Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi kosma100 z miasteczka Dąbrowa Górnicza. Mam przejechane 38967.04 kilometrów w tym 3121.25 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.80 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.


Tak jeżdżę:

button stats bikestats.pl

Tak jeździłam:

button stats bikestats.pl Porażka button stats bikestats.pl Better :-) button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Rowerowe gadżety, rowerowa biżuteria, zakręcone prezenty:


Rowerowa Norka na Allegro:

Spotkani w realu, a może w Tesco?




Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)

Dane wyjazdu:
31.99 km 0.00 km teren
01:53 h 16.99 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Mroźny powrót z pracy z pitstopem u Brata

Piątek, 27 stycznia 2012 · dodano: 28.01.2012 | Komentarze 0


Karty kalendarzy skradły czas
Myślę ile zmarnowałem lat
Zegary ziewały długimi godzinami
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd
Zapach mokrych traw gonił wiatr
Nawet zieleń drzew miała sens
Nakarmiłem marzeniami
Niezdobyte nigdy szczyty
Nie liczyłem dni
Chciałem kochać aby żyć
Poczuć wina smak
Pocałować raz
W strugach deszczu stać
Patrzeć w słońce
Dławić płacz
I zatonąć gdzieś
W oceanie gwiazd*


Po pracy trzeba było ubrać się w obślizgi i popedalić do domu.
Temperatura minus 10.
Rano zmarzły mi okrutnie stopy, więc jakie zdziwienie wywołuje u mnie marznięcie palców u rąk po 10 minutach... odkrywam - założyłam wilgotne rękawiczki...
Błąd...
Zapamiętać...
Wyeliminować...

Wyeliminować wilgotne rękawiczki...

Po 10 minutach moje palce (tym razem u rąk) zamarzły :(

Dojechałam do Dąbrowy do Reala gdzie musiałam zakupić pewne rzeczy a następnie do Brata... ogrzać się...
Po posiadówce ruszam o 19:15 do domu... wiem, zasiedziałam się ;-) Jadę ulicą... dużo miejsca i wyprzedza mnie "seicento" na milimetry :(
Pech!
Peszek!
Bo musiał stanąć na światłach...
Dojeżdżam do szyby kierowcy i widzę... rozdziawione usta dziadka po 70-ce...
Nie pukam w szybę by otworzył... po co?
Gestykuluję tylko "tak" jakieś 1,5 metra, a taaaaaaaaak - "jakieś 20 cm".
Uśmiecham się i odjeżdżam.
Pan dziadek nie wyprzedza mnie na długości ok. 700 metrów pomimo tego, że ma okazje... a jak wyprzedza mnie w końcu to z odległością ok. 2 metrów...
Super!

Może jednak czegoś się nauczył...

Strasznie ciężko mi się jedzie... koła nie chcą się kręcić... nie wiem czy to brak sił czy rower zamarzł :D

W sklepie na wiosce ekspedientka spada omc za ladę jak się dowiaduje, że z Katowic przyjechałam na rowerze ;-)

A w domu Musta sobie siedzi w ciepełku i czeka na panią ;-)
Kotek ;-) © kosma100


Kanapowa Musta ;) © kosma100


Musta kanapowa © kosma100



*Totentanz - "Oceany gwiazd".

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)

Dane wyjazdu:
30.97 km 0.00 km teren
01:26 h 21.61 km/h:
Maks. pr.:34.40 km/h

Nie musiałam skrobać szyb przy minus 12.

Piątek, 27 stycznia 2012 · dodano: 27.01.2012 | Komentarze 11

Zimno, przytul mnie i nie mów nic
Jutro tez jest dzień opowiesz mi co chcesz
A dzisiaj tylko bądź
Pozwól ciszy trwać, tylko bądź

Wiesz, że boję sie ciemności
Wiesz, że sie boje gdy jest noc
Wiesz, że boje sie ciemności
Wiesz, że sie boje gdy jest noc

Wiatr, deszcz
Malują coś na szybach obraz
Tańczą krople wciąż i płyną w dół
Jak łzy wypłakiwane z chmur
Znowu wchodzi ktoś boje się

Tylko przy mnie bądź

Przeżyjemy zło!*


Czy nie posiadając ani jednego palca u nogi da się utrzymać równowagę? :D

Wczoraj byłam na szkoleniu. Prowadzący szkolenie wjechał mi na ambicję…
Gdy weszłam na salę spytał: „Monia, a Ty nie na rowerze?”.
Hmmm… musiałam się tłumaczyć dlaczego nie jestem na rowerze ;-)

Wieczorem spojrzałam na asfalt – suchy ;-), na prognozę pogody – nie będzie padać ;-) i ucieszyłam się, że w końcu pojadę do pracy na rowerze ;-)

Rano rzut oka na temperaturę – minus dwanaście stopni…
Ubieram się i wychodzę.

Taką zimę to ja rozumiem :-)
Zimno ale na drodze sucho ;-)
W tak pięknych okolicznościach przyrody i tego i niepowtarzalnych, mogę na chwilę znieść mój komunikat:
Jak ja nie cierpię zimy!!! © kosma100


Jedzie się przyjemnie aczkolwiek palce u nóg zamarzają :(

Przy Hucie Katowice optymistyczny akcent – wyprzedzam bikera, który pewnie jedzie z Huty, na kasku mam migającą czołówkę, gdy jestem na wysokości rowerzysty on obraca głowę w moją stronę i mówi: „K*** myślałem, że to pogotowie jedzie!”. A za chwile dodaje: „No, no” :-)

Droga sucha z małym wyjątkiem – na Środuli, przy stoku narciarskim, gdzie pracują armatki śnieżne – szklanka!!! Masakra!!!
Dojezdżam do pracy z zamarzniętymi palcami u nóg… Kolega z pracy patrzy ze zdziwieniem gdy prawie płaczę gdy mi odtajają.
Jednak nie odpadły… ufff.

*Totentanz - Przeżyjemy zło



Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
24.86 km 0.00 km teren
01:15 h 19.89 km/h:
Maks. pr.:31.20 km/h

Może nie warto...

Niedziela, 22 stycznia 2012 · dodano: 22.01.2012 | Komentarze 5


Zwalić by można się z nóg
Co rusz,
Co krok.
Co noc,
To szloch
I rozpacz.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Raczej nie warto.
Nie, nie - nie warto.
Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.
Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Nie, nie - nie warto.
Jechać by można do miast
Lub w las
Na błoń.
Na koń
I goń
Nieboskłon.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Ech, chyba warto...
Tak, tak - warto.
Bardzo to warto.
O, tak - to warto.
Jeszcze jak warto!*


Wczoraj oglądałam Siekierezadę.
Moja gałązka też już...
Film dający do myślenia...

Rankiem łopatologia.
Później praca nad gadżetami rowerowymi:
Put the fun between your legs :) © kosma100


Bike, sex & rock'n roll © kosma100


oraz nad prezentem dla babci.
Na zdjęciu wszystkie wnuki i prawnuki plus jeden „prawnuk” gratis ;-)
Prezent dla babci © kosma100



Po 12:00 wsiadłam na rower i popedaliłam do Dąbrowy.
W deszczu, śniegu, marznącym deszczu, roztapiającym się śniegu...
Zimo! Wyp...! © kosma100


Posiedziałam 2 godziny w mokrych ciuchach, ubrałam mokre buty, mokrą kurtkę i w przelotnym deszczu, śniegu, marznącycm deszczu roztapiającym się śniegu popedaliłam do domu.

Żadna przyjemność.
Ale popedaliłam i nawet mi się podobało (jakaś zboczona jestem :-)).

No i dzisiaj sprzedałam pierwsze kolczyki z ogniw łańcucha rowerowego ;-)


Chociaż bardziej podoba mi się wersja w Siekierezadzie.


* Edward Stachura - „Co warto”.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
b/d. h b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h

Łopatologia... jak ja nie cierpię zimy!!

Niedziela, 22 stycznia 2012 · dodano: 22.01.2012 | Komentarze 8

Wczoraj już drogi zaczęły przybierać kolor czarny... już planowałam dzisiejszą przejażdżkę... gdy tymczasem wieczorem i w nocy sypnęło znów tym białym paskudztwem :(
Jak ja nie cierpię zimy!!! © kosma100


Zimo!!! Wyp...!!!

30 minut łopatologii, w niedzielę przed 8:00.
Hmmm.... sąsiedzi chyba niezbyt zadowoleni, że ktoś nap... łopatą niedzielnym porankiem i spać nie daje...

I tak pojadę dzisiaj na rowerze... ale najpierw muszę popracować w Rowerowej Norce ;-)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
b/d. h b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h

Łopatologia...

Sobota, 21 stycznia 2012 · dodano: 21.01.2012 | Komentarze 0

20 minut łopatologii.

Niech ta zima w końcu sobie pójdzie...
Zimo! Wyp...!!!
Wyprowadź się stąd!!!
Kategoria: Nie przypisana.


Dane wyjazdu:
4.45 km 0.00 km teren
00:15 h 17.80 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Mokrość nad mokrościami...

Sobota, 21 stycznia 2012 · dodano: 21.01.2012 | Komentarze 21

Czasami wystarczy moment, ułamek sekundy by była cała mokra.
Czasami musi minąć dłuższa chwila...
Niekiedy ocieka już cała po chwili, niekiedy pomimo starań pozostaje sucha do końca...
Zależy to od okoliczności...
Dzisiaj to był moment...


... by moja pupa stała się cała mokra :D


Po wczorajszym upojnym wieczorze, gdzie z Kudłatą degustowałyśmy czerwone, litrowe wina dostępne w sklepie dla biednych ludzi, dzisiaj ciężko mi było się zebrać z łóżka.
Kudłata zachwycona moimi kolczykami stała się szczęśliwą posiadaczką malutkich rowerków oraz małych bicykli ;-) Chwilę zastanawiała się nad kolczykami z nypli rowerowych... Wiecie, że istnieja ludzie, którzy nie wiedzą co to nyple? :D Od wczoraj tych ludzi jest o 1 osobę mniej ;-)
Niemniej jednak, to, że lżej zrobiło mi się w szkatułce z gadżetami rowerowymi, nie znaczy, że lżej mi się wstawało.
Dzień, który następuje po wizycie Kudłatej od razu skazany jest na niepowodzenie i całodniowe albo półdniowe trzeźwienie.

Zwlekłam się z łóżka, ubrałam się w pedalskie ciuchy, wsiadłam na rumaka i pojechałam do Tatusia.
Tam była (komunistyczna ponoć) impreza zwana imieninami.

A zima za oknem wyglądała tak:
Jak ja nie cierpię zimy!!! © kosma100


W drodze powrotnej kupiłam reanimacyjne piwo i popedaliłam do domu.

Zapomniało mi się o innym (pewnie też komunistycznym) dniu jak dzień babci... i pomimo wszelkich aluzji przy stole o tymże dniu z pełną świadomością, swojej osobistej babci nie obdarowałam.
Hmmm... mogłam się wytłumaczyć, że nie popieram komunistycznego święta :D
No cóż - maj folt.
Będzie wymówka by wsiąść na rower i popedalić jutro do Dąbrowy, do babci, na dzień dziadka ;-)

Musta znalazła nową zabawkę, którą namiętnie się zabawia.
Mały konkurs - czym zabawia się ostatnio Musta? :D
Nagroda - możliwość pobawienia się z Mustą ;p
Kotek się zabawia © kosma100


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
2.50 km 0.00 km teren
00:10 h 15.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Żyję w kraju, w którym...

Czwartek, 19 stycznia 2012 · dodano: 19.01.2012 | Komentarze 10

Żyję w kraju, w którym...
... wszyscy chcą mnie przejechać!!!
... kierowcy nie mają wyobraźni!!!

:(

Po porannej łopatologii wsiadłam na rower i popedaliłam do pracy.

Warunki na drodze nie były wesołe... marznący śnieg... ślisko.
Jechałam lekko przestraszona do czasu... kiedy na odcinku 500 metrów 6 idiotów o mało co by mnie nie potrąciło... :(
MASAKRA!!!
Ludziom powinno badać się IQ po narodzinach i tych poniżej pewnego pułapu od razu likwidować!!!
Jechałam myśląc czy już narobiłam w gacie ze strachu czy jeszcze nie...
Stwierdziłam, że chcę jeszcze trochę pożyć i zawróciłam...

Nie wiem...
Nie mam koncepcji na jazdę do pracy rowerem... chyba dopiero jak jezdnia będzie sucha...
:(

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
00:30 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Poranna łopatologia

Czwartek, 19 stycznia 2012 · dodano: 19.01.2012 | Komentarze 2

O 6:00 - lopatologia - 30 minut.
Tak to jest jak się do pracy jeździ blachosmrodem... człowiek się rozleniwia i wczoraj nie chciało mi się połopatołożyć ;-)

Dzisiaj jest inaczej - jadę do pracy rowerem ;-)
Mam nadzieję, że nie napotkam na swej drodze kierowców bez wyobraźni...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
00:50 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Łopatologia...

Niedziela, 15 stycznia 2012 · dodano: 15.01.2012 | Komentarze 6

To zdarzyło się
Na przystanku przy operze
Zrozumiałem w mig
Pod swetrem serce mi mocniej zaczęło bić
Pod swetrem serce mi mocniej zaczęło bić
Październikowy dzień
Tramwaj ze studentami...
Październikowy sen
Co był o pięter sto nad innymi snami
Co był o pięter sto nad innymi snami

Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Kiedy zaczęliśmy się dotykać spojrzeniami
Że ten cyrk i te historie nie są dla nas...
Że nam się krzyknąć nie udało...
Że to dziś jest nasza
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Dziś jest tylko
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Jedna tylko taka taka
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Dziś jest tylko
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Szansa na sto, szansa na sto

Wiosna już dorosła
Naboje ma w kieszeniach
Ciśnie mnie tej wiosny sznur
Jesieninowski sen majem mi pojesieniał
Jesieninowski sen majem mi pojesieniał
180 raz
Przystanek przy operze
180 deszcz
Gdy brak języka w gębie - na nic ci pacierze
Gdy brak języka w gębie - na nic ci pacierze

Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Czy lepiej być latającymi talerzami
Może lepiej będzie nas w historii tej nie szukać...
Chociaż licho szepcze nam do ucha
Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Czy lepiej być latającymi talerzami
Może lepiej będzie nas w historii tej nie szukać...
Chociaż licho szepcze nam do ucha
Że to się dzieje dla nas

Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Dziś jest tylko
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Jedna tylko taka taka
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Dziś jest tylko
Jedna taka szansa na sto
Jedna taka szansa na sto
Szansa na sto, szansa na sto
Szansa na sto, szansa na sto

Kiedy tak jedziesz sam tramwajem
Skąd możesz wiedzieć to że
Jedna taka szansa
Zdarza się jeden raz na sto
Jeden raz na sto?
JEDEN RAZ NA STO!*


Dzisiaj łopatologia dwa razy... wypadałoby trzy ale... bez przesady!!!

Pierwsza łopatologia poranna - 30 minut, później około 15:00 - 20 minut.
Jak ja nie cierpię zimy!!!

Nowe wytwory mojej chorej, spaczonej przez rower, wyobraźni:
Kolczyki z nypli rowerowych
Kolczyki z nypli rowerowych ;) © kosma100


Kolczyki z nypli © kosma100


kolczyki z nypli rowerowych © kosma100


Te oraz inne zakręcone gadżety dostępne są na Allegro oraz w sklepie (także przez bikestats - wiadomości) ;-) Zapraszam!

Przy okazji robienia zdjęć kolczykom Musta załapała się na parę:
Bujaj się kocie! © kosma100


Wrrr © kosma100


Bujam się ;-) © kosma100


Bujam się, łapię sznur... full wypas ;-) © kosma100



* Strachy na Lachy - "Jedna taka szansa na sto".

pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
00:30 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Łopatologia...

Sobota, 14 stycznia 2012 · dodano: 15.01.2012 | Komentarze 5

Rankiem tylko 10 minut, bo sąsiad wyszedł i mi zrobił dobrze ;-)
Jak przyjechałam z rowerowego to 20 minut bo już zdążyło napadać :(

Jak ja nie cierpię zimy! © kosma100


Jak ja nie cierpię zimy!!!

Dane wyjazdu:
25.22 km 0.00 km teren
01:33 h 16.27 km/h:
Maks. pr.:30.10 km/h

Mój mały armagedon

Sobota, 14 stycznia 2012 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 8

Po wczorajszym powrocie z pracy z pełnymi gaciami dzisiaj postanawiam jechać do Dąbrowy Górniczej po łożyska, ponieważ breloczki z łożyska rowerowego robią furorę i zaczyna mi brakować łożysk ;-)

Warunki znośne - śniegu napadało ale na ulicy jest breja więc da się przeżyć.
Warunki nawet nawet © kosma100


Ruszam. Wiatr jest niemiłosierny... już dawno nie jechałam w takim wietrze :(
Dojeżdżam do rowerowego, robię zakupy... chciałam więcej łożysk kupić... wykupiłam wszystkie ;-)

Później do Brata na kawę i pogaduchy.

Wracam. Na ulicy Kasprzaka zaczyna się śnieżyca... masakra:
Śnieżyca © kosma100


Ulica momentalnie robi się śliska, jadę ostrożnie, z pełnymi gaciami ;-)

Śmigam obok Huty Katowice, dojeżdżam do skrzyżowania z drogą z Ząbkowic... jakiś korek...
Co jest? - myślę.
Wyprzedzam samochody, wyjeżdżam na główną drogę i... szok! Już wiem dlaczego taki korek - na ulicy jest szklanka przysypana śniegiem. Nie wiem jakim cudem udaje mi się uniknąć gleby.
Schodzę z roweru i z ulicy i patrzę co się dzieje:
Korek... szklanka na drodze © kosma100


Szklanka na drodze! © kosma100



Muszę prowadzić - po ulicy nie da się nawet iść a co dopiero jechać. Prowadzę poboczem w zaspach do pół łydki.
I tak z buta jakiś kilometr.
Później w Łośniu chodnikiem z wizytą u tatusia, by mu skuwacz zawieźć (ostatni popsuł przy rozkuwaniu łańcuchów do mojej biżuterii :D)

Dojeżdżam jakoś do domu... ale ciężko było...
A po jeździe mój Kellysek wygląda tak:
Snow bike © kosma100


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
31.42 km 0.00 km teren
01:43 h 18.30 km/h:
Maks. pr.:30.10 km/h

Z pełnymi gaciami

Piątek, 13 stycznia 2012 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 10

W pracy obserwowałam jak pada śnieg...
Pada śnieg, pada śnieg... a ja nie mam dzwonkka u roweru © kosma100


OMG! Jak ja dojadę do domu?
Widok z okna w pracy © kosma100


O 18:10 wyjeżdżam z pracy i już na terenie pracy zaliczam glbę OMC... ślisko...
Wyjeżdżam na rowerówkę... jeszcze bardziej ślisko...
Aż strach jechać... :( © kosma100



Zatrzymuję się - po tym nie da się jechać!!! Już chcę dzwonić do kogoś by mi sprawdził pociągi ale... patrzę na ulicę i jest lepsza... mykam więc po niej.
Niezależnie od tego, że ulica jest lepsza od ścieżki rowerowej nie ma orgazmu... warunki nie są dobre...
Jadę cała zesztywniała, zestresowana... czuję jak pulsuje we mnie... adrenalina? :D

Dziadek w kapeluszu OMC mnie potrąca w Sosnowcu... no comments.

Dziwię się, że tak dziwnie się czuję - tak dziwnie mój organizm reaguje na stres ale przecież ostatnio stresu mi nie brakuje...

Po jakimś dochodzę <sic!> do wniosku, że to nie stres tylko strach...
Strach przed czym?
Przed glebą?
Przed bólem?
Przed śmiercią?


Za Hutą Katowice warunki się pogarszają... tu już nie jest wesoło.
Wjeżdżam do Łosnia i... tragedia :(
To coś na ulicy to szklanka z garbem lodu od kolein.
Samochód, który chce mnie wyprzedzić musi przejechać przez te koleiny... każdy się bał.
Podjeżdżam do sklepu po izobronik... ślisko!

Pod domem mam taką szklankę, że prawie zaliczam glebę...
Uff!!!
Dotarłam...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
35.07 km 0.00 km teren
01:42 h 20.63 km/h:
Maks. pr.:33.20 km/h

Bladym świtem... przed kurami ;-)

Piątek, 13 stycznia 2012 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 4

Wczoraj niestety nie zdążyłam wysłać przesyłki, bo z pracy wyszłam o 20:30 :/ Kupujący jednak otrzyma w ramach przeprosin mały gratis :-)
Po 3 godzinach snu wstaję i zabieram się za pracę.
Następnie o 5:30 ruszam.
Zimno... ale jedzie się przyjemnie... może potrzebna mi jest krioterapia mózgu?

W Dąbrowie bardzo miły akcent drogowy.
Jadę ulicą jednokierunkową lewą stroną, bo po prawej stoją zaparkowane samochody, słyszę za sobą samochód więc wjeżdżam na moment w lukę między samochodami, samochód mnie wyprzedza i ładnie dziękuje kierunkowskazami.
Są jednak na świecie ludzie potrafiący jeździć ;-) i zachowywać się kulturalnie ;-)
Aż mam banana na twarzy :-)

W przyrodzie musi być jednak równowaga...
I w Sosnowcu jakiś palant wyprzedza mnie na centymetry.
Jako, że jadę w kamizelce Śląskiej Masy Krytycznej Wielkiej Orkiestrz witecynej Pomocy to krzyczę do niego po śląsku: "Ty ciulu Ty!" ;-)
W Sosnowcu też zaczyna padać zmarznięty śnieg.
Dojeżdżam do Katowic i chwila zastanowienia... do pracy czy na pocztę? Jadę na pocztę do centrum Katowic.
Z uśmiechem na ustach patrzę na zakorkowaną Murckowską i Roździeńskiego.
Nie to, że śmieje się z kierowców - zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy to idioci, którzy 5 km jeżdżą samochodem, wiem, że czasami trzeba, nie ma innego wyjścia itp. ;-) ale cieszę się niezmiernie, że jadę do pracy rowerem bo... stałabym w tym korku ;-)

Na rynku w Katowicach zatrzymuje się na skrzyżowaniu, bo jedzie samochód i czuje uderzenie...
O k... zostałam potrącona! - myślę...
Okazało się, że pani, która szła i jej tor krzyzował się z moim weszła w moje tylne koło.
- "Myślałam, że pani pojechała!" - mówi z wyrzutem.
W innej sytuacji powiedziałabym jej coś o jej myśleniu (dobrze, że nie jeździ samochodem) ale miałam tak dobry humor, że powiedziałam do niej: "przepraszam" z lekką ironią w głosie ale jestem pewna, że jej myślący umysł ironii nie zauważył ;-)
W sumie to zostałam potrącona... przez pieszego ;-)


Na poczcie wysyłam przesyłki, które zawierają breloczki:

które można kupić na Allegro albo w Rowerowej Norce :-)
Podobają się te breloczki ;-) Ciesze się, że wymyśliłam coś co się podoba ;-)

Nawracam i jadę do pracy.
Przyjemnie się jechało.
Miałam super humor. Ale w przyrodzie musi być równowaga...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
5.14 km 0.00 km teren
00:15 h 20.56 km/h:
Maks. pr.:34.40 km/h

Czasami człowiek musi...

Czwartek, 12 stycznia 2012 · dodano: 12.01.2012 | Komentarze 3

Przyjeżdżam z pracy o 21:00.
Dzisiaj blchosmrodem, bo plany były inne...
Pada...
Wchodzę do domu, witam się z Mustą, przebieram w pedalskie ciuchy i... wychodzę.
Na rower.

Muszę.

Po co?

Zmęczyć się.
Zmoknąć.
Przewietrzyć.
Wypuścić parę.
Odreagować.
:-) © kosma100


Kółeczko trójmiejskie: Łosień, Łęka, Łokradzionow.

Pada i strasznie wieje, po drodze 2 spore gorki.

Robię jedną pętelkę.
Mam ochotę na więcej.
Nie dziś...

Zmęczyłam się.
Zmokłam.
Przewietrzyłam się.
Wypuściłam parę.
Odreagowałam (troszkę).

Jutro pobudka o 3:30... mam parę rzeczy do zrobienia i jadę do pracy na 6:00 rowerem.
Nic mnie nie powstrzyma...
Nawet jak by przyszło 1000 atletów i każdy zjadłby 1000 kotletów...
No może wtedy by mnie powstrzymali ;)

* Zdjęcie z mojej samotnej wyprawy rowerowej do Danii... ech... fajnie było...

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
31.29 km 0.00 km teren
01:35 h 19.76 km/h:
Maks. pr.:34.20 km/h

Popracowo niubrelokowo ;-)

Środa, 11 stycznia 2012 · dodano: 11.01.2012 | Komentarze 4

A jednak byliśmy do siebie tak podobni
Z całą naszą mizerią penisów i wagin.
Z bijącym mocno sercem w strachu i rozkoszy,
I nadzieją, nadzieją, nadzieją.

A jednak byliśmy do siebie tak podobni,
Że leniwe smoki przeciągające się w powietrzu
Musiały nas uważać za braci i siostry
Bawiących się zgodnie w słonecznym ogrodzie,
Tylko my o tym nie wiedzieliśmy,
Zamknięci każde w swojej skórze, osobni,
I nie w ogrodzie, na gorzkiej ziemi.

A jednak byliśmy do siebie tak podobni,
Mimo że każde źdźbło trawy miało własny los,
Każdy wróbel w podwórzu, każda mysz polna.
A niemowlę, które dostanie na imię może Jan, może Teresa,
Rodziło się na długie szczęście albo na wstyd i cierpienie
Tylko raz jeden, aż do końca świata.*


Późno... o 18:20 do domku... jechało się... fajnie ;p
Pomimo deszczyku z drobnym śniegiem.
Po przyjeździe do domku praca nad nowymi gadżetami rowerowymi – dla Panów (breloki) plus kolczyki dla Pań oraz rowerowe otwieracze :-)

Brelok z recyclingu z rowerkiem ;)
Brelok z recyclingu z rowerkiem ;) © kosma100


Otwieracz :)
Brelok do izotonika z rowerkiem © kosma100


Otwieracz rowerowy do izotonika ;-) © kosma100



Rowerowy otwieracz ;-) © kosma100


Otwórzmy izotonik! © kosma100


Otwieracz z ogniwami © kosma100


Brelok z dętką rowerową ;) © kosma100


Zaje... rowerowe kolczyki ;) © kosma100


Brelok © kosma100


A Musta pomagała mi przez cały czas ;)
A Musta pomaga... © kosma100


Sukcesywnie wystawiam na Allegro i Otwarte24.
Jeśli nie ma przedmiotów na Allegro ani na otwarte24 to proszę o info ;-) Możemy dojść do porozumienia na priv.

* Czesław Śpiewa - „A jednak”.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
31.02 km 0.00 km teren
01:25 h 21.90 km/h:
Maks. pr.:34.40 km/h

Głupota czy odwaga?

Środa, 11 stycznia 2012 · dodano: 11.01.2012 | Komentarze 7


Wczoraj umarł mój wróg
Jedyny mój przyjaciel
Umarł mój wróg
Ale to już inna historia
Inna historia

Wczoraj umarł mój wróg
Jeszcze był w niedzielę w kościele
Był z matką w niedzielę

Wczoraj umarł mój wróg
Umarł, gdy był na wakacjach
W klinice
Ale to już inna historia
Inna historia ...*


Wczoraj coś we mnie umarło…
Może to i dobrze…


Wczoraj nie udało mi się zamontować błotników z mojego kultowego rumaka:
Stajnia Moniki © djk71

do Kellyska :( dlatego jadę bez błotników.

Wyjeżdżam późno… bardzo późno – o 6:48.
Nie wiem czy też tak macie, że ilość rzeczy do zrobienia przed wyjściem z domu wzrasta przeciwproporcjonalnie do ilości pozostałego czasu?

Jestem pewna, że nie zdążę na 8:00 – nie jeżdżę ze średnią 27 km/h, jak niektórzy :p

Jadę w kamizelce ze Śląskiej Masy Krytycznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Przez Zagłębie…
Głupota czy odwaga?
Mam przeciwko sobie dwie grupy kierowców – wrogów.
Jedna to zagorzali Zagłębiacy, dla których irytatorem jest napis „ŚLĄSKA”.
Druga to fanatycy religijni, a dokładniej fanatycy facetów w czarnych sukienkach, bo przecież jadę w kamizelce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czyli biorę udział w sprawach diabelskich ;-)
Głupota czy odwaga?

Pomimo trzech sytuacji podbramkowych dojeżdżam jednak cała do pracy, cała i mokra :-)
Dwie sytuacje to kierowcy ciężarówki z naczepą, którzy zapomnieli, że ciągnik z naczepą ma trochę więcej centymetrów długości niż ich członek i próbowali mnie zmieść z ulicy.
Trzecia to błękitny Fiat Punto w centrum Sosnowca… miał szczęście, że nie stanął na czerwonym świetle…

Podobało mi się ;-)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

*słowa: Kazik Staszewski, muzyka: Kult
13 utwór na płycie "Posłuchaj to do Ciebie"

Dane wyjazdu:
53.90 km 0.00 km teren
03:05 h 17.48 km/h:
Maks. pr.:39.40 km/h

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - Śląska Masa Krytyczna

Niedziela, 8 stycznia 2012 · dodano: 09.01.2012 | Komentarze 8

Z Darkiem jedziemy najpierw z Helenki do Gliwic.
Mży ale bardziej przeszkadza "prysznic" z ulicy - jazda bez błotników w taką pogodę szybko skutkuje mokrą pupą.
Na miejscu dostajemy kamizelki Masy.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy © kosma100


Śląska Masa Krytyczna © kosma100


Wręczam Romanowi parę kompletów mojej biżuterii rowerowej by została wylicytowana lub po prostu by ktoś ją kupił wrzucając pieniądze do puszki.
Kolczyki rowerki © kosma100


Bardzo sprawnie Policja obstawia Masę. Jestem pod wrażeniem.
Plamę daje jednak policja bytomska - jedzie za wolno (chyba, że tempo podyktowane było dołączeniem się do Masy prezydenta Bytomia) i na włączonych awaryjnych ;-)

W Bytomiu odłączamy się od Masy. Darek z Rodzinką jedzie jeszcze na koncert, ja muszę wracać do Musty, która sama jest w domu.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
23.38 km 0.00 km teren
01:13 h 19.22 km/h:
Maks. pr.:34.40 km/h

W śniegu, w deszczu...

Sobota, 7 stycznia 2012 · dodano: 07.01.2012 | Komentarze 8

Dzisiaj z Olem i Darkiem.
Był deszcz, był śnieg, były wilki... no nie... wilków nie było ;-)

Helenka - Zabrze - Helenka.
Zabrze zimą © coco75

Panowie pokazali mi... choinkę :-)
Dzięki za przejażdżkę :-)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
4.45 km 0.00 km teren
00:14 h 19.07 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Miało być więcej o 196 km ;-)

Piątek, 6 stycznia 2012 · dodano: 06.01.2012 | Komentarze 10

dziś homo homini jak świnia świni
anno domini modlimy się do wieprzowiny
być nie znaczy dla nas już nic
tylko mieć żeby żreć chcieć i pić tyć i gnić
dziś białe kołnierze racicami grzebią w chlewie
business lunch key account jak stairway to heaven
nad krawędzią drapaczy chmur
pędzą lub lecą w dól

3000 świń rzuciło się w urwisko
oni płakali stracili wszystko
3000 świń rzuciło się w urwisko
oni płakali stracili wszystko

świat umiera powoli ginie
odrzuca perły wybiera świnie
świat umiera powoli ginie

mają swoje prawa które są dla nich święte
chęć posiadania i własne szczęście
bóg jest tu w trzech osobach
władza wpływy mamona

człowieczeństwo zostało rozmienione na drobne
zło wie często jak stać się do dobra podobne
by głosić wszem i wobec
jak masz myśleć i co masz robić

nie będziesz decydował o moich wyborach
nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda
nie będziesz decydował o moich wyborach
nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda

świat umiera powoli ginie
odrzuca perły wybiera świnie
świat umiera powoli ginie

(3000 świń rzuciło się w urwisko
a ludzi płakali myśleli że stracili wszystko)

nie będziesz decydował o moich wyborach
nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda

3000 2000 życie ludzkie czy pieniądze
ja nie mówię że nie walczę nie błądzę
3000 2000 życie ludzkie czy pieniądze
ja nie mówię że nie walczę nie błądzę

świat umiera powoli ginie
odrzuca perły wybiera świnie
świat umiera powoli ginie
odrzuca perły wybiera świnie*


Po bardzo upojnym wieczorze szachowo – scrabblowym nie byłam w stanie pojechać dalej...
A więc do Tatusia – zawieźć mu łańcuch do rozkucia – do moich rowerowych gadżetów.

Zawiozłam też Tatusiowi breloczek:
Brelok rowerek © kosma100


oraz Heni zawieszkę do komórki:
Rowerek zawieszka © kosma100


Podobały się :-)
:-)

A jutro... może pojeżdżę jak wytrzeźwieję ;-)



*Luxtorpeda - „3000 świń”.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
4.45 km 0.00 km teren
00:15 h 17.80 km/h:
Maks. pr.:27.60 km/h

Kosma jako metoda antykoncepcji ;-)

Środa, 4 stycznia 2012 · dodano: 04.01.2012 | Komentarze 5

Rankiem ubieram się w ciuchy rowerowe i pakuję rzeczy do wysłania.
Patrzę na prognozę... ma padać ale dopiero po 8:00 więc może zdążę.

Pakowanie dłużej mi czasu zabiera niż myślę, więc wysyłam do mojego pracowego kolegi smsa, że będę o 9:00 (niech sobie przyjdzie na 8:00).
Uradowana jestem, że kolejny dzień pojadę do pracy na rowerku :-)

Darek przesyła mi linka do fajnej strony, która wskazuje, że w Katowicach już pada :(

Wysyłam więc smsa do kumpla, że będę jednak o 8:00 ;-)

Idę po coś do samochodu i... pogoda mnie zaskakuje - ciepło i przyjemnie...
Hmmm... decyduję się, że jadę rowerem ;-)
Wracam do domu i wysyłam kolejnego smsa do kumpla: "Będę o 9:00 :-)".

Po chwili zaczyna kropić...

Jadę jednak samochodem ale... kumpel miał poranek gdzie za środek antykoncepcyjny służyła Kosma ;-) 3 smsy w ciągu pół godziny ;-)

Wieczorkiem przyjeżdżam z pracy lekko przygnieciona ogółem.
Już w samochodzie planuję mały przeciąg na rowerku ;-)

Znajduję sobie cel - zawieźć bigos Tatusiowi, przewietrzyć głowę.
Wsiadam na rower i pedalę do Tatusia.
Wiatr jest masakrujący :( Ledwo udaje mi się dojechać a każdy podmuch zmienia mój tor jazdy :(

Krótka wizyta u Tatusia i decyduję sie wracać do domku.
Trudno jutro pojeżdżę ;p (I hope).

No i nowy gadżet rowerowy:
Rowerowy breloczek ;-) © kosma100


Dostępny (zaraz będzie) na Allegro oraz w sklepie Rowerowa Norka.

Zapraszam ;-)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
35.80 km 0.00 km teren
01:45 h 20.46 km/h:
Maks. pr.:- km/h

Porobotowo...

Wtorek, 3 stycznia 2012 · dodano: 03.01.2012 | Komentarze 6

Porobotowo dodomowo...

Do niedzieli jakoś szło
Lukier miód liryczne cudo

Kochaj mnie mimo wszystko

Nagle coś drobiażdżek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie

Czasem coś.. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi

Kochaj mnie mimo wszystko

Lub slalomem gubiąc krok wracam po dwóch
głębszych późno w nocy

Kochaj mnie mimo wszystko


Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie *



Fajnie się jechało ;-)
Oprócz imbecyla w blachosmrodzie o rejestracji SBE, który chciał mnie przewalcować na rondzie w Dąbrowie nawet bez sekscesów.
Chociaż nie mam siły na pracę ale może coś zrobię ;-)

A Musta narzeka, że znowu wychodzę...
Kosma, a Ty znowu na rower? © kosma100


&feature=related

*Hey - "Mimo wszystko".
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
30.99 km 0.00 km teren
01:26 h 21.62 km/h:
Maks. pr.:33.90 km/h

Łatam kapcia i ruszam dalej!!!

Wtorek, 3 stycznia 2012 · dodano: 03.01.2012 | Komentarze 11


Mamo piszę do Ciebie wiersz,
Może ostatni, na pewno pierwszy.
Jest głęboka, ciemna noc,
Siedzę w łóżku a obok śpi ona

I tak spokojnie oddycha.
Dobiega mnie jakaś muzyka,
Nie to tylko w mej głowie szum.
Siedzę i tonę i tonę we łzach,

Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga nie nie ma Boga nie!

Spokojny jest tylko mój dom,
Gdzie Ty jesteś a mnie tam nie ma.
Gdzie nie wrócę chyba, chyba nie,
Mamo bardzo Cię kocham, kocham Cię!

Myślałem, że Ty skrzywdziłaś mnie,
A to ja, skrzywdziłem Ciebie.
Szkoda, że tak późno pojąłem to
no że tak późno zrozumiałem to

Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga nie, nie ma Boga nie!

Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga nie ma, nie ma Boga nie!
o nie. Mamo nie mamo proszę cię mamo proszę cię*



Uuuuu przecięta opona © kosma100


Koniec starego roku, początek nowego…
Wszyscy robią jakieś podsumowania…
Podsumuję też i mój… moje…
Rok 2011 był dla mnie odskocznią od ciężkiego roku 2010.
W 2010, w konsekwencji pewnych decyzji, „orałam” od świtu do zmierzchu…
W roku 2011, pomimo tego, że mnóstwo rzeczy pozostało mi do zrobienia, zadecydowałam oderwać się od tego i wystartować w rajdach na orientację… tak trochę na poważnie…
Było super… pomimo błędów, pomimo porażek podobało mi się!
Zakochałam się! W rajdach na orientację ;-)

Pomimo, że moja ciężka obecna sytuacja jest konsekwencją moich świadomych decyzji padłam…
Padłam psychicznie i fizycznie.
Jest parę „subtelnych” różnic pomiędzy mieszkaniem a domem;
Pomiędzy kredytem 230 zł a 1000 zł;
Pomiędzy rachunkiem za gaz 23 zł a 450 zł;
Pomiędzy rachunkiem za wodę w wysokości 30 zł a 100 zł;
Pomiędzy 15 km do pracy a 30 km;
Pomiędzy 37,5 metrami a 180 metrami…

Nie żałuję żadnych moich decyzji… ale lekko nie jest.
Nie mam czasu na rower, nie mam siły na pracę.

Od jakiegoś czasu jestem w strasznym dołku, nie mam siły na nic… na realizację postawionych celów…
Przepraszam, że tak marudziłam w Sylwestra… może chciałam się tym wszystkim z Kimś podzielić… a alkohol nie pomógł w wyartykułowaniu moich myśli ;-)

Postanowienia?

Chcę wrócić do jazdy do roboty rowerem!
Wtedy zaspokoję swoją potrzebę jeżdżenia na rowerze, a po przyjeździe do domu znajdę czas, siły i ochotę na pracę przy Rowerowej Norce.

Daję sobie czas do końca 2013 roku.
To jest deadline na to, by zacząć godnie żyć.
Zrobię wszystko co w mojej mocy by zrealizować ten cel.

Plan awaryjny w razie niepowodzenia?
Sprzedaję dom, spłacam kredyt, zwalniam się z pracy, kupuję kawalerkę, a pozostałą kwotę (około 150 000 zł) przeznaczam na… jazdę na rowerze po Europie i może po innych kontynentach ;-) Na parę lat powinno starczyć ;-)

Wstaję dzisiaj o 4:00.
Budzi mnie deszcz… a raczej mokre ulice… idę spać dalej.
Z łóżka zwlekam się dopiero o 5:50 – za późno na jazdę rowerem.
Pomimo tego ubieram się w pedalskie ciuszki i ruszam.
W robocie jestem o 8:03 ;-) Prawie zdążyłam ;-)
Jechało się super, pomimo mokrych asfaltów.
I uratowałam życie pewnej kobiecie :-)
Jeśli jechałabym samochodem na 98 % bym ją potrąciła :( ciemno, mokro, z naprzeciwka jedzie ciężarówka, oślepia mnie, a pani „na luzaka” lezie mi pod koła ulicą… no comments.
Ma szczęście i ja też, że jechałam rowerem…
Z mokrą pupą ale szczęśliwa i zadowolona siadam do roboty ;-)

Trzeba załatać tego życiowego kapcia i ruszyć dalej!!!


*Dżem - "List do M".

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
b/d. h b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!!!

Niedziela, 1 stycznia 2012 · dodano: 01.01.2012 | Komentarze 13

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku wszystkim Bikerkom i Bikerom!

Nowy Rok, Nowe Postanowienia, Nowe (stare? :D)Znajomości, Nowe Ceny w Rowerowej Norce :-)

Po wspaniałym Sylwestrze (pomimo, że trochę marudziłam :D) – Rodzinko Ka – dzięki za odwiedziny ;-) pracowity wieczór przy Rowerowej Norce.
Nowe, fajowskie gadżety z akcentami rowerowymi ;-)

I w końcu propozycja dla mężczyzn ;-) - breloczki!
Brelok rower duży ;-) © kosma100


Brelok kolarz © kosma100


Brelok rowerek © kosma100


Brelok – linijka – coś dla fanów Rajdów na Orientację ;-)
Brelok linijka - rajdy na orientację ;-) © kosma100


Zawieszki na komórkę:
Rowerek zawieszka © kosma100


Rowerek zawieszka © kosma100


oraz przypinki (np. na klapę marynarki :D):

Prześliczne kolczyki (uwielbiam te nowe, malutkie rowerki ;-)):
Kolczyki rowerki © kosma100



Obniżone zostały też ceny!!!
Bikestatsowicze, którzy zakupili u mnie gadżety po starych, wyższych cenach przy kolejnym zakupie zostanie im to uwzględnione – zyskacie zatem na kolczykach – 5,00 zł (na jednym komplecie) co przyczyni się np. do darmowej wysyłki lub tańszego zakupu kolejnych rzeczy ;-)
Zapraszam do zakupu poprzez Allegro albo bezpośrednio przez bikestats – wiadomości bezpośrednie lub mój sklep.

Linki do Allegro i sklepu - po lewej stronie bloga - ROWEROWA NORKA :-)
Aktualizuje aukcje - najwyżej do jutra powinny być zaktualizowane (po zmianie cena za komplet kolczyków 10,00 zł).

Rowerowo... jeszcze umyje moje rumaki, jeszcze dosiądę moich rumaków ;-)

A Musta patrzy na to wszystko...
Musta - obserwator rzeczy ulotnych i dziwnych ;-) © kosma100


Mistrz kamuflażu :D
Musta - mistrz kamulfażu © kosma100


I nawet fotografować próbowała ;-)
Musta - fotograf © kosma100


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)
Kategoria: Nie przypisana.