Informacje

  • Wszystkie kilometry: 67375.98 km
  • Km w terenie: 3398.25 km (5.04%)
  • Czas na rowerze: 170d 11h 50m
  • Prędkość średnia: 16.46 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kosma100.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 21 października 2009 Kategoria Do pracy / z pracy, Meridka :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Wiosna Panie Sierżancie :-)

Wiosna Panie Sierżancie :-)

Rankiem - nie za wczesnym - do pracy.
Bardzo przyjemnie się dzisiaj jechało.
Szkoda, że siedzę do 18:00 w pracy, bo bym sobie pojeździła :(

Naprawdę piękna pogoda :)))

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 16.10km
  • Czas 00:47
  • VAVG 20.55km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 października 2009 Kategoria Do pracy / z pracy, Meridka :), We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Z pracy - standardowo...

Z pracy - standardowo...

Jak w temacie...
Chociaż zamiast jechać dwu, czasami trójpasmówką z Sosnowca do DG jechałam obok Auchana.

Oj... kręgosłup boli :(((

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 17.40km
  • Czas 00:53
  • VAVG 19.70km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 października 2009 Kategoria Meridka :), Do pracy / z pracy, We dwoje - ja i mój rowerek ;)))

Do pracy - standardowo

Do pracy - standardowo

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 16.09km
  • Czas 00:46
  • VAVG 20.99km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze

ŚWIR bez "W" :)

Dosyć często rozważam
Co jest warte me życie
Setka zgranych kawałków
Miraż bycia na szczycie
W takich chwilach najczęściej
Ruszam gdzieś w Połoniny
Tam zmęczony wspinaczką
Człowiek staje się inny

Tam na dole zostało
Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy

Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy


Uczesane przez wiatry
Gołe szczyty Połonin
Proszą byś po nich poszedł
Biesom, Czadom się skłonił
Z twarzą mokrą od deszczu
Przeziębnięty, zmęczony
Od złych rzeczy na dole
Jesteś mgłą oddzielony

Tam na dole...



Z Zabrza - os. Helenka ruszamy z djk71 w kierunku Gliwic na spotkanie ŚIR.
Czasami asfaltem, czasami błotkiem, czasami całkiem przyjemnym parkiem docieramy do Gliwic.
Kościół w Gliwicach z ciekawą dzwonnicą.


Następnie jedziemy zwiedzić Cmentarz Hutniczy w Gliwicach
Masakra... co "ludzie" potrafią uczynić...


Dzięki Stowarzyszeniu Gliwickie Metamorfozy Cmentarz Hutniczy zaczyna swoje drugie życie...




















Następnie na Rynek, by spotkać się z Darthem.

W oczekiwaniu na otwarcie klubu 4art pogawędki na temat wypadków i ubezpieczenia (czyt: egzekwowania swoich praw) :-)

Przy czołgu:


Kosma atakująca czołg :-)




Potem na spotkanie Śląskiej Inicjatywy Rowerowej. Oj działo się :-)

Na spotkaniu Pewien Darek z Pewnym Przemkiem :-)


Finish Spotkania ŚIR:


Powrót: z Gliwic do Zabrza w towarzystwie Darka i Artura - dzięki Chłopaki za odholowanie :-)
Z Zabrza przez Katowice do Będzina - Ksawery pkp, później rowerkiem - u nas - na Zagłębiu... padało :(

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 34.96km
  • Czas 01:58
  • VAVG 17.78km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 października 2009 Kategoria We dwoje - ja i mój rowerek ;))), Meridka :), Kosmacz - Powsinoga :)

Powsinogowo...

Powsinogowo...

D.G. - Zabrze - Helenka - na skróty.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 14.26km
  • Czas 00:53
  • VAVG 16.14km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze

***S*N*O*W*****B*I*K*E***

***SNOW***BIKE***
Mimo tego, że nie miałam dzisiaj zbyt dużo czasu, chciałam przejechać się chociaż trochę w padającym śniegu...
Wyszłam przed klatkę i mnie zamurowało :-)
Śnieg, śnieg, śnieg...
To co działo się na ulicach wyprostowało trochę moje plany...
Miałam jechać na Pogorię ale stwierdziłam, że jeszcze życie mi jest miłe i nie wjeżdżam dzisiaj na ulicę.
Chodnikami... ale patrząc na to co się dzieję na ulicach, bałam się nawet jechać chodnikiem :)
Ogólnie korki wszędzie i albo tańczące auta albo jadące z prędkością 10 km/h.
Zrobiłam więc małą pętlę i wróciłam do domu.
Nie ma czasu – dzisiaj jadę z rowerkiem do serwisu.

Zima wszystkich zaskoczyła...




To jest chodnik...







Ilość km - żenująca...
Max prędkość 15,74 km/h :D

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)©
  • DST 2.50km
  • Teren 2.50km
  • Czas 00:15
  • VAVG 10.00km/h
  • VMAX 15.74km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 października 2009 Kategoria Runstats.pl :)

Runstats.pl

Runstats.pl :) 01

A co mi tam...
W regulaminie nie jest napisane, że każdy wpis ma zawierać kilometry przejechane na rowerze ;p
Dzisiaj pierwszy raz spróbowałam biegać.
Według planu:
2 min biegu - 4 min marszu - 2 min biegu - 4 min marszu - 2 min biegu - 4 min marszu - 2 min biegu - 4 min marszu - 2 min biegu - 4 min marszu.

W pracy za oknem takie widoki:


Zaczęłam o 20:58, skończyłam o 21:34.

Trasa:


Podobało mi się :-)
Trochę tylko dawało mi o sobie biodro...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Awaryjne hamowanie...

There's a little black spot on the sun today
That's my soul up there.
It's the same old thing as yesterday
That's my soul up there.
There's a black hat caught in a high tree top
That's my soul up there.
There's a flag pole rag and the wind won't stop
That's my soul up there.

I have stood here before in the pouring rain
With the world turning circles running 'round my brain.
I guess I'm always hoping that you'll end this reign,
But it's my destiny to be the king of pain...

There's a fossil that's trapped in a high cliff wall
There's a dead salmon frozen in a waterfall
There's a blue whale beached by a springtime's ebb
There's a butterfly trapped in a spider's web

There's a king on a throne with his eyes torn out
There's a blind man looking for a shadow of doubt
There's a rich man sleeping on a golden bed
There's a skeleton choking on a crust of bread

There's a red fox torn by a huntsman's pack
There's a black-winged gull with a broken back
There's a little black spot on the sun today.
It's the same old thing as yesterday,
That's my soul up there.......................

I have stood here before in the pouring rain
With the world turning circles running 'round my brain.
I guess I always thought you could end this reign,
But it's my destiny to be the king of pain.............

I'll always be king of pain...


Po 20:00 powrót z pracy w deszczyku. Deszczyk zawierał też śladowe ilości śniegu.

Nie mam już siły. Chyba faktycznie polują na mnie.
W centrum Sosnowca autobus ruszył z przystanku gdy byłam na wysokości kierowcy...

Na wiadukcie obok Auchan musiałam awaryjnie zahamować zjeżdżając do krawężnika bo inaczej byłabym zmieciona z powierzchni ziemi przez kierowcę ciężarówki, który zapomniał, że ma naczepę...

MASAKRA!!

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 16.48km
  • Czas 00:53
  • VAVG 18.66km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mam dość...


Mam już dość tych kłamstw
Mam już dość tych okrutnych kłamstw
Czasem każdy dzień przynosi lęk
Dzięki tobie wszystko traci sens

Nawet nie znasz mnie a oceniać chcesz
Jak to jest
Nie rozumiesz, że to sprawia ból
A to przecież tylko kilka słów
Nie obchodzi Cię, to że ranisz mnie
Jak to jest
Pozwól mi być tym kim chce

Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nie chcę już słuchać tych kłamstw.! Nie

Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nadszedł czas by mówić nie! Nie

Niszczyć łatwo trudniej wszystko znieść
Gorzkie chwile dają jednak sens
Dzięki tobie już wiem, nie pokona mnie, Twoje zło
Teraz kiedy siłę w sobie mam
Teraz kiedy los mi tworzę ja
Już Wyrzucam gniew i oddalam lęk..
Wierzę że.. Nadszedł czas by mówić nie

Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nie chcę już słuchać tych kłamstw! Nie

Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nadszedł czas by mówić nie Nie

Czasem każdy dzień przynosi lęk
Nie obchodzi Cię że ranisz mnie..

Pozwól mi być tym kim chcę..
Mam dość nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nadszedł czas by mówić nie

Mam już dość tych kłamstw
Mam już dość tych okrutnych kłamstw..


Mam dość...
tej pogody,
tych kierowców,
tych dróg,
tych ludzi...

Jak mocno trzeba być nienormalnym by w padającym, zimnym deszczu wsiąść na rower i jechać do pracy?

Po 5 minutach byłam przemoknięta do suchej nitki...

Dodatkowo naszymi ulicami płynie nie tylko deszczówka ale także zawartość kanalizacji, benzyna, olej, smar... i to wszystko jest na mojej twarzy i w ogóle na całym moim ciele...

Kierowcy - idioci, których umiejętność szacowania sytuacji przy dobrych warunkach pogodowych pozostawia dużo do życzenia w takich warunkach jak dziś są... nie będę tego komentować...

W dniu dzisiejszym oprócz tego, że przemokłam i zmarzłam, zostałam chyba z 20 razy oblana od stóp do głowy tą substancją, która zalega na ulicach przez kierowcę - barana, który nie widzi, że wjeżdża w kałużę, bo on przecież ma sucho, oprócz wymownych spojrzeń i tekstów od ludzi w pracy zostałam o mały włos zmiażdżona przez ciężarówkę!!!

Jadę sobie, cała mokra, z góry leje, z dołu leje, patrzę na stojącą na pasie do parkowania ciężarówkę (ciągnik z naczepą), ciężarówka stoi, zaczynam ją omijać, gdy jestem gdzieś w środku składu słyszę jak zwiększa obroty... PANIKA!!! Szybki obrót, odbicie w lewo ale i tak nie zdążyłabym uciec bo z naprzeciwka nadjeżdżał samochód. Gościu wyjechał troszkę i chyba w końcu mnie zauważył bo się zatrzymał... MASAKRA!!! Byłam w takim miejscu, że jak by się nie zatrzymał to bym była wciągnięta pod naczepę i zmiażdżona - kierowca by pewnie nawet nie zauważył....
Numer rejestracyjny to: SBL J402

MAM DOŚĆ!!!
Od jutra nie jeżdżę rowerem...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 16.08km
  • Czas 00:51
  • VAVG 18.92km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak ja nie lubię deszczu :/

Problemów nigdy nie mam bo
Cierpienie nie jest w cenie
Skurczony mózg w okowach bzdur
Zasklepia się milczeniem
A ja tak bardzo mówić chcę
Że nikt mnie nie powstrzyma
Choć nie proście o to mnie
Ja stwarzam mikroklimat

Szepczecie nędza cnota jest
A cnota stoi złotem
Za uncję trzy dolary mam
I wiem co zrobię potem
Milczenie co na sprzedaż jest
Za uncję sprzedam drugą
To razem da dolarów sześć
I rozum na usługach

Więc wyznam rysy mam chwilowe
Bo bardzo lubię to w co gram
A jestem taki kolorowy
Gdyż nie posiadam białych plam
I zawsze mówię szybko szczerze
Co pcha mnie jak i gdzie
I w czarne koty nie uwierzę
I w horoskopy też

Wkładacie między wargi śmiech
Smucicie o ideałach
Nad wami sztandar w którym krew
Kochacie w niej umierać
A ja problemów nie mam bo
Cierpienie nie jest w cenie
Jedyne co polecam to
Ponowne narodzenie



Wieczorem z pracy...
Ubrałam mokre ubranie, buty i popedaliłam po mokrych ulicach do domu.
Nie było mi sucho, nie było mi ciepło.
Ale gorąca kąpiel, co prawda przerwana wpadnięciem buta spd do wanny, pomogła i ogrzała moje zmarznięte ciało.

*R.Przemyk

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
  • DST 16.86km
  • Czas 00:56
  • VAVG 18.06km/h
  • Sprzęt Meridka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl