Niedziela, 22 lipca 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
słownie:pięć km w
Najcięższe 5 słownie:pięć km w moim życiu...
Mam zakwasy, tzn. ja to jeden wielki zakwas... :(
Ale pędzenie góra - dół z IV piętra na parter i na III piętro x razy z pełnym obciążeniem dało mi w kość.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Zmechacony jak koń po westernie Kosmacz
Mam zakwasy, tzn. ja to jeden wielki zakwas... :(
Ale pędzenie góra - dół z IV piętra na parter i na III piętro x razy z pełnym obciążeniem dało mi w kość.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Zmechacony jak koń po westernie Kosmacz
- DST 5.51km
- Czas 00:21
- VAVG 15.74km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 lipca 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej...
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej...
Mój dzisiejszy pech zaczął się o godzinie 5:30 kiedy to koleżanka w pracy wskazała mi widok za oknem - burza i deszcz :(
Troszkę się zdołowałam bo pierwszy raz od dawna założyłam normalną bawełnianą koszulkę na rower... już miałam przed oczyma widok ciężkiej od wody koszulki :(
Następnie pech dał o sobie znać o 6:00, w momencie gdy kolega, który miał przyjść na 6:00 spóźnił się - musiałam zostać dłużej :(
Po wyjściu z pracy uśmiechnęłam się bo już nie padało ;)
Kałuże jednak nie pozwoliły mi na normalne (czytaj: ślimacze) tempo jazdy. Dzisiaj było super, hiper ślimacze ;)
Widok niezbyt optymistyczny

I to ma być letni poranek? ;/

Szaro - buro :(

Przeturlałam się już prawie całą drogę do domku...
To zdarzyło się na drodze za Makro w Sosnowcu, a raczej na drodze rowerowej :(
Już dawno ta droga rowerowa mnie wkurzała - niezadbana, zaroścnięta kostka i pełno śmieci na niej.
Ale na drodze dumnie stoi znak: "Zakaz ruchu rowerów".
Tak to jest - zbudowali 300 metrów ścieżki rowerowej to od razu znak postawili :(
No to jadę tą kostką brukową (ścieżką rowerową), w pewnym momencie jakiś dziwny odgłos... jakby mi się coś do opony przykleiło.
Zatrzymuję się i do moich uszu dobiega najbardziej znienawidzony przez bikerów odgłos: "PSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS".
Patrzę i........ moim oczom ukazuje się taki nieładny widok:

Nie będę cytować tego co powiedziałam...
Zabrałam się do zmiany dętki...
W trakcie zmiany dętki na chodnik z krzaków wyskoczył młodziutki szaraczek kostkowiec... niestety nie miałam aparatu na wierzchu - ale byłaby fotka!!! - znowu pech :(

A oto winowajca mojego kapcia:

Pewnie szczątki butelki po Tyskim albo Piaście ;P
Mam nadzieję, że limit pecha wyczerpałam na dzisiaj bo nie mam czasu nawet iść spać - pomagam w przeprowadzce kuzynce a później robię za nianię aż do rana.... ;)
No i do centrum do kuzynki - wspomóc ekipę przeprowadzkową a później na Manhattan w charakterze niani i kierowcy ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających ;)
Mój dzisiejszy pech zaczął się o godzinie 5:30 kiedy to koleżanka w pracy wskazała mi widok za oknem - burza i deszcz :(
Troszkę się zdołowałam bo pierwszy raz od dawna założyłam normalną bawełnianą koszulkę na rower... już miałam przed oczyma widok ciężkiej od wody koszulki :(
Następnie pech dał o sobie znać o 6:00, w momencie gdy kolega, który miał przyjść na 6:00 spóźnił się - musiałam zostać dłużej :(
Po wyjściu z pracy uśmiechnęłam się bo już nie padało ;)
Kałuże jednak nie pozwoliły mi na normalne (czytaj: ślimacze) tempo jazdy. Dzisiaj było super, hiper ślimacze ;)
Widok niezbyt optymistyczny

I to ma być letni poranek? ;/

Szaro - buro :(

Przeturlałam się już prawie całą drogę do domku...
To zdarzyło się na drodze za Makro w Sosnowcu, a raczej na drodze rowerowej :(
Już dawno ta droga rowerowa mnie wkurzała - niezadbana, zaroścnięta kostka i pełno śmieci na niej.
Ale na drodze dumnie stoi znak: "Zakaz ruchu rowerów".
Tak to jest - zbudowali 300 metrów ścieżki rowerowej to od razu znak postawili :(
No to jadę tą kostką brukową (ścieżką rowerową), w pewnym momencie jakiś dziwny odgłos... jakby mi się coś do opony przykleiło.
Zatrzymuję się i do moich uszu dobiega najbardziej znienawidzony przez bikerów odgłos: "PSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS".
Patrzę i........ moim oczom ukazuje się taki nieładny widok:

Nie będę cytować tego co powiedziałam...
Zabrałam się do zmiany dętki...
W trakcie zmiany dętki na chodnik z krzaków wyskoczył młodziutki szaraczek kostkowiec... niestety nie miałam aparatu na wierzchu - ale byłaby fotka!!! - znowu pech :(

A oto winowajca mojego kapcia:

Pewnie szczątki butelki po Tyskim albo Piaście ;P
Mam nadzieję, że limit pecha wyczerpałam na dzisiaj bo nie mam czasu nawet iść spać - pomagam w przeprowadzce kuzynce a później robię za nianię aż do rana.... ;)
No i do centrum do kuzynki - wspomóc ekipę przeprowadzkową a później na Manhattan w charakterze niani i kierowcy ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 21.61km
- Czas 01:18
- VAVG 16.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 lipca 2007
Kategoria Z Anią ;), We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), Do pracy / z pracy
Agenciara Nie chcesz odkupić kasku i getrów na rower od Ani? ;>
Rankiem - z pracy (standard).
Później Mydlice - Brodway - do cioci po najmłodszych kolarzy w rodzinie - Anię (5 lat) i Kamila (9 lat).
Okazało się, że Ania nie ma ani kasku ani czapki więc musiałam zrobić kurs na Manhattan po kask.
Następnie Kamil stwierdził, że jest dla niego za gorąco i nie jedzie...
Dlatego razem z najmłodszą bikerką na Bikestats ruszyłam na Pogorię.

Ania dopiero co nauczyła się jeździć na dwóch kółkach i śmiga jak zawodowiec ;]
Zdarzyła się jedna lajtowa przewrotka ale to chyba "na szczęście" ;)
Ania - jak przystało na dzielną dziewczynkę nie uroniła ani łzy ;)

Pojechałyśmy na Pogorię III poszaleć w wodzie ;)

Ani wspaniale szło na rowerku - po prostu ma to we krwi ;]
Trochę lenistwa na ręczniku i powrót do domku.

Pogoria III - Brodway - Manhattan.
Następnie popędziłam do domku wykąpać się i pozbyć się wszechobecnego piasku.
Chyba z 4 lata nie plażowałam się - czego się nie robi dla ukochanych dzieci ;)
No i do pracy - standard.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
P.S.Agenciara Nie chcesz odkupić kasku i getrów na rower od Ani? ;>
Później Mydlice - Brodway - do cioci po najmłodszych kolarzy w rodzinie - Anię (5 lat) i Kamila (9 lat).
Okazało się, że Ania nie ma ani kasku ani czapki więc musiałam zrobić kurs na Manhattan po kask.
Następnie Kamil stwierdził, że jest dla niego za gorąco i nie jedzie...
Dlatego razem z najmłodszą bikerką na Bikestats ruszyłam na Pogorię.

Ania dopiero co nauczyła się jeździć na dwóch kółkach i śmiga jak zawodowiec ;]
Zdarzyła się jedna lajtowa przewrotka ale to chyba "na szczęście" ;)
Ania - jak przystało na dzielną dziewczynkę nie uroniła ani łzy ;)

Pojechałyśmy na Pogorię III poszaleć w wodzie ;)

Ani wspaniale szło na rowerku - po prostu ma to we krwi ;]
Trochę lenistwa na ręczniku i powrót do domku.

Pogoria III - Brodway - Manhattan.
Następnie popędziłam do domku wykąpać się i pozbyć się wszechobecnego piasku.
Chyba z 4 lata nie plażowałam się - czego się nie robi dla ukochanych dzieci ;)
No i do pracy - standard.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
P.S.Agenciara Nie chcesz odkupić kasku i getrów na rower od Ani? ;>
- DST 55.29km
- Teren 10.00km
- Czas 03:56
- VAVG 14.06km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 lipca 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), W towarzystwie ;), Do pracy / z pracy
Rankiem - z pracy (standard).
Rankiem - z pracy (standard).
Później Mydlice - Manhattan (do brata) - przez Pogorię ;)
Następnie Manhattan - Centrum (tutaj spotkanie z towarzyszem dzisiejszej podróży do pracy)
Centrum - Katowice (praca) - trochę szybko ale przynajmniej pooglądałam siobie kolarskie łydki, hehehe.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
Później Mydlice - Manhattan (do brata) - przez Pogorię ;)
Następnie Manhattan - Centrum (tutaj spotkanie z towarzyszem dzisiejszej podróży do pracy)
Centrum - Katowice (praca) - trochę szybko ale przynajmniej pooglądałam siobie kolarskie łydki, hehehe.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 44.43km
- Teren 5.00km
- Czas 02:18
- VAVG 19.32km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 lipca 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Do pracy / z pracy
Dziękuję wszystkim Tomaszom, którzy przyczynili się do zmiany mojej szczerbatej zębatki ;)))
______________________________
Z pracy... (standard).
No i szczerbata zębatka się wymieniła ;]


Tzn. potrzebowała tylko kawy i rozmowy na kanapie ;)))
Do pracy - standard.
Dziękuję wszystkim Tomaszom, którzy przyczynili się do zmiany mojej szczerbatej zębatki ;)))
_____________________________________________________________
TransAlp - etap 5 - St.Vigil - Arabba

ZIELAK GO!!!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
No i szczerbata zębatka się wymieniła ;]


Tzn. potrzebowała tylko kawy i rozmowy na kanapie ;)))
Do pracy - standard.
Dziękuję wszystkim Tomaszom, którzy przyczynili się do zmiany mojej szczerbatej zębatki ;)))
_____________________________________________________________
TransAlp - etap 5 - St.Vigil - Arabba

ZIELAK GO!!!
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 32.29km
- Teren 2.00km
- Czas 01:40
- VAVG 19.37km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 lipca 2007
Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;)))
TransAlp - etap 4 - Brixen - St.Vigil
Służbowo, na statek, służbowo ;)))
Do cioci ;P
Mydlice - Brodway.
Do pracy (standard)
______________________________________________________
TransAlp - etap 4 - Brixen - St.Vigil

Zielak go!!!
BIG SZACUN... Ta ręka :(
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
- DST 25.30km
- Teren 1.00km
- Czas 01:14
- VAVG 20.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
- DST 25.30km
- Teren 1.00km
- Czas 01:14
- VAVG 20.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze






























