękni jak dawniej
Będziemy działać sprawniej
Będziemy piękni jak dawniej...
Ciężki dzień... dużo pracy, dużo jeżdżenia... blachosmrodem, mało rowerowania - ale chociaż coś - dzięki mojemu uporowi odwożąc blachosmród rozczęściłam moją meridkę i wpakowałam do blachosmrodu, czego wynikiem jest te pięć kilosów już po zmroku.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Sentymentem wzruszona wzięła go w ramiona
I czule do niego rzekła:
Ty jesteś rodem z piekła
A ja jestem rodem z nieba
Nic więcej nie potrzeba
Nic więcej nam nie potrzeba
Ty jesteś starym gratem
Ja Cię naprawię zatem
Zmienię Ci obudowę
I włożę części nowe
I będziesz piękny jak dawniej
I będziesz działać sprawniej
Znów pokażesz klasę
I za świergolisz czasem
A ja Cię wsadzę w klatkę
(Byś nie odleciał przypadkiem)
Będziemy piękni jak dawniej
Będziemy działać sprawniej
Będziemy piękni jak dawniej
Będziemy działać sprawniej
Będziemy piękni jak dawniej...
Ciężki dzień... dużo pracy, dużo jeżdżenia... blachosmrodem, mało rowerowania - ale chociaż coś - dzięki mojemu uporowi odwożąc blachosmród rozczęściłam moją meridkę i wpakowałam do blachosmrodu, czego wynikiem jest te pięć kilosów już po zmroku.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
- DST 5.75km
- Czas 00:22
- VAVG 15.68km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 czerwca 2008
Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień...
O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapcza
Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień...
O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.
Sobota miała być wielka... miałam jechać do Opola.l.. ale z racji wczorajszej „dniówki” do 00:30 i z racji „gotowości”... było trudno...
Taki tekst zapodałam dzisiaj...Igorek – znasz go?
Bo ten leń to ja..
Z łóżka wstałam o (sic!) 13:30...
I po koleji próbowałam wyciągnąć moich znajomych na rower by to oni mnie wyciągnęli.... GAKbike...DARIUSZ79...itp....i nic...
Trzeba było pozbijać bąki i naprawić kapcia...
Oto winowajca...
Czesio: „On jest temu winien, on jest temu winien”... ;D

Oj jak pięknie jeździć ścieżkami rowerowymi... biedne „blondynki rowerowe” – naprawdę im współczuję... :(

I po raz ostatni... ale go nie lubię!!!

Pojechałam na Pogorię, siadłam na ławeczce...
Niestety nie opisana... Na ławeczce telefon do... ;D (pozdrawiam gorrąco).
A chmury straszyły...

Ale czasami było nice...



Z Pogorii do Kuzynki na mecz i takie tam ;))))
A to zagadka – moim zdaniem nie łatwa – gdzie ten pomnik się znajduje??? Byłam w szoku, że takie cóś tam jest ;)

Później grzecznie do domku....
Obiecuję, że stosunek ilości zdjęć nie jest wprost proporcjonalny do przejechanych kilometrów... ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.
Sobota miała być wielka... miałam jechać do Opola.l.. ale z racji wczorajszej „dniówki” do 00:30 i z racji „gotowości”... było trudno...
Taki tekst zapodałam dzisiaj...Igorek – znasz go?
Bo ten leń to ja..
Z łóżka wstałam o (sic!) 13:30...
I po koleji próbowałam wyciągnąć moich znajomych na rower by to oni mnie wyciągnęli.... GAKbike...DARIUSZ79...itp....i nic...
Trzeba było pozbijać bąki i naprawić kapcia...
Oto winowajca...
Czesio: „On jest temu winien, on jest temu winien”... ;D

Oj jak pięknie jeździć ścieżkami rowerowymi... biedne „blondynki rowerowe” – naprawdę im współczuję... :(

I po raz ostatni... ale go nie lubię!!!

Pojechałam na Pogorię, siadłam na ławeczce...
Niestety nie opisana... Na ławeczce telefon do... ;D (pozdrawiam gorrąco).
A chmury straszyły...

Ale czasami było nice...



Z Pogorii do Kuzynki na mecz i takie tam ;))))
A to zagadka – moim zdaniem nie łatwa – gdzie ten pomnik się znajduje??? Byłam w szoku, że takie cóś tam jest ;)

Później grzecznie do domku....
Obiecuję, że stosunek ilości zdjęć nie jest wprost proporcjonalny do przejechanych kilometrów... ;)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 17.57km
- Teren 5.00km
- Czas 00:57
- VAVG 18.49km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 czerwca 2008
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
Na dnie sarkofagu noc, czarna suknia,
Rozrzucam korale wspomnień
Wtulona we włosów płaszcz, wonna rodnią swą,
Teraz okryta sn
Na dnie sarkofagu noc, czarna suknia,
Rozrzucam korale wspomnień
Wtulona we włosów płaszcz, wonna rodnią swą,
Teraz okryta snem.
Na wpół lodowata dłoń, zimne twe usta,
A jeszcze nie dawno ogień tlił,
Pamiętam rozkoszny wiatr, masztem gnący sztorm,
Daję ci moją łzę...
Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam,
Serce choć popękane, chce bić.
Nie ma cię i nie było, jest noc,
Nie ma mnie i nie było jest dzień...
Do pracy - standardowo.
Po pracy - mam nadzieję zaatakować Trójkąt Trzech Cesarzy - śladem DARIUSZA79 ;)
Nadzieja...
Wychodząc z pracy (czytaj: z bunkra) nie wiedziałam nawet, że pada. Ochroniarz do mnie: "pada a pani na rowerze bez żadnej peleryny?" Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że jak mnie zleje to może urosnę i popedaliłam w siną dal.
Jeszcze wtedy miałam nadzieję na Trójkąt...
Niestety po przejechaniu niecałego kilometra zmieniłam zdanie i nie chodziło wcale o padający deszcz bo było nawet przyjemnie (wycinając ten syf z ulicy lądujący na mnie :)) chodziło o moją zbyt wybujałą wyobraźnie i za mało rozwiniętą wyobraźnie u kierowców.
Stwierdziłam, że 80 % kierowców nie wie co to padający deszcz i ulica pokryta delikatną powłoką deszczu... stwierdziłam, że nie narażam mojego życia i jadę standardowo do domu.
I dobrze - po drodze na skrzyżowaniu z ulicą Morawa kierowcy zabrakło wyobraźni - cieszę się, że cały ten bałagan dział się wcześniej a nie w momencie gdy jechałam tam... nieźle go obróciło - no cóż mam nadzieję, że nauczy się na swoim błędzie i następnym razem będzie jechał ostrożnie.
Jechałam moją ulubioną ścieżką rowerową, bo był duży ruch i nie chciałam ryzykować...
Gdy już wyjeżdżałam z kawałka terenu zaczął mi towarzyszyć dziwny odgłos: "pffprr pffprr pffprr" gdyby to było zwyczajne "pff pff pff" lub "pssssssssssssssss" wiedziałabym o co biega. Jechałam słuchałam i zastanawiałam się co to? ;D Koło przednie mi się ubrudziło i ociera o klocek...
Na górce, jadąc już asfaltem stwierdziłam, że mam dziwne prowadzenie... okazało się, że to "pffprr" to uchodzące powietrze z dziurki czasowo przytykanej wodą...
Jechałam jeszcze przez chwilę - ile się dało by nie uszkodzić opony. A resztę pięta - palce bo nie opłacało mi się zmieniać dętki w deszczu.
Skutki jazdy po ścieżce rowerowej:


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających:)
Rozrzucam korale wspomnień
Wtulona we włosów płaszcz, wonna rodnią swą,
Teraz okryta snem.
Na wpół lodowata dłoń, zimne twe usta,
A jeszcze nie dawno ogień tlił,
Pamiętam rozkoszny wiatr, masztem gnący sztorm,
Daję ci moją łzę...
Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam,
Serce choć popękane, chce bić.
Nie ma cię i nie było, jest noc,
Nie ma mnie i nie było jest dzień...
Do pracy - standardowo.
Po pracy - mam nadzieję zaatakować Trójkąt Trzech Cesarzy - śladem DARIUSZA79 ;)
Nadzieja...
Wychodząc z pracy (czytaj: z bunkra) nie wiedziałam nawet, że pada. Ochroniarz do mnie: "pada a pani na rowerze bez żadnej peleryny?" Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że jak mnie zleje to może urosnę i popedaliłam w siną dal.
Jeszcze wtedy miałam nadzieję na Trójkąt...
Niestety po przejechaniu niecałego kilometra zmieniłam zdanie i nie chodziło wcale o padający deszcz bo było nawet przyjemnie (wycinając ten syf z ulicy lądujący na mnie :)) chodziło o moją zbyt wybujałą wyobraźnie i za mało rozwiniętą wyobraźnie u kierowców.
Stwierdziłam, że 80 % kierowców nie wie co to padający deszcz i ulica pokryta delikatną powłoką deszczu... stwierdziłam, że nie narażam mojego życia i jadę standardowo do domu.
I dobrze - po drodze na skrzyżowaniu z ulicą Morawa kierowcy zabrakło wyobraźni - cieszę się, że cały ten bałagan dział się wcześniej a nie w momencie gdy jechałam tam... nieźle go obróciło - no cóż mam nadzieję, że nauczy się na swoim błędzie i następnym razem będzie jechał ostrożnie.
Jechałam moją ulubioną ścieżką rowerową, bo był duży ruch i nie chciałam ryzykować...
Gdy już wyjeżdżałam z kawałka terenu zaczął mi towarzyszyć dziwny odgłos: "pffprr pffprr pffprr" gdyby to było zwyczajne "pff pff pff" lub "pssssssssssssssss" wiedziałabym o co biega. Jechałam słuchałam i zastanawiałam się co to? ;D Koło przednie mi się ubrudziło i ociera o klocek...
Na górce, jadąc już asfaltem stwierdziłam, że mam dziwne prowadzenie... okazało się, że to "pffprr" to uchodzące powietrze z dziurki czasowo przytykanej wodą...
Jechałam jeszcze przez chwilę - ile się dało by nie uszkodzić opony. A resztę pięta - palce bo nie opłacało mi się zmieniać dętki w deszczu.
Skutki jazdy po ścieżce rowerowej:


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających:)
- DST 32.15km
- Teren 2.00km
- Czas 01:41
- VAVG 19.10km/h
- Aktywność Jazda na rowerze







